Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #202 - Hawkeye HC vol. 1

lt202
Scenariusz: Matt Fraction
Rysunki: David Aja, Javier Pulido, Jesse Hamm, Steve Lieber, Francesco Francavilla oraz Alan Davis
Okładka: David Aja
Data wydania: 06.11.2013
Liczba stron: 272
Cena: 34.99$
Zawiera: Hawkeye vol. 4 #1-11, Young Avengers Presents #6 oraz tona dodatków

Undercik: Matt Fraction. Imię i nazwisko, które mówi mi - nie sięgaj po ten komiks Dominik, nie sięgaj pod żadnym pozorem. Oszczędź sobie tego co zawsze dostarcza ten scenarzysta. Świetne pomysły i fatalne wykonanie. I tak też zrobiłem z Hawkeye'em. Co z tego, że uwielbiałem Davida Aje w Immortal Iron Fist. Ba. Co z tego, że Ułamek pomagał przy przygodach Dany'ego Randa. To nie może się udać. Tak właśnie zakończyła się moja historia z tą serią.

Koniec! Oceny nie będzie. Ciężko ją wystawić bez lektury.

Całe szczęście, że nie żyję w tej alternatywnej rzeczywistości. Dzięki pochwałom i zachwytom nad kunsztem Davida Aji zdecydowałem się sięgnąć po Hakwguy'a i muszę przyznać, że nie nie żałuje ani grama tej decyzji. Co najbardziej zaskakujące - Fraction daje tu radę. Jestem w szoku. Odejście od standardowego superhero i skupienie się na prywatnym życiu Bartona wypada lepiej niż mógłbym się spodziewać. Sam Clint jest zresztą świetnie pisany, tak jak i Kate Bishop, która wyśmienicie uzupełnia tytułowego bohatera. Do tego te relacje między postaciami. Hawkeye nie oferuje tego dużo, ale to co serwuje Matt jest tak naturalne, że aż chce się przebywać w pobliżu osób z komiksu.

Sama historia to zlepek krótkich opowieści, które łączą się na mniejszy lub większy sposób. Tak o to mamy ukazaną walkę o nowojorską kamienice z polską mafią, wycieczkę do Madriporu, przejście huraganu przez wschodnie wybrzeże USA i kilka innych rzeczy. A to nie wszystko. Mamy jeszcze numer #11, który kopie tylko. Serio. Najlepszy komiks Marvela w tym roku i jeden z najlepszych w historii. O czym? Wydarzenia z serii okiem psa. Czekaj. Jak to mogło się udać?

Odpowiedź jest jedna - David Aja. Przez kilka numerów pokazuje swój niesamowity warsztat, w tym między innymi kreatywność w tworzeniu świata i prowadzeniu fabuły. W numerze z Pizza Dogiem przechodzi samego siebie i pokazuje istny geniusz. Geniusz, który sprawił, że uznaje go za najlepszego artystę pracującego w Marvelu. Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć. Jeśli nie macie pieniędzy na całe wydanie zbiorcze, to chociaż sięgnijcie po Hawkeye vol. 4 #11.

Oprócz pierwszych jedenastych zeszytów serii w wydaniu umieszczony jest numer Young Avengers Presents, który pokazuje nam początek relacji Kate i Clinta. To jednak tylko mały dodatek. To co zaoferował na końcu Aja, po raz kolejny przekonało mnie, że decyzja o zakupie komiksu była jedną z lepszych w moim życiu.

Tak, Hawkeye to na dobrą sprawę teatr jednego aktora, który w niektórych numerach jest zastępowany przez innych rysowników. Komiks na tym trochę cierpi, ale na szczęście Matt Fraction celująco wywiązuje się z dostarczenia dobrego skryptu. Sami zastępcy Aji wypadają różnie. Co prawda nie równają się Davidowi (najbliżej tego jest Francesco Francavilla), ale utrzymują stylistykę pozostałych zeszytów, a swoje dodaje od siebie także Matt Hollingsworth. Kolorysta podjął decyzje, aby nie korzystać z cieniowania kolorów. Po prostu każdy pokolorowany fragment ma jeden - zazwyczaj świetnie trafiony - odcień. Prościej tłumacząc - to tak jakbyś kolorował w paincie wiaderkiem. Tak wiem, brzmi to jakby olewano sobie tą kwestie, co nie jest prawdą. Dzięki temu po odjęciu szkiców Aji można bez problemu odczytać, co dzieje się na obrazkach, a sama kolorystyka nadaje unikalny klimat serii.

Mógłbym jeszcze długo wychwalać stronę graficzną tego komiksu. Ot takie okładki. Myślę jednak, że warto samemu sięgnąć po najnowsze przygody Clinta Bartona w twardej oprawie. Ciężko przekazać w tekście urok rysunków. Nie żałujcie swoich pieniędzy. Kupujcie Hawkguy'a i zamówcie sobie pizze z pobliskiej pizzeri. Poproście tylko, aby pokroili ją wam na pięć kawałków.

Rodzyn: Gdy piszę tę recenzję, Matt Fraction zostaje zastąpiony przez Charlesa Soule'a na stanowisku scenarzysty nie wydanej jeszcze serii Inhuman, a David Aja walczy o kolejne głosy w półfinałach drugiej "Art Areny". Jest to też czas, w którym rok 2013 jest podsumowywany na każdym kroku i obaj panowie zbierają wiele pochwał za pracę nad recenzowanym tu komiksem. Czy słusznie? 

Zacznijmy od fabuły. Hawkeye, czyli Clint Barton, jak powszechnie wiadomo jest jednym z pierwszych członków Avengers. Nie posiada on jednak żadnych mocy i musi polegać jedynie na swoich łuczniczych umiejętnościach i innych wyćwiczonych zdolnościach. Poza pracą dla Avengers, zdarza mu się mieć też własne przygody i to na nich skupia się ten komiks. Clint bowiem postanawia pomóc mieszkańcom jednej z kamienic, których mafia chce za wszelką cenę eksmitować. Barton załatwia sprawę i będąc nowym właścicielem budynku, zamieszkuje tam w towarzystwie poprzednich lokatorów. Dołącza do niego uratowany po drodze pies o wielu imionach (Arrow, Pizza Dog, Lucky…), którym postanawia się zaopiekować. Jednym ze stałych bywalców mieszkania jest także Kate Bishop, czyli członek Young Avengers o identycznym jak Clint pseudonimie. W zawartych w tomie przygodach pojawia się także tajemnicza rudowłosa kobieta, której Barton kilkukrotnie pomaga. Cała historia zaś kręci się wokół sporu Clint - mafia, do której dołączają kolejni złoczyńcy niezadowoleni z poczynań bohatera. 

Matt Fraction, który ostatnio, prawdopodobnie w związku z zamieszaniem wokół serii Inhuman, ma pewne problemy z regularnym dostarczaniem nowych numerów z Hawkeyem w roli głownej, pokazał nam w tym tomie, że mimo dość częstej opinii, iż nie jest on dobrym scenarzystą, potrafi stworzyć coś naprawdę wyjątkowego. Ciekawie rozbudowuje relacje Clinta i Kate, gdzie dziewczyna stara się Bartonowi pomóc nie tylko w sprawach superbohaterskich, ale także tych osobistych. Warto wspomnieć tu też o zawartej w tomie historii znanej z Young Avengers Presents #6, w której mamy ukazane pierwsze spotkanie Clinta z Kate, również pisane przez Fractiona. Historia pokazuje, że scenarzysta już wcześniej potrafił interesująco ukazać ich związek. Cieszy więc, że edytorzy to dostrzegli i dali mu szansę na stworzenie tego ongoingu.

Recenzując ten tom nie można zapomnieć o rysunkach, będących największym atutem komiksu. Nie bez powodu David Aja znalazł się w półfinale "Art Areny". Jego wkład w niepowtarzalność tego komiksu jest niezaprzeczalny. Artysta ten tworzy ze scenariuszy Fractiona prawdziwe arcydzieło. Jego kadry bawią się z konwencją, pokazują nowe możliwości, są inspiracją m. in. dla Gillena i McKelviego tworzących aktualną serię Young Avengers. Wydanie zbiorcze zawiera też dotychczas najlepiej zrealizowany przez niego numer serii, czyli Hawkeye vol. 4 #11, w którym główną rolę pełni pies Lucky. Oprócz Aji rysunki do poszczególnych numerów tworzą inni artyści np. Francesco Francavilla, którzy nie dorównują mu w pomysłowości, ale w większości nie odbiegają od dobrego poziomu.

Hawkeye HC pokazuje, że Marvel wciąż potrafi nas zaskoczyć i wydać kolejny bardzo dobrze zrealizowany komiks, wykorzystując talent niedocenianego Fractiona i niesamowitego Aji, w głównej roli obsadzając Hawkeye'a, do tej pory nie odnoszącego sukcesów w solowych tytułach. Historia zawarta w wydaniu zbiorczym jest jedną z najlepszych wydanych w ostatnich latach i polecam ją praktycznie każdemu - nie tylko fanom street levelów, ale wszystkich komiksów. Pięć strzał na pięć. 

lt_5pts.png

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.