Avalon » Publicystyka » Artykuł

Superszwalnia #1 - Red Onslaught: Patrzcie, jaki jestem zły!

Maski. Peleryny. Rajtuzy. Pancerze. Pasy z kieszeniami. Papierowe torby. Komiksowi bohaterowie i złoczyńcy nosili je wszystkie – i jeszcze więcej. W tej z założenia w miarę regularnej rubryce przyjrzymy się najlepszym, najgorszym lub po prostu najciekawszym kostiumom i – szerzej – designowi postaci. Najlepiej będzie, jeśli od razu się przyznam, że nie mam pojęcia o modzie i ledwo potrafię dobrać koszulę pod kolor skarpetek, ale przeczytałem wystarczająco wiele komiksów, by wyrobić sobie zdanie o tym, jaki wygląd superbohatera/superłotra się sprawdza, a jaki nie.
superszwalnia.jpg

Maski. Peleryny. Rajtuzy. Pancerze. Pasy z kieszeniami. Papierowe torby. Komiksowi bohaterowie i złoczyńcy nosili je wszystkie – i jeszcze więcej. W tej z założenia w miarę regularnej rubryce przyjrzymy się najlepszym, najgorszym lub po prostu najciekawszym kostiumom i – szerzej – designowi postaci. Najlepiej będzie, jeśli od razu się przyznam, że nie mam pojęcia o modzie i ledwo potrafię dobrać koszulę pod kolor skarpetek, ale przeczytałem wystarczająco wiele komiksów, by wyrobić sobie zdanie o tym, jaki wygląd superbohatera/superłotra się sprawdza, a jaki nie.

Na pierwszy ogień pójdzie postać, która zainspirowała ten cykl. Ucieleśnienie zła wyglądające tak źle, że aż zapędziło mnie do klawiatury. Panie i panowie, dzisiaj przyjrzymy się Red Onslaughtowi.

Red Onslaught, jak mniej lub bardziej powszechnie wiadomo, to połączenie Red Skulla z Onslaughtem, czy też bardziej konkretnie – reinkarnacja Red Skulla wykorzystującego telepatię Charlesa Xaviera by po śmierci odrodzić się w formie Onslaughta – a może nawet w połączeniu z nim. To nie jest do końca jasne. A kim był Onslaught? No jak to, Onslaught to przecież owoc telepatycznego gwałtu popełnionego w latach 90. przez Xaviera na Magneto.
Jak widzicie, Red Onslaught ma zaskakująco wielu ojców, i to jest jeden z jego problemów.

Kluczem do zagadki, jaką jest wygląd Red Onslaughta, jest słowo „połączenie”. W komiksach co jakiś czas mamy do czynienia z fuzjami dwóch postaci w jedną, co rzadko kończy się dobrze. Od strony wizualnej najczęściej sprowadza się to do połączenia najbardziej charakterystycznych elementów wyglądu obu postaci, i to też rzadko kończy się dobrze. Poszukajcie w internecie bohaterów komiksów spod szyldu Amalgam Comics – crossovera Marvela i DC – a przekonacie się, co mam na myśli. 

1m.jpg
Batman + Wolverine = zysk?

Zanim zabierzemy się za Red Onslaughta, musimy zerknąć na jego części składowe. Jakie są najbardziej charakterystyczne elementy ich wyglądu? W wypadku Red Skulla, wskazówka znajduje się w pseudonimie. Poza czerwoną czaszkokształtną maską Skull nie ma jednego, konkretnego kostiumu, którego by się trzymał. 

2m.jpg

Zaczynał od zielonej tuniki ze swastyką, później częściej występował w czerni. Często w niemieckim mundurze, a przynajmniej w militarystycznym stroju nawiązującym do munduru oficera Wehrmachtu, razem z długim płaszczem. Równie często gania w cywilu – w garniturze, we fraku, a nawet w zielonym szlafroku. Od kilku lat kolejni twórcy często uciekają od swastyki – w filmie "Kapitan Ameryka" i animacji "Avengers: Earth’s Mightiest Heroes" zamiast niej Skull posługiwał się emblematem Hydry.
Podsumowując, styl Red Skulla to czerwona maska przypominająca czaszkę i militarystyczny szyk. Onslaught zaś, cóż… Onslaught mógł się narodzić z wymieszania złych intencji Xaviera i Magneto, ale wyczucie stylu miał wyłącznie po tym drugim. Tyle tylko, że miał nieszczęście przyjść na świat w "ekstremalnych" latach 90., co zaowocowało tym:

3m.jpg

Gdybym miał opisać Onslaughta, powiedziałbym, że to Magneto na sterydach. Co prawda Magneto rzadko kiedy jest przedstawiany w zbroi, zazwyczaj poza hełmem jego kostium jest z tego samego niesprecyzowanego materiału, co ubrania większości superbohaterów, ale inspiracja jest oczywista. Kolory, hełm – wykapany Magneto. Z absurdalnymi naramiennikami, ale to akurat był standard w latach 90., i równie absurdalnymi karwaszami. Na dodatek był wielkim olbrzymem. Wkrótce później Onslaught wzbogacił się o coś w rodzaju ozdobnej skorupy na plecach, którą w grze Marvel vs. Capcom zinterpretowano jako wyciętą w ząbki pelerynę.

4m.jpg

Po swoim wielkim debiucie Onslaught wrócił jeszcze raz czy dwa, a jego wygląd ulegał przy tym pewnym zmianom, jednak nie mają one obecnie znaczenia, ponieważ nie znalazły swojego odbicia w wyglądzie Red Onslaughta. Przekonajmy się więc, jak wygląda fuzja nazisty w czerwonej masce z gigantem w postaci absurdalnej zbroi. Oto Red Onslaught, jakim widzimy go w pierwszym numerze Avengers & X-Men: Axis:

5m.jpg

Jak mogliście wywnioskować ze wstępu, nie podoba mi się jego wygląd. Przede wszystkim w oczy rzuca mi się parę problemów. Lepiej będzie je widać na następnym ujęciu - na wszelki wypadek zaznaczyłem najbardziej problematyczne elementy:

6m.jpg

Od czego zacząć? Na początek wspomnijmy, że autor rysunków do dwóch pierwszych numerów Axis, Adam Kubert, się nie postarał, bo szczegóły wyglądu Red Onslaughta zmieniają się z kadru na kadr – naramienniki zmieniają kształt, peleryna czasem jest, czasem nie, itp. 
Może trzymajmy się szczegółów, by później przejść do ogólnej oceny. Red Onslaught dostał absurdalne naramienniki. W gruncie rzeczy nie różnią się wiele od Onslaughtowych, ale coś, co w miarę działało w latach 90., dziś wydaje się absurdalne i przesadzone. Nie będę pisał, że takie naramienniki są "bezużyteczne", bo użyteczność nie ma tu nic do rzeczy – oryginalny Onslaught składał się z energii psychicznej i mógł wyglądać, jak chciał. Ale to nie zmienia tego, że naramienniki są brzydkie. A w połączeniu z rękawicami, które nie tylko są zakończone pazurami, ale i mają kolce na wierzchu dłoni, oraz wyciętą w ząbek pelerynką, sprawiają wrażenie, że Red Onslaught składa się głównie z kolców. I choć wiadomo, że kolce = zło, czy naprawdę świadomość, że mamy do czynienia z reinkarnowanym nazistą nie powinna wystarczać?

7m.jpg
Kolców nigdy dość?

A propos łopatologicznego wyjaśniania, jaki Red Onslaught jest zły: rogi. Rogi! To jest tak kreskówkowo przerysowane, że aż mi trochę żal się czepiać. Kto ma rogi? Diabeł ma rogi. No to Red Onslaught musi być jeszcze gorszy od zwykłego Red Skulla, skoro aż mu rogi wyrosły! Pal sześć, że nie ma to uzasadnienia ani związku z wyglądem Red Skulla czy oryginalnego Onslaughta.

A skoro o rzeczach bez związku mowa, porozmawiajmy o mackach. Red Onslaught wyglądałby koszmarnie i bez nich, ale macki znakomicie uwidaczniają jeden z głównych problemów tego designu: kompletnie nie ma w nim myśli przewodniej, to amalgamat wszystkiego co złe i monumentalne. Red Onslaught i tak ma już kolce, absurdalny pancerz i rogi. Jego design i tak jest przeładowany niepotrzebnymi elementami (po diabła mu te kółka na klacie? Onslaught miał trzy kółka, Red Onslaught będzie miał pięć, bo Red Onslaught pod każdym względem jest "bardziej"?) – z mackami z "przeładowanego" awansuje na "zaśmiecony". 
Na dodatek te macki pasują mu jak kwiatek do kożucha. Z czym kojarzą się macki? Dzięki Howardowi Lovecraftowi – przede wszystkim ze starożytnym, nienazwanym złem, Cthulhu i jego podróbkami. Na drugim miejscu – mi przynajmniej – z mafią i innymi formami zorganizowanej przestępczości. Na trzecim miejscu, zwłaszcza w kontekście Marvela, z Hydrą – tyle tylko, że komiksowy Red Skull nie miał z Hydrą nic wspólnego od wielu lat, a sama organizacja nie występuje w "Axis", więc to raczej fałszywy trop.

Przechodząc do oceny ogólnej: Red Onslaught otrzymał design zaśmiecony przypadkowymi elementami, nie mającymi związku z Red Skullem ani Onslaughtem, będące wyłącznie symbolami ogólnego "zła". Z kolei elementy oryginalne, zapożyczone od „ojców”, nie zostały wyważone – Red Skull dał tylko czerwoną czaszkę, cała reszta jest od Onslaughta. Zgubił się militarystyczny szyk, przepadła nazistowska symbolika. Z drugiej strony zaś – fioletowe elementu oryginału zostały wygaszone, zastąpione czymś ciemniejszym, na niektórych kadrach wręcz szaro-czarnym, przez co nawet elementy zapożyczone od Onslaughta przestają być oczywiste. Bo też Onslaught sam w sobie nie był szczególnie charakterystyczny – jego najbardziej charakterystycznymi elementami była kolorystyka i odziedziczony po Magneto hełm. Hełm, którego Red Onslaught oczywiście nie ma. Elementy, które przetrwały, zapożyczono bezmyślnie – zamiast uprościć absurdalne naramienniki i kolczaste… wszystko… przerysowano je, jakby nie zdając sobie sprawy z tego, jak idiotycznie będą wyglądać w oczach współczesnego odbiorcy.

Tytułem podsumowania: Red Onslaught jest beznadziejną kombinacją Red Skulla i Onslaughta, ponieważ gubi większość cech charakteryzujących design jednego i drugiego. Oceniany w oderwaniu od obu "ojców", design Red Onslaughta pozostaje koszmarny – jest przeładowany niepotrzebnymi elementami, pozbawiony myśli przewodniej i uzupełniony niemal losowymi atrybutami „tego złego”. Widziałem wielu źle wyglądających złych, ale na tle Red Onslaughta nawet Stryfe prezentuje się jak wzorzec skromnej elegancji.

8m.jpg
Kolców nigdy dość!

Jak wspominałem, planuję, by ta rubryka ukazywała się w miarę regularnie. W tym odcinku napomknąłem o takich elementach designu, jak symbolika, użyteczność i motywy przewodnie. Planuję odcinki które będą im poświęcone, ale na pewno pojawią się również teksty skupiające się na konkretnych bohaterach. Będę wdzięczny za wszelkie komentarze, uwagi i sugestie na przyszłość.
A skoro dotarliście aż tutaj, na sam koniec tekstu, nie pozostaje mi nic innego, jak założyć, że temat was interesuje. Skoro tak, może zainteresuje was strona Project Rooftop, poświęcona designowi komiksowych postaci, z naciskiem na fanarty. Świetną zabawą jest również przeglądanie galerii kostiumów każdej postaci opisanej na Uncanny X-Men Net, gdzie można oglądać ewoluującą garderobę bohaterów.

Krzycer
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.