Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #191 - Marvel Masterworks Daredevil TP vol. 1

lt191.jpg
Marvel Masterworks Daredevil TP vol. 1
Scenariusz: Stan Lee
Rysunki: Wallace Wood, Bill Everett oraz Joe Orlando
Okładka: Bill Everett, Dean White
Data wydania: 2010
Liczba stron: 256
Cena: 24.99$
Zawiera: Daredevil #1-11

Kuba G: Przychodzi ten rok 64 i Stan Lee do galerii swoich tworów dla Marvela dodaje klon Spider-mana. Nie, to jeszcze nie patenty Jackala, to po prostu Lee rozwijający panteon ulicznych herosów, którzy tłuką niedorzecznych przeciwników i przechodzą co chwila rozterki sercowe rodem z Young Romance. Naprawdę nie ważne jest teraz jak ważna jest postać Daredevila, na początku Matt był wariacją jak można bardziej rozbudować schemat postaci takiej jak Peter Parker. W miejsce gdzie Lee zabrał więcej (wzrok, całą rodzinę), tam też trochę ugłaskał (przyjaźń, praca).

Oczywiście może trochę przesadzam, ale w kreacji DD widzę naprawdę dużo zapożyczeń. Podobnie jak i przekłamań. Stan lubi chwalić to jak udało mu się stworzyć oryginalną postać, która walczy z ograniczeniem swojego ciało. Ale niestety jakby nie patrzeć Daredevil nie jest pierwszym bohaterem z wadami organizmu, ba, nie jest nawet nie jest pierwszym niewidomym bohaterem komiksów. Tylko czy ja właściwie wymieniam wady?

Pisarstwo Lee ma specyficzny posmak od zawsze, jego bohaterami są awanturnikami, którym w swoim butnym zachowaniu blisko do do bohaterów tanich powieści przygodowych z lat 30, jednocześnie zawsze wiąże ich w klasyczne wątki obyczajowe i dramatyczne. Nie ma znaczenia teraz czy mówimy o miłości, pracy, rodzinie. Postacie tworzone i pisane przez Lee zawsze muszą zmagać się z każdym aspektem swojego życia. A to już jego całkiem oryginalna kreacja. Po cywilu, czy w masce, postać jest ważna nie tylko z powodu kolorowych przygód.

I właśnie pisanie Daredevila jest tym następnym sukcesem Stana Lee tworzącego postać, którą poznajemy w każdym aspekcie jej życia, ot, co by nie pozostać gołosłownym i pokazać w przykładach:

Praca. Jak inne aspekty życia Matta odbijają się na jego karierze prawniczej widzimy już w drugim numerze, bez spoilerów, kwestia reprezentowania Fantastycznej Czwórki w sądzie, szansa na wielką sprawę, wielkie nadzieje wspólnika (tak, oczywiście piszę o Foggym) i Electro, który jakoś dla odmiany nie walczy to ze Spider-manem tylko z DD

Życie uczuciowe. Trzeci numer, Karren Page, która nigdy nie będąc za ciekawą postacią zawsze będzie jedną z tych ważniejszych, wywołuje grzeczną wersję trójkąta wraz z Foggym i Mattem, którzy sami nie potrafią wyrazić swoich uczuć względem niej, do tego... Purple Man, mimo wesołkowatości tego komiksu tu już czuję, że nie ma zbyt wiele bardziej przerażających postaci w Marvelu niż on

NYC. Bądźmy poważni, to jest Marvel, a jak Marvel to Nowy York, wszystkie postacie mówią o swoim związku z miastem, nie wszystkie są w stanie wiarygodnie to wyrazić, ale są właśnie takie wyjątki jak numer 7 (pierwszy numer z czerwonym kostiumem, który zawdzięczamy genialnemu Wallemu Woodowi). Ogólnie jest to mój ulubiony numer z pierwszych lat wydawania Daredevila. Postaram się bez spoilerów, ale jeżeli w jednym numerze dostajecie wściekłego Namora i konsekwencje tego w całym mieście, wśród mieszkańców jak i instytucjo, jeżeli widzicie Matta zajmującego się sprawą jako prawnik i jako bohater... ba, jeżeli widzicie gdy Matt walczy z przeciwnikiem, którego nie może pokonać, tak zapalczywie, że sam Namor przyznaje, że spotkał niezwykłego mieszkańca powierzchni. Po prostu esencja komiksu lat 60.

Nie mam zamiaru pisać streszczeń tych 11 numerów zamkniętych w TPB, rozkładać na pierwsze rysunków i scenariuszy w przypadku gdy mówimy o historiach już mocno nadgryzionych zębem czasu i stworzonych w czasach już niemożliwych dla nas do ogarnięcia. Jedno chcę sprzedać, te historie mają swoją wartość nie tylko historycznie, poznajecie początek postaci, który nieważne czy nawinie przedstawiony ma swoje emocje, ma głębie i zamysł gdzie ma podążać. W ok 20 stronach dostajemy zamknięte historie z ogromem wątków, znajdujemy czas znaleźć się w nowojorskich sądach, a potem na dachach wieżowców, obserwujemy przyjaciół wspierających się w swoich marzeniach, ale walczących o kobietę, tych wątków jest z każdym następnym numerem więcej, a wszystko w domniemanie naiwnych komiksach o trykociarzach sprzed 50 lat.

Aha, czy wspomniałem, że Matt Murdock jest niewidomy?

lt_35pts.png
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.