Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #185 - District X vol. 2: Underground TPB

lt185m.JPG
District X vol. 2: Underground TPB 
Scenariusz: David Hine 
Rysunki: Lan Medina, Adi Granov 
Okładka: Steve McNiven 
Data wydania: 21.09.2005 
Liczba stron: 200 
Cena: 19,99$ 
Zawiera: District X #7-14, materiał z X-Men Unlimited vol. 2 #2 

S_O: He's a complicated man but no one understands him except his partner's woman, apparently. 

Drugi tom historii osadzonej w Mieście Mutantów składa się z trzech historii. W pierwszej ponownie skupiamy się na oficerze Ismaelu Ortedze i tym, jak wydarzenia z poprzedniej historii wpłynęły na jego życie osobiste, podczas, gdy grupa mutantów żyjąca w podziemiach miasta postanawia... stanowczo zaprotestować przeciwko temu, jak są traktowani przez służby mundurowe z powierzchni, tym samym budząc coś żyjącego w jeszcze głębszych otchłaniach. Druga, na przykładzie Billy'ego Batesa, młodego nowojorczyka, pokazuje zagrożenia związane z pojawieniem się mutacyjnych zdolności u buzujących hormonami nastolatków. A trzecia, nieco przewrotnie, ukazuje, jak Lucas Bishop w ogóle trafił do Dzielnicy X. 

Motywem przewodnim pierwszej historii, "Underground", jest rodzina – z jednej strony, Izzy Ortega, nie mogąc wytrzymać stresu związanego z pracą i kilkoma ostatnimi tygodniami swojego życia, powoli doprowadza do rozpadu własnej, podczas, gdy zmutowani mieszkańcy podziemi próbują jedynie powstrzymać służby porządkowe przed odebraniem ich dzieci i rozdzieleniem ich rodzin. A w końcu Worm, jedyna postać, którą można uznać w tej historii za łotra (może poza samym Izzym...) próbuje zemścić się na swojej własnej rodzinie za to, że go opuściła. A wszystko to ozdobione wątkiem predestynacji (którą Bishop, jako podróżnik w czasie, oczywiście uważa za bzdurę) i delikatną nutką komentarza o brutalności policji. 

Chwaliłem poprzedni tom za dobre przedstawienie poważnych wątków (jak przystało na komiks wydany pod szyldem Marvel Knights), tutaj jednak wydaje mi się, że zaczyna ono działać na niekorzyść historii. Zwłaszcza chodzi mi o wątek Ortegów – przedstawiając w dość graficzny sposób załamanie Ismaela i to, w jaki sposób wyładowuje swoje frustracje na pozostałych członkach swojej rodziny, scenarzysta David Hine działa na granicy dobrego smaku. Od samego czytelnika zależy, jak na to wszystko spojrzy, ale nie zdziwiłbym się, jeśli co poniektórzy czuli się zgorszeni tymi scenami. Tak, czy inaczej, w związku z jego skłonnościami autodestrukcyjnymi trudno uznać Izzy'ego za bohatera, nawet, jeśli jest głównym protagonistą. Pozostałe dwa wątki – "Nie-Morlocków" i Worma – wypadają jednak znacznie lepiej. Komiks przedstawia mieszkańców podziemia nie jako terrorystów czy przestępców, ale jako grupę z własnymi racjami i konkretnymi argumentami, a i "Robal" nie jest bezmyślnym "potworem tygodnia" i można go nawet nazwać postacią tragiczną. 

Druga, dwuczęściowa historia "One of Us" skupia się na młodych chłopaku, który odkrywa, że jest mutantem i postanawia o tym powiadomić mutantkę, która mu się podoba. Problem pojawia się, gdy w tym samym czasie na miejscu zjawia się grupka rednecków-mutofobów, a buzujące hormony nastolatka pogarszają sprawę. Gdy okazuje się, że jeden z zabitych przez młodzieńca bigotów był istotnym członkiem anty-mutanciego ugrupowania, trzeba coś z tą sytuacją zrobić – w związku z czym do akcji wkracza agencja, dla której działa Bishop. Choć sama historia, w większości przedstawiona w postaci telefonicznej rozmowy/negocjacji między Bishopem, a Billym, jest ciekawą i przyjemną lekturą, problem sprawia mi właśnie ta specjalna agencja. Została ona przedstawiona podczas "Underground" i wygląda na to, że Hine miał na nią jakiś większy pomysł. Niestety, nadciągające House of M i DeciMation doprowadziły do zamknięcia serii, nim dane mu było ten pomysł zrealizować. Jasne, wątki pojawiły się jeszcze w Mutopii X i X-Men: The 198, obu również pisanych przez Hine'a, ale pozostaje pewien niedosyt. Nie jest to jednak wina samej historii – jeśli już, to uczyniła ten wątek zbyt ciekawym, by ot, tak go porzucić. 

Trzecia i ostatnia historia pochodzi z X-Men Unlimited vol. 2 #2 i przedstawia pierwszą przygodę Bishopa w District X, mając pewnie wyjaśnić, czemu wieloletni członek X-Men miałby się zajmować pojedynczą dzielnicą. Jest to bardziej tradycyjna historia o herosie tłukącym łotra (w tej roli kolejny stary znajomy z pierwszego tomu, Filthy Frankie), jednak jako taką czyta się ją całkiem przyjemnie. To, co mi przeszkadza, to jej umiejscowienie w tomie – znajduje się ona na samym jego końcu, choć debiutuje tam postać, która "powróciła" podczas "Underground". Co więcej, w tamtej historii znajdują się nawiązania do wydarzeń przedstawionych tutaj. Mała rzecz, a drażni. 

Obie historie z głównej serii ilustrowane są przez Lana Medinę, który wykonał naprawdę dobrą robotę. Rysunki są staranne, czytelne i dynamiczne, a doskonale wykorzystane cieniowanie, na przykład w wypełnionych mrokiem tunelach, nadaje historii świetną atmosferę. Za stronę graficzną historyjki z X-Men Unlimited odpowiada zaś Adi Granov, który nawet powierzchnię dzielnicy skąpał w mroku, nadając historii niepowtarzalny klimat, jednocześnie ukrywając przed okiem plastikowatość swojej generowanej komputerowo "kreski". Choć mocno odstają od tego, do czego przyzwyczaili nas pozostali rysownicy, nadal są to świetne ilustracje. 

Choć sporo czasu spędziłem, narzekając na to wydanie, muszę jeszcze raz podkreślić, że w większości przypadków odnoszę się nie do samej historii, ale późniejszych decyzji edytorskich. Nadal jest to wydanie godne przeczytania i warte czterech potwornie zdeformowanych mutacji na pięć.

lt_5pts
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.