Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #309 (22.07.2013)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 22 lipiec 2013Numer 29/2013 (309)


San Diego Comic Con było wydarzeniem mijającego tygodnia. Nie zapominamy jednak o wydarzeniach stricte komiksowych.

A+X #10
jdtennesse: Jak zwykle trzeba podzielić recenzję na dwie części (jak zwykle nierówne).
Pierwsza historia jest całkiem fajna, dobra rozrywka z pewną dozą humoru. Fantomex i Widow w Rosji, walczą z klonami radzieckich bohaterów/szpiegów/innych. Przy okazji, a właściwie celem misji jest, kradzież napędu z danymi dotyczącymi DNA (pewnie tych klonów). Ciekawe rysunki, bardzo proste, dokładne, wyraźne, w miarę dokładne. Miła odmiana po bazgrołach i niedokładnych mazajach niektórych panów. 7/10.
Druga historia w stylu mangi. I niestety dużo słabsza. Lubię czasami obejrzeć jakieś anime, ale już komiksów w tym stylu raczej nie czytam. Ale tą przeczytałem. Niestety. Domino i Wanda próbują powstrzymać uśpiony mega wulkan przed wybuchem, który może nastąpić z powodu jakiejś kosmicznej pozostałości. Za dużo tych tłumaczeń ze strony Wiedźmy, zbytnio przekombinowane. Do tego te napisy – to jest broń a to nóż. W każdej "możliwej" wersji Domino ginie, więc w końcu odpuszcza i pozwala aby przypadek uratował wszechświat. I chyba tylko to zakończenie jest czymś fajnym – dajmy sobie luzu. 4/10. W sumie 5,5.
grzgrzegorz: Jak zwykle 2 historie. Pierwsza z Black Widow - nie jest może jakaś wybitna, ale nie można odmówić jej swoistego uroku. Na plus - statek Fantomexa, na minus - trochę za proste rysunki. 5/10. Druga historia - Scarlet Witch i Domino. Jeśli napiszę, że nie mogę nawet na to patrzeć, bo mnie oczy bolą i mózg się sam wyłącza, to chyba będzie wszystko jasne? Dno w "mangowej" oprawie 0/10.avalonpulse0309b%20%5B1600x1200%5D.JPG

All-New X-Men #14
Hotaru: Nie wiem, co myśleć. Taka sama ilość scen mi się podobała, co i wręcz przeciwnie. Pierwsza scena z Jean - miodzio. Jean nokautująca Mystique kopniakiem w szczękę - pomyłka. Wprowadzenie a-listerowego złoczyńcy w postaci Madama Hydry - miodzio. Zerowe jej wykorzystanie... no, chyba już wiecie, o co mi chodzi. Chociaż rysunki są trochę lepsze, niż ostatnio. To nadal Immonen, szkoda tylko, ze nie w szczycie formy.
kuba g: Benids postanowił zakończyć pościg za Raven swoim odpowiednikiem fajerwerków. Czyli duże bum, które nie jest tym czym się zdaje i resztą numeru na obgadanie co właściwie się zdarzyło. Można uznać to za wadę, dla mnie to pasuje do tej serii i zadań, które powierzono poszczególnym charakterom. Trochę interakcji, trochę śmiechu, trochę dramatu, który znów oczywiście dotyczy Jean, bo mimo, że osią fabuły miał być Cyclops i tak wszystko przeniosło się na tę ciekawszą postać. I dobrze.
jdtennesse: Tak to się robi. Pierwsze strony mnie rozwaliły. Nie, żeby były tak niesamowicie dobre, ale zaskoczenie jest spore. I to właśnie najmocniejszy punkt programu. To nie Lady Mastermind kontrolowała Jean. To Jean sama wytworzyła tę iluzję, niestety trochę nieudolnie – przestraszyła wszystkich, a nie tylko tych złych. I skonfrontowała LM, z czego wyszła obronną ręką. I ogólnie zaczęła się wielka rozpierducha. Ale nie było tak źle. Najbardziej, już od dłuższego, czasu podobają mi się juniorzy (w końcu to "całkowicie nowi" X-Men, ale złożeni ze starych…). Reszta to tylko dodatek. Chociaż nadal nie mogę przeboleć, że pojawili się z przeszłości bez (na razie) widocznych reperkusji i trochę mnie to nie przekonuje. Ale jeśli zapomnimy o tej „drobnostce”, to jest dobrze. Jean jest niekwestionowaną gwiazdą tego numeru. Pokonuje Mystique, robi z Creeda marudę i pomaga rozwalić Silver Samuraja. Ogólnie, współdziałanie młodych budzi szacunek, starsi mogliby się tylko od nich uczyć (o ironio, to oni są uczniami). Nawet jeśli nie wszystko im się udaje. Pojawienie się Uncanny Avengers to tylko chwilowe urozmaicenie, chociaż ma swoje momenty – Bobby (jak zawsze, heh) oraz Alex i Scott Jr. A jeśli chodzi o ucieczkę Mystique, to cieszy jedynie to, że nie tylko u nas nieudolnie są prowadzone instytucje państwowe. Ostatnia scena z Jean jest niezłym cliffhangerem. Rysunki bardzo dobre. 8/10.
grzgrzegorz: Naprawdę warto było sięgnąć po ten komiks. Fajnie rozwiązano sprawę Mystique i jej bandy, chociaż nie sądziłem, że tak szybko to nastąpi. Scena numeru: Thor, śnieżka i jego "Little Frost Giant". 7.5/10.

Avengers vol. 5 #16
Hotaru: Chociaż lubię Caselli'ego, to z bólem muszę przyznać - Hulk mu nie wychodzi. Artysta jakoś kompletnie zaprzepaszcza jego skalę. W jego interpretacji Hulk to nie Zielone Monstrum, ale Zielony Stworek. I od kiedy Sunspot lata? To jednak jedyny zarzut, jaki mam wobec oprawy graficznej. Na szczęście komiks czyta się przyjemnie, szczególnie sceny z Adamem i Starbrandem oraz Edenem i Captain Universe. Pozostałe są znośne.
grzgrzegorz: Nadal bardzo dobrze, szkoda tylko tych walk off panel, ale mam nadzieję, że niedługo zobaczymy wreszcie potęgę Najpotężniejszych Avengers W Historii Marvela. Numer, jak dla Mnie kradnie Hulk - Agent of S.H.I.E.L.D. 8/10.

Cable And X-Force #11
jdtennesse: Myślałem, że dostaniemy jakieś wyjaśnienie odnośnie wizji Cable'a i w sumie jakieś dostaliśmy…chyba. W większości numer jest poświęcony Domino i Boomer, które próbują uratować młodego mutanta przed zniszczeniem szpitala i masowym (nieumyślnym) mordem na jego pacjentach. Z jednej strony wydaje mi się, że cała historia z Dom i Boom jest nieco za bardzo wydłużona, ale z drugiej strony mamy fajnie pokazany rozwój relacji między członkami zespołu. Boom i Dom są swoimi przeciwieństwami, różnią się chyba wszystkim, ale jak się okazuje ich współpraca przynosi (jakieś) efekty. W końcu szpital i pacjenci zostają uratowani, a przy okazji dziewczyny mają trochę zabawy. Co z tego, że przy okazji niszczą stuletni most? A Hope walczy (krótko) z jakimiś roboto zombie w swojej (jednej z…) przyszłości. I zostaje uratowana przez.. no właśnie – to jakaś Lady Stryfe? Nie wiem jeszcze czy ten pomysł niesie ze sobą więcej możliwości czy obaw. Rysunki są na w miarę przyzwoitym poziomie. 6/10.

FF vol. 2 #9
Krzycer: Juliusz Cezar był kosmitą? Wat? Co się dzieje w "Fantastic Four"?
Bentley jako Hitchcock - ładne. I w ogóle ten wątek był sympatyczny. Mniejsza o fałszywie brzmiące postaci, nie było ich więcej, niż w innych Fractiońskich komiksach.

Iron Man vol. 5 #13
Krzycer: Death's Head! I rozczarowująca kontynuacja wątków 451 i Megazorda. Ale przynajmniej mamy Death's Head.
Poza tym wciąż liczę, ze 451 okaże się Unitem w przebraniu czy coś, bo wciąż nie rozumiem, czemu Gillen miałby dwa razy wprowadzać tę samą postać.

Nova vol. 5 #6
Hotaru: Niestety, zmiana zespołu twórców nie spowodowała, że zacząłem pałać do Sama Alexandra sympatią. W moich oczach to nadal materiał co najwyżej na drugi plan, tło dla prawdziwego bohatera, który w konfrontacji z nim przestawałby być nijaki. Styl Mediny jest podobny do McGuinessowego, a to znaczy, że są sceny gorsze i lepsze. Wielka szkoda, że główny bohater w ogóle nie wygląda na swoje 14 lat, dałbym mu jakieś 4 lata więcej. A fabuła... jaka fabuła? To zlepek scenek rodzajowych. Dziwnym zbiegiem okoliczności jednak, nawet mi tego nie szkoda.
Krzycer: Liczyłem, że przybycie Wellsa rozwiąże wszystkie problemy. Przeliczyłem się. Czyżby problemem nie był Loeb, a Sam Alexander? A może to po prostu nie jest komiks dla mnie, tylko dla mojego nieistniejącego dziesięcioletniego bratanka?
grzgrzegorz: Jak dla Mnie mogłoby nie być tego numeru. Uważam, że jest całkowicie zbędny. Kolejne przygody w szkole, rozmowa z matką- nuda. Czytając Novę nie robię tego dla perypetii głównego bohatera w szkole, czy jego dylematów z dziewczynami, tylko dla przygód w kosmosie . Komiks na 3/10. Mam nadzieję, że następny numer będzie ciekawszy.

Savage Wolverine #7
kuba g: Jedno przyznam. Przy całym przesycie Loganem i znudzeniem postacią, gdy czytam jak prowadzi go Wells od razu przestaję ziewać i marudzić. Do tego jego idealne wyczucie Elektry (scena gdy Wolverine patrząc na Elektrę stwierdza, że musi już być znudzona zabijaniem żołnierzy The Hand jest moim faworytem) oraz kłamliwy Kingpin i jestem kontent. Tak, podobał mi się ten zeszyt, przymykam oko nawet na fakt, kto faktycznie został wskrzeszony w miejsce Bullseye'a. Troche tanie zagranie, ale dalej nie psuje mi lektury.
grzgrzegorz: Bardzo dobry komiks po który warto było sięgnąć. Zwłaszcza dla Fiska i ostatniej strony. Nie znam za dobrze Elektry, ale w team-upie z Loganem prezentuje się bardzo dobrze. 7.5/10.

Scarlet #7
kuba g: Lubiłem pierwszy tom Scarlet. Podobał mi się też pierwszy (a właściwie 6) numer kontynuacji. Kupiło mnie w tej serii prostolinijne podejście do zemsty i konsekwencji traumy po zbrodni. Pomysł połączenia jak konstruktywnie pokierować własnym pragnieniem sprawiedliwości z czysto komercyjnym zabiegiem nawiązania przez scenarzystę do wydarzeń, którymi medialnie żyła Ameryka. Tym razem Bendis skupia się właśnie większym planie pod pozorem desperackich i nieprzemyślanych poczynań Scarlet. Na pięciu się w górę drabiny korupcji. I to też mi się podoba. To nie jest wybitny komiks, ale jest jednym z tych autorskich tytułów, który uparcie czytam i czekam na następny numer, nawet jeżeli przerwy między odcinkami są tak długie jak tu. Ale warto, Alex Maleev może brać ile czasu tylko chce, aby dopieścić te zeszyty.

Superior Carnage #1
Krzycer: Z jednej strony - Wizard miał kogoś w odwodzie. Geniusz zbrodni! Z drugiej strony, geniusz zbrodni nie sprawdził, w jakim stanie jest Carnage, a przecież jeśli dobrze pamiętam "Minimum Effort Carnage" został poddany w miarę publicznej lobotomii.
grzgrzegorz: Fajny komiks. Tyle i aż tyle. O ile poprzednie mini z czerwonym Symbiotem w roli głównej błyszczały od strony wizualnej, o tyle ta seria nie dorównuje im pod tym względem. Nie jestem wielkim fanem Kletusa, ale z chęcią przeczytam jego obecne przygody do końca. Na początek mogę dać 6.5/10.

Thanos Rising #4
Hotaru: Aaron potrafi napisać kilka mocnych scen. Wielka szkoda, że Bianchi nie potrafi ich zilustrować. Z numeru na numer coraz bardziej przeszkadzają mi rysunki. Większość kadrów jest niestaranna i - co gorsze - nienatchniona. Odnoszę wrażenie, że kolorysta nawet nie próbował ratować oprawy graficznej, odwalił minimum gwarantujące wypłatę. Mam nadzieję, że ostatni numer nie będzie wyglądał jeszcze gorzej...
grzgrzegorz: Nadal nie podoba Mi się wygląd Thanosa zaprezentowany w tym komiksie. Jest taki jakiś...odpychający. Poza tym robienie z niego zwykłego psychopaty, który morduje na lewo i prawo dla samej radochy mordowania i straszy się nim dzieci jest strasznie głupi. W końcu jest jedną z niewielu istot, której boją się najpotężniejsi we wszechświecie. Z czystym sumieniem mogę dać tylko 5/10.

Thor: God Of Thunder #10
Hotaru: Solidna lektura. Historia "Godbomb" całkiem przypadła mi do gustu, chociaż Gorr zbyt szybko stał się przewidywalny. Zabrakło też w skrypcie tego numeru finezji, niektóre ze scen są wręcz drętwe, ale przymknę na to oko, bo Esad Ribic swoimi rysunkami ratuje klimat tam, gdzie skrypt niedomaga. W kolejny numerze finał. Już zacieram ręce.

Ultimate Comics: Spider-Man vol. 2 #25
Hotaru: Fenomenalny numer. Pozbawiony akcji, fenomenalny numer. Pozbawiony akcji, fenomenalny numer, podczas którego nie nudzimy się ani chwili. Sceny z Gwen i May, Milesem i kolejno Kate, Ganke i Jessicą - zarówno, jeśli chodzi o scenariusz Bendisa, jak i o świetne rysunki Marqueza - są genialne. Lepiej już zamilknę, zanim mój entuzjazm bezkrytycznego fanboya przekreśli wszelkie przyszłe pochwały, jakie mogę napisać pod adresem tej serii. W każdym razie - polecam!

Uncanny X-Force vol. 2 #8
jdtennesse: Numer poświęcony Betsy i Fantomexowi oraz jego dwóm pozostałym mózgom. Chyba tyle umiem o tym powiedzieć w skrócie. Pokręcone. Dziwne. Niezbyt ładne (rysunki dwóch autorów, znowu!). Po co? Betsy chce załatwić pewne sprawy z przeszłości. Momentami nie wiedziałem, kto w ogóle co robi, rysunki i kolory były co najmniej niedokładne. A fabuła? Jak w telenoweli – jedna z drugą, za plecami trzeciego, oszukującego drugą? Czasami się zastanawiam, po co ja to wszystko czytam? 2/10.

What If? AvX #2
Hotaru: Cóż, pierwszy numer był spoko. Ten... jest znośny. I choć nadal ten projekt wypada lepiej od pierwowzoru, to różnica zaczyna coraz bardziej przypominać taką, jak pomiędzy dziurą w łatwiej i trudniej dostępnym zębie. A i tak przeczytam trzeci numer, tylko po to, by się przekonać, czy obecność Storm na okładce to nie pomyłka.
jdtennesse: No i dobrze. Tak miało być od samego początku. Hope dostała moc Phoenix. Co z tego wyniknie? Na pewno nie podział na pięć. Ale to dopiero nastąpi. A co nastąpiło do tej pory? Niewiele, ale i tak więcej niż w oryginale AvX. Logan zabił Storm (sprowokowany). Magneto rozdupczył bazę Avengers (w odwecie, tylko czekał na okazję). Zabrał Hope na Księżyc, a Emma zabrała się z nimi na wycieczkę (bo będzie mu potrzebna). Po wybuchu pojawiło się kilka ofiar wśród Avengers (rzecz jasna więcej niż jedna Storm po stronie mutantów, bo będzie łatwiej bronić A niż X). Namor nie walczył z Loganem – Loganem szarpnęło nagle poczucie winy, więc dał się pobić. Trochę sobie pogadali, jak zwykle. Thor osłabił Phoenix, ale co się z nim stało? Troje Avengers na chwilę posmakowało mocy Phoenix (po co?). To by było na tyle. A mimo wszystko i tak nie było tak źle, jak w oryginale. Dlaczego? Bo szybciej i w miarę z sensem (choć nie do końca). Fajne rysunki. 6/10.

X-Factor #259
Hotaru: Pomijając średnią oprawę graficzną, ten numer całkiem mi się podobał. Nigdy nie interesowało mnie pochodzenie Longshota i Shatterstara, ale to, co zaproponował w tym numerze Peter David, choć mało subtelne, zdaje egzamin. Zaczynam przyzwyczajać się do tej one-shotowej formuły "End of X-Factor", ale nadal wolałbym coś więcej. Trudno.
Krzycer: Wreszcie jest! Z dawna zapowiadany numer, w którym PAD wyjaśnia niektóre z największych tajemnic lat 90! Co Longshot ma wspólnego z Shatterstarem i na odwrót? A przy okazji, co się stało z dzieckiem Longshota i Dazzler? I czemu zostało ono kompletnie zapomniane?
Wyjaśnienie jest absolutnie porąbane, idiotyczne i możliwe tylko w komiksach (...i w "Terminatorze"). I super. Sensu nie ma, czytało się fajnie... no i sprawa ciągnęła się od lat, a to zawsze miło dostać tak konkretną odpowiedź.avalonpulse0309c%20%5B1600x1200%5D.JPG
Dżentelmen: Skoro są nawzajem swoimi ojcami to jest paradoks. W oryginalnej wersji czasu któryś musiał powstać w inny sposób więc jak się komuś kiedyś będzie nudziło to będzie mógł napisać o tym komiks. I jeszcze nawiązanie do Doctora w numerze o podróżach w czasie.
jdtennesse: Jakie to było głupie. Nie tak wyobrażałem sobie koniec tego zespołu i tej serii. A wielka szkoda. Niekoniecznie oczekiwałem wielkiego bum, historie typu stand alone też mają swój urok, ale żeby przynajmniej miały jakiś sens. Wreszcie zaprezentowano nam historię i tajemnicę, która ciągnęła się od połowy lat 90-tych bodajże. I co? Nic. Dosłownie. Longshot i Shatterstar są swoimi ojcami, jeden dosłownie, drugi przez klonowanie. A matką jest Dazzler. Ok. Pomijam fakt, że jest to niesłychanie głupie, ale fabularnie to w tym zeszycie nic się nie trzyma kupy. Cały początek to wstęp do rozwiązania zagadki. Więc mamy Rictora walczącego na arenie oraz Stara i Shota, którzy Rictora nie pamiętają. Dlaczego? Bo jesteśmy w przeszłości, tej pre-X-Men. Ale co najbardziej nie trzyma się kupy? Wymazywanie pamięci i wysyłanie dziecka 100 lat do przodu. I robi to samo dziecko, tylko że już jako dojrzały facet. A kto wysłał to dziecko pierwotnie 100 lat do przodu, żeby zostało wychowane przez innych rodziców? Czyżby też sam Shatterstar? Gorzej już chyba być nie może. No i rysunki też bardzo takie sobie. 2/10.
Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:

avalonpulse0309a1.jpgUncanny X-Force vol. 2 #8
Autor:
Kris Anka

Hotaru: Zawartość tego numeru jest tak kiepska, że nawet nie chciało mi się opiniować. Tym większe wrażenie robi świetna okładka Krisa Anka. Betsy i Cluster trzymające się nawzajem w szachu - świetnie pomyślane, skomponowane i wykonane. Rozpływam się nad kolorami.






Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2013.07.17
Redaktor prowadzący: Sc0agar4kKorekta: Sc0agar4kRedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.