Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Niesamowity Spider-Man 2" - Kuba G

Mimo, że byłem całkiem zadowolony z poprzedniej części "Amazing Spider-Man", specjalnie nie czekałem na sequel. Jednak jeżeli ktoś ma adaptować komiksowe postaci na filmowy format, wolę aby odpowiedzialność spadała na faktycznych ich właścicieli, niż studia, które wykupiły sobie możliwość robienia z nimi co chcą. Dlatego bez specjalnych oczekiwań i bez specjalnej zajawki poszedłem do kina z całkiem czystą głową.

tasm2a.jpg


Recenzja filmu "Niesamowity Spider-Man 2" - Kuba G


Mimo, że byłem całkiem zadowolony z poprzedniej części "Amazing Spider-Man", specjalnie nie czekałem na sequel. Jednak jeżeli ktoś ma adaptować komiksowe postaci na filmowy format, wolę aby odpowiedzialność spadała na faktycznych ich właścicieli, niż studia, które wykupiły sobie możliwość robienia z nimi co chcą. Dlatego bez specjalnych oczekiwań i bez specjalnej zajawki poszedłem do kina z całkiem czystą głową.

I tu zaczyna się wielki problem. Wychodząc z kina nie byłem w stanie powiedzieć czy film mi się podobał, czy jednak nie. Idąc na te filmy nie oczekuję przenoszenia do kina kadr w kadr historii z komiksu. To zupełnie nie jest mi potrzebne. To czego oczekuję, to aby twórcy pozostali wierni charakterom tych postaci, zeby Spider-Man w kinie był Spider-Manem z komiksu jako postać. Tyle, nic więcej.

I pod tym względem jesteśmy blisko sukcesu z wielkim ale.

asm2c.jpg

Marc Webb w moich oczach czuje Spider-Mana i Petera Parkera. Nie tylko czuje lepiej niż Sam Raimi, którego trylogię traktowałem zawsze jak abominację, ale tak zwyczajnie, jak oczekiwał bym po twórcy pracującym na podanym mu pod nos materiale źródłowym. Bo nie licząc naprawdę małych i akceptowalnych zmian (Parker z zajawką na skateboarding) to jest Parker znany mi z komiksu. Wszystkie sceny skupiające się na nim i jego tożsamości, na relacji Spider-Mana z Nowym Jorkiem, czy cały melodramatyczny wątek z Gwen to dokładnie to czego mogłem oczekiwać. To postać, którą uwielbiam od 20 lat i to właśnie ją widziałem w kinie.

Każda ze scen z Spider-Manem z radością poruszającym się po mieście (nad miastem?) była dla mnie zabawą. Każda scena, gdy w trakcie walki rzucał żenujące dowcipy, była prawdziwa względem charaktery, a melodramat...

Wiem, że wiele osób denerwuje melodramat w tym filmie. Nie wiem czy te osoby zapominają, że ten melodramat zajmował tak z 50% procent komiksów o Parkerze przez większość czasu ukazywania się serii i nigdy nie był mniej ważny od walki Spider-Mana z galerią jego niedorzecznych złoczyńców. Webb umie pisać romans, umiał też przenieść do filmu tę lekko kiczowaty romans komiksów Stana Lee i jego następców. Ogólnie to co przyznam Webbowi, potrafił każdą postać pozytywną w filmie przedstawić tak jak mogłem sobie tego życzyć, ciocię May, Gwen, Parkera.

asm2b.jpg

Szkoda tylko, że nie był w stanie tak samo przedstawić antagonistów.

Ani przez sekundę nie potrafię wczuć się to jak stara się przedstawić przeciwników. Electro przed i po przemianie jest dla mnie tak bezpłciową postacią, że tolerowałem go tylko dlatego, że jeszcze mniej ciekawy jest Harry Osoborn. Nie potrafię zrozumieć logiki urealniania złoczyńców, gdy walki z nimi są już wielkimi, rozbuchanymi i pozbawionymi choćby odrobiny realności orgiami efektów specjalnych. Tak, skoro Webbowi udało się same walki pokazać tak, że idealnie odzwierciedlały swoje lekko absurdalne komiksowe pierwowzory, to po co zadawać sobie trud urealniania części partycypujących w nich postaci. Wiem, że miało zazębiać się to z centralną rolą Oscorp... ale w cale mnie to nie przekonało. Wystarczyło by się trzymać się konsekwentnie motywu manipulacji genetycznych, ech.

I tak przez cały film Webb serwował mi sceny od najlepszych, po najgorsze. Od w końcu właściwego ukazania Petera Parkera, po absolutnie irytującego swym infantylizmem Electro. Od świetnej sceny z Gwen walczącej o swoją niezależność, po totalnie nieprzekonywującego mnie szału młodego Osborna. Od świetnego romansu i scen walki, po absolutnie nieciekawy centralny twist scenariuszowy z Oscorp i rodziną Parkera.

asm2a.jpg

Dlatego nie potrafię nazwać "Amazing Spider-Man" udanym filmem, ale nie mogę nie docenić umiejętności w obejściu się z najważniejszymi dla mnie elementami tej historii. Mimo, że nie jestem ciekawy co zostanie postawione na drodze Parkera w następnej części, co więcej wydarzy się przez Oscorp, to jednak chcę widzieć więcej tak walczącego, tak zabawnego i tak znajomego dla mnie Spider-Mana jakiego wykreował Webb w swoim filmie.

Ale i tak najbardziej chciałbym, aby to Marvel Studios prezentowało nam te filmy.

Cóż, nigdy nie można mieć wszystkiego.

Autor: Jakub Górecki

tasm2e.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.