Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #227 - X-Men: Blinded by the Light TP

lt227X-Men: Blinded by the Light TP
Scenariusz:
 Mike Carey
Rysunki: Humberto Ramos, Chris Bachalo, Mike Choi 
Okładka: Chris Bachalo
Liczba stron: 144
Cena: 14,99$
Zawiera: X-Men #200-204

Krzycer: Przez resztę tekstu będę wychwalał "Blinded by the Light" pod niebiosa, dlatego na samym początku wymienię wady, żeby mieć to z głowy. Zawarte w tym albumie numery (X-Men #200-204) rysowało aż trzech artystów – Humberto Ramos, Chris Bachalo i Mike Choi, przy czym ten ostatni narysował cały zeszyt (#204), a Bachalo tylko kilka scen w numerach Ramosa. 
Nie mogę powiedzieć, żeby style Bachalo i Ramosa były podobne – obaj są bardzo charakterystycznymi rysownikami. A jednak obaj polegają na kreskówkowym uproszczeniu i przerysowaniu, obaj rysują bardzo dynamicznie, ich kadry są pełne energii. Dzięki temu w miarę do siebie pasują. Na dodatek każdy rysował sceny rozgrywające się w innym miejscu, dzięki czemu nie ma sytuacji, by zmiana kreski następowała w obrębie jednego ciągu wydarzeń, co pomaga zminimalizować dekoncentrujący efekt, jaki takie zmiany czasami wywołują. 

Choi za to jest jak kwiatek do kożucha. Jego śliczni bohaterowi, gładcy jak z okładek romansów dla nastolatek, nijak nie pasują do reszty komiksu. Ale Choi rysował #204, który jest epilogiem głównej historii, co również pomaga zignorować zmianę stylu. Poza tym te śliczne postaci są ślicznie narysowane, więc o ile ktoś nie ma alergii na taką stylistykę (a naprawdę jesteśmy o krok od tęcz i jednorożców), to #204 cieszy oko. 

Podsumowując kwestię rysunków: lubię Bachalo, kiedy się stara. Ten okres jego twórczości uważam za jeden z najlepszych, więc złego słowa o nim nie powiem. Z Ramosem mam więcej problemów – często nie zachowuje proporcji, przez co jego bohaterowie są dla mnie zbyt karykaturalni – ale jego styl nieźle pasuje do dynamicznych walk, a jest ich tu dużo. 
Ogólnie rysunki oceniam pozytywnie, choć z zastrzeżeniami. No i – mimo wszystko – te trzy style się gryzą. 

Dużo mniejszym problemem jest sam charakter tej historii – niby jest to zamknięta całość, ale dotyczy konsekwencji poprzednich historii ("Primary Infection" i "Red Data", X-Men #194-199), jest również bezpośrednim prologiem "Messiah Complex". Czytana osobno trochę traci – Carey nie marnuje czasu by szczegółowo wyjaśniać, czemu Rogue jest w fatalnym stanie psychicznym, poza tym właściwie nie ma żadnego wyjaśnienia, czemu Cable nie jest z resztą drużyny i zajmuje się sprzątaniem swojej wyspy. Jakby tego było mało, cała historia kończy się cliffhangerem. 

Mimo to, jeśli tylko ten album wpadnie wam w ręce, to bardzo wam polecam jego lekturę, nawet jeśli nie znacie wcześniejszych i poprzednich historii. „Blinded by the Light” to opowieść o dotkliwej klęsce zadanej X-Men przez działających z ukrycia wrogów. I jest to jedna z najfajniej przeprowadzonych porażek, jakie X-Men kiedykolwiek ponieśli. Zdradzeni od środka, osaczeni przez działających ramię w ramię Marauders i Acolytes, walczący do samego końca, by sterujący wydarzeniami Sinister nie odniósł pełnego zwycięstwa – bohaterowie dostają łomot, aż miło. A przy okazji kilkoro z nich dostaje od scenarzysty szansę, by zabłyszczeć. 

Carey fajnie wykorzystuje w wątku pobocznym młodych bohaterów z New X-Men vol. 2, z Blindfold na czele. Wrzuca tu również punkt zwrotny w ciekawej i nieoczywistej relacji Icemana z Mystique (do której później odniesie się Marjorie Liu na łamach Astonishing X-Men vol. 3). Ale przede wszystkim wypycha na pierwszy plan Icemana i Cannonballa, dwóch bohaterów, którzy zbyt często lądują na trzecim planie, i pozwala im zaszaleć. Wizualnie, wiadomo, że to będzie dobrze wyglądać – Ramos został stworzony by zapełniać całe plansze płomieniami ognia i tonami lodu (tu można by się przyczepić, że pole siłowe Cannonballa zazwyczaj nie wygląda jak ogień, ale mniejsza o to) – ale przy okazji między Bobbym i Samem zawiązuje się bromance który mógłby rywalizować z relacją Wolverine’a i Nightcrawlera. A może nawet ze związkiem Power Mana i Iron Fista. Niestety, nikt tego dalej nie pociągnął, a po "Messiah Complex" Carey zajął się innymi postaciami. 
Takich cieszących oko fana momentów, jak Iceman i Cannonball wykorzystujący w pełni swoje moce, jest w tym albumie sporo, że wymienię tylko efektowny powrót Gambita po ponad rocznej nieobecności na łamach komiksów i New X-Men stawiających opór Acolytes. 

"Blinded by the Light" to historia pełna akcji, i to akcji dobrze wyreżyserowanej przez scenarzystę, który nie zapomina o mocach postaci o których pisze. Jest to również, jak już wspomniałem, prolog do "Messiah Complex". I to prolog, który jest istotny, nie sprowadza się wyłącznie do ustawienia pionków na planszy przed wielkim wydarzeniem, a przede wszystkim – świetnie się go czyta. 

Wielokrotnie pisałem na forum, że "Messiah Complex" to według mnie najlepszy crossover o mutantach. Nie najlepsza historia w ogóle, ale w kategorii "wielkie wydarzenie/ogromny crossover/letni event", czyli historia sensacyjna z masą bijatyk, nie ma sobie równych. I tak jak "Messiah Complex" jest świetnym crossoverem, tak "Blinded by the Light" jest świetnym prologiem – a poza tym nie jest wyłącznie prologiem. 
Run Mike’a Carey’a w X-Men/X-Men: Legacy był pełen dobrych historii ze świetnie poprowadzonymi postaciami. „Blinded by the Light” to jedna z najlepszych części tego runu. 

PS No dobra, miałem przez resztę tekstu wychwalać ten album, dlatego dopiero w postscriptum jeszcze trochę ponarzekam. Złoczyńcy grożą X-Men śmiercią, po czym ich nie dobijają, choć mają ku temu okazję. Wiadomo, komiksowa logika. Przymknąłbym na to oko, gdyby nie to, że dowódca Marauders wyraźnie i jednoznacznie mówi, że celem ich misji jest zabicie X-Men… 

lt_45pts.png
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.