Avalon » Publicystyka » Artykuł

X-Men: The Movie - ewolucja z komiksu na ekran

Zapomnijcie o Batmanie i Supermanie, to mutanci są u szczytu popularności i od kilkunastu lat prześcigają konkurencję na rynku komiksowym. Latem 2000 roku podbili również rynek filmowy. Trzydzieści osiem lat po swoim komiksowym debiucie, publiczność kinowa odkryła to co fani i 400 osób zaangażowanych w tworzenie filmu wiedziała już od jakiegoś czasu: X-Men się nie starzeją, po prostu ewoluują. Tym razem na srebrny ekran.

Zapomnijcie o Batmanie i Supermanie, to mutanci są u szczytu popularności i od kilkunastu lat prześcigają konkurencję na rynku komiksowym. Latem 2000 roku podbili również rynek filmowy. Trzydzieści osiem lat po swoim komiksowym debiucie, publiczność kinowa odkryła to co fani i 400 osób zaangażowanych w tworzenie filmu wiedziała już od jakiegoś czasu: X-Men się nie starzeją, po prostu ewoluują. Tym razem na srebrny ekran.

X-MEN: THE MOVIE - EWOLUCJA Z KOMIKSU NA EKRAN

Kim są X-Men?
Mutanci to homo sapiens superior, dzieci atomu - następny stopień w ewolucji. Urodzili się z ładnymi buziami i niezwykłą mutacją, która obdarza ich nadludzkimi mocami. Z powodu ich odmienności nikt ich nie lubi, wyzywa od wybryków natury i wyrzutków. Na czele tego oszołomstwa staje Senator Robert Kelly (w filmie Bruce Davidson), którego polityka sprowadza się do odkrycia przed światem niebezpieczeństw jakie niesie ze sobą istnienie mutantów. Całe szczęście jeden z nich, telepata Profesor Charles Xavier (Patrick Stewart), postanawił nauczać młodych mutantów jak kontrolować i używać swoich mocy. Ba, nawet uczynił z nich coś w rodzaju Drużyny A, która będzie walczyć paradoksalnie w obronie ludzkości. Na początku filmu do trójki doświadczonych już mutantów, a mianowicie Cyclopsa (James Marsden), Storm (Halle Berry) i Jean Grey (Famke Janssen) Xavier dorzuca nowicjuszy w postaci dzikiego Wolverine'a (Hugh Jackman) i wyciszonej Rogue (Anna Paquin). Żeby nie zrobiło się za sielsko na horyzoncie pojawia się straszliwe zagrożenie, wypisz wymaluj zagłada świata. Otóż niegdysiejszy przyjaciel Profesora X, Erik Lehnsherr, znany bardziej jako Magneto (Ian McKellen) rzuca hasło, że nienawiść miłością zwalczać się nie opłaca i szybko zamierza swoje idee wprawić w czyn. A ponieważ jest akurat najpotężniejszym mutantem na świecie, świat może się czuć zagrożony. Nie dość, że Magneto jest szczęśliwym posiadaczem mocy magnetycznych (jak można domyślić się po pseudonimie), to zebrał sobie jeszcze bardzo nieprzyjemną grupę o nazwie Bractwo. Skład tej ekipy zabijaków to: jeszcze dzikszy Sabretooth (Tyler Mane), zmieniającą kształty Mystique (Rebecca Romijn-Stamos) oraz żabopodobny Toad (Ray Park).

Dziesięć lat przygotowań
Droga filmu od pomysłu do zarobienia milionów na sprzedaży T-Shirtów i zabawek nie jest łatwa, a co dopiero pomysłu na adaptację najpopularniejszego komiksu wszechczasów. Sama wojna o prawa autorskie trwała blisko dziesięć lat, a dopiero w 1996 roku zaczęło się na poważnie. Wtedy to jako producent do projektu włączyła się Lauren Shuler Donner ("Masz wiadomość"), żona znanego reżysera Richarda Donnera, która zaczęła rozglądać się za konkretnym scenariuszem. Pomysły Andrew Kevina ("Siedem"), Eda Solomona ("Faceci w Czerni"), Johna Logana ("Gladiator"), żeby wymienić tylko kilku, nie przypadły jednak jej do gustu, więc zaczęła opracowywać własną wersję, wspomagana przez Toma DeSanto. Ten, jako fan podszedł do sprawy poważnie i przez kilka tygodni czytał kolejne odcinki X-Men kombinując jak z trzydziestoośmioletniego zbioru komiksowych historyjek (dobre 1000 numerów) zrobić jedną i to nie tylko dwugodzinną, ale jeszcze fajną. To na niego spadło również zadanie przekonania do projektu reżysera Bryana Singera, który już w dzieciństwie nie był fanem komiksów i tak mu zostało. DeSanto uderzył jednak celnie porównując konflikt Magneto i Profesora X do różnic ideologicznych Malcolma X i Martina Luther Kinga. Jak widać poskutkowało, i od trzech lat Singer przygotowywał się do projektu.
Szefowie wytwórni Twentieth Century Fox nie byli jednak zachwyceni wyborem Singera, który jest chyba ostatnim reżyserem do realizacji filmowego komiksu. Donner obroniła tę decyzję argumentami, że X-Men to w końcu opowieść o grupie, a podobną historię w "Podejrzanych" Singer poprowadził przecież znakomicie. Poza tym tak jak i ona, Singer chce zrobić film będący przeniesieniem do świata "rzeczywistego" postaci komiksowych. X-Men jest przecież komiksem dla bardziej dojrzałego czytelnika, dla którego alegorie rasizmu i tolerancji rozgrywające się w świecie superbohaterów, są w pełni czytelne. Co o tym sądzi Singer? "Historie przedstawione w X-Men są bardzo polityczne. Opowiadają w końcu o podobieństwach i różnicach. W rzeczywistości, Xavier i jego były przyjaciel, Magneto są ulepieni z tej samej gliny, jednakże, Xavier chce chronić tych, którzy się go boją, natomiast Magneto zamierza ich zniszczyć. Obydwaj wierzą w słuszność swoich poglądów. Żaden nie zamierza ustąpić." - mówi. Ideologia ideologią, a i tak większość Polaków pójdzie zobaczyć jak kolejny raz Amerykanie spaprali wizję Holokaustu. Scena otwierająca film rozgrywa się przecież w Oświęcimiu, gdzie młody Magneto (który jest z resztą Żydem) krępuje SS-manów zwojami drutów kolczastych z pomocą swoich magnetycznych mocy.

Komiks niekoniecznie dla dzieci
X-Men powstali w 1963 roku w głowach scenarzysty Stana Lee i rysownika Jacka Kirby'ego. Od innych komiksów opowiadających pocieszne historyjki o biegających po dachach, ubranych w obcisłe ciuszki, superbohaterskich pogromcach zła, odróżniali się... przesłaniem. Nie dość, że byli wyrzuceni poza nawias społeczeństwa, to jeszcze walczyli, aby swoich prześladowców uchronić przed kolejnymi końcami świata. W opowieści o mutantach została zgrabnie przemycona metafora o tolerancji względem tego co odmienne i była ona łopatologicznie wpychana do głowy amerykańskim nastolatkom. To, że twój kolega ma trądzik, albo jest Murzynem (względnie jedno i drugie) nie znaczy, że jest zły; popatrz, tam w komiksie biega gość pokryty niebieskim futrem.
Pomysł był fajny, ale czasy chwiejne i na początku lat siedemdziesiątych popularność mutantów była prawie równa tej fikcyjnej w komiksie. I wtedy pojawiło się w branży kilka pamiętnych do dzisiaj nazwisk (przede wszystkim Claremont i Byrne), które zmieniły bieg historii. Międzynarodowy skład X-Men, niespodziewane zwroty akcji, coraz dramatyczniejsze losy grupy to tylko część sukcesu, bo później przyszli jeszcze rewelacyjni rysownicy, którzy sprawili, że komiks ten od piętnastu lat nie schodzi z pierwszych miejsc list popularności. Nie ma się co dziwić, że od dłuższego czasu próbuje się ten komiks przenieść na ekran, można tylko spytać dlaczego dopiero teraz? Powodów było kilka, ale przede wszystkim słaba konuiunktura na filmy komiksowe. Pierwszy Batman był w porządku, dobrze wypadł Kruk i Maska, niestety tytuły firmy Marvel, z której pochodzą X-Men, miały straszliwego pecha. A to fatalny Captain America biegający w kolorowym wdzianku wśród SS-manów, a to tak koszmarna wersja Fantastic Four, że nawet nie weszła na ekrany! Szlaki przetarł dopiero Blade, który chyba dzięki Wesleyowi Snipesowi zrobił spore zamieszanie w Box Office'ach i zapalił zielone światełko produkcji X-Men.

Mutanci są wśród nas, czyli kto jest kto?
Profesor X (Charles Francis Xavier) założyciel X-Men oraz szef Instytutu Xaviera dla Utalentowanej Młodzieży. Ironia losu sprawiła, że najpotężniejszy telepata na świecie jest przykuty do wózka inwalidzkiego. Marzeniem Xaviera jest doprowadzenie do pokojowej koegzystencji ludzi i mutantów.
Patrick Stewart - długoletni aktor teatralny zasłynął przede wszystkim z roli Kapitana Picarda w telewizyjnym serialu Star Trek - The Next Generation. Z tego powodu oraz wyglądu zbliżonego do komiksowego Professora X od samego początku był numerem jeden do tej roli zdaniem fanów. "W X-Men znów gram postać wnoszącą autorytet. Odkąd byłem nastolatkiem zawsze grałem przywódców. Ironią tego faktu jest to, że jestem najmniej autorytatywną osobą jaką spotkaliście."

Magneto (Erik Lehnsherr) to jakby druga strona tego samego medalu. Przeżywszy pobyt w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, wyzbył się wszelkich złudzeń. Odkrył, że świat jest zbyt okrutny, żeby zaakceptować jakąkolwiek odmienność. Nie wierzy w idealistyczne brednie Xaviera o unii z ludzkością. Pragnie władać światem i, z pomocą mutacyjnej zdolności do kontrolowania magnetyzmu oraz swojego Bractwa mutantów, zniszczyć każdego kto stanie mu na drodze. Nawet byłego najlepszego przyjaciela Charlesa Xaviera.
Sir Ian McKellen - kolejny doskonały aktor, uhonorowany nominacją do Oscara oraz Złotym Globem za rolę w Gods and Monsters. Szerokiej publiczności znany ostatnio z ekranizacji "Władcy Pierścieni" gdzie wcielił się w postać Gandalfa. Z Singerem współpracował wcześniej na planie Apt Pupil, a na tą nietypowa rolę dał się namówić, gdy zobaczył kostium Magneto. "Interesuje mnie ten świat mutantów, bo sam będąc gejem spotykam się z opiniami, że jestem zbyt niebezpieczny bądź nienormalny, żeby żyć w społeczeństwie. Z tymi postaciami mogą się identyfikować nie tylko geje, ale także wszelki inne mniejszości."

Wolverine (Logan) - samotnik, któremu zrobiono w głowie zbyt wiele przeróbek by wiedział kim jest. Obdarzony niezwykłymi gojącymi zdolnościami organizmu, może wyleczyć się prawie z każdej rany. A takich ma okazję zarobić wiele przez dziki charakter i napady bestialskiej wściekłości. To o nim mówi powiedzenie: Nie drażnij lwa. Zwierzęcy charakter uzupełniają iście zwierzęco wyostrzone zmysły oraz adamantowe (najostrzejsza, niezniszczalna stal) pazury wysuwane z nadgarstków.
Hugh Jackman - do niedawna nieznany australijski aktor, który grywał głównie w musicalach. Po "X-Men" i "Kod Dostępu" gwiazda światowej sławy. Dostał się do obsady na miejsce kontuzjowanego na planie Misssion: Impossible 2 Dougraya Scotta ("Ever After"). Zmiany dokonano tuż przed rozpoczęciem zdjęć co doprowadziło do szeregu spekulacji wśród fanów czy aby na pewno Singer nie upadł na głowę wciągając do głównej roli amatora. "Kiedy przyleciałem do Toronto na ostatnie przesłuchanie, powiedziałem urzędnikowi do spraw imigracji, że mam tu spotkanie w związku z filmem X-Men. Oczy mu się zaświeciły, a kiedy mu powiedziałem, że będę grał Wolverine'a koniecznie chciał dostać mój autograf - mimo, że wyjaśniałem mu, że jeszcze nie dostałem tej roli. Wtedy zdałem sobie sprawę jak wiele Wolverine znaczy dla fanów."

Storm (Ororo Munroe) - piękna czarnoskóra władczyni deszczu i wiatru posiada mutacyjną zdolność do kontrolowania pogody. Ujarzmiając siły powietrza może sobie nawet polatać, albo wyładować (dosłownie) napięcia przedmiesiączkowe strzelając błyskawicami z dłoni.
Halle Berry - laureatka Oskara ("Czekając na Wyrok") i Złotego Globu ("Introducing Dorothy Dandridge"). Partnerowała Jackmanowi w "Kodzie Dostępu". Najnowsza dziewczyna Bonda z "Die Another Day". Amerykanie mają dodatkowo swój ulubiony "czarny" element zapewniający Polityczną Poprawność.

Rogue (prawdziwa tożsamość nieznana) - to zamknięta w sobie nastolatka, której mutacyjne moce sprawiają niemało kłopotu. Nie może nikogo dotknąć ponieważ powoduje to natychmiastowe przejęcie wszelkich cech dotkniętej osoby, w tym jej wspomnień, mocy, a nawet osobowości. Nie dość, że myśli innej osoby biegają wtedy po jej głowie, dodatkowo może ona tym sposobem pozbawić ofiarę przytomności, albo i życia.
Anna Paquin - zdobywczyni Oscara za "Fortepian" musi tym razem wcielić się w postać młodej dziewczyny, która nie panuje nad swoją mocą i z tego powodu boi się nawiązać z kimkolwiek bliższy kontakt. Jest to oczywisty zabieg wprowadzenia postaci, z którą wyobcowana młodzież mogłaby się identyfikować (tak jak w przypadku głównego bohatera "Matrixa").

Jean Grey - obdarzona mutacyjnymi mocami telepatii i telekinezy potrafi równie łatwo czytać w myślach jak i unosić przedmioty za pomocą siły umysłu. Dodatkowo rozwinięto tę postać dla potrzeb w filmu nadając jej cechy naukowca i lekarza X-Men oraz osoby publicznie walczącej o prawa mutantów.
Famke Janssen - ładnie wcieliła się w odmienne role w filmach takich jak "Goldeneye", "Lord of Illusion", czy "Oni", co na pewno obfituje doświadczeniem odpowiednim do kina akcji.

Mystique (Raven Darkholme) - pierwsza ze złej ekipy mutantów Magneto, obdarzona jest zdumiewającym zdolnościami do zmiany kształtów. Wystarczy jej jedno spojrzenie na daną osobę, aby zmienić się ze swojego naturalnie niebieskiego koloru w odbicie lustrzane ofiary, włącznie z barwą głosu oraz odciskami palców.
Rebecca Romijn-Stamos - śliczniutka topmodelka znana jest głównie z epizodów w takich sitcomach jak "Przyajaciele", czy "Ja Się Zastrzelę". Poniekąd miała najcięższe zadanie w tym filmie - przetrwanie codziennego ośmiogodzinnego malowania całego ciała na niebiesko. "Najcięższą częścią pracy na planie był olbrzymi nakład czasu, kiedy to byłam malowana i szturchana w miejscach niezbyt do tego stworzonych."

Senator Kelly - konserwatywny polityk odpowiedzialny za rozpętanie antymutanckiej histerii w mediach. Uważa, że wszyscy mutanci są zagrożeniem dla ludzkości, więc należy się ich pozbyć. Jego ksenofobiczne przekonania jeszcze bardziej wzmagają rasizm względem homo superior i odwet ze strony Magneto.
Bruce Davidson - Singerem współpracował na planie "Apt Pupil", a za rolę w "Longtime Companion" otrzymał nominację do Złotego Globu. Dodatkowo wziął udział w specjalnym programie telewizyjnym, w którym jako Kelly propagował swoje poglądy antymutanckie.

Cyclops (Scott Summers) - polowy lider grupy, który oprócz swojego podejrzanie przystojnego wyglądu (czyżby mutacja?) posiada czerwone seksowne gogle ochraniające jego zabójcze oczy. Zabójcze, ponieważ wysyłają potężne strumienie energii zdolnej przebijać mury.
James Marsden - tylko Singer wie dlaczego z dziesiątek kandytatów wybrał do roli Cyclopsa właśnie jego. Przed "X-Men" oprócz rólki w "Disturbing Behavior" nie nagrał się w końcu za wiele. Ostatnio możemy go oglądać w popularnym serialu "Ally McBeal".

Sabretooth (Victor Creed) - to śmiertelny wróg Wolverine'a. Posiada podobne zwierzęce cechy i naturę, ale mają jedną podstawową różnicę: tam gdzie Logan walczy ze swoimi dzikimi żądzami i nie zabija, tam Creed nie ma skrupułów.
Tyler Mane - podpowiem, że Tyler nie jest aktorem, a jak domyślają się miłośnicy Wrestlemanii, zawodowym zapaśnikiem. Cóż, w zasadzie nie trzeba nic więcej do tej roli niż dwa metry wzrosty, potężny tors i dzikie wrzaski - te atuty doświadczony zapaśnik jest w stanie z siebie wykrzesać.

Toad (Mortimer Toynbee) - w komiksie jego nadludzkie wyczyny ograniczały się do kilkumetrowych podskoków i niezbyt atrakcyjnego wyglądu. W filmie Toad posiada dodatkowe przywary jak trzymetrowy język, zdolność do łażenia po ścianach i mistrzowskie opanowanie sztuk walki, a to dlatego, że odtwórcą tej roli jest...
Ray Park - nie dość, że Gwiezdnowojenny Darth Maul, to jeszcze koordynator doskonałych walk na planie Części Pierwszej. Niestety jedynych interesujących elementów prequela "Star Wars".

Podejrzany Bryan Singer
"Richard Donner bije cię na głowę" - oto jedna z internetowych wypowiedzi fanów na temat przejęcia reżyserii filmu przez Singera. To fakt, Donner był chwilowo związany z projektem i na pewno miał większe doświadczenie w filmach komiksowych po przeniesieniu na ekran Supermana, ale co miał z tym począć biedny Singer? Przejął się. Internet to potęga, często skrytykowanie filmu na którejś z istotniejszych stron stanowi o jego powodzeniu lub klęsce. "Dorastając na czytaniu komiksu dałbym się posiekać za nakręcenie X-Men" - mówi kolega z uniwersyteckiej ławy Singera, John Singleton. "To wielka przygoda, ale i wielka odpowiedzialność, ponieważ na świecie jest mnóstwo fanów, których nie można zawieść". Na reżyserze, który nie miał zbyt wielkiego doświadczenia w robieniu filmów wysokobudżetowych spoczął więc ogromny ciężar. Umiejętnie wydać 75 milionów dolarów na efekty, zrobić film dla szerokiej publiczności i zadowolić, zdawałoby się niezadawalalnych fanów. To ostatnie zadanie wydało się najtrudniejsze więc reżyser "Podejrzanych" spędził kupę czasu na przygotowanie. Mało kto, spośród laików zdaje sobie sprawę jak ciężkie było to zadanie. Samych komiksów z X-Men od 1963 roku wyszło grubo ponad tysiąc, a on ambitnie oglądnął nawet ponad 70 odcinków serialu animowanego.
Po tych zabiegach odświeżających umysł scenariusz uległ gwałtownym zmianom, a sam Singer wybrał się do kilku kolegów po fachu w celu zasięgnięcia opinii na temat niezbędnych efektów specjalnych. James Cameron i George Lucas ostudzili jego zapał przestrzegając przed nadmiernym używaniem komputerów, albo blue screenu. "Efekty specjalne są jak światła, to tylko narzędzie, nic więcej" powiedział Singerowi Lucas. Szukając odpowiednich efektów wizualnych oraz klimatu, który spodobał się publiczności producenci zwrócili Singerowi uwagę na "Matrix". Ten najwidoczniej zrozumiał sugestię ubierając filmowych mutantów w czarne, skórzane kostiumy bardziej leżące w estetyce dzieła Wachowskich, zachowując równocześnie charakterystyczne cechy wyglądu postaci komiksowych. Przekonaliśmy się również, że specyficzne dla Matrixa nowoczesne efekty specjalne spodobały mu się jako narzędzie pracy. "Wierzę, że fani będą zadowoleni. Nie upraszczamy ich świata, żeby uczynić go bardziej zrozumiałym. Świat X-Men jest zrozumiały i należy mu się szersza publiczność".

Notka
Reżyserią filmu zajął się wspomniany już Bryan Singer ("Podejrzani", "Apt Pupil"), który jest związany z tym projektem blisko cztery lata. Produkcją zajęli się Lauren Shuler Donner ("Any Given Sunday", "You've Got Mail") oraz Ralph Winter ("Mighty Joe Young", "Star Trek VI - The Undiscovered Country"). Ostatecznie oficjalnym scenarzysta został David Hayter, na podstawie pomysłów Toma DeSanto i Bryana Singera. Avi Arad ("Blade"), Stan Lee, Richard Donner ("Lethal Weapon", "Superman") i Tom DeSanto ("Apt Pupil") są producentami wykonawczymi. Współproducenci to Joel Simon i William S. Todman, Jr.
Ekipa twórcza filmu to również, odpowiedzialny za zdjęcia Newton Thomas Sigel ("Three Kings", "Podejrzani"), koordynatorem efektów specjalnych jest Colin Chilvers (Oscar za "Supermana"). Montaż: Steven Rosenblum (nominowanego do Oscara za "Braveheart", "Glory"), Kevin Stitt ("Lethal Weapon IV") oraz John Wright, A.C.E. ("Speed", "The Thomas Crown Affair [1999]"), special makeup stworzył Gordon Smith ("Legends of the Fall", "Nixon"), kostiumy zaprojektowała Louise Mingenbach ("Apt Pupil", "Podejrzani"), a muzykę skomponował Michael Kamen ("Lethal Weapon", "Iron Giant"). Choreografię walk ułożył, znany ze współpracy z Jetem Lee, znakomity Corey Yuen ("Lethal Weapon IV", "Romeo Must Die").



Michel "X-Pert" LeBeau

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.