Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #17 - Punisher MAX vol. 2: Kitchen Irish

Punisher MAX vol. 2: Kitchen Irish
Scenariusz: Garth Ennis
Rysunki: Leandro Fernandez
Liczba stron: 144
Cena: 14.99 $ (TPB), 29.99 $ (HC)
Zawiera: Punisher MAX #7-12


123123.jpgredevil: Kitchen Irish to drugi tpb zbierający przygody Frana Castle w Marvelowskim imprincie dla dorosłych - MAX. Głównym motywem przewodnim historii jest wewnętrzna walka irlandzkich grup przestępczych, krócej mówiąc, gangów. Jak to bywa na wojnie, tam gdzie padają strzały i wybuchają bomby - giną niewinni. Punisher nie ma zamiaru tego tolerować, szczególnie że, przypadkowo, sam pada ofiarą jednej z bomb.

I tak przez sześć kolejnych zeszytów poznajemy całą zawiłą historię i jak zwykle jesteśmy świadkami rzezi jaką niosą działania Franka C. Czym więc ten komiks wyróżnia się spośród setek innych historii o dzielnym marines? Odpowiedź jest prosta - sposobem jej opowiadania. Ennis, przy udziale Fernandeza, przedstawia nam znakomity film. Wspaniałe plenery miasta, złożonych bohaterów, prawdziwe dialogi i relacje pomiędzy bohaterami. Poszczególne sceny pokazane są wyraziście i z dbałością o każdy szczegół, nie ma żadnej umowności i obrazów dziejących się poza kadrem. Każdy mówi swoim językiem, nikt nie wstydzi się zakląć jeśli potrzeba.

Sam Punisher jest bezlitosną maszyną stworzona jedynie do zabijania i planowania kolejnych mordów. Nie waha się, nie ma żalu - ma za to jeden cel i wszelkie umiejętności by go spełnić: zabić WSZYSTKICH przestępców, lub umrzeć próbując. Akurat w tej historii ofiarami stają się Irlandczycy (krajani Gartha), choć równie dobrze mogli by to być Rosjanie, czy Włosi. Nie chodzi o to, kogo Punisher zabija, ale w jaki sposób to robi. Ennis stara się pokazać to w taki sposób w jaki mogłoby się to zdarzyć naprawdę i uważam, że wychodzi mu to doskonale. Castle spoglądający z kadrów tego komiksu jest kimś z kim nie chce się zadrzeć.

Jak przystało na komiks Ennisa nie brakuje w nim postaci drugoplanowych - jak zwykle ostro pokręconych zarówno fizycznie, jak i psychicznie, ale o dziwo nie wnoszą one akcentu humorystycznego, jak w innych Ennisowskich seriach. Są równie rzeczywiści i prawdziwi jak to tylko możliwe.

Kolejnym tpb Garth pokazuje, że można ciągle opowiadać tę samą historię i robić to w sposób wciągający, zmuszający czytelnika do nerwowego przerzucania kolejnych kart komiksu, mimo świadomości, że główny bohater nie zginie. Bowiem znając Ennisa, tak naprawdę, nie możemy być tego do końca pewni.
Ocena 9/10


Lex: Rywalizujące irlandzkie gangi, bomby, poszukiwanie skarbu niejakiego Nesbita, "specjalista" od ludzkiej anatomii, piraci - to wszystko w Nowym Jorku. Dodajmy do tego dwa nazwiska: Castle i Ennis. Brzmi zachęcająco? Niestety, przykra niespodzianka: Kitchen Irish zawodzi.

Zaczyna się od mocnego uderzenia (a raczej wybuchu) i to chyba najciekawszy moment całej historii. Następujące później przedstawienie kolejnych gangów jest trochę zbyt długie i monotonne. Punisher wielokrotnie miał do czynienia z bardziej oryginalnymi (czytaj chorymi) złoczyńcami, więc brak mi tu elementu zaskoczenia. Zaskakuje za to ich ilość - moim zdaniem jest ich po prostu zbyt wielu. Przez to autor musi często skakać z jednego wątku do drugiego. Tak naprawdę Punisher jest w tej historii może nie postacią drugoplanową, ale najwyżej jednym z 5-6 głównych bohaterów. Kitchen Irish na tym cierpi, bo musimy przebijać się przez długie i niezbyt interesujące dialogi bohaterów, którzy są nam obojętni. Opowieść nawiązuje do pokręconej historii Irlandii, ale przecież to dosyć oklepany temat w sztuce. Dzieło Ennisa nie wyróżnia się jakimś nowym spojrzeniem. Poza kilkoma ciekawymi kwestiami, bohaterowie powtarzają znane frazesy.

Oczywiście nie jest to jakaś kompletnie nieudana historia. Ennis ratuje ją kilkoma "smaczkami", jak chociażby sposobem dostarczania kolejnych części ciała jednego z rywali do jego żony. Problem w tym, że historia jest zbyt rozwlekła, zwłaszcza w środkowej fazie, a bohaterowie po prostu nie budzą mojej sympatii/odrazy. Bardzo nie lubię opowieści, w których postacie są mi obojętne, nic więc dziwnego, że ucieszył mnie pożegnalny prezent, który dostali od starego poczciwego Nesbita. Przyzwoita historia, ale Ennis ma na swoim koncie znacznie lepsze.

LTneutral.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.