Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Guardians of the Galaxy" - Zuri

Martwiłam się o ten film. Cholernie się bałam tego, jak zostanie przyjęty. Dotychczas Marvel produkował filmy z postaciami, które każdy choć trochę kojarzył, niektóre z nich weszły już przecież do popkultury.

gotg.jpg

Martwiłam się o ten film. Cholernie się bałam tego, jak zostanie przyjęty. Dotychczas Marvel produkował filmy z postaciami, które każdy choć trochę kojarzył, niektóre z nich weszły już przecież do popkultury.

I nagle miała powstać ekranizacja komiksu z gadającym szopem i chodzącym drzewem. Czy takie coś da się w ogóle sprzedać masowej publiczności?

Ano, da się. I to jak.

Już pierwsze sceny filmu kupiły mnie w całości. Już jestem pewna, że Chris Pratt zostanie ulubieńcem fanów tak jak Robert Downey Jr. Pratt nie gra, on jest Star-Lordem. Jego zachowanie, mimika, ruchy, wszystko jest dopracowane do perfekcji. Do tego muzyka, która mu towarzyszy... Przestałam się martwić. Minęło 10 minut, już wiem, że ten film sobie poradzi.

gotg1.jpeg

Czy ja właśnie oceniłam film po obejrzeniu kilku minut?

Później poznajemy towarzyszy Quilla. Gamorę, Draxa, Groota i Rocketa. I tu również twórcy wycisnęli 100%, choć najsłabszym ogniwem jest Gamora (Zoe Saldana). Owszem, Saldana jest stworzona do roli kobiety z kosmosu, ale... To jest najniebezpieczniejsza kobieta we wszechświecie? Jak dla mnie zabrakło jakiejś sceny, która pokazywałaby jej historię szerzej, dlaczego odwraca się od Thanosa albo zagłębienie relacji z Nebulą. Moim zdaniem jest to najsłabszy punkt drużyny. Z kolei Dave Bautista jako Drax mimo obaw wypadł zaskakująco dobrze, mam wrażenie, że jego gra aktorska, która nie była do końca perfekcyjna tylko uatrakcyjniła tę postać.

Szczerze mówiąc, byłam pewna, że największą gwiazdą tego filmu będzie Rocket. Wygadany, charakterny szop, doprawiony równie charakternym głosem Bradleya Coopera. Do tego jest fantastycznie zanimowany, co rzadko się zdarza przy futrzastych postaciach. Cóż, Rocket byłby największą gwiazdą, gdyby nie Groot. Jego drzewny przyjaciel skradł cały film. Mówiłam już, że się bałam? Zastanawiałam się, czy da się w ogóle sprzedać taką postać. Drzewo, którego zasób słownictwa ogranicza się do trzech słów? Oj, da się. Vin Diesel przelał chyba wszystkie swoje emocje w te trzy słowa, a wszystko uzupełnione fantastyczną mimiką. Uśmiech Groota jest po prostu zniewalający.

gotg3.jpg

Niestety mimo, że główna piątka jest fantastycznie napisana nie można tego powiedzieć o antagonistach. Najlepiej z nich wypada zdecydowanie Yondu, dostał odpowiednią ilość czasu ekranowego i był ciekawie przedstawiony. Tylko on nie pozostawia uczucia niedopowiedzonej historii. Owszem, udział Thanosa to i tak więcej niż się spodziewałam, Nebula jest ciekawie wprowadzona i aktorsko świetna, ale po niej i Ronanie niestety mam niedosyt. Brakowało mi jakiejś głębszej podbudowy, motywów postaci. Tak wychodzi coś w stylu jestem zły bo tak. Z drugiej strony jestem w stanie to wybaczyć, w końcu kosztem wrogów mieliśmy więcej czasu dla Strażników.

Świat stworzony w filmie jest fantastyczny. Świat? Wszechświat! Naprawdę na te 2 godziny można się wyłączyć i przenieść w zupełnie inną rzeczywistość. Widok Knowhere zapiera dech w piersiach, do tego Xandar i podróże po kosmosie... Aż ciężko czasem uwierzyć, że ten świat nie istnieje, został stworzony tylko na potrzeby filmu. Do tego perfekcyjnie zanimowani Groot, Rocket, czy różnorodna charakteryzacja postaci.

Wszystko jest urozmaicone jest Awesome Mixem vol. 1, czyli ścieżką dźwiękową filmu, którą odtwarzam codziennie, odkąd tylko wróciłam z kina. A do tego idealnie wyważony nastrój. Jeżeli w pewnym momencie robi się zbyt patetycznie i heroicznie dostajemy scenę, która totalnie rozładowuje atmosferę. Są też momenty, które równoważą humor, a do tego naprawdę są momentami, które potrafią wzruszyć. No i te smaczki... Nienachalne mrugnięcia okiem do fanów i do tych najbardziej dociekliwych, którzy będą robić stopklatki i doszukiwać się ciekawostek w eksponatach Kolekcjonera.

gotg.jpg

Macie wątpliwości czy iść do kina? Naprawdę? Ja nie mam wątpliwości, czy iść na ten film drugi raz. Koniecznie zostańcie dla dodatkowych scen. Na pierwszej z nich, zaraz po filmie płakałam ze śmiechu, na drugiej, po napisach, zbierałam szczękę z podłogi. Strażnicy są fenomenalni, aż boję się liczyć, ile razy użyłam entuzjastycznych przymiotników w tej recenzji. Ale taki jest ten film. Wzbudza entuzjazm i zostawia go jeszcze na długo, zwłaszcza, gdy wspomina się go słuchając sountracku. Idealny letni blockbuster, humorystyczny, poruszający, z przekazem, fantastyczny.

Moim zdaniem to był najlepszy rok dla Marvela w kinie. Zarówno w wykonaniu Marvel Studios, jak i Sony i Foxa. Poprzeczka jest postawiona bardzo wysoko.
I am Groot.

Autor: Zuri

gotg4.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.