Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalony 2013

Mimo niesprzyjającej okoliczności, jaką był najazd Ultrona na nasza stronę, udało się przeprowadzić podsumowanie ubiegłego roku. Teraz nadszedł czas, aby przedstawić Wam wyniki Avalonów 2013!

Avalon - MarvelComics.pl oraz Atom Comics zapraszają na:


Avalony 2013


Jeśli chcecie przypomnieć sobie wszystkich nominowanych w poszczególnych kategoriach, odsyłamy tutaj.



Najlepszy Ongoing


New Avengers
X-Men Legacy

avalony1.jpg

Mamy dwóch zwycięzców! Palmę pierwszeństwa w tym roku przejmują X-Men: Legacy vol. 2 (19) oraz New Avengers vol. 3 (19). Na podium załapał się jeszcze Hawkeye vol. 4 (13).


Krzycer: Ostra konkurencja. Hokaj, najlepszy tytuł z mutantami (Legacy), najlepszy tytuł o Avengers (New - przepraszam zwolenników Young i Gillena), znakomici Superior Foes of Spider-Man... 
W przedbiegach odpadają Scarlet Spider vol. 2 - to była przyjemna seria, ale żeby od razu "najlepszy ongoing"? - Thor: God of Thunder, który zaczynał świetnie, ale wraz z przybyciem Malekitha uszło z niego powietrze, oraz Avengers, w których Hickman jest zbyt zapatrzony w swoje wielkie plany, by pamiętać o postaciach. A te cierpią, sprowadzone do roli pionków w jego Wielkiej Rozgrywce. 
Co do tytułów, które nie trafiły do ankiety... nie mogę się przekonać do Marka Waida. Czytam zachwyty, próbuję, ale jego styl po prostu do mnie nie przemawia. Odpuściłem Daredevila, odpuściłem Indestructible Hulka
A co mi tam. Superior Foes of Spider-Man. Ex aequo z X-Men: Legacy vol. 2 i New Avengers vol. 3, ale można oddać tylko jeden głos...
Undercik: Ciężko, na prawdę ciężko. W tym roku nie ma takiego tytułu, który wybijał by się poza resztę. Ba. Jest kilka porządnych tytułów które nie są nominowane. All-New X-Men, Guardians of the Galaxy vol. 3, Indestructible Hulk, Ultimate Comics: Spider-Man vol. 2, czy przede wszystkim genialny Daredevil vol. 3. Z samych proponowanych pozycji dwóch nie czytałem (Thor, Legacy), a z zaskakująco dobrymi Foes jestem w tyle. Avengers vol. 5 mimo, że dobre, to poniżej poziomu Fatastic Four, a New Avengers vol. 3 wypada jeszcze gorzej (co i tak oznacza, że jest dobrym komiksem). Scarlet Spider vol. 2 to naprawdę przyjemny komiks, z dobrymi postaciami, ale nie zasługuje na tytuł tego najlepszego. Mimo, że to ongoing na którego numery czekałem najbardziej. Young Avengers vol. 2 to dla mnie jedno z rozczarowań roku, o czym pisałem już w Living Tribunal i zdecydowanie najgorsza pozycja z nominowanych. Wygląda więc na to, że głos leci na... komiks Fractiona. Świat się kończy, ale Hawkeye vol. 4 naprawdę kopie tyłki, w czym niemała zasługa Davida Aji. Perfekcyjna strona graficzna, dobry scenariusz, podejście do prywatnego życia superbohaterów.
Rodzyn: Nie jest to łatwy wybór. Z Superior Foes of Spider-Man nie jestem na bieżąco, a to co przeczytałem, mimo iż świetne, nie dostanie głosu. Może w przyszłym roku, jak wyjdzie więcej numerów. Teraz musi wystarczyć mój głos na Boomeranga jako złoczyńcę roku. Scarlet Spider vol. 2 nie czytałem. Thor: God of Thunder - historia roku, świetny Ribic, Gorr na podium z Boomerangiem, ale po 11 numerze seria spisuje się gorzej. Avengers - najlepsze pojawiło się na początku, potem już tylko 10 numer był świetny, reszta tylko dobra. New Avengers vol. 3 - świetny Epting, bardzo dobry Hickman, oryginalny pomysł, okładki Jocka, Black Swan - debiut roku oraz, jak zauważył czarny_samael, jedna ze scen roku. Prawie bym zapomniał - Black Panther vs Namor. Hawkeye vol. 4 - genialny Aja - rysownik roku, zaskakujący Fraction, Hawkguy, Kate, Pizza Dog (numer 11!), Grill :(. Szkoda, że pojawiła się przerwa w wydawaniu, a ostatnie numery nie potrafią ruszyć z akcją do przodu. X-Men: Legacy vol. 2 - mistrzowski Spurrier, ale średnie rysunki (choć można się przyzwyczaić), świetny duet Legion - Blindfold, okładki roku Mike'a Del Mundo i Evil Xavier. 
Zostało tylko Young Avengers vol. 2. Gillen&McKelvie. Noh-Varr. Kate Bishop. America Chavez. Biily i Teddy. Loki. Mother. Prodigy. Fake Patriot. Gościnny występ młodych bohaterów. Świetne kompozycje kadrów. Bardzo dobre okładki. 
Czekałem na ten tytuł najbardziej z całego Marvel NOW! i nie zawodłem się. Może nie jest najlepszy w poszczególnych kategoriach, ale jako całość - mistrzostwo.
czarny_samael: Kolejna kpina, Avalony i Zvalony kompletnie zepsute, seria roku Uncanny Avengers ujęta w Zvalonach, zamiast tutaj. Gratuluję ślepoty, dziękuję za wnerwienie mnie na wieczór w niedzielę.
piker: New Avengers vol. 3, bo jak na razie pomysł nieszablonowy - nie przypominam sobie komiksu w którym bohaterowie zdecydowali się wysadzać w powietrze Ziemie z równoległych wszechświatów, żeby ocalić swoją. Ciekawi mnie kto z Illuminati pierwszy się złamie. Relacje między bohaterami są bardzo przekonujące. Najlepiej prezentują się Namor i Black Panther (przez wojnę którą prowadzą ich nacje - jedyny dobry skutek AvX) W dodatku wątek incursion dobrze się przyjął na gruncie Infinity. 
W 2013 spodobały mi się też przygody Thora, ale po genialnych pierwszej i drugiej historii z Gorrem stawiających ciekawe teologiczne pytania, trzecia nie trzyma już poziomu.
Wilsonon: Avengers vol. 5 - Pojawiali się kiepscy rysownicy i niektóre odcinki były kiepskie. Oólna ocena: 4/6 
Hawkeye vol. 4 - Fraction, więc nie czytałem. 
Scarlet Spider vol. 2 - Początek dobry, ale ostatnie numery... 4/6 
Superior Foes of Spider-Man - Nie czytałem. 
Thor: God of Thunder - Pierwsze istorie fantastyczne, ale ta z elfem jest traiczna . 5,5/6 
X-Men: Legacy vol. 2 - Kolejna świetna seria. Cały czas mnie zaskakuje. Jedyny minus rysunki. 5,95/6 
Young Avengers vol. 2 - Dobra seria. Niestety nie urwała mi tyłka. Zakończenie nie było satysfakcjonujące. Kolejny minus rysunki. Przez pierwsze 10 odcinków takie same twarze nie przeszkadzały, ale ostatnie numery mnie irytowały. 4/6 
New Avengers vol. 3 - Zwycięzca! Czuć emocje, czuć ciężar jaki dźwigają bohaterowie. Cieszę się że pokazano nam przywódców, którzy wybierają życie swoich ludzi od swojego samopoczucia (tak Cap, ch#j Ci w du#ę). Strona graficzna świetnie oddaje gęstą atmosferę. 6/6
Łukasz: New Avengers vol. 3 , bo pomysł na serie od początku był ciekawy, wielkie zagrożenie, garstka geniuszy, mistrzów w swoich dziedzinach, wielka odpowiedzialność spoczywająca na ich barkach za każde ich decyzje. Konflikt Namor i Black Parthner w tle, bo Black Swan i wiele więcej!
jdtennesse: Głos na X-Men: Legacy vol. 2. Słabe są tylko rysunki, a fabuła tylko chwilami kuleje. Ogólnie świetny komiks, wszystko przemyślane, inteligentne, zaskakujące. Jak na komiks o mutantach, to mało tu mutantów, brak natłoku zbędnych postaci, a dużo sensownej akcji i uzasadnionych (z perspektywy czasu) działań.
Gil: Chyba już wszystko powiedziałem w komentarzu do najlepszej postaci męskiej, najlepszego scenarzysty i najlepszej serii okładek - zwycięzcą dla mnie jest X-Men: Legacy vol. 2. Za wyjątkowość, kreatywność, artyzm i całkowicie pokręconą jazdę bez trzymanki.
Vóyek:  Głos na X-Men: Legacy vol. 2. Ostatnimi czasy chyba nie było bardziej pokręconej a jednocześnie przemyślanej serii. Scenarzysta pokazał jak powinien wyglądać rozwój postaci. Żal że zaraz ją zamkną, no ale cóż. Najwyraźniej amerykańscy czytelnicy nie potrafią docenić kiedy traktuje się ja ludzi inteligentnych.
Lotar: zastanawiałem się, czy nie zagłosować na X-Men: Legacy vol. 2, ale spapranie przez Marvela kwestii rysowników pozbawiło tę serię mojego głosu. Gdyby Koreańczyk rysował wyłącznie akcje w głowie Legiona, a ten drugi w realnym świcie, to mielibyśmy układ idealny, a tak mój głos dostanie Thor: God of Thunder, mimo że olałem historię z elfami.
grzgrzegorz: Mimo wszystko Young Avengers vol. 2, bo za rok nie będzie już szansy zagłosować na nią. Poza tym dobrze się przy niej bawiłem od pierwszego do ostatniego numeru. Reszta serii ma jakieś- mniejsze lub większe- wady (np gówniany rysownik w ostatnim New Avengers vol. 3, rozmycie fabuły w czasie Infinity w Avengers vol. 5, itd), a ta seria cały czas była jak dla mnie pozytywnym zaskoczeniem w całości Marvelo-odpadów. Loki i brygada maja mój głos!
wolvie111: Young Avengers vol. 2, bo ta seria dała mi najwięcej radości w tym roku. Oczekiwałem niecierpliwie każdego odcinka i nigdy się nie zawodziłem. Świetna współpraca scenarzysty i rysownika (równie dobrego) zrodziła bardzo oryginalną całość. Zarówno pod względem wizualnym jak i pod względem atrakcyjności historii. Wspaniali bohaterowie (nie czarno-biali) z krwi i kości, każdy z interesującą historią lub przeszłością, przez co stworzył się kolorowy zespół złożony z interesujących charakterów i indywidualności. Jak tu nie miało być ciekawie, w takim połączeniu?! Młodzież (dzieciaki) kontra dorośli... brzmi trochę jak Piotruś Pan, ale wyszło genialnie, bo sam chciałbym być częścią tej paczki.
Darkbubo: Jak dla mnie - Young Avengers vol. 2! Genialne rysunki i okładki, zabawne dialogi, świeże i luźne podejście do bohaterów. Bardzo przyjemnie mi się to czytało i pomimo ciężkiej konkurencji to według mnie ta seria zasługuje na wygraną w tej kategorii.
Archie: To był prawdziwy dylemat. Z jednej strony czarny koń 2013 roku od Nicka Spencera w postaci The Superior Foes of Spider-Man, a z drugiej Hickman serwuje gęste New Avengers vol. 3. Głos jednak poszedł na Avengers ze względu na mroczną atmosferę podczas, której czuje się powagę działań głównych postaci. Niełatwe sojusze, ciekawi wrogowie, ciężkie dylematy i oczekiwanie czy główni bohaterowie złamią się czy jednak nie. Czuć rozmach i wagę działań jakie rozgrywają się w tej serii.

Najlepsza Miniseria


Infinity

avalony2.jpg

Udało się. W końcu wielki event Marvela nie rozczarował. Dzięki temu do Infinity (23) trafia statuetka Avalona. Za jego plecami ze sporym dystansem czaił się Punisher z Daredevilem. Punisher War Zone vol. 3 (15), Daredevil: End of Days (12).

Undercik: Dwóch pozycji nie czytałem i pewnie prędko nie przeczytam. Daredevil: End of Days czeka gdzieś tam w kolejce do przeczytania, a Infinity miało zakończenie poniżej poziomu i jako sama miniseria, bez Avengers i New Avengers, traci swój urok. Głos leci do Bendisa, który po prostu zmienił szyld ongoingu i podpiął go pod Cataclysm. Niech o poziomie tegorocznych serii limitowanych świadczy fakt, że wygrywa tutaj quasi seria regularna. 
Albo nie. Głos na Marvel Knights: Spider-Man vol. 2. Co z tego, że nie nominowana. W końcu od roku tak można. Wreszcie dobry komiks z Peterem Parkerem. Najlepszy od śmierci jego Ultimate wersji. Co prawda historia się jeszcze nie skończyła, ale przy tegorocznym poziomie tej kategorii tyle mi wystarczy.
kuba g: Wbrew temu co pisze Undercik miniserie w tym roku nie były tak złe, a jako argument wystarczą trzy nominowane mini: End Of Days i dwie mini z Punisherem. Z tym, że nic nie przeskoczy poziomu Punisher: War Zone Grega Rucki. Da się napisać komiks o Avengers polujących na postać taką jak Castle, bez overkilla, całkiem realistycznie i pisząc każdą z postaci z należytym kunsztem. Tuż za Rucką jest Bendis z End Of Days (ale to bardziej komiks dla fanów postaci niż lektura dla każdego).
Krzycer: War Zone było dla mnie delikatnym rozczarowaniem po punisherowym ongoingu Rucki. Mimo to spośród nominowanych głosowałbym na nią. 
Ale kliknąłem "inna". I będzie to trwające (więc mogę się przejechać i za parę miesięcy wstydzić tego wyboru) Marvel Knights: X-Men. Bo to fajnie narysowana i napisana mini o X-Men robiących to, czym X-Men zwykli się zajmować. I czym się zajmowali, dopóki ich serie nie pogrążyły się w wieloletnim okładaniu jednych X-Men przez drugich X-Men po mordach. 
 Serio, czytając te... dwa zeszyty które się dotąd ukazały... miałem wrażenie, że to najklasyczniejsza z klasycznych opowieści o X-Men - których od lat ze świecą szukać w ichnich ongoingach. Zupełnie, jakbym czytał Claremonta z lat 80... tylko bez claremontowskich ścian tekstu i sztywnych dialogów.
piker: Gdyby oceniać po prostu samą miniserię, to wybrałbym Punisher: War Zone. Tym razem postanowiłem jednak popatrzyć na większy obrazek i dać głos na Infinity. To pierwszy od CW duży event, który czytałem z przyjemnością i kupowałem w momencie wydawania (poza finałem, który z przyczyn finansowych przeczytałem miesiąc po premierze ;]). Zakończył się słabo i miał dziury fabularne (zrywu Accuserów po zabójstwie jedynego Buildera na planecie dalej - jak Supreme Intelligence - nie jestem sobie w stanie wytłumaczyć), ale odbudował wiarę, że Marvel może robić dobre i w miarę ciekawe eventy i w pewnym zakresie słucha fanów (żądania powrotów kosmicznych tytułów i eventów).
Gamer2002: A ja tu będę oryginalny i zagłosuję na miniserię Alphy. Nie bez problemów i z rysunkami które były takie jakie były, ale mimo wszystko dobrze zrealizowane ułożenie statusu quo nowej postaci, którą Slott stworzył dla typowego dla siebie trollowania czytelnika. Jako zupełnie przypadkowy gość z przeogromną mocą Andy przemówił dla mnie bardziej niż Hickmanowy Starband. Co prawda za wiele tego drugiego nie czytałem, ale dla mnie wydawał się zwykłym nudziarzem z powerlevelem nad którym inni gadają jaki jest ważny. Alpha (w mini) jest zabawny i sympatyczny, stara się jak może ale mimo całej swej potęgi nie potrafi osiągnąć niczego do stopnia że szef zbrodni o imieniu Jimmi go poniża. Powinni zrobić z niego Największego Bohatera o Którym Nigdy Nie Słyszano Marvela.
Gil: Powiedzmy sobie szczerze: w tym roku nie obrodziło w przyzwoite miniserie. Do tych lepszym mógłbym zaliczyć na przykład Captain America - Living Legend lub ewentualnie Superior Carnage, ale swój głos oddam na Infinity. Jak na tak duże przedsięwzięcie, udało jej się nie zejść poniżej pewnego poziomu i ustrzec opóźnień. Sama historia przez większość czasu była dobra, miejscami nawet bardzo dobra i dopiero końcówka trochę zawiodła. Ale to też nie jakoś bardzo. Mogła się również pochwalić dobrym zestawem rysowników. A i parę zapadających w pamięć scen się znalazło.
Lotar: Słabo w tym roku. War Zone miał najlepszy scenariusz, ale słabe rysunki. Dlatego mój głos otrzyma Trial of the Punisher. Całościowo prezentowała bardzo przyzwoity poziom. Dodatkowy plus za prztyczek od Franka dla Murdocka.
ganfrod: Daredevil: End of Days. Punishery odpadają bo nie czytam. Cataclysm ze Spider-Manem jest porostu Ultimate Spider-Manem, więc skoro ten ongoing nie trafił do Avalonów to czemu miałbym głosować na tą mini? Infinity było świetne ale zaraz najlepsze? A Daredevil po raz kolejny rozbudził u mnie miłość do street levelu. Chociaż mini w tym roku jakieś takie słabe


Najlepsza Historia


"The God Butcher"
Thor: God of Thunder #1-5
Jason Aaron

avalony3.jpg

Tutaj już Jonathan Hickman nie miał szans na statuetkę, poprzez brak nominacji. Stawkę zdominował Jason Aaron. Tak oto "The God Butcher" (20) wygrał przed "Godbomb" (14). Trio uzupełnia "Young Avengers vol. 2 #1-13" (13).


Undercik: Oj brakuje mi kilku rzeczy tutaj. Czy to historii o Icemanie w Astonishing X-Men vol. 3, całkiem przyjemnych, acz głupich "Bitwy Atomu" czy "Hellfire Sagi" z Wolverine and the X-Men i przede wszystkim bardzo dobrej graficznie historii Jocka z Savage Wolverine. Za to tutaj Legacy nie czytałem, Thora nie czytałem, "Young Avengers to jak dla mnie rozczarowanie. Zostają trzy pozycje. Crossover z dużą dawką emocji i wkurzenia na Superior Spider-Mana - "Sibling Rivarly", team-up z Wolverinem biorący to co najlepsze z serii Scarlet Spider i "Blind Rage". Cała trójka zbudowana na postaciach, ale w tym wypadku o wiele lepiej daje sobie rade Waid niż Yost. Tak, uwielbiam przygody Kaine'a, ale to co robi Mark Waid, kiedy może skorzystać z Daredevila i Hulka, jest niezwykle unikatowe. Do tego jak dla mnie to tutaj mamy scenę roku z wejściem Hulka.
kuba g: Głosuję na "Blind Rage" z Hulka mimo, że lekko zadrżała mi ręka co by jednak zagłosować na Young Avengers... Ale jednak Waid dostanie głos za stworzenie krótkiej zamkniętej przygody z dwoma prowadzonymi przez siebie postaciami, gdzie pokazuje jak dobrze zna charaktery swoich podopiecznych, jak jest w stanie poprowadzić te zupełnie inne postaci tak aby stworzyć historię, która będzie do nich pasować idealnie. Co więcej Waid składa taki swoisty trybut tym dla Daredevil Vol. 1 #163 odwracając role. 
"Young Avengers" widzę jako całość runu. I w tym runie są gorsze i lepsze momenty (mimo, że i tak uważam ten run za sukces).
Krzycer: Głosując na "Prodigal" czuję się trochę jak oszust - bo i Spurrier napisał ciekawsze rzeczy w swoim runie, i ta historia nie rąbnęła mnie ogromem i - nie cierpię tego słowa, nie cierpię - epickością jak pierwsze przygody Thora u Aarona, i nie bawiła się tak formą jak Gillen i McKelvie w "Young Avengers"... 
Ale to lekturze "Prodigal" towarzyszył mi najprzyjemniejsze emocje - od delikatnego zdziwienia ("o, to jest dobre"), przez zadowolenie ("będę mógł zapomnieć o tym, jak Gage zeszmacił ten tytuł po Carey'u") po wniebowzięcie ("o jejku, to najlepszy tytuł o mutantach, jaki się obecnie ukazuje!"). Spurrier miał u mnie ograniczony kredyt zaufania za one-shoty o X-Clubie, nieco nadwyrężony przez - ostatecznie fajną, ale wolno się rozkręcającą - miniserię o X-Clubie. Wystarczyło mu te kilka numerów, by kupić mnie całkowicie.
Rodzyn: Nie mam wątpliwości, że wygrywa w tej kategori Thor. Pytanie tylko, czy za "The God Butcher", czy za "Godbomb". Po krótkim zastanowieniu stawiam na "The God Butcher", ale gdybym jeszcze kilka razy to przemyślał, wynik nieustannie by się zmieniał. Można uznać, że to głos na Thor: God Of Thunder #1-11, wtedy byłoby łatwiej.
Demogorgon: "Prodigal". Za Legiona i jego rozwój osobowości, za humor, za wyciągniecie z limbo Blindfold i zrobienie z nią czegoś ciekawego, za fajnego antagonistę - ta historia mnie kupiła dla tej serii i już z nią zostałem.
czarny_samael: "Godbomb" - najlepsza historia akcji z Thorem jaką kiedykolwiek czytałem. Jeśli jakaś historia zasługuje na miano "epickiej", to właśnie ona. Wysoka stawka, wiele możliwości, potężny wróg, który ma swoje racje, wielka walka, niesamowite rysunki i mroczny Thor. Zdecydowanie historia roku. Na drugim miejscu byłoby "The God Butcher" z tych samych względów, jednak finał z Thorem mnie przekonał do "Godbomb".
piker: Ciężko było mi zdecydować którą historię z Thora wybrać. "The God Butcher" stanowi ciekawe wprowadzenie. Temat jest niebanalny, akcja ciekawa. Nawet retrospekcje i flash-forwardy wyszły dobrze. Sam Thor wreszcie nie jest wzorem cnót, a nordyckim bogiem, który nie stroni od alkoholu, przygodnych kobiet i walki. Ukazane koncepty istot boskich - niezwykle pomysłowe. 
"God Bomb" z kolei wieńczy dzieło. Mamy epicką walkę o wiarę. Refleksję na temat konieczności i korzyści z posiadania wiary i świetny zwrot akcji - przez semantyczną zagrywkę Gorr sam staje się bogiem i sam się pokonuje - genialne rozwiązanie... 
Jednak głos na "God Bomb", bo tak epickiej historii i tak ciekawego finału wątku w tym roku w Marvelu nie było.
Gamer2002: Saga Gorra powinna być IMO jedną historią, ale głos na Godbomb. Początek X-Men Legacy jest blisko, ale mimo wszystko potrójna dawka Thora oraz sam Gorr przeważyły szalę. Epickość, rozmach, klimat, jest tu wszystko co być powinno w historii na wielką skalę.
Łukasz: Większość i tak zagłosuje na Thora więc mój głos powędruje na "Young Avengers", za klimat, za rysunki, bo uwielbiam Kid Lokiego, bo uwielbiam od niedawna Ms.America własnei dzięki tej serii, bo to bo tamto, można by wymieniać jeszcze wiele rzeczy, ale jedna jest najważniejsza, tak pokręconej w sensie pozytywnym serii obok X-men Legacy nie czytałem żadnej innej w 2013 roku a seria X-men przegrała tylko ze względu na czasem koszmarne rysunki!
Darkbubo: Bez zastanowienia wybieram historię "The God Butcher". Genialna fabuła, świetna kreska, autentyczne, ludzkie postacie. Powiem świeżości dla komiksów z Thorem, które (przynajmniej mnie) kojarzyły się tylko z płytkim młociarzem i dylematami typu: Komu teraz przywalić Mjolnirem? Dodatkowy plus za mistrzowskie ukazanie relacji pomiędzy Thorami z różnych przedziałów czasowych.
jdtennesse: "Prodigal". To był początek nowej, świetnej serii, która do dziś zaskakuje.
Gil: Ostatecznie zdecydowałem się na "Godbomb", głównie dlatego, że w Legacy rządzi całość, a Thorowi należy się... to, co boskie. Oczywiście, "Godbomb" byłaby niczym bez równie fenomenalnego "God Butchera", ale to właśnie tutaj ta historia znajduje swoje apogeum. Kilka powodów podałem, wskazując najlepszego złoczyńcę roku, więc nie będę się powtarzał, dodam tylko, że równie fantastyczni byli to bohaterowie (czy raczej bohater - jeden bóg w trzech osobach). A w połączeniu z cudownymi wręcz rysunkami, zasługuje na ten tytuł najbardziej.
Vóyek: Głos na "Prodigal". Solidne podstawy solidnej serii. Początkowo byłem nastawiony sceptycznie do pomysłu de facto solówki Legiona ale dałem się przekonać dzięki tej historii.
(od)wieczny: Muszę przyznać że z prezentowanych historii w całości przeczytałem tylko historię z udziałem Thora. A właściwie z udziałem Thorów. Jednak nie skłamię jeżeli napiszę że i tak co pierwsze przychodzi mi na myśl pod kategorią Najlepsza Historia to jest to własnie ta opowieść. Jedyny problem to taki że tutaj została ona podzielona na dwie odrębne pozycje. Niby jest możliwość zagłosowania na tę historię jako całość pod pozycją Inne, jednak postanowiłem podjąć wyzwanie i wybrać tylko jedną część... i tak po dłuższym zastanowieniu głos oddaję na "The God Butcher"
Ukazanie trzech Thorów z różnych ram czasowych jednocześnie, w których każdy Thor reprezentuje inne osobowości i przedstawia inne cechy charakteru wyszło rewelacyjnie. Dodatkowo całość przyozdobiona według mnie idealnie pasującymi do scenariusza rysunkami Esad Ribica, no i przede wszystkim za niezłe wejście Gorra na scenę.
wolvie111: "The God Butcher" to po prostu genialne historia i najprawdopodobniej najlepsza w tym roku. Miałem ogromną radość z jej czytania. Inteligentna historia, świetny klimat i porządny antagonista. Tego Thorowi było trzeba:)


Najlepszy Zeszyt



cover
Hawkeye vol. 4
#11

avalony4.jpg

Pizza Dog rozgromił rywali, dzięki czemu wieloletni faworyt Zvalonów - Matt Fraction zdobywa swojego pierszego Avalona. Hawkeye vol. 4 #11 to Waszym zdaniem najlepszy zeszyt ubiegłego roku. Powyżej reszty stawki lekko wyskoczyli Mściciele - Uncanny Avengers #5 (8) i Avengers vol. 5 #10 (7)



Undercik: Nie oszukujmy się. Odpowiedź w tej kategorii może być tylko jedna - Hawkeye vol. 4 #11. Najlepszy komiks roku, jeśli nie jeden z najlepszych w historii Domu Pomysłów. Wielki kunszt Davida Aja. Genialne opowiadanie historii z użyciem rysunków, grafik i strzępków dialogów. Nie wiem jak lepiej można opowiedzieć wydarzenia z punktu widzenia psa. 
Z pozostałych nominacji. Astonishing X-Men vol. 3 #62 to najlepszy numer od czasu runu Jossa Whedona i dosyć ciekawe spojrzenie na Icemana, które potem została roztrwonione z kolejnymi numerami. Avengers vol. 5 #10 było nawet na moim profilowym zdjęciu na facebooku. Dobra, krótka historia, która pokazała, że można dobrze wykorzystać Wolverine'a w tytule o Mścicielach. Scarlet Spider vol. 2 #16 to chyba kwintesencja serii. Zabawna z dobrymi postaciami i relacjami między nimi. Uncanny Avengers #5 to najlepszy numer UA, ale ta seria jest strasznie przeciętna, a ten numer jako jedyny wybił się ponad tą przeciętność, ale ie na tyle, aby być w czołówce komiksów roku. Uncanny X-Men vol. 3 #14 było przyjemne i nareszcie dało więcej miejsca nowym mutantom. Young Avengers #1 było ok, a #6 to chyba najlepszy numer serii. Serii, która mnie rozczarowała. Ale o tym gdzie indziej. 
W samym zestawieniu brakuje mi Winter Soldier #14, które wyśmienicie zakończyło przygodę Brubakera z Marvelem, a także Age of Ultron #10AI, czyli kunszt Marka Waida. Jak dla mnie kolejno drugie i trzecie miejsce tego roku. I skoro Daredevil nie załapał się do nominacji w ongoingu, to warto wspomnieć o Daredevil vol. 3 #27, który był jednym z najsympatyczniejszych zeszytów w całym runie Waida.
Demogorgon: Scarlet Spider vol. 2 #16 - kwintesencja serii, jak napisał Undercik.
Rodzyn: Wszystkie wymienione tu numery były bardzo dobre. Mój głos idzie jednak do Astonishing X-Men vol. 3 #62. Waro zwrócić uwagę na rozpoczętą w tym numerze historię i brakuje mi jej w nominacjach na najlepszą. Dlatego choć nie jest to może najlepszy numer w tym zestawieniu, warto go docenić. Świetny Iceman, dobry występ Mystique, a Majorie Liu wreszcie pokazuje, że tworzy serię z Astonishing w tytule.

czarny_samael: Uncanny Avengers #14. Pewne rzeczy po prostu chciałem zobaczyć, inne dały podstawy do kolejnego świetnego numeru tej serii. Śmierć Wandy - nie ważne na jak długo, zbieranie grupy przez Kanga, obecność w niej Stryfe'a, porażka Logana (na całej linii), błyszczący Grim Reaper. To było to.
Łukasz: Hawkeye vol. 4 #11 - kocham psy, jako posiadacz dwóch przedstawicieli tego gatunku, które mam w swoim małym domku, mogę oddać głos tylko i jedynie na komiks, dokładnie na ten konkretny numer, który w całości jest poświęcony przygodom najsympatyczniejszego czworonoga w historii Marvela, wielki szacun dla rysownika, a wstawki w języku polskim są jedynie wisienką na torcie, ukoronowaniem tego znakomitego zeszytu!
jdtennesse: Astonishing X-Men vol. 3 #62. Ciekawe spojrzenie na Icemana. Od tej pory jest dla mnie nową postacią.
Xavier83: Uncanny Avengers #14. Bezsprzecznie numer roku dla mnie. Zrobili dokladnie to, co zapowiadali. Wstrząsneli mutantami i mścicielami do samego jądra.
RemiRose: Hawkeye vol. 4 #11. Numer przedstawiony całkowicie z perspektywy psa, czy może być coś wspanialszego? Znakomity pomysł na historyjkę i prawdziwy popis umiejestności Davida Aji. Cały numer to jedna wielka zabawa z konwencją, obok której nie da sie przejś obojętnie. Chciałbym, aby każdy tytuł miał tak dobre przerywniki, jak ten.
Gil: A tutaj postawię na coś z poza listy: X-Men: Legacy vol. 2 #9, czyli numer, w którym Spurrier składa hołd Watchmen, David odstawia Ozymandiasa, a oryginalny Vision wyrabia sobie grudge'a na punkcie Legiona. Zeszyt z fantastycznymi dialogami i doskonała, zaskakującą fabułą. Tak, wiem, że to samo można powiedzieć o wszystkich historiach w tej serii, ale akurat ta ma to wszystko w jednym zeszycie.
Vóyek: Głos na Uncanny X-Men vol .3 #14. Bardzo przyjemny numer. Takie właśnie historie o mutantach być powinny. Skoro pojawia się nowy mutant, to trzeba się nad nim pochylić, zaprezentować czytelnikom. Nawet jeśli jest nadprodukcja postaci to nie powinny być od razu spychane na margines i mieć swoją szansę.
S_O: Do ankiety wkradł się karygodny błąd: zamiast #10, powinien się tam znaleźć jedenasty numer Avengers vol. 5, czyli ten, w którym specjalnie wyselekcjonowana grupa Mścicieli udaje się na imprezę do chińskiego Las Vegas. Cheila wytchnienia między bardziej górnolotnymi i pompatycznymi historiami Hicka, był po brzegi wypchany dobrą zabawą. Dlatego też głos ląduje na Inne.
Darkbubo: uszanowanko, Hawkeye vol. 4 #11 wow tak bardzo dobry wow komikseł wow perspektywa taka psia.
wolvie: Uncanny Avengers #5. Dobry moment, który potrwał chwilkę, gdy tylko pojawił się Coipel. Głównie mój głos oddany tu jest na Rogue. Oby jak najprędzej wróciła.... a tak cieszyłem się, że będzie w Avengers.
Archie: Głos na Hawkeye Vol. 4 #11 za sympatycznego Pizza Doga, świetny dynamizm rysunków, design ikon aktywności i oczywiście polski akcent. Scena z salutowaniem jest jedną z najlepszych w tym roku. Na wyróżnienie również zasługuje The Superior Foes of Spider-Man #4 gdzie mamy świetne odwołanie do "Breaking Bad" powodujące automatyczny uśmiech na twarzy oraz bardzo zaskakującą końcówkę pokazującą, że Nick Spencer jeszcze nie raz może nas zaskoczyć.

Najlepszy Scenarzysta


Jonathan Hickman
Avengers vol. 5, Infinity, New Avengers vol. 3

avalony5.jpg

Drugi rok z rzędu statuetka Najlepszego Scenarzysty trafia w ręce Jonathana Hickmana (18). O włos za nim znalazł się Simon Spurrier (17), a na trzecim miejscu wylądował Mark Waid (10), oraz powracający do czołówki laurelat Avalona 2009 - Brian Michael Bendis (10)


Undercik: Mark Waid, Mark Waid i jeszcze raz Mark Waid. Tak dobrego wyczucia postaci nie ma nikt z tego grona. Świetny Daredevil + dobry Hulk + rewelacyjny Age of Ultron #10AI to dla mnie combo breaker. 
No i muszę tutaj na plus wyróżnić dwójkę Bendis i Fraction. BMB powoli wraca do formy, a Fraction stworzył pierwszy raz od Immortal Iron Fist naprawdę dobry komiks. 
Na minus Kieron Gillen, który jest dla mnie rozczarowaniem roku. Słaby Iron Man vol. 5 i rozminięcie się z moimi oczekiwaniami wobec Young Avegers vol. 2. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie lepszy, bo jak na razie Marvel NOW wpłynęło negatywnie na tego scenarzystę i powoli robi z niego to czym był dla mnie Fraction przez ostatnie lata.
Rodzyn: Więcej nie oznacza lepiej. Fraction oprócz genialnego Hawkeyea pisał też Fantastic Four (rozczarowanie). Gillen miał swojego Iron Mana (większe rozczarowanie). Hickman nie potrafił zapanować nad Infinity. Bendis nie do końca wiedział, czym jest Age of Ultron. Od Yosta nie czytałem praktycznie nic. Spencer dał nam średnich Secret Avengers vol. 2. A Waid? Nie czytałem (niestety) Daredevila, ale Indestructible Hulk i historia o Pymie były tylko dobre. Dlatego głos ma Spurrier. Tylko jedna seria, ale przynajmniej na bardzo dobrym poziomie. Jest to też jedyny autor, który dostarcza nam historii z X-Men, na którą warto czekać.
Demogorgon: Przez większość roku byłem pewien, że oddam swój głos Gillenowi. Potem przeczytałem X-men: Legacy. I chociaż pojedynek był wyrównany, Simon Spurrier zdeklasował konkurenta. Niech świadectwem jego umiejetności będzie, że z Legiona zrobił jednego z moich ulubionych bohaterów, a ja go wcześniej wcale nie lubiłem, oraz zachęcił do sięgnięcia po jego X-Force. X-Force. Komiks o Cable'u. To jest siła. Tak jak rok 2012 był rokiem Gillena, tak 2013 należał do Spurriera.
grzgrzegorz: głos na Jonathana Hickmana. To był jego rok. Może to co robi obecnie dla Marvela nie jest tym co mu obecnie najlepiej wychodzi (czyli East of West), ale i tak to czołowa postać obecnego Marvela i niezaprzeczalnie tworzy coś (w sensie komiksy i historie w nich zawarte) do czego fani będą jeszcze długo wracać.
Wilsonon: Simon Spurrrrrrrier! Nie zawiódł mnie ani razu. Zaskakuje w każdej historii a ja się cieszę, że wpadam w jego pułapki. 
Hickman też się spisał, ale zawiódł mnie końcówką Infinity.
Gamer2002: Spurrier. Jego seria jest od początku Marvel NOW i nie zawodzi odkurzając postać którą wszyscy spisywali jako postać na straty. I to jak.
Łukasz: Jonathan Hickman za w większości wysoki poziom opowiadanych przez siebie historii, za wprowadzenie do i tak dużej mitologii Avengers kolejnych postaci, które zasiliły tym samym szeregi Mścicieli. Za interesujące ukazanie wydarzeń w skali kosmicznej, której to brakowało w tytułach pisanych dla nieco szerszej grupy odbiorców niż fani kosmicznego zakątka Marvela (fani duetu DNA) a teraz mieliśmy kosmiczny event w którym na szeroką skalę brali udział ziemscy herosi.
Gil: Hickman i Gillen dali mi sporo frajdy, ale najwięcej dostarczył jej niezrównany Simon Spurrier - facet, który nie przestaje mnie zaskakiwać i którego każdy zeszyt łykam jak głodny pelikan. Zawsze staram się go rozszyfrować, a jemu zawsze udaje się wyjąć asa z rękawa i dzięki temu zapewnia mi nieprzerwaną dostawę rozrywki na najwyższym poziomie. Posiada niezwykłą umiejętność tworzenia historii fantastycznie zamotanych, a jednak genialnych w swej prostocie. No i... Science! Ho!
jdtennesse: Simon Spurrier. Legacy wygrywa w (prawie) każdej kategorii tylko dzięki temu, że jest tak świetnie pisany. Nie będę wymieniał zalet - polecam poczytać dzieło tego autora.
Vóyek: Głos zgarnia Simon Spurrier. Facet miał szczęście pisać serię na uboczu marvelowego świata, o postaciach, które mało kogo obchodzą, dzięki czemu nie musiał dostosowywać się do odgórnych ingerencji redaktorów. Dzięki temu mógł rozwinąć skrzydła i konsekwentnie realizować swoje pomysły dając nam najlepszą serię roku.
Lotar: Hickmana nie czytałem, Gillen strasznie rozczarował, Arona oprócz pisania Thora ciągle tworzy kaszanę, więc nie pozostało nic innego jak zagłosować na Spurriera. Mam nadzieję, że w Kabelku da czadu.
Darkbubo: Bez zastanowienia - Bendis! Bardzo odpowiada mi jego styl pisania. Uncanny X-men vol. 3 czytam od samego początku i bardzo mi się ta seria podoba. I może nie tyczy się to tego roku ale Bendis dał nam także m. in. Avengers, przy których miałem masę radochy (na przykład chyba już klasyczny komiks Avengers: Disassembled), jeszcze ciekawszych New Avengers oraz House of M, które sporo namieszało w uniwersum, a które czytało mi się bardzo dobrze. Dlatego często wracam do tych komiksów i nie zanosi się, żebym szybko się nimi znudził.
wolvie111: Bardzo mnie kusiło, żeby głosować na Gillena za Young Avengers, ale jednak głos pójdzie na innego ziomka od Avengers, a mianowicie na Jonathana Hickmana. To dlatego, że bardzo dobrze idzie mu prowadzenie obu tych serii i świetnie przenikały się one podczas genialnego Infinity. Zasługuje na mój głos skoro sprawił, że zacząłem te serie czytać regularnie... czasem z większą ochotą niż X-tytuły, które coraz bardziej się psują. 
Archie: Głos poszedł na Jonathana Hickmana, który misternie zaplanował kataklizmy jakie chce wprowadzić, a następnie wziął się za konsekwentne realizowanie celów. W jego historiach nie ma przypadku i niepotrzebnych zapełniaczy. U Hickmana widać dbałość o detale oraz czuć, że karty są konsekwentnie odsłaniane od samego początku w sposób, który zaciekawia, a nie tłumaczy wszystkiego łopatologicznie. Jest to idealny scenarzysta do prowadzenia tytułów związanych z Avengers.



Najlepszy Artysta


Esad Ribic
Thor: God of Thunder

avalony6.jpg

W tej kategorii liczyła się tylko dwójka - Esad Ribic (29) i David Aja (20). Ostatecznie, co raczje nie dziwi, statuetka powędrowała do zwycięzcy Art Areny 2. Na trzecim stopniu drugi finalista - Stuart Immonen (9). Widać, że ostatni rok miał duży wpływa na wsze psotrzeganie rysowników. 


Undercik: Jeden komiks - Hawkeye vol. 4 #11 i ta konkurencja jest pozamiatana. David Aja o kilometry przed resztą stawki. O samym rysowniku rozpisywałem się już w Art Arena 2, więc tutaj tylko jedno słowo - GENIUSZ. 
Poza tym stawka bardzo wyrównana. Co prawda niektórzy rysują gorzej niż kiedyś jak Immonen, czy powoli wyeksploatowany Young z Babies, ale to i tak wysoki poziom. Oprócz tej ósemki dorzuciłbym jeszcze Scalere. Dobry poziom w tym roku, bardzo dobry o czym świadczy fakt, że każdego nominowanego co najmniej bardzo lubię.
Rodzyn: Para, której nie doczekałem się w finale ostatniej Areny, czyli Ribic vs Aja. Tym razem wygrywa Aja, za Hawkeye vol. 4, a w szczególności za numer 11, który niestety nie dostanie ode mnie głosu jako numer roku.
Krzycer: David Aja. Undercik ładnie pisał w Arenie, czemu. 
Korzystając z okazji chciałem jeszcze wspomnieć o rysowniku, którego strasznie brakuje mi w ankiecie. David Marquez przyszedł do Ultimate Spider-Mana w ramach zastępstwa, gdy Sara Pichelli skręciła ołówek czy coś takiego, i wtedy martwiłem się, czy jej dorówna. Teraz jestem przekonany, że jest od niej jeszcze lepszy. Szkoda, że kisi się niemal wyłącznie w Ultimate (poza tym zrobił chyba tylko jeden numer All-New X-Men), bo przez to chyba jest słabiej kojarzony. Facet jest fenomenalny. Z okazji Cataclysm było mu dane rysować Galactusa i - kurczę - to jest Galactus na nasze czasy, ostatni raz purpurowy gigant zrobił na mnie takie wrażenie w "Marvels". A Cloak i Dagger Marqueza to już w ogóle rysunkowa poezja. 
Nie mówię, że Marquez był najlepszy w tym roku, ale zdecydowanie był w czubie i warto o nim pamiętać.
Kminek: One and only, Esad Ribic. Niepowtarzalna kreska i kunszt wykonania... Czego chcieć więcej?
czarny_samael: Oczywiście tryumfator ostatniej Areny: Ribic. Nikt nie miał najmniejszych szans w tym roku z jego Thorem. Ribic walnie przyczynił się do stworzenia najlepszych historii akcji z Thorem.
Lotar: Esad Ribic za Thora. Nie będę się rozpisywał, bo chyba jasno się wyraziłem podczas Areny.
Łukasz: większość głosów zapewne inni forumowicze oddadzą na Esaba Ribica, zwycięzce tegorocznej Artystycznej Areny ja oddaje głos na Steve'a Eptinga, rysownika którego twórczość znam od wielu już lat, jeszcze z czasów Tm -Semic, z historii Ex Post Facto z 2 wydań Mega Marvel . Ewolucja jego kreski, sposób prezentacji postaci, dynamika ujęć, charakterystyczna kreska to jego znak rozpoznawczy, który przemawia mocno na mnie i sprawia, że komiksy z jego rysunkami zajmują szczególne miejsce w moim TOP rysowników oraz na moich półkach z zeszytami Domu Pomysłów!
Gil: Nie będzie niespodzianki - zwycięzca Art Areny zgarnie również statuetkę dla najlepszego rysownika roku. A to dlatego, że rysunki Esada Ribica są wyjątkowo klimatyczne i jedyne w swoim rodzaju, doskonale budują napięcie i wyciągają najwięcej ze scenariusza. A w Thorze to on był bogiem.
Darkbubo: Głos za Stuartem Immonenem. Tak ładnie wyglądającej kreski komiksowej nie widziałem już dawno. Świetnie zobrazowuje sytuacje dziejące się na panelach, bardzo ładnie pokazuje ludzi, daje nam bardzo szczegółowy obraz emocji na twarzach, ukazuje wszelkiego rodzaju umiejętności bohaterów, wybuchy i inne "efekty specjalne" w bardzo przystępny, realistyczny ale jednocześnie satysfakcjonujący sposób.
ganfrod: Sara Pitchelli. Od pierwszego numeru "czarnego" ultimate Spider Mana, wiedziałem jedno, ta kobieta to jedyna i niepodwarżalna, królowa rysunku w moim ulubionym komiksie. Pani Sara pokazała jak powinien wyglądać komiks superhero i trochę mnie martwi, że nadal czytelników ważniejsze wydają się duże cycki u bohaterek bądź nienaturalnie wyrośnięte mięśnie u Kapitana Hameryki. Poza tym David Aja nie dostanie mojego głosu z powodu wątpliwości, jakie ktoś zasiał we mnie przy ostatniej Arenie. Dlaczego od 14 numerów Barton wygląda dokładnie tak samo?
(od)wieczny: Esad Ribic, Nie bedę powtarzał tego co napisali moi poprzednicy, dodam tylko że jego rysunki mówią same za siebie.
Archie: David Aja swoimi dynamicznymi rysunkami czyni magię!

Najlepsza Seria Okładek


X-Men: Legacy vol. 2
Mike Del Mundo

avalony7.jpg

Co prawda Mike Del Mundo (25) nie zwojował dużo w drugiej Art Arenie, za to zdobył Avalona swoimi pracami w X-Men: Legacy vol. 2 w nowej kategorii - Nalepsza seria Okładek. Kolejne miesca zajeły bobasy Skottiego Younga (12), Fearless Defenders Marka Brooksa (11) oraz Hawkeye vol. 4 Davida Aji (11)

Kuba G: Samnee, ale bardziej dlatego, że to jedyne miejsce gdzie mogę oddać głos na rewelacyjnego w zeszłym roku Daredevila od Marka i Chrisa.
Undercik: Fearless Defenders od Marka Brooksa. Niech za rekomendacje świadczy fakt, że robił je tak dobrze, że cały czas sięgałem po ten beznadziejny komiks. 
Poza tym niezwykle mocny rok okładkowo jeśli chodzi o Marvela. Oprócz nominowanych spokojnie można umieszczać inne równie mocne rzeczy. Savage Wolverine, varianty z Ultronem do AoU
A nominowani to klasa sama w sobie. Co prawda Babies powoli zaczyna cierpieć na zużycie matariału, ale w All-New Marvel NOW! Young już wraca do formy. Okładki Aji to jak zwykle klasa światowa, McKelvie udanie bawił się z geometrią przy pierwszych numerach, Del Mundo ma pomysłowość godną pozazdroszczenia, Jock tworzy niezwykle klimatycznie, Arena ma dobre nawiązania, a okładki Daredevila to pokaz mocnych strona Chrisa Samnee.
Rodzyn: Aja, Young, McKelvie, Jock, Samnee i inni, dla których zabrakło tutaj miejsca jak np. Totino i Cho, sprawili, że był to rok bardzo dobrych okładek dla Marvela. Moim zdaniem Avalon powinien trafić do Del Mundo, bo jego okładki do X-Men: Legacy vol. 2 świetnie przedstawiały klimat serii i to co można było znaleźć w środku.
Demogorgon: Mike Del Mundo przy X-Men: Legacy vol. 2. Chociaż muszę przyznać, że o włos tylko wygrał z Young Avengers McKelviego - w obydwu wypadkach mamy utalentowanych rysowników, którzy nie boją się bawić z formą i konwencją, co zawsze pochwalam. Na trzecim miejscu, co pewnei wielu zaskoczy, wymienię okładki do Avengers Arena - to była jedyna dobra rzecz w tej serii. Dostają jednak minusa za beznadziejne okładki alternatywne i mało kreatywne (to jest, skopiowane z plakatu filmu Battle Royale) logo.
piker: Najbardziej podeszły mi okładki z X-Men: Legacy vol. 2 - Del Mundo udało się znaleźć formę równie pokręconą (i przez to ciekawą) jak umysł Legiona. Może i były okładki na wyższym poziomie artystycznym, ale nigdzie nie dopełniały się i nie współgrały z zawartością tak jak w Legacy
Łukasz: New Avengers vol. 3 [Jock] okładki które przemawiają do mnie w mgnieniu oka, by zapoznać się z zawartością numeru jak najszybciej, okładki, które urzekają swoją głębią i prostota wykonania i nadają serii odpowiedni charakter, jako tej tajemniczej i sekretnej od bohaterów zależy tak wiele!
Gil: Okładki do Fearless Defenders często nazywałem najlepszym co ta seria miała do zaoferowania, ale ostatecznie były to tylko pozujące postacie, przedstawione w różnych tematach. fajne, ale za mało. Okładki do Hawkeye vol. 4 również bardzo mi się podobały, ze względu na swój minimalizm, ale to również okazało się trochę za mało. Zwycięża więc seria okładek do X-Men: Legacy vol. 2, ponieważ była najbardziej artystyczna. Zawsze w kreatywny i innowacyjny sposób przedstawiały nie tylko charakter głównego bohatera, ale także nawiązywały do wydarzeń z wnętrza zeszytu. Właśnie tak lubię!
jdtennesse: X-Men: Legacy vol. 2 [Mike Del Mundo]. Przede wszystkim ładna kreska, co w niewielu seriach się zdarza, a do tego diametralnie różna od zawartości samego komiksu pod względem jakości kreski. Po drugie, inteligentnie nawiązujące do treści, co też już nie jest często spotykane w okładkach. Po trzecie, bardzo oryginalne i twórcze.
RemiRose: Okładki Mike'a Del Mundo w tym roku pozamiatały konkurencją. Zarówno Young Avengers vol. 2, jak i Hawkguy miały okładki wspaniałe, ale też kilka po prostu dobrych. W X-Men: Legacy vol. 2 każda okładka była małym arcydziełem. Pomysłowe, niezwykle pokręcone, charakterystycznie wykonane i idealnie komponujące się z wnętrzem komiksu.
Lotar: nie będę oryginalny, Mike Del Mundo i jego robota przy X-Men: Legacy vol. 2. Każda okładka to małe cudeńko zintegrowane z zawartością serii. Jak już kiedyś pisałem: te okładki rozwalają system.
Vóyek: Głos na X-Men: Legacy vol. 2. Każda okładka spokojnie nadaje się na okładkę roku. Tak jak i zawartość komiksu dokumentnie pokręcone i klimatyczne. Toż to wręcz kolekcja małych dzieł sztuki.
Darkbubo: Przyznam, że bardzo spodobały mi się okładki serii Hawkeye vol. 4. Od zawsze byłem fanem takiej prostoty i minimalizmu i ten komiks trafił prosto w moje gusta.
(od)wieczny: Uwielbiam rysunki Younga więc prostą droga dedukcji powinienem oddać głos na jego Babies variants jednakże szczerze muszę przyznać że w ubiegłym roku poległ w starciu z okładkami Mike Del Mundo w X-Men: Legacy vol. 2.
Arachnid: Babies variants [Skottie Young], ponieważ okładki te zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy.
Archie: Skottie Young przy swojej serii dziecięcych okładek za każdym razem udowadnia, że ma masę kreatywnych i zabawnych pomysłów. Gość powinien dostać własną mini-serię w której przedstawiałby losy dziecięcych postaci Marvela. To byłby hit. Głos poszedł na niego, ale na uwagę też zasługuje Julian Totino Tedesco, który tworzy niesamowicie klimatyczne okładki do Thunderbolts vol. 2.




Najlepsza Postać Męska


Legion
Legion

avalony8.jpg

W czołówce tej kategorii znalazły się postacie, których serie zdobyły w tym roku Avalona. I tak na pierwszym miejscu Legion (21) z X-Men: Legacy vol. 2, Thor (15) z Thor: God of Thunder, oraz Hawkeye (14) z Hawkeye vol. 4.


Undercik: To ten rok i ta konkretna seria sprawiły, że w końcu polubiłem Hawkeye'a. Jak dla mnie to wystarczający argument aby zagłosować na Clinta. Na drugim miejscu Kaine, który jest konsekwentnie prowadzony przez Yosta, a to jeszcze nie koniec jego przygód (witajcie New Warriors!).
Demogorgon: Loki prawie się załapał, ale jednak wygrywa Legion - to samo, co powiedzieli koledzy. Ta postać w interpretacji Spurriera jest fascynująca.
Rodzyn: Clint (świetny w Hawkeye, ale poprzedni rok był dla niego lepszy) vs Thor (bardzo dobre występy w God of Thunder i u Hickmana w Avengers), vs Prodigy (za szósty numer YA i wszystkie kolejne) vs Loki (brak mi słów - trzeba przeczytać YA, żeby wiedzieć o co mi chodzi) vs Legion (w mistrzowskim wykonaniu Spurriera) vs Black Bolt (NA + walka z Thanosem). 
Kto wygrywa? 
(miałem nie głosować na inne, ale...) 
Marvel Boy. Już pierwszymi scenami w YA pokazał, że warto mieć na niego oko. I nie zawiodłem się. Choć jego historia toczyła się w tle walki YA z Mother, każde jego pojawienie się było ciekawe. 
Sorki chłopaki, Noh-Varr ma mój głos.
Kminek: Loki - za bycie, jak sam to określił, Tyrionem Marvel Universe.
czarny_samael: Bardzo wyrównana konkurencja: 
Black Bolt - zmiana status quo na Ziemi, walka z Thanosem i jeden z nielicznych pozytywnych akcentów Infinity. Jednak starcie z tytanem przegrał i utracił królestwo. 
Legion - ciekawe plany, dobra walka z Cyclopsem, która była tylko przykrywką dla rzeczywistego celu, intrygujące rozwiązania to jego znak firmowy. Jednak jego historia jest w punkcie w którym jest bliższy porażki (choć wiemy że musi wygrać), w decydującej dla całej serii bitwie. 
Stąd - Thor. Uchronił panteony z całego multiversum, w brutalnej, krwawej i pamiętnej (a będzie to zapamiętane na lata) walce z villainem roku - Gorrem.
jdtennesse: Legion. Bez wątpienia najlepiej prowadzona postać męska. Ciekawy, dowcipny, inteligentny. Owszem, może nie "wyrządził" jeszcze dużo dobrego, ale na pewno zmienił się do tego stopnia, że z dość nieciekawej postaci drugoplanowej stał się najlepszą pierwszoplanową.
Gil: Wyróżniłbym kilka z zaproponowanych postaci, ale nie miałem wątpliwości, że pierwsze miejsce należy się Legionowi, który przebył ogromny szmat drogi i w tym roku osiągnął szczyt. Zawdzięcza to oczywiście Spurrierowi, ale też nie można pominąć zasług Wellsa i Careya, którzy wyciągnęli go z niebytu. Dzięki ich wspólnej pracy na przestrzeni lat, mogliśmy cieszyć się teraz przygodami Davida, które są jedyne w swoim rodzaju, niezmiennie interesujące i po prostu mógłbym przeczytać wszystko, w czym się pojawi (chociaż może warto zaliczyć brak gościnnych występów na plus). Trudno o bardziej wielowymiarowa i złożoną postać. Oby utrzymał swoją serię i został na szczycie jak najdłużej, bo zasłużył sobie na tę pozycję.
wolvie111: Ciekawa rozgrywka i w większości zasłużone nominacje. Dobra zacznę od końca. Nie obchodzą mnie te wszystkie, najróżniejsze pająki, które mnożą się jak dla mnie bez sensu (po prostu nie jestem fanem), więc Scarlet Spider odpada, bo nie znam jego tegorocznych historii. Dalej jest już ciężej, bo to postaci, które jednak mają moją sympatię. Odrzucam Maximusa, bo choć jego rola w świetnym Infinity była duża i cieszy takie nagłe postawienie tej postaci w świetle reflektorów, to wydaje mi się, że nominacja dla niego będzie wystarczającą nagrodą. To samo tyczy się Prodigy. Ten rok dla niego był bardzo dobry, bo niemal kompletnie zapomniałem już o "dzieciaku w żółtych okularach z X-menów:", no ale teraz znalazł się w świetnym Young Avengers, gdzie nagle stał się ciekawą postacią, z charakterem, a jego dawna moc daje bardzo duże pole do popisu, ale to na przyszłość. Potem mamy trójkę, która grała główne role w swoich seriach: Legion, Hawkeye i Thor. Z nich najmniej podobał mi się Legion, choć jego seria trzymała dobry ton. Thor ma świetną serię, do której bardzo lubię zaglądać, ale osłabia go udział w Uncanny Avengers. Tak więc na podium znajdzie się Hawkeye, muszę przyznać, że plusem dla niego jest też jego genialny pupil (na pewno by wygrał, gdyby była kategoria dla zwierząt). 
Została dwójka. Niesamowicie cichy, ale bardzo głośny w tym roku, wielki król Inhumans, a naprzeciw niego Loki- sprytny, zabawny intrygant w ciele dziecka. Choć bardzo lubiłem serię Young Avengers, to nie dam głosu Lokiemu (dałem go już Americe Chaves). Black Bolt swoim misternym planem spowodował tak wielkie, diametralne zmiany, które będą się ciągnęły na długi, długi okres. Zmienił uniwersum Marvela, był czołowym graczem Infinity i pokazał ogromną klasę w tym roku. Nie może być inaczej, jak tylko oddać mu swój głos.
Vóyek: Zdecydowanie Legion. Z marginalnej postaci udało się Spurrierowi stworzyć pełnokrwistego bohatera. Świetnie przedstawiono jego wewnętrzną walkę o dominację nad osobowościami i pewną taką bucowatość wynikającą z niemal nieograniczonej mocy.
Darkbubo: Zagłosuję na Scarlet Spidera. Miło się czytało historie ze ścianołazem, który przy okazji jest konkretnym bad-assem.
Archie: Maximus z jednowymiarowej postaci zawistnego brata mieszającego w życiu króla Inhumans wyewoluował w postać, która mając pełną świadomość swojego szaleństwa oraz intelektu jest lojalnym pomocnikiem Black Bolta. Bardzo spodobało mi się to przeobrażenie i mam nadzieję, że ten wątek nie zniknie, ale zostanie rozwinięty.

Najlepsza Postać Żeńska


America Chavez
America Chavez

avalony9.jpg

Zaś jeśli chodzi o postać żeńską, to Avalona zdobywa przedstawicielka Young Avengers vol. 2 - America Chavez (24). Zdecydowanie wygrała z Black Swan (15) czy też Hawkeye (8) i Aracely (8)


Undercik: U pań będzie na odwrót niż u panów. Tutaj prym wiedzie Aracely, którą uwielbiam za Scarlet Spidera, a historia z X-Men to chyba najjaśniejszy punkt dla tej postaci w minionym roku. Na drugim miejscu Kate, która podobnie jak Aracely, jest mocnym punktem obok tytułowej postaci.
Demogorgon: America, Arcerly, Blindfold - w tej kolejności na podium dominują panie z nastoletniej dywizji, jeśli o mnie chodzi. Blindfold i Arcerly tworzą świetne pary z Legionem i Kainem (odpowiednio romantyczną oraz ojciec-córka), ale jednak dalej pary - duża część ich uroku wynika właśnie z silnych relacji z mężczyznami. Nie jest to duża wada, jak lubi się mocne, skomplikowane relacje między postaciami, ale jednak nieco osłabia wydźwięk. Dlatego to America wygrywa, bo ona kupiła mnie siłą charakteru siebie samej. O i przynajmniej w jednej konkurencji w moich wyborach Legacy nie pobije Young Avengers.
Krzycer: America Chavez i Kate Bishop były blisko. Najbliżej była Blindfold - ale trochę zdyskredytowało ją to, że - mimo wszystko - jest tylko pomocnicą Davida. Wygrała Aracely - która nominalnie jest tylko pomocnicą Kaine'a, ale jakoś zdaje się dominować w tej relacji. 
A poza tym była urocza, zabawna i miała świetne sceny w Instytucie Xaviera.
Rodzyn: Kate vs America. Ciężko wybrać. Kate miała więcej występów w tym roku, bo jednocześnie w Hawkeye i YA, i w obu była świetnie prowadzona. Ms America pojawiała się tylko w YA, ale z grona nieznanych mi postaci trafiła do grupy moich ulubionych. Ostatecznie głos na Ms America. Jej styl, teksty, temperament - brawa dla duetu Gillen - McKelvie!
czarny_samael:  Miałem problem, bo najbardziej przekonuje mnie Black Swan, jednak miała bardzo mało występów. Później jednak przypomniałem sobie o scenie z Thanosem (scena roku?) i stwierdziłem, że nie mogę na nią nie zagłosować.
Gil: Należy doceniać i nagradzać to, jak postacie z marginesu, trafiające w ręce właściwego człowieka, zaczynają lśnić. I dlatego tytuł otrzyma America Chavez, która na stronach Young Avengers okazała się prawdziwą gwiazdą. Brakowało nam ostatnio dziewczyn z charakterem, które jednocześnie nie przeginałyby w tę czy ową stronę, a ona jest postacią zarówno silną, jak i zbalansowaną. A przy tym również zabawną. Prawdziwy skarb, którego trzeba pilnować!
wolvie111: No proszę moja ulubiona kategoria i jaki wysoki poziom w tym roku. Miałem styczność ze wszystkimi nominowanymi z wyjątkiem Aracely, więc ona odpada jako pierwsza. Blindfold jakoś do mnie nie dotarła, więc ona też. Smasher to nowa postać w Mścicielach i zdążyłem ją rzeczywiście polubić chociażby za numer poświęcony jej pochodzeniu i bardzo fajnie trio, które tworzy z Cannonballem i Sunspotem. Wydaje mi się jednak, że nie wyróżniła się na tyle żeby dostać mój głos. Co do Captain Marvel to lubię tę postać od dawna, a zmiana, którą przeszła dzięki Marvel NOW zdecydowanie wpłynęła na korzyść dla niej trzeba przyznać ale to nie będzie również ona. Miejsce poza podium zajmie też Black Swan. Podoba mi się wiele rzeczy w tej postaci, chociażby jej look i to jak pogrywała sobie z członkami Illuminati, ale nie będzie jej pierwszej trójce. 
Trzecie miejsce za świetną historię w Journey Into Mystery dla Lady Sif. Bardzo podobała mi się jej agresywniejsza wersja, szkoda, że sama seria tak szybko się skończyła. 
Dwa pierwsze miejsca dla ulubionych bohaterek jednej z najlepszych serii- Young Averngers. Bardzo lubiłem tę serię i bardzo zżyłem się z tymi postaciami. Za Kate przemawia to, że miała też dobre momenty w Hawkeye (pewnie za to jest nominowana), ale jednak przeważa taki zwykły czynnik jak po prostu sympatia do postaci, a jej więcej mam dla Miss America. Silna, zadziorna, zabawna, zawsze świetnie ubrana i mająca oko na Lokiego Chavez zdobywa mój głos. Mam nadzieję zobaczyć ją jak najszybciej w kolejnej serii. To zdecydowanie postać, która się Marvelowi udała i bardzo wyróżniająca się z tłumu marvelowskich, przeciętnych nastolatków (których coraz więcej).
Vóyek: Blindfold. Świetnie prowadzona jako swego rodzaju kotwica dla względnej normalności Legiona.
Lotar: A co mi tam. Głos na Hope Summers. Innych wnerwia, a ja ją lubię.
Darkbubo: Ja będę wierny i tytuł "Najlepszej postaci żeńskiej" zaproponuję swojej starej ulubienicy: Kitty Pryde. Jej wyczyny w Wolverine & X-Men, All New X-Men itd. pokazało, że stała sie ona silną, poważną i konsekwentną postacią, bez której X-Men nie mogą sie obejść.
Archie: Podobało mi się, że Nick Spencer na łamach Secret Avengers Vol. 2 wprowadził wojnę między Daisy Johnson, a Marią Hill. Co prawda wątek mógł się dalej rozwinąć, ale to co otrzymaliśmy bardzo fajnie pokazało, że Maria potrafi być chciwa i zazdrosna, a przy nadarzającej się okazji nie ma problemów z wygryzieniem konkurentki ze stołka dyrektora S.H.I.E.L.D.. Uważam, że to wzbogaciło kreację tej postaci i uczyniło ją bardziej krwistą.
(od)wieczny: Głos na All-New Jean Grey. Niby to ta dawna pierwsza i oryginalna ale jednocześnie nie ta sama  Bendis nie jednokrotnie udowadniał że potrafi pisać osoby w wieku dojrzewania. I tu w osobie Marvel Girl to bezapelacyjnie pokazuje. Niby to stara dobra młoda Jean ale różniąca się od swojej wersji z lat 60tych tym że jest bardziej przystosowana do lat dzisiejszych. 
Ówczesne sposoby przedstawiania postaci kobiecych miały zupełnie inny charakter. Tamta młada stara Jean dzisiaj nie pozostała by przyjęta już z takim entuzjazmem. Buntowniczy charakter, odważnie i śmiało przeciwstawiająca się innym (zwłaszcza płci męskiej), być może nie do końca sama wiedząca czego tak na prawdę chce ale w jest to jak najbardziej zgodne z w wiekiem w jakim się znajduje. To głównie dla niej przeczytałem te wszystkie numery All-New X-Men.

Najlepszy Złoczyńca


Gorr
Gorr

avalony10.jpg

Gorr (33) zmiażdżył rywali. Boomerang (13) co prawda starał się go gonić, ale po raz drugi Thor: God of Thunder zdominował kategorię. Bardzo daleko w tyle Corvus Glaive (5).


Undercik: Gdzie jest Stilt-Man? No dobra, żartuję. Nie mniej to nie był jakiś specjalny rok dla wrogów w komiksach które czytałem. Tak, więc głos na Boomeranga, który co prawda jest złoczyńcą, ale w swoim komiksie wcale nie jest wrogiem. Spencer dobrze odświeżył tego trzecio-czwartoligowego villaina.
Rodzyn: Mother i Evil Xavier dostają wyróżnienie. A mój głos idzie do... Nie wiem. Waham się między Gorrem a Boomerangiem. Dwie skrajnie różne postacie. Rozmach w działaniu musi jednak przegrać z ... nieumiejętnością w działaniu? Wybieram Boomeranga, żeby docenić Spencera za jego Superior Foes of Spider-Man.
Demogorgon: Co na tej liście robi Arcade, skoro wszyscy jego fani klną na to, co zrobił z nim Hopeless, to ja naprawdę nie wiem. Nieważne. 
Ten rok był pełen świetnych antagonistów. Mieszająca jungowską psychologię, motywy lovecraftowskie i metaforyczną drwinę z edytorialu Marvela Mother, złowieszczy, ale niepozbawiony chorego poczucia humoru, zawsze czekajacy w cieniu, sanowiący mroczne odbicie protagonisty, z którym się mierzy Evil Xavier czy klasyczny, teatralny, balansujący na granicy przesady Corvus Glaive - każde z nich to świetna postać. Mój głos jednak idzie na Boomeranga. Bo to sympatyczny typ villain protagonist, którego kocham nienawidzić i który w byciu złym jest zabawny. No i szkoda mi by było nie nagrodzić Superiro Foes w przynajmniej jednej kategorii.
Krzycer: Ponieważ Boomeranga nie ma pośród nominowanych do Najlepszej Postaci Męskiej, to oddaję na niego głos tutaj. Ale gdybym miał wybrać "złego złoczyńcę", to już byłby problem... pewnie Gorr na pierwszym miejscu, na podium załapałby się jeszcze Złoty Goblin Z Głowy Legiona i... e.... bo ja wiem... 
A Arcade załapał się na nominację za skuteczność. Na tej samej zasadzie nominowałem w zeszłym roku Doctora Octopusa - było nie było, w komiksach superbohaterskich rzadko się zdarza, by ten zły wygrał. Red Skull odstrzelił Capa Americę, Osborn został Lexem Luthorem Marvela, a Arcade w końcu kogoś zabił Murderworldem. Pierwszy raz mu się udało, to trzeba docenić.  
(Tak, Arena to był zły komiks, nie musisz mi o tym przypominać w tym temacie.)
Kminek: Wybór Gorra z panteonu zaprezentowanych postaci wydaje się oczywisty. Nie jest tylko potężny, enigmatyczny i mroczny. Jest doskonale zarysowanym charakterologicznie przeciwnikiem, posiadającym konkretny, logicznie uzasadniony motyw, czyli dwie najważniejsze dla oponenta głównego bohatera rzeczy, których zabrakło choćby poczciwemu Malekithowi w Thor: Dark World.
czarny_samael: Gorr. Ta postać z miejsca dwiema (a właściwie jedną długą) historiami stała się jedną z najważniejszych postaci w historii Thora. Zero wątpliwości.
piker: Bez cienia wątpliwości - son of a nameless father, outcast from a forgotten world, czyli Gorr i jego genialna broń. Miał dobre powody, żeby nienawidzić swoich ofiar. Nie zauważył, że przez swoje działania sam stał się tym, czego najbardziej nienawidzi. Thor nie miał chyba nigdy silniejszego przeciwnika. Gorr trzymał w szachu przez kilkaset lat tysiące bogów. Co z mojego punktu widzenia najciekawsze nie został on pokonany przez trzech Thorów na raz z mocą allfathera - pokonał się natomiast sam, gdy dotarło do niego kim się stał (najbardziej niebanalne poddanie się jakie widziałem w komiksie). Postać bardzo dająca do myślenia. Jego śmierć była idealnym zwieńczeniem historii (Thor to nie harcerzyk, tylko Avenger, który nie lituje się nawet nad bezbronnym - wie jak jest niebezpieczny) - odszedł w pełni chwały.
Łukasz: Boomerang, czy gostek rzucający autralijskim czymś jako bronią może być ciekawy jako postać, scenarzyści w DC udowodnili to już dawno, lecz w Marvelu dopiero Spencer to pokazał, że ma na niego interesujący pomysł, seria która miała być jedynie dodatkiem do rodziny tytułów o przygodach Superiora (Spocka) stała się punktem zwrotnym dla wielu złoczyńców trzecio i czwarto ligowych, w której ich postacie zyskały druga młodość i dołączyły do grona TOP vilianów, a Boomerang jako szef całej tytułowej bandy wypada bardzo przekonująco!
Lotar: rzadko się zdarza, że łotr ma świetne wejście i równie dobre, a może nawet lepsze zejście. Jego motywacja może nie była przesadnie oryginalna, ale gościu wiedział czego chciał i dążył do celu po trupach. Dosłownie.  
Hehe. Oczywiście Gorr.
Gil: Boomerang był blisko, ale jakoś tak nie do końca pasuje mi do roli złoczyńcy, bo im bardziej go poznaję, tym bardziej staje się postacią chaotyczną. Mój głos oddam więc na Gorra. Dlaczego? A dlatego, że jest najbardziej kompletnym złoczyńcą, jakiego w ostatnim czasie poznaliśmy. Widzieliśmy, co zmieniło go w God Butchera, widzieliśmy, jaką siał grozę (i było to autentycznie przedstawione, poważne zagrożenie) oraz jak powoli zmieniał się w to, czego nienawidzi, by w końcu runąć z hukiem w epickiej bitwie. Dawno czegoś takiego nie było, więc pod każdym względem zasługuje na zwycięstwo.
Darkbubo: Gorr - czy na miano najlepszego złoczyńcy zasługuje ktoś inny niż kosmita, który utracił swoją matkę, żonę i syna, a potem w przypływie nienawiści zarżnął większość najpotężniejszych istot we wszechświecie? Szczerze wątpię.
Gamer2002: Bardzo trudny wybór pomiędzy Boomerangiem a Gorrem, zwłaszcza gdy są wyłącznie w jednej i tej samej kategorii. Wbrew przedmówcy twierdzę że ten pierwszy jest złoczyńcą w postaci absolutnego dupka, który choć jest zabawny i nie jest przesadnie okrutny, to wciąż jest absolutnym dupkiem. Jako postać został odświeżony świetnie, pomimo tego że według Slotta powinien nie mieć już ramion (czy cośtam innego trwałego mu zrobiono) i chętne czytam jego dalsze przygody. 
Z drugiej strony mamy Gorra, pierwszego od dawna udanego złoczyńcy z tragicznym backstory i konkretnym celem z którego zasadnością można się po części zgadzać. Nawet gdy pod koniec było już w nim sporo hipokryzji i zaślepienia, to wciąż nie krzywdził (bezpośrednio i z jednym wyjątkiem z racji szału) nikogo innego niż bogów. Co prawda bogobójca taką nową rzeczą nie jest, także i w samym Thorze, ale mimo wszystko zagłosuję właśnie na Gorra. Jedna rzecz - zachował zdroworozsądkowość w kwestii swego celu u szczytu swej potęgi. Co prawda najpierw chciał dla przyjemności poświęcić jednego z Thorów by odpalić swą Boską Bombę, ale gdy plan nagle stał się zagrożony, natychmiast sięgnął po pierwszego lepszego boga by osiągnąć to samo.
wolvie111: Bardzo dobry pojedynek na mocne charaktery. Z Young Avnegers mamy tu szaloną Matkę i nastoletnią Leę z Infinity niebanalne małżeństwo Corvusa i Proximy oraz Gorr z Thora. Właśnie między nimi się wacham. 
Evil Xavier i Boomerang jakoś do mnie nie dotarli, a Arcade był zbyt niekonsekwentny (z początku w AA zapowiadał się świetnie, a potem totalnie spadł z poziomem). Dalej wybór jest trudniejszy. Choć uwielbiam Young Avengers to nie zagłosuję na jego główną antagonistkę, czyli Mother, bo zabrakło jej jednak czegoś co ma Lea... ma dużo charyzmy, ale brak jej UROKU. Corvus ze swoje małżeństwa wypada gorzej od żony... jednak atrakcyjniejsze wydają się podłe i oziębłe kobiety niż mężczyźni, przynajmniej w tym przypadku, dlatego on też odpada. 
Na podium umieszczę za to jego żonę Proximę. Warto wyróżnić choć jedną postać z Black Order, a ona wyraźnie najbardziej wpadała w oko. Silna kobieta, oddany sługa Thanosa plus miała super design. 
Pozostał wybór między nie tak uroczą jak wcześniej Leą i Gorrem, więc jest ciężki. Leę zdążyłem już polubić i bardzo spodobał mi się pomysł na jej nastoletnią wersję (coraz bardziej przypomina Helę), ale jednak zagłosuję na Gorra. Choć Thor: God of Thunder nie jest moim faworytem to bardzo lubiłem tę serię właśnie ze względu na jej antagonistę. Polowanie na bogów? Czy może być coś lepszego? Gorr stoczył wiele świetnych pojedynków z Thorem na łamach serii, podobała mi się jego inteligencja, styl (bardzo klasyczny villain w stylu fantasy), nieosiągalność i wyższość. Postać miała też dużo szczęścia, bo trafiła na świetnego rysownika, który tchnął w nią życie i zrobił z Gorra bardzo interesującego i świetnie prezentującego się antagonistę. Sam nie do końca spodziewałem się tego wyboru, ale po analizie to on jest dla mnie Złoczyńcą Roku. To w końcu dzięki niemu Thor musiał zabawić się w detektywa.
(od)wieczny: Dla mnie wybór nie jest skomplikowany. Tytuł najlepszego złoczyńcy przypada dla Gorra. Rzeźnika Bogów. 
Istoty która narobiła bardzo wiele złego w świecie Marvela. Postaci która kierowała się prostym celem i którego konsekwentnie się trzymała. 
Która nie była nadużywana przez wiele lat swojego istnienia, nie była zmieniania przez niezliczoną ilość scenarzystów według własnych upodobań i nie była nigdzie wciskana na siłę tylko po to aby przyciągnąć uwagę czytelników. Postać tragiczna bo nie dosć że stała się tym kogo tak zawzięcie nienawidziła i pogardzała to jednocześnie stała się przyczyną i skutkiem tego kim była. 
I być może Gorr jest postacią sezonową to jest to jednak postać która miała swój początek, rozwinięcie i zakończenie. Jest to postać która jest kompletna i której nic już więcej nie potrzeba. 
Postać która być może już się nigdy więcej nie pojawi a która pomimo iż jest postacią negatywną, zapadnie mi na długo w pamięci... no i trzeba przyznać że przydomek God Butcher nie ma sobie równych...
Archie: Według mnie najlepszym złoczyńcą w 2013 roku jest Andrew Forson lepiej znany jako Scientist Supreme z Advanced Idea Mechanics. Nick Spencer świetnie rozwinął go w "Secret Avengers Vol. 2" pokazując, że jest to ambitny i przebiegły człowiek idealnie odnajdujący się nie tylko dziedzinie nauki, ale i politycznych interesów oraz zakulisowych knowań.

Najlepsza Nowa Postać


Black Swan
Black Swan

avalony11.jpg

Nie udało się zdobyć Black Swan (36) Avalona w kategorii Najlepsza Żeńska Postać, to nadrobiła to w nowej kategorii - Najlepsza Nowa Postać. Zdecydowane zwycięstwo. Popatrzcie tylko na ankietę.

Undercik: Black Swan. Tylko dlatego, że to jedyna nowa postać która jakoś ujdzie. Słaby poziom kategorii wynika z tego, że sporo tytułów Marvel NOW! zadebiutowało w zeszłym roku, przez co nie można zagłosować na nikogo z obsady Deadpoola czy Smasher z Avengers. O lichości tej kategorii niech świadczy to, że w wewnątrzredakcyjnym głosowaniu nominowałem Ice Mastera z BotA. Był jeszcze jeden fajny debiut - Doombot z Avengers AI, który jest jedynym jasnym punktem serii, ale ciężko jakoś oceniać mi maszynę Dooma, jako nową postać.
Rodzyn: Mother i Evil Xavier zasługują na wyróżnienie w tej kategorii jak i w "najlepszym złoczyńcu". Ale głos mój idzie do Black Swan, której pojawienie się jest jednym z kilkunastu plusów, które ma nam do zaoferowania New Avengers Hickmana.
Demogorgon: Miałem trudny wybór między Evil Xavierem, Mother a Corvusem, ale w końcu wygrał ten pierwszy. Ale minimialnie - każda z trzech postaci była fajna.
Krzycer: Inna - Whalesong. Nie wiem czemu, ale dziewczyna żyjąca w telepatycznej symbiozie z kalmarowielorybem (czy co to było) mnie urzekła. Żal, że została zmarnowana na koszmarny "Infinity: the Hunt". Z opcji dostępnych w ankiecie najbliższy byłem temu, by zagłosować na Black Swan, ale... dziewczyna niczego dotąd nie zrobiła. Siedzi w klatce i wygłasza ekspozycję. Za mało. 
Złoty goblin ("Evil Xavier") jest mimo wszystko tylko kolejnym w długim szeregu wewnętrznych demonów Legiona.
Łukasz: Black Swan, postać która może jeśli zostanie dobrze poprowadzona przez jej twórcę, by być Czarnym Łabędziem dla Marvela, kimś wyjątkowym z tragiczną historią, która poświęci się by pokonać zagrożenie, kimś której ostatni występ, ostatni krzyk, być jedynym wybawieniem, ostatnią nadzieją przed zagrożeniem jakie ostatnio pokazało swoje prawdziwe oblicze, zagrożeniem przed którym nie ma ucieczki i obrony.
Gil: Musiałem się trochę zastanowić, ale ostatecznie postanowiłem wybrać Black Swan, ponieważ to ona jest osią, wokół której kręcą się New Avengers i tajemnica, która napędza wciąż moją ciekawość. Poza tym, muszę docenić oryginalny pomysł i całkiem dobry design postaci.
wolvie111: Uwielbiam skomplikowane osobowości, nie ważne czy w komiksie, filmie czy książce. One zawsze wypadają najlepiej. Postać, która gra na dwa fronty i nigdy nie wiesz czy jest tobą lub przeciw tobie musi być udana. I tutaj staje mi przed oczami najpiękniejsza z osobistości Illuminati, czyli Black Swan. To jest skomplikowana postać, której bałbym się zaufać, a jednocześnie chciałbym będąc jednym z tych wielkich mózgów. Poza tym (zupełnie nawiasem mówiąc) świetnie się prezentuje, co jest niewątpliwie ważnym atutem.

Wydarzenie Roku


cover.jpg
Wydanie w Polsce "Niezwykłej Historii Marvel Comics"

avalony12.jpg

Nie udało się Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvel od Hachette, to udało się patronowanej przez nas książce - "Niezwykła Historia Marvel Comics" (23). Na drugim miejscu Ex Equo Marvel NOW! (14) oraz Więcej serii i miejsca w pozostałych komiksach dla postaci drugiego szeregu (14)


Undercik: Korci ten Netflix, oj korci. A to Daredevil, a to Iron Fist, ale ostatecznie wydarzeniem tego roku musi być Marvel NOW!, które sprawiło, że Dom Pomysłów w końcu zatrzymał tendencję spadkową poziomu swoich komiksów. Ba. Jak dla mnie to jeden z najlepszych okresów od kilku lat.
Rodzyn: Głos na Marvel NOW!. Bez tego nie byłoby All-New Marvel Now! i tej większej liczy tytułów z c-listerami. Warto wyróżnić też "Niezwykłą Historię Marvel Comics" na polskim rynku, która pochłania teraz każdą moją wolną chwilę. A co wyjdzie ze współpracy z Netflixem dopiero zobaczym.
Gamer2002: Marvel NOW!. Dobra inicjatywa umożliwiająca wejście do komiksów. A przynajmniej przystępniejsza i bardziej ułożona od relanchu DC, który to raz zraził stałych czytelników wszystkimi zmianami, a następnie zraził nowych czytelników gdy okazało się że continuity zostało zagmatwane.
Łukasz: Wydanie w Polsce "Niezwykłej historii Marvel Comics" - publikacja która ma za zadanie nie zbyt obeznanemu czytelnikowi i nie tylko przybliżyć historię wydawnictwa, które na przestrzeni kilkudziesięciu lat swojej historii, odcisnęło swoje piętno na popkulturze a przede wszystkim sprawiło, że w naszym kraju zebrała się grupa entuzjastów owego wydawcy i stworzyła ponad 11 lat temu coś co mogę nazwać swoim internetowym małym azylem, punktem stworzonych przez fanów i dla fanów, tych byłych, obecnych i przyszłych ! Avalonem, miejscem wyjętym z pogranicza mitu, miejscem gdzie ludzie o wielu poglądach, czasem bardzo różnych na rzeczy komiksowe i około komiksowe mogą zaprezentować swoje zdanie na te lub/i podobne tematy.
Gil: Chyba jedyny pozytywny trend, jaki mogę wskazać, to w miarę udana wymiana scenarzystów w seriach, która otworzyła nowe możliwości i odświeżyła trochę zakurzony rozkład sił w uniwersum. Nie wszystkie wymiany były jednak dobre, ale przynajmniej widać, że ktoś spróbował zapytać skrybów o ich pomysły i może będzie to początkiem nowego, trendu w ich doborze.
jdtennesse: Wahałem się między All-New Marvel NOW! a wydaniem w Polsce "Niezwykłej historii Marvel Comics", ale zdecydowałem na All-New Marvel NOW!, bo mam nadzieję, że trochę zmniejszą liczbę serii o mutantach, co nieco "połączą" i może w końcu niektóre postaci w końcu będą mogły zacząć się znowu rozwijać (wiem, że ta nadzieja jest bardzo krucha...). Wydaje mi się, że NHMC mogła nie trafić do aż tak wielu osób, jak byśmy chcieli...
Vóyek: Głos spoza listy, na dalszy ciąg WKKM i możliwość kupna komiksów Marvela we w miarę przystępny sposób. Jeszcze tylko gdyby zeszytówki w rozsądnej cenie się pojawiły...
Arachnid: Zapowiedź współpracy z Netflix. Street Level na małym ekranie. Pomysł podoba mi się i to bardzo. Mam nadzieję, że nie będzie klapy i nowe seriale nie trafią do kategorii Zvalony: Wydarzenie Rok.
Archie: Marvel NOW! to inicjatywa godna pochwały. Marvel odświeżył listę serii z bardziej znaczącymi postaciami jak i z tymi mniej, puścił je pod jedną dobrze wypromowaną banderą i dzięki temu w przyjazny sposób otworzył się na nowych czytelników.

Najlepsza okładka


colossus28: Sporo było dobrych prac w ubiegłym roku, wystarczy wspomnieć prace Del Mundo do X-Men Legacy( zresztą pewnie zgarnie nagrodę za serie okładek), Aji do Hawkeye bądź w Daredevil(choć tu nie wszystkie) ale moim czempionem jest Jock i okładka Savage Wolverine #10. Mistrzostwo świata.
Gil: X-Factor #262. Może nie jest to najpiękniejsza okładka tego roku, ale najbardziej ją lubię, bo właściwie mówi wszystko. Prosta kompozycja, nawiązująca jednocześnie do całej treści serii, wskazująca jej najważniejszą postać, wyrażająca pożegnanie, a jednocześnie nadal optymistyczna. Putting the FUN in disFUNctional to the very end.
Vóyek: X-Men: Legacy vol. 2 #8. Od samego początku urzekła mnie niejednoznaczność. Pędzel na rysunku jest tak ustawiony, że nie wiadomo czy to pozuje Legion, czy Xavier. Rewelacyjny pomysł i świetne wykonanie.
Darkbubo: Mój wybór padł na okładkę Iron Man #15. Dla mnie rewelacja bo wprost uwielbiam takie nowoczesne i szczegółowe przedstawienia zbroi człowieka-żelazka (chociaż przyznaję, że krążąca po internecie wersja z pokolorowanymi hełmami jest o niebo lepsza.)
Archie: W tym roku króluje Gabriele Dell'Otto ze swoją okładką do pierwszego numeru najnowszych przygód Morbiusa. Pięknie oddaje mroczny, horrorowy nastrój i gdyby seria była na takim poziomie jak ta okładka to pewnie dostałaby nagrodę Eisnera.
(od)wieczny: Trzeba to przyznać - w tym roku pojawiło się wiele dobrych okładek które warto by tu nominować. Cała seria X-Men Legacy to seria w której każda okładka zasługuje na miano najlepszej a okładki z New Avangers nie pozostawały daleko w tyle. W ostatecznym rozrachunku wahałem się pomiędzy okładkami Jocka a Del Mundo z których wybrałem po jednej i postanowiłem podjąć decyzję (New Avengers vol. 3 #4 a X-Men: Legacy vol. 2 #11)... i mój wybór padł ostatecznie dla New Avengers vol. 3 #4.

Najlepsza scena


Undercik: Indestructible Hulk #9 - Wejście Hulka i Daredevila do baru. Taka mała rzecz, a cieszy. W czasie lektury tego komiksu banan nie schodził z mojej twarzy, a ta scena jest jego kwintesencją.
Demogorgon: Blindfold odwiedzająca śpiącego Legiona w X-Men: Legacy vol. 2 #10. Andohmygodyouresleepingnake
Krzycer: Śmierć Gabrielle Haller w X-Men: Legacy vol. 2. Komiksowe zgony spowszedniały i rzadko mnie ruszają - zwłaszcza, że autorzy ścigają się, by jak najbrutalniej je przedstawić, myśląc, że to ruszy czytelnika - ale Spurrier nie silił się na nic takiego. I wyszła mu dzięki temu niesamowicie napięta scena, która zrobiła na mnie duże wrażenie.
Gil: Bez obrazków, ale mam nadzieje, że większość i tak skojarzy. To scena z Thor: God of Thunder #11, w której Gromowładny pomiata Gorrem, dzierżąc dwa Mjolniry i Czerń. I te cudowne rysunki Ribica! Dołóżcie do tego jako podkład Thunderstruck AC/DC, a poczujecie na własnej skórze, co znaczy epickość.
Lotar: cały Thor jest przepełniony świetnymi scenami. Dla odmiany zagłosuje na scenkę mniejszego kalibru, ale z mocnym przekazem. Thor zszokowany śmiercią boga.
Vóyek: Przychylę się do opinii że scena z XML #10 Ohmygodyouresleepingnaked najlepszą była.
(od)wieczny: New Avengers vol. 3 #3 i Tony wypowiadający "Do it, Stephen" i w zasadzie to co nastąpiło zaraz potem... ta scena na długo pozostanie z mojej świadomości. Wymazanie pamięci flagowego good hero w świecie Marvela bo nie zgadzał się z innym superbohaterami, po prostu mnie zaszokowała...
Archie: Najlepszą sceną w 2013 roku jest dla mnie Thor zabijający Buildera w Infinity #4. Scena nie pojawia się ot tak po prostu, ale Hickman przez kilka dobrych stron buduje nastrój dla tego kulminacyjnego momentu. Na tym się nie kończy i tak jak zaplanowany został wstęp tak również i mamy świetne zakończenie w postaci zagrzania do walki Accuserów, którzy widząc, że wróg jednak może być pokonany buntują się woli Supreme Intelligence. Jest konsekwencja, jest rozmach, są emocje.





Na sam koniec warto podsumować kto ile zgarnął statuetek. Wśród serii wygrało New Avengers vol. 3 (3), X-Men: Legacy vol. 2 (3) i Thor: God of Thunder (3). Wśród scenarzystów zwycięsko wyszedł Jonathan Hickman (4) przed Simonem Spurrierem (2) i Jasonem Aaronem (2). Wśród artystów więcej niż jedną statuetkę zdobył Esad Ribic (2).

Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.