Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #211 - X-Factor vol. 3 - Many Lives of Madrox TP

lt211 - X-Factor: May Lives of Madrox TP
X-Factor vol. 3 -  Many Lives of Madrox TP
Scenariusz: Peter David
Rysunki: Pablo Raimondi, Khoi Pham
Okładka: Pablo Raimondi
Liczba stron: 120
Cena: 14.99$
Zawiera: X-Factor vol. 3 #13-17

Sc0agar4k: Seria X-Factor od dawna należy do jednych z moich ulubionych. Zasługa to przede wszystkim autora, ale również od postaci, których perypetie mamy okazję śledzić w tej serii. Czas przyjrzeć się kolejnemu tomowi z ich przygodami.

Choć "Many Lives of Madrox" skupia się przede wszystkim na konfrontacji Jamiego z jego duplikatami, to w dużej też mierze trejd opowiada o całej reszcie. Sam trejd, jak wspomina Krzycer poniżej, nie jest zamknięty hermetycznie. Podzielić można go na trzy, a nawet cztery części, co przy sześciu numerach pokazuje, że Peter David pisze w swoich charakterystycznym stylu.

Pierwszy numer to genialnie przeprowadzona rozmowa całego zespołu z doktorem Samsonem. W kolejnych Jamie odwiedza swoje duplikaty. Jedne z nich absorbuje, innym pozwala dalej żyć własnym życiem, gdy dowiaduje się, w jaki sposób żyją. W między czasie resztę X-Factor dopadają ich własne problemy. Guido zmaga się z poczuciem winy; Monet i Theresa udają się wspólnie do Paryża, by poradzić sobie, jakżeby inaczej - z Madroxem. I co dużo mówić, dzieje się dużo i nie wszystko wychodzi zgodnie z planem.

Peter David po raz kolejny udowadnia, że doskonale wie, jak prowadzić tę drużynę. Świetnie poprowadzone interakcje między postaciami, zabawne dialogi, ale też i większy przekaz. To zawsze było wizytówką PADa.

Za rysunki odpowiadają Pablo Raimondi i Khoi Phan (ten drugi, tylko w ostatnim numerze). Przyczepić się zasadniczo do czegokolwiek nie można. Obaj wykonali poprawną robotę. Choć widać różnicę między rysunkami obu artystów.

Jedyny minus jaki można postawić tej pozycji, to to, że jest on częścią większej całości. Jak wspominałem wcześniej, nie ma tu konkretnego początku i końca. Ostatni numer tutaj jest początkiem kolejnej historii. To może trochę odstraszyć, ale i zachęcić do sięgnięcia po wcześniejsze numery. Tak czy siak, jest to nadal bardzo dobra pozycja, z którą polecam się zaznajomić, ponieważ nigdzie nie ma drugiej takiej drużyny jak tutaj.

lt_5pts.png


Krzycer: Przez długi czas X-Factor vol. 3 był moją ulubioną serią Marvela. W czasie, gdy większość scenarzystów pisała "pod trejdy", Peter David pisał ongoing z prawdziwego zdarzenia - przetykał dłuższe historie krótszymi, wszystkie razem spajając wątkami rozwijanymi przez lata. A do tego jak mało kto skupiał się na postaciach, dbając o to, by miały głębię i złożone charaktery.

Niestety, te zalety X-Factor jako serii - czy może: serialu - nie służą jej po zebraniu w trejdach. Co prawda ten album ma motyw przewodni, zasugerowany zresztą w tytule - Madrox próbuje uporać się z duplikatami, które nie wróciły do niego po wielu latach rozłąki. (Ten motyw pojawił się po raz pierwszy w miniserii Madrox, dzięki sukcesowi której X-Factor vol. 3 mogła potem wystartować.) Tak naprawdę jednak jest to zbiór kilku mniejszych historii, w których poza przygodami Madroxa obserwujemy, jak reszta drużyny radzi sobie z różnymi osobistymi problemami. Głównie. Ale nie tylko.

Niemal na każdej stronie "Many Lives of Madrox" wyraźnie widać, że mamy do czynienia z etapem przejściowym. Drużyna dochodzi do siebie po konfrontacji z Singularity i zamieszaniu wokół rejestracji superbohaterów (patrz "Civil War"), a jednocześnie autor kładzie fundamenty pod kolejną większą historię - a nawet dwie: konfrontacje z X-Cell i Isolationistem. Czytany bez znajomości poprzednich i następnych albumów, ten tom nie ma wyraźnego początku ani końca. Ma za to znakomicie zarysowane postaci, świetne dialogi i sporo humoru (choć po latach muszę przyznać, że niektóre dowcipy są wymuszone). Oraz historię "Re-X-Aminations" - bliźniaczą do starszej o dziesięć lat "X-Aminations" z pierwszej serii X-Factor, też autorstwa Petera Davida. W obu zeszytach członkowie drużyny lądują na kozetce u psychoterapeuty - doktora Samsona. Oba składają się wyłącznie z gadaniny. Oba są tak dobre, że zainspirowały Jepha Loeba do napisania parę lat temu jedynego porządnego numeru Hulka, jaki wyszedł spod jego ręki.

Zawsze poniewczasie przypominam sobie, że komiks to medium wizualne. A zatem słówko o rysunkach: większość albumu narysował Pablo Raimondi i trudno mu coś zarzucić. Ostatni zeszyt wyszedł spod ręki Khoi Phama i nie tylko odstaje od reszty, ale i jest po prostu słabszy. X-Factor często zmieniał rysowników i numery rysowane przez Phama były chyba pierwszymi, które negatywnie wyróżniały się na tle pozostałych. Choć uczciwie trzeba przyznać, że w porównaniu z paroma innymi rysownikami, którzy potem ciągnęli X-Factor na wizualne dno, Pham nie był wcale taki zły.

Powrót do "Many Lives of Madrox" dziś - ładnych parę lat od wydania, jak i po zakończeniu całej serii - przynosi jeszcze jeden, niespodziewany skutek. Mając w pamięci dalsze losy bohaterów, jak na dłoni widać, które wątki ostatecznie zaprowadzą donikąd, rozmyją się we mgle lub nie doczekają rozwiązania. Ale taki już urok ongoingów - a to redaktor się wtrąci, a to crossover namąci, a czasem autor zwyczajnie zmieni zdanie w środku serii… "Many Lives of Madrox" to w dalszym ciągu dobry pojedynczy album – i świetna część całości. I tak jak całe X-Factor vol. 3 - to komediodramat z mutantami w rolach głównych, a nie "typowy komiks superbohaterski".

lt_4pts.png

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.