Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #199 - Scarlet Spider TP vol.1 - Life After Death

lt199.jpg
Scenariusz: Christopher Yost
Rysunki: Ryan Stegman, Neil Edwards
Okładka: Ryan Stegman
Data wydania: 13.02.2013
Liczba stron: 152
Cena: 16.99$
Zawiera: Scarlet Spider vol.2 #1-6, materiał z Point One #1

GrayFox: Kto nie pamięta TM-Semic bardzo, bardzo dużo stracił. To właśnie z tych komiksów, a nie z kreskówek polski dzieciak mógł karmić swoją małą obsesję trykociarzy z Zachodu. Okres, w którym moja skromna osoba zaliczyła niezwykle wzmożoną konsumpcję tego medium przypadł na końcówkę istnienia polskiego wydawcy, kiedy w naszych kioskach do kupienia była "Clone Saga", wielkie wydarzenie w pajęczym odłamie uniwersum. Historia jest uznawana za dość kontrowersyjną, przez wielu uważana, za totalne nieporozumienie. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Powołałem się na TM-Semic, wypadałoby więc wyjaśnić pewną fundamentalną rzecz. Głównym bohaterem tego komiksu nie jest Ben Reilly, znany właśnie z "Clone Sagi", a później z przejęcia roli i przydomku oryginalnego Spider-Mana. Zamiast tego, w zupełnie inny kostium zapakowano Kaine'a. Tak, tego samego, który wielokrotnie naprzykrzał się ścianołazom w polskich wydaniach komiksów. Jednakże, od tamtej pory nieudany klon Petera Parkera przeszedł całkiem sporo, wliczając w to choćby własną śmierć i zmartwychwstanie.

Głównego bohatera serii zastajemy w Houston, gdzie przypadkowo rozwiązuje pewien poważny problem, co diametralnie wpływa na jego dalsze plany, dotyczące ucieczki z kraju. Tomik składa się z kilku opowieści, w których Kaine rozprawia się ze swoimi demonami z przeszłości, trafia na starych znajomych, wplątuje się w głębszą intrygę oraz buduje reputację miejscowego bohatera. Na swój, unikalny zresztą sposób. Omawiany album to sześć pierwszych numerów serii pisanej przez Christophera Yosta, jednego z moich ulubionych scenarzystów. Skrypt wysmażony przez tego pana jest absolutnie fantastyczny, ocieka akcją, ciekawymi bohaterami pobocznymi czy autentycznie zabawnym humorem, tak słownym, jak i sytuacyjnym. Każda z opowieści zawartych w tomiku jest na swój sposób inna, traktuje o innym zagadnieniu z życia Kaine'a, ale wspólnie, tworzą idealną mieszankę poznawczą, dzięki której nowy Scarlet Spider nie jest nam w żaden sposób obojętny. Skrypt ma oczywiście wady, jak brak zapierających dech w piersiach zwrotów akcji, czy moment, w którym przeciwnicy Kaine’a zapominają o swoich atutach, to jednak tylko drobne niedociągnięcia, które nie wpływają na bardzo pozytywny odbiór całości.

Przez pierwsze cztery numery myślałem, że wystawię swoją pierwszą "piątkę" w Living Tribunalu. Rysunki Ryana Stegmana są obłędne, oglądając wydawało mi się, że to trochę mieszanka Humberto Ramosa z Toddem McFarlanem z delikatną domieszką subtelności. Jest kreskówkowo i dynamicznie, ale jednocześnie bardzo elegancko. Ogromna w tym zasługa inkera, Mike'a Babinskiego, który idealnie nałożył tusz, kiedy trzeba to ostro i wyraźnie, innym razem bardzo delikatnie, ledwo zauważalnie. Niestety, dwa ostatnie numery wyglądają gorzej. Piąty, ponieważ Babinskiego zastąpił Karl Kesel, a Stegmana za ołówkiem zmienił Neil Edwards, którego styl jest nawet w porządku, ale nie podobał mi się, aż tak bardzo. Poza tym, swoimi pracami panowie stworzyli dysonans z poprzednimi stronami albumu, co wytrącało z rytmu i jak dla mnie nieco zabijało klimat. W szóstym numerze Stegman wraca, nie tylko w roli rysownika, ale także jako inker i to chyba była główna przyczyna, dla której to były najgorsze prace Ryana w tym albumie.

Każdy z bohaterów powinien mieć swoją bardziej mroczną odsłonę, prawda? Scarlet Spider jest taką wariacją oryginalnego Spider-Mana i w tej roli sprawdza się wyśmienicie. Kaine wielokrotnie zostawi was z uśmiechem na ustach i zaskoczonym spojrzeniem, a przy tym wszystkim sprawi, że będziecie mieli ochotę na więcej i więcej. Ja zdecydowanie mam i z czystym sumieniem polecam ten tomik każdemu, bo jest wart każdego grosika.

Undercik: Yost dostawał kiedyś od Marvela pojedyncze zlecenia w świecie Spider-Man. Nadszedł w pewnym momenice Scarlet Spider vol. 2, który przypieczętował przejście scenarzysty z rodziny tytułów o X-Men do tej Pajęczej. Nie dziwię się temu, gdyż kończący się niebawem ongoing, jest jedną z najlepszych rzeczy jaką Dom Pomysłów ma do zaoferowania.

Pierwszy tom to wstęp do nowego świata klona Petera Parkera. Kaine przybywa do Huston, aby przedostać się do Meksyku. Niby ma wielką moc, ale nie czuje wielkiej odpowiedzialności. To jednak zmienia się powoli, kiedy ratuje tajemniczą dziewczynę - Aracely. Duet ten sprawdza się świetnie, czego nie do końca można powiedzieć o reszcie. Yost wporwadza także stałą obsadę, która będzie się przewijać do końca serii. Co prawda są to ciekawe postacie, ale na dobra sprawę podchodza pod wyświechtane schematy. Są dobrze napsiane, ale niestety nie są oryginalne. Ale czy musza być? Przeciwnicy Kaine także prezentują pdobne motywy przez całą serię. Albo są to nowi wrogowie z Huston, albo starzy znajomi którzy mają na pieńku z bohaterem. Tutaj na wstępie dostajemy Salamandra i Gildię Zabójców.

Jak przystało na solową serię, najlepszym jej punktem jest główny bohater. Yost udanie zaprezentował postać, dzięki czemu cały czas kibicuje Kaine'owi na jego drodze ku odkupieniu win z przeszłości. Scenarzysta zadbał także o interakcje z postaciami, czy podkreślanie różnić między klonem a oryginałem - Spider-Manem. Wymowna jest już scena, która następuje w pierwszym numerze - ratunek staruszki przechodzącej przez jezdnie. Genialne podkreślenie tego z jakim rodzajem superbohatera będziemy mieć styczność przez cały ognoing.

Czy polecam? Oczywiście. Kiedy w ciele Spider-Mana dusi się Doctor Octopus, warto poczytać o postaci, która jest o niebo lepiej pisana. Na dobrą sprawę, Scarlet Spider to Spider-Man, który nie jest świętoszkiem. Niby postać Superiora powinna być podobna, gdyż działa na tych samych założeniach, ale to Kaine jest lepiej przedstawiony i co najważniejsze - można poczuć do niego sympatię podczas jego przemianie w superbohatera. Jak dla mnie jest to komiks w którym można dostrzec cztery przechodzące przez ulicę staruszki, z laskami przeciętymi w połowie.


lt_45pts.png

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.