Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #230 - Powers: Who Killed Retro Girl? HC

lt%20230s.jpgPowers: Who Killed Retro Girl? HC
Scenariusz:
Brian M. Bendis
Rysunki: Michael Avon Oeming
Okładka: Michael Avon Oeming
Liczba stron: 240
Cena: 24,99$
Zawiera: Powers #1-6

Kuba G: Najciężej pisze się o komiksach, które lubi się najbardziej, o tych najważniejszych, tych, które darzy się największym sentymentem. Dlatego recenzja Powers: Who Killed Retro Girl? jest dla mnie tak ciężka do sklecenia. Powers to według mnie jedna z ważniejszych serii we współczesnym komiksie, a sam pierwszy tom uważam za absolutnie jeden z najlepszych komiksów poprzedniej dekady. Dzięki temu, już od początku wiadomo jaka będzie ocena tego komiksu.

Brian M. Bendis pracując nad tym komiksem z Oemingiem stworzyli dosyć specyficzny miszmasz. Zlali w jedno elementy gatunków, w których mają doświadczenie (kryminał, superhero), ale dobrali do tego specyficzne inspiracje, tak żeby z miejsca nie przyrównywać zbytnio Powers do wcześniejszych historii pisanych przez Bendisa (genialne Torso z Andreyko czy Sam & Twitch, spinoff Spawna). Biorąc z jednej strony inspirację z książki (i serialu) "Homicide: A Year On The Killing Streets" (fantastyczna publikacja Davida Simona, wydana też w Polsce jako "Wydział Zabójstw: Ulice śmierci"), z biografii Jannis Joplin (to odnosi się głównie do omawianego właśnie tomu), formy znanej zza kulisowych dokumentów muzycznych (serio) i wizualnego stylu seriali animowanych takich jak "Batman: The Animated Series", włączyli się do trendu superbohaterskich dramatów policyjnych (ewentualnie procedurali), które w tamtych latach zaczęły pojawiać się na rynku komiksowym (m.in. Top 10 Alana Moore'a w 1999, Gotham Central w 2003 i District X w 2004). Wszystko to pełne elementów klasycznych dla późniejszej twórczości Bendisa (gadające głowy z wywiadów, gościnne pojawienia się postaci z innych serii lub prawdziwych postaci w dość satyrycznych przedstawieniach) i momentami absurdalnych monologów i dialogów w klimacie wczesnego Tarantino.

Podczas tworzenia takiej historii, nie można było jednak uniknąć pewnych klisz. Więc największym wyzwaniem było kreatywne podejście do nich. Dwójka głównych bohaterów to para detektywów, która na początku wspomnianej historii dopiero staje się partnerami. Starszy, mrukliwy Christian Walker o rozmiarze wrestlera oraz nowy nabytek przeniesiony ze SWAT - mała, butna, nadpobudliwa i pyskata Deena Pilgrim (jak się później okaże, postaci kobiece tego typu będą jednym ze znaków rozpoznawczych Bendisa, ale przecież mogło to już sugerować Jinx). Ta dwójka, których historię poznajemy w pełni dopiero po 30 numerach, tworzy w serii duet z fantastycznymi interakcjami i dynamiką, która wtedy nie była jeszcze tak powszechna. Można sobie żartować, że sama postać Deeny jest kliszą, ale gdy wychodził ten komiks nie mieliśmy jeszcze w medium takiej ilości postaci kobiecych zaprezentowanych w ten sposób. Dziś czytając Powers możemy tego tak nie doceniać, ale 14 lat temu debiutująca Deena Pilgrim była dla mnie lepsza niż takie klasyki jak Black Widow i Wonder Woman razem wzięte.

Cały świat przedstawiony w Powers kręci się wokół relacji zwykłych ludzi, w świecie gdzie superbohaterowie są na porządku dziennym. Czasem chciani, czasem nie, są faktem. Pod tym względem Bendis powiela dekonstrukcyjne zapędy Millera, Moore'a czy przede wszystkim Busieka (Astro City) rozprawiając się jednak jeszcze brutalniej ze światem ludzi i bohaterów. Dekonstrukcja ta odbywa się nie tylko przez przetworzenie klasycznych motywów, przez komentarz do klasycznych postaci i grup, pozbawione cenzury, ale też przez próbę redefinicji tych motywów poprzez inne elementy popkultury (jak wyżej wspomniana inspiracja biografią Jannis Joplin), ale nie wpadając w groteskowość późniejszych podobnych prób jak np. The Boys Ennisa.

Wpływ bohaterów na świat obserwujemy z wielu znanych nam perspektyw, ale i tych, które dotychczas były marginalizowane. Życie ludzi w zniszczonych dzielnicach, wpływ na sieroty, których rodzice zginęli zabici przez złoczyńców, lub takich, których rodzice tymi złoczyńcami się okazali. Próba pokazania jak należy interpretować prawo karne przez samą obecność nadludzi oraz to co od czasów Watchmen stało się w komiksie wielkim motywem, czyli lawina wydarzeń jaką ciągnie za sobą śmierć superbohatera.

Wszystko to o czym wspominam, wsadzone w konwencję policyjnego proceduralu, który stara się być bliżej rzeczywistości niż debilne kryminały w klimacie "CSI: Cośtam", stało się serią, która, do spółki z działaniami m.in. Vertigo oswoiła już ostatecznie czytelnika amerykańskich komiksów z kryminałem (który przed erą superbohaterów był wielki w amerykańskim komiksie, mniej więcej jak horrory) i w pewnym sensie pozwoliła na dzisiejsze debiuty komiksów takich jak Dream Police (Image), The Fuse (Image), czy Uncanny (Dynamite). Nie zrozumcie mnie źle, detektywi zawsze byli obecni w komiksie superhero, ale jednak czym innym jest obecność kilkunastu reinterpretacji Holmesa i Dupina tyle, że w pelerynach lub trenczach, a czym innym powrót gatunku w czystej formie, lub takiej gdzie te trykoty to tylko kwiatek w butonierce.

Specjalnie, żeby napisać ten tekst zdjąłem z półki Powers, by pisać na świeżo. Mimo, że mało to widać, bo jak zwykle starałem się unikać zdradzania jakichkolwiek istotniejszych elementów fabuły, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że historia ta nie zestarzała się ani trochę. Dialogi są dalej ostre i chwytliwe. Część patentów mimo, że do tego czasu już się ograła, dalej spełnia idealnie swoja funkcję (owe gadające głowy Bendisa), a sama sprawa jest z gatunku tych, które zawsze będą żywe w literaturze/filmie/komiksie/tv.

Polecam jak mało co.

P.S. Co by być uczciwym. Powers nie jest komiksem Marvela w sensie stricto. To autorski projekt Bendisa i Oeminga, który po latach w Image (czterech) przeskoczył do Icon, autorskiego imprintu Marvela. Ale skoro jest w katalogu Marvela to...

lt_5pts.png
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.