Avalon » Publicystyka » Artykuł

15 najlepszych, 10 najgorszych momentów w kinie marvelowskim

Z punktu widzenia kinomaniaka był to ciekawy rok. Przede wszystkim za sprawą długo oczekiwanej trzeciej części Spider-Mana. Tak się składa, że pod koniec roku niemal każdy dokonuje podsumowania mijających 12 miesięcy. Nie mogło tego zabraknąć także w Avalonie. Jednak, żeby było ciekawiej nie ograniczyłem się do mijającego 2007 roku i suchego przedstawienia oczywistych, zdawałoby się, danych. Jest to zgoła odmienne zestawienie, do zapoznania którego gorąco zachęcam.
15 NAJLEPSZYCH, 10 NAJGORSZYCH MOMENTÓW W KINIE MARVELOWSKIM

Złoty okres w kinie trwa. Marvel ekranizuje przygody kolejnych bohaterów. Pojawiają się: sequele, rebooty, prequele, remake’i. Karuzela kręci się w najlepsze ku uciesze nas wszystkich. Od 2000 roku, czyli debiutu "X-Men", minęło 7 lat. W tym okresie do kin przedostało się wielu superherosów. Ich występy na srebrnym ekranie sprowokowały mnie do stworzenia listy najlepszych i najgorszych momentów w kinie bohaterskim spod szyldu Marvela. Jest to w pełni subiektywna ocena, dlatego jeśli się z nią nie zgadzasz, w całości lub w pewnym elemencie, drogi czytelniku, to wyraź swoją opinię na forum. Zapraszamy do zabawy.


15 najlepszych momentów

1. Spider-Man zwisający głową w dół ("Spider-Man" trylogia). Kultowy motyw Pajęczaka musiał znaleźć się w filmie. Jest to jeden z jego znaków rozpoznawczych (podobnie jak dowcipy sypane z rękawa, ciocia May, rude włosy MJ itp.) bez tego obraz nie byłby pełny, a tak każdy uśmiecha się pod nosem, widząc zjeżdżającego Człowieka Pająka.

2. Epizodyczne występy Stana Lee ("Daredevil", "Spider-Man" trylogia, "Hulk", "Fantastyczna Czwórka"). Komiksowy guru zapewne nie sądził, że dożyje czasów, gdy stanie ramię w ramię z bohaterami, których powołał do życia. Jego kilkunastosekundowe epizody dodają niezwykłej magii wszystkim tytułom. Niejednokrotnie to właśnie Stan zapada nam najbardziej w pamięć.

3. Snikt! ("X-Men") Wolverine i wszystko jasne. Czekając na pierwszy film spod znaku X, każdy z nas wyobrażał sobie, jak to będzie wyglądało. Nie urągając innym bohaterom i wydarzeniom z ich udziałem, chyba większość (wszyscy?) chcieli zobaczyć Rosomaka w akcji. Moment wysuwania się pazurów. Scena z zabitej dechami budy na jakimś bezludziu, w której Wolvie demonstruje swój talent negocjacyjny, przejdzie do kanonu kina superbohaterskiego.

4. Atak Nightcrawlera ("X2: X-Men United") Dzielny, niebieskoskóry elf dał prawdziwy popis swoich umiejętności podczas ataku na Biały Dom. Śmiem twierdzić, że pod względem ukazania mocy, Nightcrawler został najlepiej sportretowany z całej X-trylogii. Wielka szkoda, że ten bohater nie pojawił się w trzeciej odsłonie, chociaż patrząc na jej poziom, to może nawet lepiej. Dzięki temu mamy niezatarte wspomnienia z udziałem Nightcrawlera.

5. Hulk smashing! ("Hulk") Filmowy debiut Bannera nie spotkał się z przychylnością zarówno fanów, jak i krytyków. Nie oznacza to jednak, że zielony nie miał kilku chwil, które zapadły w pamięci. Hulk miażdżący czołgi jak kartonowe zabawki działa na wyobraźnię (rzut czołgiem na odległość). Podobnie jest z konfrontacją z helikopterami. W przekroju całego filmu jest to zaledwie kropla w morzu potrzeb (dobrze wiemy, na co stać Hulka). Z drugiej strony, każdy wielbiciel sałaty Marvela musiał mieć ciarki na plecach, widząc rozwścieczonego Hulka. Natomiast opinie, że w filmie jest on nie do powstrzymania, przez co nie ma sensu tego oglądać, wydają się absurdalne [przecież to Hulk!]

6. Fastball special ("X-Men: The Last Stand") Piękne są takie smaczki w adaptacjach filmowych komiksów. Człowiek całe życie czyta komiksy, zna swoich ulubieńców na wylot, ich kwestie, grymasy, gesty. Jednym słowem wszystko. Nagle całość [lub chociaż część] ożywa na srebrnym ekranie. W jednej chwili znów czujemy się jak dzieciak. To są niezapomniane momenty, a fastball special idealnie wpisuje się w te ramy.

7. Manifestacja mocy Phoenix ("X-Men: The Last Stand") Nie ma się co dziwić, ze w tym zestawieniu rządzą mutanci. Cała trylogia jest przesycona charakterystycznymi dla tego tytułu chwilami. Dom, a w nim Phoenix, Magneto i Xavier. Dwaj ostatni walczą o kontrolę nad Phoenix, jednak jej nie można kontrolować. Przekonuje się o tym bardzo boleśnie Xavier, kończąc jako pył. Popis efektów oraz samej Phoenix. Świetna scena.

8. Pościg Human Torcha za Silver Surferem ("Fantastic Four 2: Rise of the Silver Surfer") Co więcej można dodać? Chyba najciekawsza i najbardziej klimatyczna sekwencja w całym filmie. No i ten Silver Surfer. Został kapitalnie wykonany.

9. Juggernaut vs. Shadowcat ("X-Men: The Last Stand") "I’m Juggernaut, bitch!" I wszystko jasne. Nasz złotousty Cain Marko miał też swoje 5 minut. Wprawdzie sam Juggernaut wygląda tak sobie, ale jego starcie z Kitty trzyma poziom. Być może większość oczekiwała pojedynku z Colossusem [ja tak! – przyp. Janio15], jednak konfrontacja z Shadowcat broni się sama.

10. Bruce "Ash" Campbell w Spider-Manie ("Spider-Man" trylogia) Łącznie jego występy trwały około 10 minut, co nie zmienia faktu, że każdy z nich stanowił swoistą wisienkę na torcie, jakim są filmy o pajęczaku. Sam Raimi nie zapomniał o swoim ulubieńcu z czasów "Martwego zła". Pytanie, czy Bruce dostanie wreszcie większą rolę w kolejnej odsłonie przygód Spider-Mana?

11. Bullseye vs. staruszka w samolocie ("Daredevil") Cyniczny i niepohamowany Bullseye nigdy nie należał do osób cierpliwych. Jaki jest, każdy mógł się przekonać, gdy uciszył rozgadaną starszą panią… orzeszkiem! To trzeba zobaczyć na własne oczy.

12. Call me The Punisher ("The Punisher"), czyli monolog Franka na moście. Cały film czekaliśmy na jakiś spektakularny wyczyn Pogromcy. Niestety nie dane nam było ujrzeć Franka takim, jakim go znamy. Na szczęście ostatnia scena filmu, gdy Punisher zapowiada co będzie się niebawem działo (z jego udziałem), ma w sobie moc i klimat. Szkoda tylko, że to już jest koniec, a nie początek filmu.

13. Gwen Stacy ("Spider-Man 3"). Śliczna blondynka całkowicie przyćmiła nijaką MJ. Odważę się stwierdzić, że Gwen skradła cały film nudnej Mary Jane Watson. Nie dziwię się Parkerowi, że nie potrafił o niej zapomnieć.

14. J. J. Jameson, czyli najlepszy szef pod słońcem ("Spider-Man" trylogia). Uściślając, to aktor J. K. Simmons, wcielający się w tę postać. Patrząc na niego, dochodzę do wniosku, że nikt inny lepiej nie zagrałby Jamesona. Porywczy choleryk z niewyparzoną gębą uprzykrza jak może i tak niełatwe życie Parkera. Sceny z udziałem Jamesona naprawdę bawią i są nieodłącznym elementem świata Spider-Mana.

15. Nicolas Cage udający Ghost Ridera przed lustrem ("Ghost Rider"). Smutny, posępny, małomówny Cage, zapomina się na chwilę przed lustrem, dzięki czemu otrzymujemy autoparodię Czaszkogłowego.


10 najgorszych momentów

1. Bryan Singer porzuca X-Men ("X-Men: The Last Stand") Wielka szkoda, że do tego doszło. Teraz możemy dywagować, co by było, gdyby? Bryan bardzo dobrze i konsekwentnie prowadził historię i swoich bohaterów. Miał wszystko zaplanowane i poukładane. Całość zazębiała się coraz bardziej i oczekiwany finał miał nadejść wraz z trzecią częścią przygód mutantów. Tak się jednak nie stało. Bryan odszedł [wyreżyserował, z marnym skutkiem, nowego „Supermana” – przyp. Janio15], a nowy reżyser najzwyczajniej w świecie nie podołał zadaniu.

2. Wszechpotężny Wolverine (Trylogia "X-Men"). Przyznajcie z ręką na sercu, że Logan w X-trylogii był nie do powstrzymania. Zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo jest popularny, ale to nie powód, aby czynić z Rosomaka alfę i omegę. W jedynce uratował cały Nowy Jork przed Magneto. W dwójce pokonał Deathstrike i powstrzymał Strikera. Natomiast w trójce to już w ogóle dał popis. Uratował wszystko i wszystkich przed destrukcyjną mocą Phoenix. To już lekka przesada.

3. Harry Osborn jako neo-techno-ktoś ("Spider-Man 3") To miał być nowy Goblin? Scenarzysta chyba sam zaplątał się w swoich pomysłach, bo na dobrą sprawę nie wiadomo, co [kto?] to miało być. Naprawdę żal tak długo rozwijanej postaci.

4. Rogue (Trylogia "X-Men"), czyli ciąg dalszy zgadywanki, kto to jest? Gdyby nikt nie nazywał jej Rogue to pomyślałbym, że to jakaś przybłęda w Instytucie Xaviera. Gdzie ta charyzmatyczna, pełna życia Rogue z komiksu? W zamian dostaliśmy nastolatkę, snującą się z kąta w kąt. Czy w ogóle ktoś ją jeszcze pamięta?

5. Przepraszam, czy tu biją… ("Elektra"), czyli wszystkie sekwencje kopane z udziałem Elektry. Tak to wygląda, gdy aktorce po miesięcznym kursie sztuk walki wydaje się, że może pokonać samego Chucka Norrisa.

6. Colossus taszczący telewizor ("X-Men: The Last Stand") Gdy świat staje na krawędzi zniszczenia, a bohaterowie łączą siły, to… Colossus robi przemeblowanie. Nawet nie musiał się przemieniać!

7. Sabretooth ("X-Men") Nie takiego Victora Creeda znamy. Głupi, tępy osiłek wrzeszczący na prawo i lewo to naprawdę przykry widok. Do tego ten kostium! [rewia mody syberyjskiej, czy co? - przyp. Janio15]. Trzymajmy mocno kciuki za Szablozębnego w nadchodzącym filmie o Rosomaku.

8. Tłumaczenie pseudonimu Juggernauta w polskich kinach. Nasi ekranowi tłumacze są naprawdę pomysłowi i „zabawni”. Ręka w górę, kto przetłumaczyłby Juggernauta jako TIR?! Komuś zabrakło chyba nieco wyobraźni i rozumu [o braku znajomości tematu nie wspominając].

9. Armia Magneto ("X-Men: The Last Stand"), a uściślając, bezbarwna masa niby-mutantów udająca ową armię. Kojarzą mi się oni raczej z bezdomnymi, niż niebezpieczną formacją. Po co Magneto zbierał tę masę pospólstwa? Nie wiadomo.

10. Co za dużo, to niezdrowo ("Spider-Man 3"), czyli liczba przeciwników pajęczaka. Filmu nie można rozciągać w nieskończoność. Czas jest ograniczony, a co za tym idzie, minuty dla każdej postaci również. Z całej trójki najbardziej ucierpiał nikczemny Venom. Sandman początkowo nieźle sobie radził, ale potem było tylko gorzej. O Goblinie lepiej zapomnijmy.

Autor: Janio15
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.