Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #176 - Wolverine by Jason Aaron Omnibus vol. 1 HC

Wolverine by Jason Aaron Omnibus vol. 1 HC Wolverine
Scenariusz:
Jason Aaron
Rysunki: Howard Chaykin, Ron Garney, Davide Gianfelice, Jock, Adam Kubert, Paco Diaz Luque, Yannick Paquette, Esad Ribic, Stephen Segovia, C.P. Smith, Udon Studios
Okładka:
David Finch
Data wydania: 01.07.2011
Liczba stron: 688
Cena:
99,99$
Zawiera:
Wolverine vol. 3 #56 i 62-65, Wolverine: Manifest Destiny #1-4, Dark Reign: The List – Wolverine, Wolverine: Weapon X #1-16, materiał z Wolverine vol. 2 #175, Wolverine vol. 3 #73-74 i Dark X-Men: The Beginning #3

S_O: Zasadniczym plusem tego wydania jest fakt, że można nim bez problemu zabijać nawet te duże pająki. Zasadniczym jego minusem jest z kolei to, że nie nosi on tytułu "Wolverine by Jason Aaron Omnibub".

Zwykle fakt, że fan jakiejś postaci zdobywa posadę na stołku scenarzysty, nie jest dobrym znakiem – zaślepiony miłością do tej postaci, autor może zacząć ją wyciągać na pierwszy plan, starając się pokazać, jakim jest ona przekozakiem, spychając innych herosów w tło lub zmieniając ich w chłopców do bicia. Nie tutaj jednak – po ciągu historii, w których Wolverine był jedynie maszyną do sniktowania, Jason Aaron pokazał nam nie Wolverine'a, lecz Logana – może nie taką znów skomplikowaną, ale nadal ciekawą postać o pewnych pokładach głębi, a nie jedynie balast dla pazurów. Chociaż oczywiście sniktowania się tu znajdzie całkiem sporo. Pomógł też fakt, że autor pozostawił swoje co bardziej szalone pomysły z dala od tych historii – może poza odwiedzinami w Dunwich Sanatorium – znajdując dla nich ujście w swoim runie w Ghost Riderze.

Ciężko jednak nazwać to, co zostało zawarte w tym tomie "runem" – prawie połowa z tego, co znalazło się między okładkami tego wydania to rozmaite one-shoty, tie-iny, miniserie poboczne i podobne interesy. Dopiero po prawie 250 stronach rozpoczynają się historie zawarte w regularnej serii Aarona, Wolverine: Weapon X, nadal jednak poszczególne opowieści nie mają ze sobą wiele wspólnego poza samą postacią.

To jednak nie jest minus – wszystkie te historie skupiają się na bohaterze. Już pierwsza, jednoczęściowa historia pokazuje nam Logana, który potrafi rozwiązać swoje problemy nie tylko za pomocą pazurów, nawet, jeśli "problemem" jest tutaj bycie uwięzionym na dnie studni i nieustanny ostrzał z gigantycznego CKM-u. Daje nam Logana sprytnego i znającego życie na tyle, by manipulować innych samymi słowami. Druga historia to "Get Mystique" – może ktoś jeszcze pamięta, że gdy pierwszy raz została opublikowana, uznałem ją za jak najbardziej godną "Allelui" Händla (szkoda tylko, że youtube usunął filmik, do którego linkowałem) – i pod płaszczykiem łowów ukazuje podobieństwa i różnice między oboma głównymi postaciami – Loganem i Raven. "Manifest Destiny" to spojrzenie na Wolverine'a odpowiedzialnego i starającego się naprawić swoje błędy z przeszłości, polane sosem z gatunku wuxia (cała ta historia mogłaby równie dobrze nosić tytuł "Logan-sized Trouble in Little China"). "A Mile in my Moccasins" to historia człowieka umęczonego swoimi własnymi wspomnieniami i robiącego wszystko, byleby nie pozostać samemu ze swoimi myślami. "Adamantium Men" przedstawia Logana konfrontującego się ze swoją przeszłością – w postaci oddziału najemników stworzonych na jego obraz i podobieństwo. "Insane in the Brain" to coś, co ma miejsce, gdy edytor nie zauważy, jak Jason wypala swoje ropusze skórki, ale nawet w tej historii można znaleźć ciekawe, alternatywne spojrzenie na Wolverine'a. W "Love and the Wolverine" Logan musi się zmierzyć z tym, co przeraża go najbardziej – z myślą o trwałym związku. "Tomorrow Dies Today" to na dobrą sprawę kontynuacja "Adamantium Men" – Logan znowu musi się zmierzyć ze swoją przeszłością... przybyłą z przyszłości. A ostatni numer, "The End of the Beginning" to wzruszające pożegnanie z Nightcrawlerem. Wszystkie te historie napisane są na solidnym, wysokim poziomie, idealnie łącząc akcję, przemyślenia i humor. Wszystkie czyta się również jednym tchem, po lekturze mając ochotę na więcej.

Jak już wspomniałem, połowa tego Omnibusa to najróżniejsze zapchajdziury, dlatego też stroną graficzną zajmowała się cała armia artystów. I wszyscy oni odwalili kawał dobrej roboty – nawet Howard Chaykin, do którego nie pałam szczególną miłością, nie zawiódł. Jedyne, czego mógłbym się przyczepić, to twarze Rona Garneya, które - zwłaszcza w ostatnich numerach - wyglądają, jakby rysownik za bardzo się spieszył. Poza tym jednak, wszyscy rysownicy – poza Chaykinem, którego zadaniem było głównie przedstawienie gościa siedzącego przez osiem godzin przy CKM-ie – świetnie prezentują tak sceny akcji, jak i cichsze momenty. 

Ostateczna ocena? Wolverine by Jason Aaron Omnibus vol. 1 świetnie przedstawia to, co najlepsze w tej postaci, sprawnie ukrywając jej rozwój pod płaszczykiem szatkowania przeciwników. Bez najmniejszego wahania mogę temu wydaniu wystawić solidne cztery snikty na bub.

lt_4pts
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.