Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #380 (01.12.2014)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 1 grudnia 2014Numer 48/2014 (380)


Po obfitym zeszłym tygodniu, przyszedł czas na trochę skromniejszy tydzień. Nie oznacza to oczywiście, że nie znajdziecie sporej liczby opinii o nowych komiksach. Oprócz tego wracamy do komentowania newsów.

Wiadomości

25230859_battleworld.jpg
Demogorgon: Dobra, mamy więc tę cała mapkę, pobawmy się w przewidywanki. Ultimate i 616 obok siebie - coś czuję, ze wykorzystają ten event do zrobienia soft rebootu i wprowadzenia części elementów Ultimate do 616. Pozbędą się Furych Seniora i Jurniora za to Ultimate Fury stanie się tym głównym. Quack City i Marvel Babies Scottiego Younga obok siebie - czyżby crossover Howarda z Rocketem? New Xandar - Nova i najwidoczniej Thanos z Infinity Gauntlet. A skoro to Secet Wars czyżbysmy w końcu poznali odpowiedź na pytanie kto wygra starcie Beyonder vs IG? Zapowiada się coś ciekawego z X-Men, skoro mamy ekipę z lat 90-tych wciśniętych między światy Days of Future Past, Age of Apocalypse i Old Man Logan. Valley of Flame to może być coś pod Ghost Ridera, o ile ANGR dożyje do eventu. Monster Metropolis - here be Deadpool. Hulk to oczywiscie, zapewne z obiema seriami, Dystopia i Greenland. Eye of Agammoto może być w nowej serii Doctora Strange, Attilan Rising u Inhumans, Limbo w UXM bo Magik. 
Ale przysięgam. Jeśli Arcadia to jeden wielki Murderworld, a posadzenie jej obok powiązanej z X-Men części kontynentu na to właśnie skazuje, jeśli dali tej porażce, tej żałosnej parodii złoczyńcy, temu masturbującemu się do martwych dzieci pedofilowi własną krainę, to to już, z miejsca, automatycznie jest najgorszy event w historii.

26184834_thor.jpg
Undercik: Al Ewing może nie jest jakimś wybitnym scenarzystą, ale potrafi napisać naprawdę przyjemne komiksy. Sam pomysł stojący za Ultron Forever wydaje się ciekawy i pewnie bym na niego spojrzał. Szczególnie, że mimo podczepienia się pod film i kolejnej historii złożonej z trzech wydań specjalnych regularnych serii, wydaje się być rzeczą przemyślaną.
Niestety jest jedno ale. Ogromne ALE - Alan Davis. Nie trawię jego prac. Po prostu nie trawię. Cały zapał jaki powstał po zapowiedzi tekstowej, został zniweczony przez próbki prac rysownika. Ale to brzydkie. Co najgorsze - okładka brzydsza niż wnętrze. Popatrzcie tylko na twarz Visona z okładki. Przecież on jest przerażony tym, że istnieje na tej grafice. Jedyne co na tej pracy wyszło to dwójka Thorów, z czego jedna i tak jest obrócona plecami. Eh… Ja podziękuje.




26.11.2014

All-New Ghost Rider #9 
Demogorgon: Uuuuu, no to się porobiło. Eli posunął się do aktu zła który już zagwarantował mu tytuł "Worse than Red Onslaught" - nadwyrężył, a może nawet złamał zaufanie jakie Gabe miał do Robbiego. Do tego dodajmy kto dowiedział się o sekrecie Reyesa, prócz Johnny'ego Blaze'a i zapowiada się bardzo ekscytująca konkluzja tej historii. Warte wspomnienia są rysunki, kilka bardzo niezłych scen (Johnny opisujący swoją historię, walka Ghost Riderów, transformacja Blue Crue Brigade) zdecydowanie podnosi ocenę tego numeru. 
Gil: Fajna konfrontacja, dowiadujemy się w końcu czegoś więcej o Elim, jego motywach i sposobie działania. Wiele się zmienia u samego Robbiego – z jednej strony na lepsze, z innej na gorsze, ale tak czy inaczej, jest to ciekawe. I tylko te rysunki są paskudne. Ogólnie 5/10. 

all-new_ghost_rider_9@m.jpgall-new_invaders_12@m.jpg

All-New Invaders #12 
Gil: Ciekawa podróż w przeszłość, która przewietrzyła trochę tę skostniałą serię. Mam wrażenie, że takie wstawki są jej najciekawszymi elementami, podczas gdy regularne przygody nie mają polotu. Grupa z Union Jackiem i Orsonem w składzie, walcząca z Marsjanami w 1917 roku, to naprawdę fajny kawałek. Przeniesienie do teraźniejszości również daje radę, bo wprowadza Killravena, zapowiadając kolejną Wojnę Światów, a ten temat lubię, więc seria zapracowała sobie na szansę. I nawet dostanie 6/10. 

amazing_x-men_vol._2_13@m.jpg
Amazing X-Men vol. 2 #13 
Krzycer: Numer o Northstarze, Nightcrawlerze i Anole'u. Dwie z trzech postaci bardzo lubię. Zapowiadało się nieźle... i sam pomysł, by w oparciu o tę trójkę napisać krótką historyjkę o podwójnym wyalienowaniu Anole'a - jako mutanta z nieludzkim wyglądem i jako geja - jest w porządku. Co prawda wypada to trochę arbitralnie - jakoś nie kojarzę, żeby Anole miał wcześniej problemy z akceptacją swojego wyglądu (tym bardziej z orientacją, ale to akurat jest fałszywym tropem w tej historii), ale powiedzmy, że można to podciągnąć pod "dotąd to ukrywał". 
Więc w założeniu historia jest w porządku. 
W realizacji... iluzoryczna pułapka zajmująca dużą część numeru jest nudna, Anole jest ździebko out-of-character, no i scenarzyście lub rysownikowi pomieszały się siostry Wyngarde - blondynka co przez parę sekund była X-Manką to Regan, nie Martynique. 
Przynajmniej relacje Nightcrawlera i Northstara są w porządku. 
Ogólnie - wyszło to wszystko raczej średnio, ale założenia były dobre. Taka mocna trója z plusem. Mógłbym się czepić, że Anole teoretycznie już tę szkołę ukończył i miał szefować Worthington Industries, ale ponieważ to samo w sobie było dziwacznym pomysłem, nie przeszkadza mi, że zostało zignorowane. 
Kminek: Uspołeczniający numer wskazujący, czym tak naprawdę zajmują się X-Men - walką z brakiem akceptacji, pomocą dla wyalienowanych, udowadnianiem, że "inny" nie znaczy "gorszy". Taki uspołeczniający komiksowy manifest czerpiący z idei komiksu o Homo Superior przeznaczony dla młodszych odbiorców - niezbyt logiczne motywy złego, dużo bitki, trochę żartów i morał ze szczęśliwym zakończeniem. Anole opisywałem bodaj jako pierwszą postać na Avalonie i muszę przyznać, że autor oddał jego uczucia i niepewność świetnie. Fajnie też wypadło wsparcie w postaci homoseksualisty Northstara i katolika Nightcrawlera z "widocznymi mutacyjnymi zmianami". Wydawało mi się, że takie połączenie może być bardzo kontrowersyjne, ale Kurt świetnie uciął całą nasuwającą się na myśl dyskusję "wiara, a odmienność preferencji seksualnych". 
Nie miałbym do treści żadnych zastrzeżeń, gdyby nie fakt, że sytuacja Anole'a w szkole nijak się ma do tego, co mieliśmy zaprezentowane w "Wolverine and the X-Men". To w sumie jeden minus. 
Reszta ok, cieszę się też, że James Tynion ukazał, że nie każdy katolik to "krzyżowiec" opętany purytańskim pragnieniem prześladowania kogoś, kto nie mieści się w standardach prezentowanych przez szeroko pojęty Kościół Katolicki :D 
Gil: Skupienie historii wokół Anole to fajny pomysł, chociaż nie da się nie wypomnieć, że w innej serii on już skończył szkołę i poszedł na swoje. Ale mimo tego rozjazdu, jest nieźle. Dla odmiany, team-up Nightcrawlera z Northstarem wypada nieco sztucznie. Za to już starcie z Lady Mastermind ma swój urok. I rysunki wyszły fajnie. Też 6/10. 

captain_america__mighty_avengers_2@m.jpg
Captain America & Mighty Avengers #2 
Kminek: Nigdy nie należałem do fanów Luke'a Cage'a i to się raczej nie zmieni. Chociaż fajnie wypada fakt, że stara się usprawiedliwiać swoją nowo wyewoluowaną bezwzględność i pogoń za pieniędzmy miłością do córki, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to chyba też się powinno zmienić w Inwersji... No, ale zdążyłem się przekonać, że każdy autor podchodzi do zmiany moralności w indywidualny sposób, więc pewnie nie mogę zbytnio narzekać. 
3/4 numeru utrzymane w lekko ironicznym tonie, co mi odpowiadało, nawet ta prawnicza gadka była ciekawa [chociaż najmniej, wbrew przewidywaniom, odzywała się jedyna zawodowa prawniczka z towarzystwa] wypadła fajnie. Luke Cage jako bezwzględny finansista średnio, All-New Captain America i Tony jako mistrzowie zła jeszcze słabiej, ale cóż, czekam na zapowiadaną w następnym numerze bitwę!. 
Demogorgon: Szczerze to jakoś słabo. Ciągnie się ta historia - spędzamy pół numeru na biciu bandy frajerów (jakkolwiek przezabawnej) a potem następuje ta fajna część, gdzie grupa kłóci się z Corporate Cagem. Niewiele się w sumie dzieje przez to, ale numer ratują Kaluu, White Tiger i Jessica. Ba, nawet jest słodkie to, że Corporate Cage dalej kocha swoją żonę i córkę. 
A i tak, CEO Cortex doznał oświecenia dzięki wiedzy "from beyond" i odnalazł religię. Czyżby Abum Ralal? 
Soundtrack: Sell Out
Gil: Centrum numeru to starcie z grupą łotrzyków na rolkach, którzy nie wiadomo dlaczego sprawiają problem bohaterom tak potężnym jak Spectrum czy Blue Marvel. Mocno to naciągane. Ale za to w tle zawiązuje się jakiś wątek na przyszłość. I bardzo mocnym punktem jest starcie między Jessicą i wyobracanym Cagem. Bo w tej chwili bucostwem dorównuje tylko samemu FalCapowi. Trochę rozwodniony ten numer, więc dam 5/10. 


Cyclops vol. 3 #7 
Krzycer: Niby ten mini-Scott też okazuje się zaradny, ale jednak w porównaniu z tym, jak Rucka prowadził tę postać, wychodzi na sierotę. I to sierotę o której nie bardzo chce mi się czytać. 
Gil: Mech i paprocie. Fabuła jest ekscytująca jak oglądanie schnącej farby, a postacie mają równie dużo osobowości. W dodatku nie wygląda atrakcyjnie, więc nic mnie tu nie trzyma. 3/10 i chyba się pożegnamy. 

cyclops_vol._3_7@m.jpgdeathlok_vol._5_2@m.jpg

Deathlok #2 
Gil: Od Black Widow różni się tylko tym, że w tle różnych przypadkowych scen akcji da się dostrzec jakiś wiążący wątek i jest on nawet interesujący. Sama postać również. Niestety, już daje się zauważyć to samo rozciąganie, co we wspomnianej na początku serii i to jest spory minus. Za to rysunki są na plus. Dlatego tym razem jeszcze będzie 6/10. 

death_of_wolverine_the_logan_legacy_5@m.jpg
Death Of Wolverine: The Logan Legacy #5 (Of 7) 
Krzycer: Z jednej strony podobało mi się przeplatanie historyjki scenami z japońskiego rytuału pogrzebowego, bo to fajny dodatek. Z drugiej strony mamy tu właściwie trzy historie w jednym numerze - rytuał, masakrę na aukcji i przesłuchanie ocalałego. I z tych trzech, to przesłuchanie właściwie niczemu nie służy i równie dobrze mogłoby go nie być. 
I jeszcze z wad - według tego komiksu Daken się zmienił, bo jest teraz "zimny i metodyczny", a kiedyś - "zupełnie nie jak Wolverine, szalał i w trakcie walki krzyczał swoje imię". I, ten, może już wyparłem z pamięci pierwsze występy postaci z epoki Way'a, ale to nie jest sposób w jaki Daken zachowywał się w swoim ongoingu. Nic a nic. 
Przy okazji: obecny kostium Dakena jest brzydki, no ale pojawił się w Uncanny Avengers, więc to nie zarzut do tego konkretnego komiksu. 
Czyli: kolejny zeszyt z porządnymi założeniami i ciekawym dodatkiem, ale z dziwnymi pomysłami na temat postaci o której opowiada. Spojler: to nie ostatni taki zeszyt w tym tygodniu. 
Kminek: Choć nijak to się ma to sposobu przedstawienia Dakena w Uncanny Avengers (gość miał, z tego, co pamiętam, niebieską skórę!), a rozwiązanie całej sytuacji też jest specyficzne i, według mnie, dosyć naciągane, to najsłabszym elementem jest brak zaprezentowania zmiany motywów Dakena. Owszem, był wychowywany w kulturze Japonii i obrzędy pogrzebowe są najmocniejszym elementem komiksu, ale wystarczyłaby chociaż jedna strona wyjaśnienia, dlaczego z pałającego chęcią zemsty szaleńca, stał się nagle honorowym wojownikiem dbającym o fragmenty, które pozostały po osobie, której nienawidził najbardziej na świecie.* 
*To jest pierwszy numer tej serii, jaki przeczytałem. Jeśli wcześniej doszło do takiego wyjaśnienia, to przepraszam!
Gil: Dakena zupełnie nie trawię, więc tylko sobie przekartkowałem, żeby zobaczyc, czy cokolwiek może mnie zainteresować. Nie znalazłem, więc chyba nie powinienem oceniać. 

new_avengers_vol._3_27@m.jpg
New Avengers vol. 3 #27
Kminek: Nie tak dawno zastanawiałem się, gdzie jest dr Strange, by w tym tygodniu otrzymać bardzo satysfakcjonującą odpowiedź. Uf, Strange żyje... Uf, dalej ma swoje moce... Uf... Zaraz... On został mega-badassem w każdym znaczeniu tego słowa :D 
Do tego mamy Thor(r)a wyglądającego jak skrzyżowanie różnych wersji z alternatywnych światów i chyba powolne wygładzanie retoryki Steve'a Rogersa zakładającej, że Illuminati bezsprzecznie postępują źle. Można się przyczepić do faktu, że Avengers reagują zbyt spokojnie,kiedy dowiadują się, co robi Stephen, ale to może kwestia indywidualnego podejścia każdego z nich, które zostaną wyjaśnione później. 
Może nie z zapartym tchem, ale czekam, co będzie dalej. 
Demogorgon: Niektóre dialogi wydają się zaczerpnięte wręcz z Morrisona, zwłaszcza kiedy dochodzimy do rozmowy Dooma z Molecule Manem. Mamy pewne wskazówki co do tego kim może być Abum Ralal. Strange nie jest zły, Black Priests (wciąż durna nazwa) też nie, a przynajmniej nie wedle standardów Multiversal Avengers. Może w końcu Hickman zacznie go lepiej traktować niż do tej pory. Pewnie wątpię, bo trzeba pokazać jakim zagrożeniem są Ivory Knights/Abum Ralal a Strange i jego ekipa, którą do tej pory pokazywał jako super twardzieli, są pod ręką. 
Hickman ma ciekawy sposób radzenia sobie z fragmentami continuity które mu się nie podobają - z wyprzedzeniem umieszcza elementy, które pomogą mu się ich pozbyć. Zastanawiam się, jak na jego moment z Thorem zareagował Aaron. 
Wiecie jaki jest mój problem koniec końców? Że to kolejny z numerów w którym buduje Hickman tą wielką układankę a ja dalej tylko bardzo rzadko czuję tu jakieś prawdziwe emocje i osobowości bohaterów. Wszystko jest tak strasznie pompatyczne i podniosłe, że brzmi jakby ktoś powiedział bohaterom, że nagrywa wszystko dla potomności. To brzmi sztucznie i bez życia, nawet jedyna próba żartów w wykonaniu Star-Branda wypada nienaturalnie. Ja rozumiem, że to poważna sytuacja, ale nawet wtedy ludzie żartują, nie? Całość brzmi jak zestaw cytatów z Warhammera 40 000. 
Soundtrack: Power of Darkness
Gil: Respekt dla naszego rodaka, który utorował sobie drogę aż do flagowego tytułu Marvela! Aczkolwiek, po porównaniu grafiki z numerami Spawna i Batmana, które również rysował Szymon Kudrański, muszę zauważyć, że tutaj reszta ekipy graficznej trochę mu przeszkadzała. Fabuła natomiast niezmiennie ma moc. Strange w szeregach Black Priests to nie tylko spora niespodzianka, ale również bardzo mocny punkt w rozwoju postaci. Machinacje Dooma nadal są strasznie interesujące. No i okazuje się, że historia z ywil Avengers z innego wymiaru na coś jednak się przydała, bo Thor zyskał zapasowe źródło mocy. Nadal jest świetnie i jest moc. Będzie więc mocne 7/10. 

New Warriors vol. 5 #12 
Gil: Ostatnie podrygi zdychającej ostrygi przynoszą nam bitkę, w której Justice pokazuje się z lepszej strony. Właściwie do niczego ona nie służy i nawet nie daje rady domknąć wątków, które zaczęła, ale to też nie dziwota, skoro nie miała na to czasu. A na końcu sugerują, że może jeszcze coś z tego będzie… Wery fany. 4/10 na pożegnanie i tylko Aracely będzie mi brakowało. 

new_warriors_vol._5_12@m.jpgnova_vol._5_24@m.jpgsecret_avengers_vol._3_10@m.jpg

Nova vol. 5 #24 
Gil: No i Nova pokonał Kluchę. Czy raczej powinienem umieścić to słowo w cudzysłowie, bo wyrzucenie go na orbitę to jeszcze żadne zwycięstwo. Teraz dla odmiany przyplątał się Carnage w swojej bohaterskiej inkarnacji, więc pewnie będą robić z tego komedię. Też kupa mchu i 4/10. 

Secret Avengers vol. 3 #10
Gil: Team-up klonów okazał się trochę nudnawy i już prawie nie pamiętam, co tam się wydarzyło. Pamiętam, ze Ben mnie wkurzał, Kaine trochę za bardzo kozaczył, a tę wersję Jessiki właściwie dopiero poznaję, więc jeszcze nie wiem, co o niej myśleć. Historia do czegoś zmierza, ale jeszcze nie bardzo widać, do czego. Rysunki trochę zbyt kreskówkowe, ale miejscami fajne. Na razie 4/10. 

scarlet_spiders_1@m.jpg
Scarlet Spiders #1 (Of 3) 
Krzycer: Podoba mi się team-up Kaine'a, Ult. Jessici Drew i alt-Bena Reilly'ego, bo to w sumie fajny zestaw postaci (nawet jeśli założenie "my zbadamy sprawę klonów bo jesteśmy klonami" jest... dziwne). Nieźle wychodzi również ustawienie Jessici pomiędzy dwoma ekstremami reprezentowanymi przez Kaine'a i Bena. 
Nie podoba mi się za to cała reszta, tzn planeta klonów i wrzucanie do Spider-Verse alternatywnych wersji innych postaci (w tym wypadku - Starka i Johnny'ego Storma), bo mam wrażenie, że event staje się przez to przeładowany. 
Demogorgon: Wiecie co by dobrze zrobiło temu komiksowi? Zamiana tej głupiej trzecioosobowej narracji na pierwszoosobową. A najlepiej jakby tej narracji w ogóle nie było a było więcej pokazywania co ma miejsce, to byłby o wiele lepszy komiks. A tak? No może być, okropna anatomia w rysunkach, za to świetne reaction faces z klonem Starka, trochę dobrego humoru w wykonaniu Bena za to nie tak dobrze pisany Kaine. Ogólnie - meh. 
Soundtrack: mam nadzieję, że nie za wcześnie, ale Atakują Klony
Gil: Team-up klonów okazał się trochę nudnawy i już prawie nie pamiętam, co tam się wydarzyło. Pamiętam, ze Ben mnie wkurzał, Kaine trochę za bardzo kozaczył, a tę wersję Jessiki właściwie dopiero poznaję, więc jeszcze nie wiem, co o niej myśleć. Historia do czegoś zmierza, ale jeszcze nie bardzo widać, do czego. Rysunki trochę zbyt kreskówkowe, ale miejscami fajne. Na razie 4/10. 

spider-man_2099_vol._2_6@m.jpg
Spider-Man 2099 vol. 2 #6 
Krzycer: Żegnaj, Sześcioręki Spider-Manie, okrutny los odebrał cię zbyt szybko... kogo ja oszukuję, to po prostu Martwy Pająk#23. Ale jego szybki zgon zwrócił moją uwagę na kolejną nieścisłość eventu - czasami "wyssani" przez Inheritorów bohaterowie zamieniają się w naleśnik, z sugestią, że to "pożarcie" zajmuje dłuższą chwilę, czasami zaś - tak jak tutaj - to jest po prostu błysk światła i po sprawie. 
Poza tym - jak zwykle, gdy PAD pisze numer gdzie dominuje akcja - mam poczucie niedosytu. Ale liczę, że z team-upu z Lady Spider wyjdzie jeszcze coś ciekawego. 
Demogorgon: Czy ten komiks i ANGR mają tego samego edytora? Bo w obydwu ktoś wstawił źle dymki. To raz. Do listy powodów dla których nie znoszę Daemosa można dopisać, że jest gwałcicielem, to dwa. Rysunki są tak paskudne, że aż osiągają miejscami formę karykatury, to trzy. 
Ale przynajmniej niektóre dialogi były zabawne, to zawsze coś. I Miguel jest wreszcie z powrotem w swoich czasach. 
Soundtrack: Back to the Future
Gil: Jest fajnie. Ten pajęczy team-up jak na razie wypada zdecydowanie lepiej. Moja nowa faworytka, Lady Spider, błyszczy pod piórem Petera Davida i czyta się to bardzo fajnie. Fabuła też ma trochę więcej sensu i fajnie krzyżuje się z powrotem Miguela do swojego czasu. Całkiem solidne 7/10 będzie. 

superior_foes_of_spider-man_17@m.jpg
Superior Foes Of Spider-Man #17 
Krzycer: Rewelacja do samego końca. Co prawda okładka kłamie, bo nie uświadczyliśmy w komiksie pieska, ale tym razem jestem skłonny to wybaczyć. 
Demogorgon: Numer tygodnia, bezsprzecznie. Piękny koniec świetnej historii, przezabawny aż do amego końca, z kilkoma momentami czystego "oh shit". No i najprawdopodobniej najlepszą sceną roku, w wykonaniu Shockera. Piękna rzecz, wspaniały komiks, jeśli go nie czytasz, to popełniasz wielki błąd. 
Soundtrack: Parade
Gil: Końcówka w stylu bardzo popularnym ostatnimi czasy w serialach, czyli rozstrzygnięć niewiele, ale za to sprawia, że na koniec czujemy sympatię do naszego (anty)bohatera. Fajnie było, tylko zastanawiam się, ile z tego przeniknie do innych tytułów, czyli głównie: czy Shocker podostanie szefem podziemia? Aha, fajna była też niespodzianka z Black Cat. Chociaż musiała wymagać od niej masy cierpliwości… Ale tak jak za całą serię, dam porządne 7/10. 



Superior Iron Man #2
superior_iron_man_2@m.jpg
Kminek: Spoilery się potwierdziły, ale do tego akurat nie chcę przykładać specjalnej uwagi przy tym numerze. Chciałbym za to spojrzeć na podkreślenie różnicy pomiędzy Starkiem "przed" i "po" Inwersji. Moim zdaniem jest to najlepiej zarysowana różnica ze wszystkich tie-inów do AXIS. Tony jest bezwzględnym, wyrachowanym graczem i czerpie z tego satysfakcję. Dla mnie wypada to bardzo przekonująco, zdecydowanie lepiej niż w przypadku "nawróconego" Lokiego, czy chociażby złego Thora. 
Na koniec mam pewną wątpliwość odnośnie Daredevila. Czy w serii o jego solowych przygodach nie było powiedziane, że on lubi być w wodzie, bo dźwięk rozchodzi się szybciej niż na powierzchni? 
Demogorgon: Całkiem zabawny numer. Tony jako skończony drań wypada zadziwiająco dobrze, szczególnie w scenie z ojcem na paradzie. To było tak okrutne, że aż fajne. W ogóle jest tu dużo dobrych żartów, na czele z "team-upem" i "I love you, Tony!", a w poważniejszym nastroju mamy scenę porwania Starka przez Matta i jego odpowiedź na to. Jedyna chyba wada jest taka, że bardziej się czuję jakbym czytał komiks o Daradevilu, gdzie Iron Man jest antagonistą, niż o Iron Manie. 
Soundtrack: Don't Mess With Me
Gil: Nadal fajnie. Antek w tej wersji mi pasuje, bo zwykle tak właśnie go postrzegałem. Robi, co chce i nie przejmuje się, co inni o tym myślą, bo uważa, że wie lepiej. Teraz zobaczymy, czy Daredevil się z nim zgodzi? Przy okazji: jeśli to wszystko wydarzyło się od jego powrotu z Genoshy, to trzeba zauważyć, że zbudował sobie twierdzę w Alcatraz w… ile? 3 dni? Ale i tak mogę dać 7/10. 

wolverine__the_x-men_vol._2_12@m.jpg
Wolverine And The X-Men vol. 2 #12 
Krzycer: Zignorujmy na moment, że to Axis - zwłaszcza, że nie ma to dużego znaczenia. Quentin zachowuje się w sumie dokładnie tak samo, jak w poprzednim numerze (i w paru innych miejscach jeszcze z runu Aarona, gdy brały go wyrzuty sumienia). Jedna Storm jest inna. W związku z czym związków z eventem nie ma co rozpatrywać, bo ich praktycznie nie ma. 
Dlatego spójrzmy na ten numer tak, jak należy - jest to ostatni numer WatXM vol 2 i ojejku, jak bardzo widać, że nikt nie miał pomysłu na to, co z tą serią zrobić po odejściu Aarona. Jedyną wyraźną konsekwencją vol2 jaką potrafię wskazać jest to, że Quentin odszedł z Instytutu Jean Grey. I fajnie... 
...i jest teraz popychadłem Kade'a Kilgore'a? Quentin Quire? Z jakiego punktu widzenia to ma mieć sens, bo staram się i staram, ale tego nie widzę. 
Słówko o rysunkach: rysownik zasłużył na walnięcie linijką po łapach. Po pierwsze, nie bez powodu nazywam tę bandę "Hellfire Kindergarden" - to mają być dzieci. Cokolwiek by o nich nie pisać (a wciąż ich nie cierpię), w tym komiksie dziećmi nie są. Po drugie, co prawda bierze się to z punktu pierwszego, ale zasługuje na oddzielną wzmiankę: Wilhelmina jest jedenastolatką. W związku z tym, oczywiście, rysownik postanowił obdarzyć ją fajnym biustem, bo Gwiazdka przyszła wcześniej czy coś takiego... 
W tym momencie czepianie się na dodatek, że czternastoletnia Idie ma tę samą figurę, co Storm, wydaje się bezcelowe. 
Więc tak, żegnamy pozbawioną sensu serię pozbawionym treści zeszytem. W tym momencie sądzę, że "Spider-Man and the X-Men" może tylko poprawić sytuację - przynajmniej wydaje się, że fundamentem następnej serii będzie jakiś unikalny pomysł, którego jeszcze nie widzieliśmy, a to dużo, dużo więcej, niż mogę napisać o WatXM - i to w sumie zarówno o tym, jak i poprzednim wolumenie.
Gil: Zakończenie równie bezpotrzebne jak cała seria, ale przynajmniej miała ten jeden zabawny moment, w którym pijana Storm wszczyna bójkę, a później się tego wypiera. Cóż, najwyraźniej robienie z niej drugiego Wolverine’a jest oficjalnym trendem. A dam za to 3/10.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2014.11.26.
Redaktor prowadzący: Dominik "Undercik" Nowicki  
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.