Avalon » Publicystyka » Artykuł

Marvel Knights #3

Już drugi raz będę próbował jakoś nakłonić nieprzekonanych do sięgnięcia po komiksy z Moon Knightem. Te stare, te nowsze i ten, który niedługo zadebiutuje. Pierwszy tekst, w którym próbowałem obronić przed krytyką run Bendisa i Maleeva był w pierwszej odsłonie rubryki. Dziś skupię się po prostu na najstarszym zarzucie jaki czytelnicy stawiają serii.

logo


Moon Knight, postać trochę jak puzzle.

Już drugi raz będę próbował jakoś nakłonić nieprzekonanych do sięgnięcia po komiksy z Moon Knightem. Te stare, te nowsze i ten, który niedługo zadebiutuje. Pierwszy tekst, w którym próbowałem obronić przed krytyką run Bendisa i Maleeva był w pierwszej odsłonie rubryki. Dziś skupię się po prostu na najstarszym zarzucie jaki czytelnicy stawiają serii.

Moon Knight, czyli Batman z Marvela.


mk3

To oczywiście wielka bzdura. Ale skłamałbym gdybym nie przyznał, że są przesłanki, aby tak to widzieć. Problemem jest pryzmat, przez który możemy patrzeć na tę postać "dziany typ, ze służącym, który nocami walczy z przestępcami + gadżety". Jednak w taki sposób możemy znaleźć jeszcze więcej podobnych klonów Batmana (np. Iron Man, który dopiero w drugiej połowie lat 80 pozbył się tej łatki).

Po pierwsze, należy zdać sobie sprawę, że Batman sam w sobie nie jest oryginalną kreacją. Nie będę teraz wchodził w kwestie autorstwa i tego który z jego dwóch twórców ma tu większe zasługi... bo od tego macie inny portal o DC w Internecie. Faktem jest, że Batman jest ordynarną i mało twórczą kopią The Shadow i jakiekolwiek oryginalne cechy Batmana to zasługa Billa Fingera (no cholera, jednak tego nie uniknę, ale proszę Was, poczytajcie o Fingerze więcej w Internecie, człowiek zasługuje na to). Zdaję sobie sprawę, że wielu z Was o tym wie, ale należy zaznaczyć, że to 90% inspiracji dla Batmana, a nie równorzędna inspiracja wraz z Zorro, Sherlockiem i całą masą innych, które wymienia Bob Kane (a faktycznie powtarza tylko po Walterze Gibsonie, twórcy książkowej wersji The Shadow). Nie mam teraz zamiaru niszczyć wizerunku Batmana, bardziej chodzi mi o to, że sam Batman jest postacią powstałą pod pewien gotowy już schemat. Schemat, który wypracowały pulpowe publikacje dla swoich kryminalnych bohaterów. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że Batman powstał według tych prawideł to może w końcu przestaniemy traktować Moon Knighta jako jego klon. Wystarczy zauważyć, że Moon Knight to też dość specyficzny trybut dla tych zasad kreacji postaci. I właśnie to, co zrobiono z Moon Knightem na przestrzeni pierwszych lat publikacji to dokładna dekonstrukcja pulpowego protagonisty.

Doug Moench i Alan Zenetz stworzyli swoją postać jako następnego filantropa z NYC. To zabieg, który pozwala z miejsca ułatwić działanie postaci w kwestii dostępności środków i (niestety) jest popularnym zabiegiem po dziś. I jak by nie patrzeć, właśnie takimi postaciami był The Shadow, jak i drugi niesamowicie popularny pulpowy bohater – The Spider (zresztą nie tylko oni, ale chcę zostać przy ikonach). Na tym podobieństwa się nie kończą. Jednym z ważnych elementów originu The Shadow są jego doświadczenia wojenne oraz podróż na Bliski Wschód i przemiana duchowa (to akurat też wzięto z książkowej wersji postaci, w jego odpowiedniku ze słuchowiska radiowego nigdy nie było mowy o wojennych doświadczeniach). Doświadczenia wojenne i kwestia przemiany na gruncie duchowym (choć innej natury) to też aspekty, które powiela Moon Knight dopasowując to trochę do naszych czasów i czyniąc to trochę bardziej ekstremalnym. Tak Marc Spector (późniejszy Moon Knight) jest najemnikiem, który w trakcie swoich misji zostaje zdradzony (nie, nie będę spoilerował bardziej), zabity i przywrócony do życia przez Khonsu (w komiksie to egipski bóg zemsty). Oczywiście elementy te pośrednio znajdziemy też w Batmanie, ponieważ w latach, gdy powstawał Moon Knight, postać Batmana sukcesywnie wracała do swoich mroczniejszych korzeni dzięki Dennemu O'Neilowi i innym, którzy starali się zdystansować Batmana od głupkowatego wizerunku z lat 60. Wtedy właśnie mitologię Batmana poszerzono o podobne motywy jak wędrówki na wschód, antagonistę R'as al Ghula (można traktować go jak trybut dla Khana z The Shadow) i wiele innych.

mk3

Ostatecznym argumentem będzie tu kwestia cywilnych tożsamości Spectora/Moon Knighta, które później powiązano jeszcze z zaburzeniami osobowości. The Shadow przez zawirowania związane z różnymi wizerunkami w powieściach, komiksach i słuchowisku radiowym sam posiadał kilka tożsamości. Najbardziej znane to Kent Allard i Lamont Cranston (choć później pojawiły się też inne). Z czasem, w celu stworzenia jednej spójnej wizji, połączono wszystkie te tożsamości w jedną, aby dać The Shadow więcej postaci do ukrycia swoich działań. Podobny zabieg powtórzono w Moon Knight. Aby Spector mógł działać w większym zakresie, zaczął korzystać z trzech aliasów – Spector jako oryginalne nazwisko, ale znane głównie bliskim, Steven Grant, milioner, którego aliasu używano we wszystkich potrzebach biznesowych, oraz Jake Lockley, taksówkarz, który na mieście zdobywał potrzebne informacje. Tożsamość Granta jest łatwa do interpretacji, natomiast tożsamość Jake'a taksówkarza jest czymś o wiele ciekawszym. Widać tu nawiązanie do siatki informatorów posiadanej przez The Shadow (co samo w sobie było nawiązaniem do innej legendarnej postaci, ale to chyba oczywiste) i jednego z jego ważniejszych agentów – Mosesa "Shrevvy'ego", który notabene pojawił się nawet w filmowej adaptacji The Shadow. Jak wspomniałem, czasem kwestię wielu tożsamości Spectora/Moon Knighta powiązano z zaburzeniami osobowości (podobnie jak kwestię jego wiary w bycie awatarem egipskiego boga zemsty) i tym samym dobudowano następną ciekawą cechę do postaci Spectora (coś co też pojawiło się u Batmana, ale lata później, przez co nie można doszukiwać się w tym następnego zapożyczenia na niekorzyść Moon Knighta).

Coś, o czym musimy pamiętać myśląc o postaci takiej jak Moon Knight, to fakt, że jest kolejnym miejskim łowcą. Zbitkiem cech widzianych już wcześniej. Ale wszystko to było podporządkowane temu, że Moon Knight miał być z założenia postacią walczącą z przeciwnikami zainspirowanymi miejskimi legendami. Jego świat miał być na wpół realny, na wpół jak historia z horroru (to już przyrównuje go do wspomnianego wcześniej The Spider). Moon Knight zajął się konkretnym aspektem działań w NYC, tym, który niezbyt pasował do Daredevila (co można zobaczyć np. w historii, w której wspólnie mierzą się z Jesterem, mimo że każdy z innego powodu), czy Spider-Mana (mimo, że często próbowano łączyć go też i z takimi problemami), czy do reszty ulicznych bohaterów Marvela. Moon Knight nie miał być postacią, z którą czytelnik mógł się utożsamiać. Miał być trochę przerażający i przede wszystkim miał fascynować.

A przynajmniej tak wyglądał w swojej pierwszej serii i debiucie w Warewolf by Night. Do tego wizerunku nawiązywano w Moon Knight z czasów Charliego Hustona i wbrew pozorom do tego nawiązywał też Bendis w ostatniej serii (choć tam chodziło bardziej o nawiązanie do tego jak pokazywano dawniej postać MK, jak może ona skutecznie funkcjonować mimo faktu bycia szalonym).

mk33.jpg

Nie chcę na razie głębiej wchodzić w ten temat, aby nie przesadzać z natłokiem informacji, chodzi tu o podstawy tworzące postać MK. Teraz jednak widzicie co taki scenarzysta jak Warren Ellis będzie mógł zrobić mając postać o takich elementach składowych. Jest się czym ekscytować.

W bonusie kilka słów o samym autorze nadchodzącego Moon Knighta, które na potrzeby tej rubryki przygotował Demogorgon (autor Naleśnikomanii). Dzięki.

Wbrew powszechnej opinii, Warren Ellis nie nienawidzi superbohaterów – zwyczajnie nie dorastał z nimi i się nimi nie przejmuje. Nie jest to jednak wada, w końcu niewiele go obchodziło też G.I.Joe1, a napisał świetne G.I.Joe Resolute. To właśnie ten dystans do superbohaterów pozwala mu spojrzeć na nich w nowy sposób, co udowadniał w takich pozycjach jak Planetary (gdzie wieczne trzymanie się status quo urasta do rangi zbrodni), The Authority (gdzie protagoniści nie boją się, dla ratowania świata, dokonać masowego morderstwa), Black Summer (gdzie superbohaterowie wchodzą z konflikt z rządem w sposób będący jedną wielką krytyką "Civil War" jako historii spętanej władzą wielkiej korporacji i continuity2), Supergod (gdzie ceną za supermoce jest człowieczeństwo, a herosi są istnymi bogami), Thunderbolts czy Nextwave (których obydwu wierzę, nie trzeba wam bliżej przedstawiać). Jest też znany ze świetnego pisania szaleńców, czy to złowieszczego Normana Osborna, czy przezabawnego Dirka Angera. No i jego największa kreacja, Spider Jerusalem, nieprzewidywalne połączenie Huntera S. Thompsona z ID samego Ellisa. Scenarzysta jest znany też z rzucania swych protagonistów przeciw wyjątkowo dziwnym sprawom i zagrożeniom. W Planetary, Global Frequency, Secret Avengers, Nextwave, Transmetropolitan, DV8, Ultimate Comics: Armor Wars, i swoim krótkim czasie pracy nad Justice League, ciskał w obsadę wszystkim, od wyspy pełnej martwych potworów z filmów o Godzilli, przez skorumpowanego psa-policjanta, sado-maso dzieci w maskach Iron Mana, zmutowane owoce kazirodczych związków rednecków z supermocami, aż po "Ernesta Borgnine w nieprzemyślanym trójkącie z kombajnem oraz wrakiem Lincoln Continental". Jego bohaterowie często są cynicznymi, świadomymi mrocznej strony świata antybohaerami, którzy nie boją się pociągnąć za spust. To o czymś świadczy, że wspomniany już Spider jest jednym z moralnie najbardziej prawych jego protagonistów, a on dla zabawy strzela do prezydenta pistoletem, który pozbawia kontroli nad zwieraczami. Jego Moon Knight zapowiada się właśnie na połączenie tych elementów jego stylu – szykuje się opowieść o niezbyt zdrowym psychicznie antybohaterze, który rozwiązuje naprawdę dziwne zbrodnie. Zapewne znajdzie się też miejsce dla miłości Ellisa do nowych mediów, wszechobecnej w jego Global Frequency i innych dziełach.

Dodatkowe informacje:
- W czasie gdy Moon Knight debiutował solowo w 1980 roku (i wcześniej też) za oprawę graficzną odpowiedzialny był genialny Bill Sienkiewicz... Sienkiewicz, który rysował przez jakiś czas uwspółcześnioną komiksową serię o The Shadow w 1987 roku. Ot taka ciekawostka.
- Wszystkie grafiki użyte w tekście są autorstwa właśnie Billa Sienkiewicza, rysownika wielu genialnych komiksów, które każdy z nas powinien mieć na półce, na czele z Elektra: Assassin.

W następnych rubrykach Elektra, Marvel Knights na przełomie 2013/2014, Marvel Knights w latach 90 i kilka innych rzeczy. Natomiast jeżeli jesteście zainteresowani czymś więcej o samej postaci The Shadow to w najbliższym czasie podobne teksty o kilku klasycznych pulpowych postaciach pojawią się albo na blogu Pulp Warsaw... albo w całkowicie nowym miejscu, o którym z tego bloga się dowiecie. Do zobaczenia.

Jakub Górecki



Zgadzasz się z autorem, a może wręcz przeciwnie? Podziel się swoja opinią w temacie Marvel Knights



"It went like this. Sam Register phoned me up and said, we’d really like you to write a GI JOE animation, at a PG-13 rating, aimed at an older viewer. I said, I’ve never seen a GI JOE cartoon in my life. The closest I got to a GI JOE comic was drinking with Larry Hama. I’ve never even seen a GI JOE. Couldn’t tell you what they look like if you paid me. I know nothing about GI JOE. It is meaningless in my world. Excellent, Sam said. Just the guy we need. It was hard not to notice, at this point, that Sam Register is crazier than a shithouse rat. Therefore I decided to take the job." – Warren Ellis, http://www.warrenellis.com/?p=6147
2 "What happens when a superhero’s pursuit of justice leads him to the inexorable conclusion that he must kill his President to save his country?...This is the freedom of doing a piece of superhero fiction outside the auspices of company ownership or the weight of continuity: the big questions can be asked in a very direct and brutal manner. In this world, masked adventurers on the run are not going to be pursued, tricked and trapped by their estranged colleagues. Every last one of them is going to be hunted by the combined forces of the US military structure. It is, to my mind, what would always happen — the streets of America would be secured by soldiers and gun emplacements and helicopters against the threat of the flying superhuman.
And for those who think I’m being anti-American, consider this: in Britain, we’d just have the SAS kill them in their beds. You people are young, and have not let learned how to do business." – Warren Ellis, posłowie do Black Summer #1
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.