Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #362 (28.07.2014)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 28 lipca 2014Numer 30/2014 (362)


Ostatnie kilka dni zdominowany wydarzenia z San Diego Comic Conu, czas jednak powrócić do normalności. Zapraszam więc do lektury. Trochę mniej niż zazwyczaj, ale w końcu było SDCC.

100th Anniversary Special: Avengers (one-shot)
Gil: Wygląda to jak uciekinier z wydanej ongi mini Strange Tales - tej, w której Marvel zaangażował twórców indie do pracy nad swoimi bohaterami. Grafika jest jego największą siła i słabością jednocześnie. Z jednej strony, bogactwo detali imponuje, z drugiej jednak autorowi brakuje poczucia estetyki i nie da się powiedzieć, że było to ładne. Zwłaszcza postacie. A historia? Dziwny dobór składu i kolejny raz brak kontekstu sprawiają, że wyląduje w szufladzie razem z resztą setek i z oceną 3/10.
Demogorgon: Czy mówiłem wam może kiedyś o mojej wielkiej miłości? O obiekcie westchnień z którym chcę [Naprawdę Demo? CENZURA]? Nie? No coś takiego. Poznajcie ją: Rysunki Jamesa Stokoe. Każda strona, każdy panel, dosłownie wszystko w tym komiksie to czyste, absolutne arcydzieło. To jest przepiękne, przecudowne, przeniesamowite, przeultraciupagąmniewłebwalnijciebomsięnaćpałdzikimzbożem. Powiedzcie mi, po co komu narkotyki, kiedy są komiksy Jamesa Stokoe? To cudowne, [Naprawdę Demo? CENZURA] Moebiusa i Jamiego Hewletta? No jak można patrzeć na tak doskonale dopracowane arcydzieło i nie chcieć sobie tego wytatuować na całym ciele? Geniusz, istny geniusz.
Do tego sama historia, och ta historia. Doctor Strange i Beta Ray Bill dokładnie tacy jakich kocham, do tego z tymi meta komentarzami o tym jak superbohaterowie są wieczni, a sama historia to zamknięta w sobie przygoda będącą częścią większego arcu - chcę wiecej takich komiksów Marvel, słyszycie mnie? To są Avengers jakich chciałbym kupować. Jak musicie do czegoś doklejać na siłę tę durną markę to niech to będą przygody Doctora Strange, Beta Ray Billa i Rogue, a nie jakieś [Naprawdę Demo? CENZURA] Hopelessa i Walkera czy [Naprawdę Demo? CENZURA] nad wykresami Hickmana.
Numer tygodnia, kandydat na komiks roku, kandydat na najlepszego rysownika roku, bo this art makes me horny.
Soundtrack: Nia Anti-Spiral Theme
Krzycer: ...hokej, teraz z kolei scenarzysta zinterpretował chyba "setną rocznicę" jako polecenie "umieść akcję sto lat do przodu". A przynajmniej tak by wynikało z pogadanek bohaterów o tym, jak to świat się zmienił, jak to Rogue jest długowieczna, bo wessała Wolverine'a, a doktor Strange reinkarnował się siedemnaście razy. Tylko w takim razie skąd tu (obok) Rogers?
Reszta jest koszmarnie pretekstowa, niby jest tu jakiś temat o przemijaniu, dostosowywaniu się do zmian i trwaniu dalej, ale... bleh.
Rysunki ciekawe, ale przyznam z ręką na sercu, że nijak nie pasują mi do superhero. Bardziej do przygód Orient-Mena.

All-New Doop #4
Gil: Kiedy już myślałem, żeby rzucić to w czorty, Milligan wyskoczył z pomysłem, który chwycił mnie za oczy i nie pozwolił odejść: zagadką, czy Doop rzeczywiście powstał z wyobraźni Ingmara Bergmana. No i nie ważne, że wkręca w to Wolverina, dalej buja się koło BotA i jak marchewką macha nam przed nosem wizją powrotu X-Statix - teraz, to ja chcę wiedzieć, jak zielony glut powstał. Czyli zadziałało i doczytam do końca. I nawet się nie zdziwię, jak autor sam się wpisze do komiksu. Poziom abstrakcji oceniłbym nawet na ósemkę, ale za cały komiks niestety mogę dać najwyżej 6/10.

All-New Invaders #8
Gil: Znowu meh. Nic właściwie nie wynikło z tego ataku na Hammonda, a do tego niepotrzebnie komplikują sytuację z Toro. Niby miał być mutantem, a teraz nagle wyskakują z Inhumanem… Nie wiem, czy w ogóle można być jednym i drugim? Zresztą - głupie pytanie. W Marvelu wszystko jest możliwe. Ale zdecydowanie niepotrzebne jest to udziwnianie. Zerknę jeszcze, co z tego wyjdzie, ale jeśli to mnie jakimś cudem nie chwyci, odpuszczę sobie serię. A tymczasem potraktuję ją neutralnym 5/10, bo zła nie jest, ale po prostu nie chwyta.

All-New Ultimates #5
Demogorgon: Okeej, nie było mnie dwa numery, w sumie chyba nie straciłem tak wiele, bo łatwo załapałem co i jak. Ale widzę też, że rysunki są okropne - zwłaszcza na ostatniej stronie oraz w tej scenie jak Scourge chowa się przed policjantami (bo wygląda to tak, że pod tym katem nawet ślepy by go zobaczył). Sama fabuła - czuć tu lata osiemdziesiąte. Czy to ciuchy, czy fakt, że samochód przez który fazuje Kitty nie jest pełen elektroniki, czy cały subplot z mind controlem, czy nawet energetyczny seks (okej, może to bliższe Gundamowi, ale temu z 79tego, z jego space mind seksem). I może mi ktoś wyjaśnić jakim cudem dwoje ludzi z pajęczym zmysłem zostało zwabionych w pułapkę?

Amazing Spider-Man vol. 3 #4
Gil: Doczekaliśmy się wreszcie Silk i… jest całkiem fajną postacią. Trochę to dziwne, że tak po prostu przesiedziała w bunkrze tyle lat, bo uwierzyła Ezekielowi, ale dobra - jest tutaj miejsce na jakąś backstory, która uzupełni luki. Jak na razie wydaje się raczej postacią chaotyczną i podejrzewam, że taka będzie jej główna rola, a cały wątek z Morlunem poprowadzi nas wprost do Spider-Verse. Początek jest zachęcający, więc zdecydowanie dam jej szansę. No i trzeba przyznać, że ma fajny kostium. A i ostatnia scena trochę dorzuca do pieca. Rysunki mogłyby być lepsze, ale powiedzmy sobie szczerze - powinniśmy się cieszyć, że nie są gorsze. Zaczekamy więc i zobaczymy, jak splotą się wątki tej sieci, a tymczasem dam całkiem dobre 6/10.
Krzycer: Ojej, jak mnie drażni i irytuje Peter Slotta. Ojej, ojej.
Silk nieszczególnie mnie na razie interesuje, ale ciekaw jestem, skąd te bunga-bunga w końcówce. Jakieś moce oparte na feromonach, jak u Jessici? Albo Slott na swoją modłę będzie interpretował totemiczne więzi pająków?
Czyli jednak w pewien sposób Silk mnie zaintrygowała...

Daredevil vol. 4 #6
Gil: Dziwne zbiegi okoliczności - oto na czym opiera się ta historia. Daredevil przypadkiem wyskoczył do Niujorku we właściwej chwili, żeby załapać się na oświecenie okiem Watchera i to akurat w momencie, kiedy droga mamusia wpakowała się w tarapaty. Zresztą, wygląda to na ewidentny pretekst, bo cały wątek zostaje szybko sprowadzony na margines, ustępując kolejnemu pretekstowi - tym razem na wypad do Wakandy. Swoją drogą, zły generał (to chyba gimmick tygodnia) nosi wszelkie cechy bonzowskiego złoczyńcy: najpierw wygada, co trzeba, a potem po prostu zostawi bohatera, żeby mógł mu przeszkodzić. Lub innymi słowy: jakim trzeba być idiotą, żeby mając Daredevila na widelcu, wyrzucić go na śmietnik i myśleć, że to załatwi sprawę? A ujmując to jeszcze inaczej: Waid od początku tej serii nie przestaje mnie rozczarowywać. Skacze od zagrywki do zagrywki, a jak na razie nic z nich nie wynika. Dlatego znów dam 4/10.

Deadpool vol. 3 #32
Krzycer: ...trochę nuda. Gonią się, gonią, ale do fabuły wiele to nie wnosi. Niby mamy pierwsze spotkanie Wade'a z córką, ale... znowu - wiele z niego nie wynika.

Deadpool vs X-Force #2
Gil: Potrzebne to jak Deadpoolowi żona… Nie dość, że usilnie stylizuje się na lata 90te, to w dodatku skręca w kolejną alternatywną rzeczywistość. I co dostajemy? Steam Punk Civil War (znaczy się: tą amerykańską, nie tą marvelową). Pomysł mógłby być niezły, ale nie w tych okolicznościach, kiedy z góry wiadomo, że niczemu to nie służy i zniknie pod dywanem. Ujmę to tak: rynek jest przesycony Deadpoolem, a w tej sytuacji jakość zawsze spada na łeb. I tym razem też wyląduje na poziomie 3/10.

Mighty Avengers vol. 2 #12
Gil: Historia Papy Shafta w latach siedemdziesiątych dobiega końca i przenosi nas w czasy w spółczesne, gdzie czeka jej nieuchronna kontynuacja. I w sumie wychodzi to całkiem fajnie. Retrospekcja przynosi nam oprócz niesamowitego zbiegu okoliczności w nazwie teamu również bliższe spojrzenie na przeciwników. I chociaż są trochę generyczni (cztery strony świata, cztery żywioły itd.), to jednak zdołali mnie zainteresować na tyle, że chętnie zobaczę ich współczesne wersje (chociaż pewnie nie zmienią się wcale). No i dobrze, że wreszcie zaczęty na początku serii wątek zbliża się do kulminacji. Jest trochę humoru, trochę niezłej akcji, miły wątek pojednania i w ogóle całkiem fajnie się to czyta, mimo lekkiego nadużywania oczywistości. Rysunki mogłyby być inne, ale nawet nie przeszkadzają mi bardzo. Dam nawet trochę słabsze 7/10.
Demogorgon: O, to było fajne. Serio, bardzo przyjemna, rozrywkowa lektura, pełna dobrych dialogów (zwłaszcza między reporterką a Bladem o nazwie), świetnie poprowadzonego ojca Luke'a i wymiatającego Blue Marvela, jednocześnie pokazująca, że obecni przeciwnicy mogą być naprawdę niebezpieczni. To miły, przyjemny w lekturze komiks, czego tu nie lubić? No okej, rysunków Landa, są okropne. I moze tego jak mocno Kaluu odstawił joba.
A i tak, Bear wymiata.
Soundtrack: Night of the Wolf
Krzycer: Całkiem zgrabne zakończenie retrospekcji, połączone z porządnym wyłożeniem informacji o Deathwalkerach. Czyli w sumie masa ekspozycji, trochę akcji i odrobina interakcji między postaciami, ale rezultat był całkiem, całkiem.

Original Sin #5.2
Gil: Może i w naszym kraju nadwiślańskim skojarzenia z twórczością Ćwieka cisną się same, ale nie zmienia to faktu, że w światku Marvela jest to coś nowego i w obu przypadkach konflikt między nordyckimi bogami a aniołami jest po prostu fajny. Cóż, Ćwiekowi wyszło trochę lepiej, ale też miał zdecydowanie więcej swobody, bo działał we własnym świecie. Tutaj autorzy mieli trudniej, bo nie tylko działają we wspólnym uniwersum, ale w dodatku muszą zintegrować z nim elementy z innego świata. I wychodzi im to bardzo dobrze. Nie tylko znaleźli miejsce dla tego innego nieba, ale też udało im się stworzyć dla niego spójną podstawę (nawet jeśli nie do końca spójną z mitologią, to przynajmniej z uniwersum). Sama akcja ma fajną dynamikę i czyta się to wszystko przyjemnie. Bardziej w stylu Lokiego Ewinga, niż Thora Aarona. Z rysunkami jest już nieco gorzej, bo mam wrażenie, że Bianchi się zwyczajnie nie postarał. Ale całość jest jak na razie chyba najlepszym elementem tego eventu. I zasługuje na solidne 7/10.
avalonpulse0362b%20%5B1600x1200%5D.jpgDemogorgon: No i plot poleciał w nieznane. Prócz manipulacji Old Lokiego i występu Guardians, który mi wcale nie współgra z resztą eventu, bo Rocket, mam wrażenie, że Ewing niewiele tu napisał. A przynajmniej zakładam, że każdy z nich ma swojego rysownika. A od chwili gdy wchodzi Bianchi (którego chyba dopadł ten sam tumiwisizm co Walkera, bo rysuje paskudnie) zaczyna się festiwal głupoty na czele z Thorem kretynem, który zarzyna przeciwniczki jak leci i rzuca bardzo wymuszonym foreshadowingiem dotyczącym jego przyszłej utraty młota. Lokiego tu tyle co nic. A i aniołki strasznie irytujące - są złe, bo są chciwe i zależy im tylko na pieniądzach - sam nie wiem czy to kolejny wyjazd przeciw religii ze strony Aarona, czy też przytyk do McFarlane'a. W każdym razie, jest okropnie. Chcę z powrotem serię Lokiego a nie to coś.
Krzycer: ...eeeh. Niby komiks jest w porządku. Niby. Ale za cholerę nie potrafię odpuścić tej bzdury o relacjach panujących między anielicami. Że niby co - mają królową, której władzę wszystkie uznają, ale... żadna tyłka nie ruszy, póki nie zostanie za to wynagrodzona pieniężnie? Jak niby taki system ma funkcjonować? Bo to nie żołd, i nie obietnice awansu, tylko bardzo konkretnie mamy pokazane, że anielica nie wykona bezpośredniego rozkazu, dopóki tu, na miejscu, nie dostanie kasy. Jak do diabła to ma działać? Wiem, wiem, fantasy, komiks, nie powinienem się zastanawiać, ale... ale to jest tak durne...

Original Sins #4
Gil: Fragment z Doomen był całkiem fajny, tak samo fabularnie, jak rysunkowo. Bo z Doomem się nie zadziera i kropka. Jedyne, co może przeszkadzać, to przypadkowość całego zajścia. Chociaż z drugiej strony, fakt, że przypadkowe osoby mogą poznać różne sekrety stwarza pewne możliwości. Resztę postanowiłem zignorować. Bo historyjkę z YA uważam za wykolejoną, a na tę kreskówkę na końcu szkoda mi było czasu. Czyli za część pierwszą mógłbym nawet wycisnąć 7/10, ale o reszcie nie chcę się wypowiadać.

Storm vol. 3 #1
Gil: No dobra, to było całkiem przyzwoite… w jakichś 70%. Zaczyna się całkiem fajnie, bo Storm robi coś, co superbohater robić powinien, czyli pomaga ludziom. Jest to dość fajna scenka rodzajowa i w ogóle, tylko że w obliczu tsunami raczej nie miałaby czasu na takie zabawy, bo walnęłoby zanim zdążyłaby rozkręcić trąbę powietrzną. No, ale niech im będzie… Jest słodko i fajnie. Potem pojawia się zły generał, który oczywiście nienawidzi mutantów. Chociaż sposób podania tego jest całkiem oryginalny. Problem tutaj składa się z problemem w szkole, więc nasza bohaterka musi wyładować emocje i zgadnijcie, na kim sobie pofolguje? Widać to z kilometra, nie? I co jest raczej zaskakujące, nie waha się użyć go jako żywej tarczy. Ale przynajmniej dzięki temu może rozwiązać problem z nową uczennicą, którą widzieliśmy chyba pierwszy i ostatni raz, a przy tym daje nam kolejny słodki moment. Szkoda tylko, że całość wydaje się sporym zbiegiem okoliczności. No i w ogóle trochę ciężko mi się wczuć w tę serię, bo status quo Storm jest w tej chwili dość… przejściowy, więc nie uważam, żeby był to dobry moment na początek serii. Ale jeśli wyprowadzi ją to ze stagnacji, wtedy przyklasnę. Z drugiej strony, mam też dziwne wrażenie, że seria o dyrektorce szkoły nie specjalnie przemówi do młodszych czytelników… Za to zdecydowanie podobała mi się grafika, więc za to dam plusa i skończę na 6/10.
Demogorgon: Było okej. Storm poruszająca rzeczywisty problem, zamiast ciągłego Marvelowego biegania wokół mutantów, to bardzo dobry pomysł. Szkoda, że między rozwiązywaniem go delikatnością młota pneumatycznego, a terroryzowaniem uczennicy piorunami, bohaterka wpada na bardzo agresywną i trochę niedojrzałą. Mam nadzieję, że konsekwencje pierwszego wątku ugryzą ją w przyszłych numerach w tyłek. Bo wspomniana nowa uczennica wyprowadziła się z serii równie szybko, co została wprowadzona.
Krzycer: Spodziewałem się kaszany kompletnej, ze względu na dokonania Paka z ostatnich lat - zwłaszcza te okołomutancie. Kaszany nie ma. Jest za to... done-in-one, który w sumie nie wiem, czemu służy. Niespecjalnie informuje o status quo Storm, bo ten znamy z innych tytułów, a tu właściwie nie ma o nim mowy. Niespecjalnie wyznacza kierunek serii, bo znowu - done-in-one, posprzątane. Więc może przynajmniej informuje o klimacie i kierunku, w jakim będzie zmierzała ta seria?
Co by to nie było... kaszany nie było, więc - mogło być dużo gorzej. Mam nadzieję... no, mam dwie nadzieje. Pierwsza - że Pak ma jakiś większy plan na Storm, i ta seria nie będzie po prostu takim dyrdaniem o tym, czym Ororo zajmuje się w wolnym czasie. Storm od dawna nie miała jakiejś własnej historii. Druga - że cokolwiek to będzie, będzie lepsze od ostatnich własnych historii, jakie Storm dostawała, tzn. ślubu z T'Challą...
Właściwie to jakie były ostatnie większe historie ze Storm w roli głównej? Ślub z T'Challą, a wcześniej... "Arena" w X-Treme X-Men Claremonta? Dziesięć lat temu? Chciałbym powiedzieć "na pewno coś było", ale... Storm robiła za tapetę w tle dłużej i skuteczniej niż Iceman...

Wolverine And The X-Men vol. 2 #6
Gil: Eee… no dobra, w sumie to nie bardzo wiem, o co chodziło. Chyba o to, że w przyszłości Evan zmieni się w Apocalypse i koniecznie trzeba temu zapobiec. Historia tonie jednak w rozwadniających ją nieistotnych detalach, dygresjach i przeskokach, przez które trudno się odnaleźć. No i w obliczu aktualnej historii w X-Men Wooda, tytuły z Fjuczurem wydają się ironicznie zabawne. Cóż, zobaczę jeszcze, co będzie dalej, ale mam wrażenie, że długo tu nie zabawię. A tymczasem dam lekko zagubione 3/10.
Krzycer: Łojezu. Nie wiem co się wydarzyło w tych sześciu numerach. Po prostu nie wiem. Nie wiem nawet, czy nie wiem, bo po prostu zapomniałem, bo było to tak nudne, że nie zwracałem uwagi, czy może było to tak chaotyczne, że bez powtórnej lektury wszystkich zeszytów jest nie do ogarnięcia.
A na powtórną lekturę nie mam najmniejszej ochoty.

Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2014.07.23
Redaktor prowadzący: Sc0agar4kKorekta: Sc0agar4kRedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.