Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #201 - Runaways Deluxe HC 3

lt201Scenariusz: Brian K. Vaughan 
Rysunki: Adrian Alphona, Mike Norton 
Okładka: Adrian Alphona
Data wydania: 16.05.2007
Liczba stron: 272
Cena: 24.99$
Zawiera: Runaways vol. 2 #13-24 

Demogorgon: I dwieście wydań Living Tribunala za nami. Czymże wiec lepiej byłoby zacząć kolejne dwie setki, niż tą samą serią, na której ocenę Trybunał wezwał naszą redakcję po raz pierwszy? Tak jest, panie i panowie, oto i po raz kolejny zaglądamy do Runaways, tym razem na zwieńczenie opowieści snutej przez ich twórcę.

A jest do czego wracać. Oto bowiem w tym tomie czeka nas wstrząsająca burza emocji. Powrót dawnych wrogów, ale też nie do końca takich samych, jakich ich zapamiętaliśmy, wystawi drużynę na najcięższą do tej pory próbę. Jeden błąd, drobna chwila zapomnienia, wywoła lawinę wypadków, które doprowadzą do tragedii. Po raz kolejny uciekinierów dopadnie najbardziej niestrudzony ze wszystkich ścigających - Kostucha.

Ten tom można podzielić na dwie części. Pierwsza to "Parental Guidance", w której drużyna stawia czoła dawnemu znajomemu, który może nie posiada tych samych możliwości, co w czasie ostatniego starcia, a swoich potężnych sojuszników zamienił na bandę frajerów, jednak dzięki sprytowi, determinacji, dobremu wykorzystaniu zasobów i czystej bezwzględności, będzie w stanie zranić ich jak nikt do tej pory. To spotkanie da grupie lekcję pokory, której, mówiąc szczerze, potrzebowali po tym, jak spędzili ostatni tom poniżając Avengers. Jednocześnie, Vaughan pozwala rozkwitnąć nasionom, jakie zasiał w tamtej historii - drobny, niepozorny uczynek, błąd popełniony przez jedno z naszych bohaterów i mały sekret, wymyka się spod kontroli i doprowadza do konsekwencji, jakie trudno było sobie wyobrazić. W ten sposób Vaughan oddaje hołd swojej ulubionej historii o nastoletnim superbohaterze - Amazing Fantasy #15. Ta opowieść jest zadziwiająca - uderza cię w twarz, wbija w fotel i trzyma za gardło, zmuszając do dalszej lektury. To opowieść godna wielkiego finału serii.

Jednak to jeszcze nie koniec. Jest jeszcze druga połowa tej opowieści. Inny scenarzysta zostawiłby tytuł po zrzuceniu bomby i kazał się martwić o konsekwencje swoim następcom. W niektórych przypadkach jest to uzasadniona metoda. Vughan jednak zostaje jeszcze na zakończenie, na spokojniejszą, chociaż nie pozbawioną mocnych momentów, historię o zasklepianiu ran. Opowiada o tym, jak tragedia z pierwszej połowy tego tomu wywróciła życie grupy do góry nogami i jak jej członkowie próbują sobie z tym poradzić na różne sposoby. Jedno z nich próbuje stać się balsamem dla reszty, inne zachować optymizm w obliczu czegoś, czego do końca nie potrafi, albo raczej, nie chce zrozumieć. Dwoje znajdzie pocieszenie we sobie nawzajem. Jedno upadnie w ciemność. Sam jestem fanem bardziej takich właśnie momentów przepełnionych emocjami, w których możemy ujrzeć prawdziwą głębię bohaterów, dlatego ta połowa podoba mi się bardziej. Oczywiście, pierwsza historia też posiada dużo wątków osobistych, jedną z wielkich zalet Runaways jest przecież to, jak silny kładzie nacisk na rozwój postaci. I tak Victor musi mierzyć się ze swoimi lękami i ponurym dziedzictwem a Nico zdefiniować na nowo swą postawę wobec własnej wiary. Związek Gret i Chase'a przeżywa pierwszy kryzys, przestaniemy też tańczyć wokół słonia w pokoju, jakim jest przeszłość tego pierwszego. Powracający Karolina i Xavin docierają się w swoim związku, a ta druga próbuje znaleźć swoje miejsce w obcej kulturze, jaką jest Ziemia dla Skrulla - często nie rozumie zachowań i uczuć reszty grupy, wciąż postępuje jak dziecko wojowników i zdobywców, chociaż chce od tego dziedzictwa uciec. To wszystko to dla mnie uczta, przepełniona przepysznymi emocjami, wzmocnionymi przez fakt, że nastolatki przeżywają wszystkie problemy silniej od dorosłych. W dużej mierze wątkiem przewodnim tej opowieści jest pogodzenie się ze śmiercią i akceptacja, że nie można wiecznie żyć przeszłością. Lekcja trudna do przełknięcia, jednak taka, którą każdy z nas musi kiedyś, w ten, czy inny sposób, przyswoić.

Za rysunki w dalszym stopniu odpowiada Adrian Alphona, jednak tym razem jego zastępczym rysownikiem nie jest dłużej Takeshi Miyazawa, ale Mike Norton. Muszę przyznać, że była to zmiana na lepsze, bo o ile Miyazawa potrafił dopasować swój mangowy styl do Alphony tak, aby nie wywoływać zbytniego kontrastu, to bardziej realistyczne prace Nortona zwyczajnie są bliższe temu, co serwuje sam główny artysta. A prace samego Alphony są chyba najlepsze w całej jego historii rysowania tego tytułu. Oglądając je z tym większą niecierpliwością czekam na nadchodzącą wielkimi krokami Ms. Marvel vol. 3, którą będzie ilustrował - jeśli wyjdzie mu ona choć w połowie tak dobrze, jak ten komiks, mam kandydata na rysownika roku 2014.

Rok 2013 był dla fanów Runaways najgorszym w historii. To, co zrobili z Nico, Chasem i Victorem Dennis Hopeless i Sam Humpires woła o pomstę do nieba, a nieustanne drwiny z zespołu na łamach głupiego eventu X-Men były jak splunięcie w twarz. Mam wrażenie, że w swoim nagłym zachłyśnięciu się sukcesem filmu o Avengers, Marvel zgubił gdzieś swoja drogę - zaczął myśleć tylko jak zrobić wszystko "epickim" i pokazać, jakimi to twardzielami są ich bohaterowie, że gdzieś w tym wszystkim zapomniał o tym, by dać im jakiekolwiek osobowości. Rok 2013 był właśnie tym - niekończącym się pasmem mających zapadać w pamięć widowiskowych scen, z udziałem postaci spłaszczonych do najbardziej podstawowego poziomu, na którym osobowość można opisać w dokładnie piętnastu słowach i ani jednego więcej. Na szczęście istnieją jeszcze komiksy stanowiące wyjątek od tej reguły, jednak myślę, że wielu scenarzystom przydałoby się przeczytać ten tom Runaways i zrozumieć, że prawdziwa dobra historia jest silna siłą charakterów postaci, a nie tym, jak mocno Thor kogoś wali w mordę. Oby przyszły rok przyniósł nam więcej takich komiksów, a mnie chłamu jak "Infinity", "Battle of the Atom", Avengers A. I. czy Avengers Arena. Kto wie, może nawet znajdzie się w nim miejsce na nowe przygody naszych uciekinierów, pod kuratelą jakiegoś dobrego scenarzysty?

lt_5pts.png
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.