Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #175 - Second Coming SC

lt%20175s2.jpgSecond Coming SC
Scenariusz: Mike Carey, Craig Kyle, Chris Yost, Matt Fraction, Zeb Wells
Rysunki: Stuart Immonen, David Finch, Terry Dodson, Ibraim Roberson, Greg Land, Mike Choi, Nathan Fox, Esad Ribic
Okładka: David Finch
Data wydania: 22.06.2011
Liczba stron: 264
Cena: 24,99$
Zawiera: Second Coming #1-2, Uncanny X-Men #523-525, New Mutants vol. 3 #12-14, X-Men: Legacy #235-237, X-Force vol. 3 #26-28 oraz materiały z Second Coming: Prepare

ArtX: Opisywany przeze mnie crossover zamyka pewien etap w dziejach mutantów Marvela, tak więc do jego pełnego docenienia i zrozumienia potrzebna jest znajomość poprzednich wydarzeń. Jest on też ostatnią częścią trylogii, w skład której wchodzą również "Messiah CompleX" i "Messiah War". Wypadało by też zapoznać z serią X-Force vol. 3, gdyż wiąże się ona z "Second Coming", a że jest to jedna z najlepszych serii jakie w ostatnich latach wydał Dom Pomysłów, to gorąco ją polecam. Co więcej, w crossover ten wpleciono finał przygód X-Force, więc jeśli nie przeczytacie tej historii, nie będziecie wiedzieli jak zakończyły się perypetie grupy Logana - dla fanów tej drużyny jest to tym samym opowieść obowiązkowa.

Cały okres trylogii mesjasza opiera się na narodzinach nowego mutanta, który ma zbawić rasę homo superior od wymarcia. Pod opieką Cable’a mały mesjasz wyrusza w podróż w czasie i przestrzeni, a X-Men czekają na jego ponowne przybycie. Powrót zbawiciela (lub w tym przypadku zbawicielki) następuje właśnie na początku "Second Coming", jednak jest wiele osób, które postrzegają Hope (bo o niej mowa) jako antychrysta, który sprowadzi na nich koniec świata. Zaczyna się polowanie, a na dodatek główny antagonista X-Force postanawia raz na zawsze rozprawić się z mutantami.

Cechami charakterystycznymi "Second Coming" jest szybkie tempo akcji i rozmach na miarę hollywoodzkiej superprodukcji. Nie znaczy to jednak, że autorzy nie zadbali o rozwój postaci; udało im się ukazać relacje między poszczególnymi bohaterami. Co więcej, relacje ewoluują, albowiem na jaw wychodzą sekrety Cyclopsa, które zaszokują wielu jego przyjaciół, X-Manów z wieloletnim stażem. Hope znajduje się nagle w nowym otoczeniu i musi się odnaleźć wśród innych mutantów. Jest to też komiks, w którym przywódcze zdolności Cyclopsa są ukazane w mistrzowski sposób. Wszystkie bolesne kwestie zostają odłożone na dalszy plan, gdy mutantom grozi niebezpieczeństwo. Scott jest gotów odpowiedzieć za swoje czyny, lecz ocalenie mieszkańców Utopi jest dla niego priorytetem. Cyke jest liderem, który zrobi wszystko, aby uratować swoich ludzi i doskonale sprawdza się w tej roli. Wszystko to sprawia, że nie czytamy tylko tzw. nawalanki i rozpierduchy. Jest tu też treść.

Czasami wydarzenia z komiksów, książek i filmów nie robią na nas wrażenia. Mamy wrażenie, że to już było, a bohaterowie i tak wyjdą obronną ręką z wszelkich tarapatów. Może to tylko moje wrażenie, ale "Second Coming" nie cierpi na tą przypadłość - jest naprawdę dramatyczne i trzyma w napięciu. Obserwując strefę wojny w jaką zamienia się Utopia, autentycznie obawiam się o los postaci.

Struktura crossovera jest taka sama, jak w części pierwszej – "Messiah Complex". Historia rozgrywa się na łamach czterech serii: wspomniane już X-Force vol. 3, Uncanny X-Men, New Mutants vol. 3 i X-Men: Legacy. Kilka serii oznacza kilku twórców i muszę przyznać, że widać różnicę poziomu poszczególnych części, tak scenariuszowo, jak i graficznie. Np. Matt Fraction nie umie pisać Bastiona tak, jak Yost i Kyle. Dwaj ostatni potrafią włożyć w usta tej postaci takie słowa, jakie istotnie wypowiadałaby zimna, pozbawiona uczuć maszyna. Fraction już tego nie robi. Jego Bastion traci swoje podstawowe atrybuty. To samo tyczy się rysunków; Mike Choi wymiata, a pozbawione słów, efektowne sceny z drugiego i trzeciego zeszytu jego autorstwa (na moście Golden Gate) zapierają dech w piersiach. To chyba najbardziej filmowe z komiksowych scen, jakie kiedykolwiek widziałem. Pasuje mi do nich utwór "The Host of Seraphim" z filmu Mgła. Tworzy odpowiedni klimat. Przy rysunkach Choi'a i Diogenesa Nevesa, Greg Land wypada gorzej, a Terry Dodson najgorzej. Jest też świetny David Finch, który w prologu narysował kapitalny pojedynek na szosie. Ogólnie rzecz biorąc scenariusz i rysunki, choć zróżnicowane, trzeba zaliczyć na plus, aczkolwiek uważam, że "Messiah CompleX" miał lepszy (równiejszy) zestaw twórców.

Wspomniane przeze mnie niedociągnięcia nie są jednak w stanie wpłynąć na końcową ocenę tego komiksu, która musi być oceną pozytywną. Jest to ostatni dobry event z mutantami, który wydał Marvel - pozostawia "Schism" oraz "AvX" daleko w tyle.

lt_5pts.png
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.