Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #215 - Scarlet Spider TP vol. 4 - Into the Grave

lt215.jpgScarlet Spider TP vol. 4 - Into the Grave
Scenariusz: Chris Yost, Eric Burnham
Rysunki: Carlo Barberi, David Baldeon, Pat Olliffe, Timothy Green II
Okładka: Ryan Stegman
Liczba stron: 112
Cena: 15,95$
Zawiera: Scarlet Spider vol. 2 #21-25

Grayfox: Recenzja, do której się niniejszym przymierzacie jest ostatnim, przynajmniej na chwilę obecną, wydaniem zawierającym solowe przygody nowego Scarlet Spidera. Chris Yost wraz z zakończeniem Scarlet Spider vol. 2 kończy też pewien etap życia naszego bohatera. Robi to krwawo i z przytupem.

Generalnie Marvel raczy nas wydaniami zbiorczymi zawierającymi jedną, stosunkowo długą historię. Tradycyjnie już, Scarlet Spider wyłamuje się z tego schematu i w omawianym albumie przyjdzie nam poznać dwie opowieści, które razem stworzą historię tego jak... nie, nie powiem wam tego, bo to jest właśnie największa niespodzianka tego albumu. Dość powiedzieć, że Yost nie zapomina o przeszłości prowadzonego przez siebie herosa i skonfrontuje go z kilkoma kwestiami, którym Kaine prędzej czy później musiałby stawić czoła, a konfrontacje te będą miały ogromny wpływ na jego dalsze życie.

Chris Yost robi to wszystko w sposób wyśmienity. Lekko prowadzi dialogi, buduje napięcie, a nawet w chwili przygnębiającego tonu komiksu potrafi umiejętnie wpleść zabawne sytuacje czy wypowiedzi w taki sposób, że nie sprawiają wrażenia wciśniętych na siłę. Wartym odnotowania na pewno jest fakt, że scenarzysta miał zaplanowany ten finał już od jakiegoś czasu, w wyniku czego udało mu się zrobić coś, czego ostatnio ciężko doświadczyć w przemyśle rozrywkowym - opowiedział całą historię jaką chciał, od początku do samiuśkiego końca. Choć jak sam przyznaje, ta historia jest dopiero początkiem.

Za grafikę odpowiada po raz kolejny kilku rysowników, z których najwięcej pracy miał David Baldeon. Jego grafiki wyglądały całkiem w porządku, zwłaszcza gdy rysował ludzi w maskach. Sceny akcji w jego wykonaniu są dynamiczne, a twarze, choć karykaturalne, to wyrażają stosowne emocje. W numerze #21 pomagał mu Carlo Barberi, który miał swój udział w poprzednim tomie rysując team-up Kaine'a z Wolverine'em. Moja ocena prac tego artysty nie zmieniła się zanadto od tamtego czasu, twarze są słabe, ale rysunki dynamiczne, a przywiązanie do fajnych detali pozostało. Numer #22 Baldeon rysował wraz z dwójką innych artystów. Różnice w stylu były zauważalne, ale konstrukcja samego numeru, czyli toporne podzielenie go na trzy różne akty zdecydowanie pomogła i nie czuć było tego dysonansu, o którym przy różnych okazjach wspominam w swoich poprzednich tekstach. Na zakończenie tego segmentu chciałbym tylko dopowiedzieć, że szkoda, iż tego tytułu nie rysowała żadna "grubsza ryba". Jak na przykład Marco Checchetto, który dał nam już pokaz swoich umiejętności rysując jeden numer z poprzedniego wydania zbiorczego.

Na koniec tradycyjne pytanie - czy warto? Zdecydowanie tak. Ostatni zbiór jest zaraz obok pierwszego najlepszym co wyszło z tym bohaterem w roli głównej. I nawet obniżając o pół noty za grafiki, które jednak odstają od scenariusza, zdecydowałem się podwyższyć swoją końcową notę do pełnych pięciu punktów, choćby ze względu na upór i konsekwentne działanie scenarzysty. To była emocjonująca lektura i doskonały finał opowieści rozpoczętej w Scarlet Spider vol. 2 #1. Finał, który dla Kaine'a i Aracely jest tylko początkiem, bo już możemy śledzić ich dalsze losy na łamach New Warriors vol. 5, za które mam nadzieję niedługo się wziąć.

lt_5pts.png
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.