Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Wolverine" - GrayFox

The Wolverine od jakiegoś czasu możecie już nabyć w sklepach na nośnikach DVD/Blu-Ray. Z tej okazji GrayFox przygotował dla was recenzje filmu.

Recenzja filmu "Wolverine" - GrayFox

banner1.png

Kinowe uniwersum Marvel Studios przyprawiło inne studia o niezły ból głowy. Wiemy w jakim celu powstało "Man of Steel", wiemy też w jakim celu powstaje jego sequel. Wiemy jakie są plany Sony odnośnie nowych inkarnacji kinowego Spider-Mana. No i w końcu wiemy, po co Fox zatrudnił Marka Millara, co kombinują z Fantastic Four, i jakie konkretne plany wiążą z marką X-Men. "The Wolverine" wydaje się być pierwszym filmem, który został stworzony w myśl koncepcji wspólnego świata.

Nie owijając w bawełnę, byłem pełen obaw o ten film. Wszyscy pamiętamy, że nic dobrego nie wyszło z "X-Men Origins: Wolverine", który miał potencjał by być czymś wyśmienitym, a okazał się absolutnie bezpłciową papką. Na jego tle "The Wolverine" wypada jednak o wiele, wiele lepiej.
Historia rozpoczyna się podczas Drugiej Wojny Światowej, w Nagasaki, kiedy to Logan uratował jednego z japońskich żołnierzy przed eksplozją bomby zrzuconej przez amerykańskie samoloty. Człowiek ten nazywa się Yashida i po wielu latach odnajduje naszego bohatera by odwdzięczyć mu się za uratowaniu mu życia. Odwdzięczyć chce się w konkretny sposób - odebrać Loganowi to czego najbardziej nienawidzi a w konsekwencji uczynić go śmiertelnym. Trzeba przyznać, że sam koncept rzucenia Logana do Japonii jest fantastyczny i nawiązuje tym do cztero odcinkowej miniserii Wolverine z lat osiemdziesiątych autorstwa Franka Millera, a ogólny zarys fabularny jest co najmniej intrygujący.

Omawiana produkcja jest całkiem zgrabnie zmontowana w wyniku czego otrzymujemy nieźle zbalansowany obraz. Spora część filmu to w dużej mierze dialogi i budowanie relacji między postaciami zwłaszcza Logana z Yukio, oraz Logana z Mariko. Wątek miłosny między nim a wnuczką Yashidy jest w moim odczuciu bardzo ładny i z przyjemnością obserwowałem jak się rozwija. Same postacie są proste w odbiorze, ale charakterystyczne, co jest poważnym atutem, bo wystarczy kilka słów z ust danego bohatera, byśmy mogli go w kilku słowach scharakteryzować.

Na szczególną uwagę zasługują choreografie walk, które znajdują się na dwóch przeciwległych biegunach - z jednej strony, niektóre w końcu stoją na rozsądnym poziomie, bo do tej pory filmowy Wolverine poza potyczką z Lady Deathstrike w "X2", nie miał w zasadzie starcia godnego uwagi. Tu na pierwszy plan wybija się walka z Shingenem, ojcem Mariko. Mimo, iż wynik walki jest z góry wiadomy, tak determinacja Shingena i sama dynamika pojedynku jest godna pochwały. Z drugiej strony natomiast, mamy tą nieszczęsną bijatykę na shinkansenie, która jest tak absurdalna, że miejscami ogarniał mnie pusty śmiech.

wolverine1.jpg

Aktorsko film prezentuje się poprawnie. Hugh Jackman jest tym samym Wolverine'em, do które nas przyzwyczaił w poprzednich przygodach mutantów. Tao Okamoto jako Mariko bardzo fajnie wykreowała swoją postać, ale Rila Fukushima w roli Yukio jest postacią, którą zdecydowanie łatwiej polubić. Hal Yamanouchi jako Yashida jest całkiem w porządku, a Hiroyuki Sanada jako Shingen to mój cichy ulubieniec. Na jeden fatalny minus zaliczyłbym jedynie występ Svetlany Khodchenkovej, której kreacja Viper była tak strasznie zła, że nie znajduję godnych publikacji słów by ją opisać.

Skoro już jesteśmy przy Viper, chciałbym zwrócić waszą uwagę na pewien problem, z którym twórcy mierzyli się już w "Genezie", a tutaj go tylko haniebnie powtórzyli. Ilość przeciwników jest porażająca. W tym filmie Logan walczy z każdym - z Viper, z ninja, którzy w pewnym stopniu mieli być po jego stronie, z Haradą, z Shingenem i na koniec z Silver Samuraiem, na którego projekt spuszczę zasłonę milczenia. Twórcy uporczywie próbują nam pokazać Logana jako oportunistę, który walczy z każdym kto tylko nawinie mu się pod szponiastą łapę. To trochę przeszkadza, bo nie widzę żadnych przeciwwskazań, by zrobić film o Loganie, w którym ma jednego, konkretnego nemesis. To zresztą nie jest jedyny problem tego filmu, zawiera on bowiem sporo scen, które są żenująco głupie i zdecydowanie psują odbiór filmu, jak wspomniana już scena walki na shinkansenie, Logan biegnący przez wioskę pełną ninja, czy Viper zrzucająca skórę.

Film można już kupić na DVD, w salonikach prasowych sieci InMedio dostępny był za relatywnie śmieszne pieniążki. A czy warto? Jeśli ktoś jest fanem postaci i chce dostać niezgorszą przygodę swojego ulubionego bohatera to myślę, że warto. Tym bardziej, że film może mieć niebagatelne znaczenie w kontekście wspólnego uniwersum, w którym razem kisić będą się X-Men, Fantastic Four, czy X-Force, które niedawno otrzymało zielone światło. Dla mnie było to niezgorsze, niezobowiązujące kino akcji z genialnym cliffhangerem na koniec i paroma spartolonymi pomysłami, które jednak absolutnie nie ma jakichkolwiek szans z którymkolwiek z filmów Marvel Studios. Mimo to, delikatnie zawyżę i dam trzy snikty na pięć, bo ciekaw jestem jak uniwersum mutantów się dalej rozwinie.

GrayFox

poster1.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.