Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #226 - Astonishing Spider-Man and Wolverine Premiere HC

lt%20226s.jpgAstonishing Spider-Man and Wolverine Premiere HC
Scenariusz:
Jason Aaron
Rysunki: Adam Kubert
Okładka: Adam Kubert
Liczba stron: 168
Cena: 24,99$
Zawiera: Astonishing Spider-Man and Wolverine #1-6

S_O: Dobra wiadomość: nie musicie udawać się na wycieczkę do mennicy, żeby zobaczyć, jak się drukuje pieniądze. Wystarczy spojrzeć na tytuł tej serii.

Jeśli ktoś jednak zraził się samym pomysłem na team-up dwóch najbardziej popularnych postaci, które Marvel posiada, spieszę z zapewnieniem, że historia jest znacznie lepsza, niż jakikolwiek cynik jest sobie w stanie wyobrazić. Założenie historii jest proste (przynajmniej, jeśli patrzeć przez pryzmat komiksowego świata) - gdy reagują na napad na bank, nasi nieustraszeni tytułowi bohaterowie zostają przesłani przez pewien McGuffin do czasów prehistorycznych... a to dopiero początek ich szalonej temporalnej przygody.

Naprawdę jednak to, kiedy trafią, ma znaczenie drugorzędne, bo siłą historii są relacje między dwoma herosami. Jeden jest bowiem całkowitym przeciwieństwem drugiego, a Aaron świetnie pokazuje, jak obaj działają sobie nawzajem na nerwy. Ich kłótnie i potyczki słowne są bardziej wyładowane chemią niż niejedno laboratorium, czyta się je więc naprawdę przyjemnie. Jednocześnie scenarzysta zmusza każdego bohatera do zapoznania się z tragiczną historią tego drugiego, pozwalając im lepiej się zrozumieć. I, z czasem, wbrew wszystkiemu, stać się przyjaciółmi.

No i Jason w końcu znalazł postać, do której pasują najbardziej szalone z jego pomysłów, więc nie rażą one tak, jak w niektórych z jego bardziej odjechanych historii.

Oprawą graficzną zajmuje się Adam Kubert, i to powinno wystarczyć za rekomendację. Jego kreska jest dynamiczna i pełna szczegółów, a jego design nowych postaci, choć prosty, jest efektywny. No i nie obraziłbym się za porządnej wielkości plakat stworzony na podstawie trzystronicowego spreadu przedstawiającego Dooma, the Living Planet.

Ach no tak, w historii pojawia się coś nazwane "Doom, the Living Planet". Jeśli ktoś jeszcze potrzebował dodatkowej zachęty.

Koniec końców, historia jest świetna, wypełniona humorem tak typowym dla Parkera, jak i tym, który kojarzymy z Aaronem, jednocześnie znajdująca miejsce na poważne chwile. Bez wątpliwości mogę ją polecić wszystkim, wystawiając jej cztery świecące dziwnym blaskiem diamenty na pięć. A jeśli jesteście fanami którejkolwiek z tytułowych postaci, możecie za każdą dodać jeszcze pół.

GrayFox: Spider-Man i Wolverine. Dwójka najpopularniejszych superbohaterów Marvela i jedni z najpopularniejszych w historii. Kury znoszące złote jajka, obaj występujący w tylu seriach, że ciężko się w tym połapać. Obaj spotykają się w tej jednej miniserii. Fani się cieszą, antyfani przewracają oczami, a Marvel zaciera rączki.

Dobrze, ale przejdźmy do konkretów. O czym jest ta historia? O podróżach w czasie, mówiąc skrótowo. Spider-Man i Wolverine podczas udaremniania napadu na bank zostają przeniesieni w czasie. Do czasów prehistorycznych, żeby było zabawniej. Ale to dopiero początek tej szalonej przygody, a później jest tylko lepiej i jeszcze śmieszniej.

Za scenariusz odpowiada Jason Aaron, scenarzysta o bardzo specyficznym stylu. Omawiany tutaj tomik jest historią, w której Aaron popuścił nieco wodze fantazji i wplótł w komiks rzeczy, jakich byśmy się w najdzikszych snach nie spodziewali, wszystko na dodatek gęsto polane humorem. Mamy Wolverine'a uczącego sztuki warzenia piwa, mamy robotycznego Devil Dinosaura i mamy Dooma, który JEST całą planetą. Tak, to właśnie napisałem. Tempo historii jest niesamowite, ciągle coś się dzieje, a kiedy do Twojego umysłu wkrada się myśl pod tytułem "teraz widziałem już wszystko", to Aaron obiera sobie za cel by na następnych stronach Cię z tego błędu wyprowadzić.

To wszystko jednak nie miałoby najmniejszego znaczenia, gdyby nie fundament historii - relacje tytułowych bohaterów. Totalnie od siebie różni i z początku wręcz nie cierpiący się, przeżywając wspólne przygody poznają siebie nawzajem, a przez to rodzi się między nimi bardzo trudna przyjaźń, okupiona wyzwiskami i skopanymi tyłkami. Chciałbym powiedzieć coś więcej, ale bez zbędnego spoilerowania jest ciężko, tym bardziej, że naprawdę warto samemu sprawdzić. Ja czułem autentyczność tej relacji, a przez to cały komiks mocno zyskuje w moich oczach.

Wisienką na torcie niech będzie to, że całość zilustrował Adam Kubert. Fantastyczna kreska, prosta i czytelna, ale jednocześnie szczegółowa. Facet rysuje Wolverine'a chyba lepiej niż...wszyscy inni. A rozkładówka z Loganem i Doomem? To jest zdecydowanie jedna z rzeczy, które chcecie podczas swojego życia zobaczyć. Na dodatek chciałbym wyróżnić kolorystę, Justina Ponsora, bo jego praca została wykonana bardzo starannie i dodała mnóstwo klimatu do historii. A chyba wszyscy wiemy, jak fatalna praca kolorysty może zepsuć starania reszty.

Ta pozycja to jazda bez trzymanki, pełna niesamowitych zwrotów akcji, ociekająca autentycznie zabawnym humorem, z dobrze napisanymi postaciami głównymi, okraszona fantastycznymi rysunkami. Czego więcej chcieć? No czego? Pozycja obowiązkowa dla fanów którejkolwiek z postaci. Dla antyfanów zresztą też, bo udowadnia, że można napisać coś fajnego z najbardziej wyświechtanymi bohaterami w historii wydawnictwa.

lt_45pts.png
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.