Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #204 - Powerless TP

lt%20204s.jpgPowerless TP
Scenariusz: Matt Cherniss, Peter Johnson
Rysunki: Michael Gaydos
Okładka: Alex Maleev
Ilość stron: 144
Cena: 14.99 $
Zawiera: Powerless #1-6

Kuba G: Słowem introdukcji. Nie jestem fanem wszelakich "elseworlds", alternatywnych wizji bohaterów, czy innych What if?. Skłamał bym gdybym stwierdził, że nie było historii tego typu, które lubię, nawet bardzo (ot chociażby Earth X i sequele, który już nie znajduje się w kanonie Marvela czy świetny What If: Karren Page Had Lived?), ale sam koncept tych historii w wielu wypadkach mnie już nudzi. Może dlatego, że jednak scenarzyści wykorzystali już te poletko, mimo wielu możliwości, które daje taka alternatywa świata, może dlatego, że zbyt często wałkujemy jednak ten sam pomysł: "co czyni bohatera i czy postać ta w innych warunkach też tym bohaterem by została". Czytaliśmy to miliony razy... i to samo dostaniemy w Powerless. Bo Powerless nie jest komiksem zabijającym nas oryginalnością konceptu, nie, Powerless kupuje nas (mnie) sprawnością opowieści, bo nawet mimo kilku wad znajduje takie koncepty, które mnie zachwycają.

Przede wszystkim Powerless jest komiksem o świecie, gdzie nie ma superbohaterów. To świat, gdzie Matt Murdock jest niewidomym adwokatem... ale wypadek z toksynami nie dał mu wyostrzonych zmysłów. I tak samo z całą resztą tego świata, całą, ale przede wszystkim z Mattem, Peterem Parkerem, Loganem i... narratorem. Bo gdy chodzi o kwestię narratora Powerless z jednej strony oddaje trybut takim sagom jak Marvels, a z drugiej strony gra dalej z konceptem przeniesienia komiksowej postaci do prawdziwego życia. Nie zdradzę czyim odbiciem jest narrator, nie ma mowy, ważne, że wokół niego kręci się praktycznie cała obsada serii.

Powerless też dość tragicznie rozprawia się z konceptem "prawdziwego bohatera", to nie będzie historia, gdzie protagonista zwycięża tak, by dać nam odrobinę nadziei na koniec. Powerless w tym wypadku próbuje naśladować znów prawdziwe życie, nie przez pokazanie nam braku nadziei w świecie, ale przez ukazanie wagi konsekwencji i stawek o jakie grają postaci.

Pisałem, że Powerless ma wady. Ma ich trochę, nie przeszkadzają bardzo w lekturze, ale pokazują bardzo jak trudno powiedzieć coś więcej w temacie niektórych postaci. Pokazując Matta i Petera, dostajemy ciekawe interpretacje postaci, gdzie rozpoznajemy ich charaktery z klasycznych komiksów, ale widzimy też istotne i zasadne zmiany w ich rysach związane z brakiem "mocy i kostiumu". To co udaje się przy nich dwóch jakoś nie wychodzi przy introdukcji Logana, który ani nie pasuje do kameralnej struktury komiksu za bardzo, ani też nie jest przekonywujący. Tych wad znajdę więcej, ale przy kwestii postaci Logana są one naprawdę nieistotne.

Jak już pisałem. Nie będąc fanem "alternatywnych" historii jestem fanem Powerless, cięższej, ale kameralnej interpretacji naszych ulubieńców z dobrze dobraną oprawą graficzną... bo na koniec chcę docenić jeszcze jedną rzecz. Michael Gaydos do końca życia będzie kojarzył mi się z rysunkami w Alias B.M. Bendisa. Pamiętam jego twardą, toporną i koślawą kreskę, która jakoś idealnie wpasowała się w klimat Alias. Ba, nawet nie będę ukrywał, że gdy kupiłem Powerless zrobiłem to nie dla historii ale dla jego rysunków, w ciemno. Strzał był udany, więc gdy kiedyś będziecie chcieli przeczytać inną alternatywną wizję świata Marvela, która nie będzie równać się jeszcze większej ilości kiczowatych kostiumów na postaciach, które dostają wymówkę by być pisane out-of-character, to zainwestujcie w Powerless. Ja nie żałowałem.

GrayFox: Jaki jest mój stosunek do wszelakich alternatywnych rzeczywistości? Bardzo dobre pytanie. Z jednej strony, uwielbiam fantastyczne 1602 Neila Gaimana, no i sam hobbystycznie bawię się w tworzenie wariacji różnych światów, a nie robiłbym tego, gdybym nie znajdował w tym nieskończonych pokładów radochy. Z drugiej strony, mamy masę okrutnie złych komiksów z serii What if? jak na przykład ta abominacja poświęcona "Planet Hulk"/"World War Hulk". W który z tych biegunów wpisuje się Powerless?

Historię obserwujemy z perspektywy psychiatry, doktora Williama Wattsa, który po zapadnięciu w śpiączkę był świadkiem niezwykłych wydarzeń i starć niezwykłych istot. Po przebudzeniu ma szansę wrócić do normalnego życia, choć jak sam przyznaje - już nie jest pewien co to jest. Przez życie doktora nagle zaczną przewijać się postacie dla niego obce, a jednocześnie tak bardzo znajome, a główne role w tym spektaklu będą odgrywać Peter Parker, Matt Murdock oraz Logan.

Sama koncepcja historii nie jest zbyt oryginalna - ot zostajemy rzuceni w świat, gdzie znani superbohaterowie są pozbawionymi swoich nadludzkich zdolności ludźmi. Sam pomysł osadzenia w roli narratora kogoś innego niż wspomniani bohaterowie też jest już dość powszechnie znany choćby z miniserii Marvels, którą mogliśmy jakiś czas temu nabyć w ramach "Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela" wydawnictwa Hachette. Również przedstawieni bohaterowie zajmują się sprawami, które w pewnym sensie poznaliśmy już w mainstreamie. Niemniej, nie przeszkadzało mi to podczas czytania. Najlepiej prezentuje się moim zdaniem wątek niewidomego prawnika, trzyma bowiem w jako takim napięciu i kończy się dość zaskakująco, historie Parkera i Logana wypadają w moich oczach niestety nieco gorzej. Podczas czytania komiksu jednak najwięcej frajdy sprawiała mi próba odgadnięcia jaką postacią ze znanego nam, mainstreamowego uniwersum jest doktor Watts. W miarę szybko złapałem trop, jak się później okazało słuszny, jednak nie zmienia to faktu, że autorzy zgrabnie serwują kolejne porcje informacji, co sprawia, że czytanie intryguje i coraz mocniej zachęca do zgłębiania się w kolejnych numerach.

Rysunki są dość specyficzne. Kreska w wykonaniu Michaela Gaydosa jest surowa, grubo kreślona, z dużą ilością czerni. Nie należę do fanów tego rysownika i przez chwilę musiałem się przekonywać. Na szczęście dość szybko mi się to udało, po czym stwierdziłem, że to idealny styl do opowiedzenia takiej historii. Jest brudno, topornie, brutalnie i ciężko - Gaydos przedstawia nam wizję świata tak oderwaną od komiksowego przerysowania i tandety jak to tylko możliwe.

Jest to zdecydowanie komiks, którym warto się zainteresować. Nie jest pozbawiony wad i zdecydowanie nie trafi do każdego, czy to ze względu na specyficzną kreskę, czy po prostu sam koncept historii, niemniej jest to bardzo sprawnie zrealizowana opowieść z gęstym klimatem. Osobiście polecam.

lt_4pts.png
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.