Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #299 (13.05.2013)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 13 maj 2013Numer 19/2013 (299)


Mściciele i mutanci, to byli główni bohaterowie w minionym tygodniu. Po kilka zeszytów dla każdej z grup i niewiele miejsca na inne serie. Coś jednak zawsze uda się znaleźć.

Alpha: Big Time #4
Krzycer: No dobra, w końcówce zmieniamy mocno klimat. A ponieważ to historia o czwartoligowej postaci, to... naprawdę nie wiadomo, co się dalej stanie.
W każdym razie gdyby po tej miniserii Alpha miał się jeszcze gdzieś pojawić, to nawet chętnie sięgnę po taki komiks.
Gamer2002: apowiedziany epicki team-up z Thorem - 2 strony w których Thor się zjawia by cisnąć piorunem i zakończyć sprawę. Poza tym, dowiadujemy się czemu superbohaterowie nie wystawiają nosa spoza NY, czyli miasta Punishera - prawdziwi przestępcy się nie patyczkują. Przy okazji, zmieniono kolorystę, 7/10.

Astonishing X-Men vol. 3 #62
Undercik: Miałem po ten numer nie sięgać, lecz w pewnym momencie dotarła do mnie informacja, że ma zostać poruszony wątek związku Icemana z Mystique. Stwierdziłem zatem, że go przekartkuję. Zamiary jednak legły w gruzach, gdyż po 3 stronach cofnąłem się do początku i zacząłem normalnie czytać. Dobry numer Astonishing X-Men! Nareszcie! Liu chyba przełamała klątwę rzuconą na ten tytuł. Szkoda, że tak późno, ale dobrze, że w ogóle. Mamy świetne ukazanie Icemana. Samo wejście głębiej w jego psychikę przezentuje się wyśmienicie. Nie dość, że mamy rozdwojenie jaźni, które jest wywołane problemami Bobby'ego, to na swerze umysłowej się nie kończy. Mamy nieświadomie tworzenie innych ciał, które zaspokojają ukryte potrzeby. No i oczywiście zima stulecia, prawdopodobnie wywołana także przez Drake'a.
Przy okazji duetu Kitty/Wolverine nigdy za dużo. Wszystko co wybiela X-Men po AvX sprawia mi przyjemność. Jednak to nie jedyny plus tej konwersacji, którą naprawdę czyta się przyjemnie, a Logan nie wychodzi na aż takiego buca jak ostatnio. Pojawia się też światełko nadziei na powrót Shadowcat do Colossusa. Plus miły wątek z małymi kociakami. Chyba najlepszy komiks z rodziny X-Men w tym roku.
Krzycer: Kotki! Oraz fajne spojrzenie na życie wewnętrzne Icemana. Które byłoby fajniejsze, gdyby nie opierało się na jakimś McGuffinie z innego wymiaru. A także kotki! No i fajny występ Mystique, z jakimiś emocjami tlącymi się pod opanowaną powierzchnią zimnej suki. Ale przede wszystkim małe kotki.
avalonpulse0299b%20%5B1600x1200%5D.JPGgrzgrzegorz: Komiks tygodnia. Muszę się przyznać, że nie czytam zapowiedzi więc ten numer jest dla mnie zaskoczeniem totalnym. A więc: genialnie pokazana scena w łazience (zimne łapki Icemana :P ), Mystique i jej "stosunek" do Drake'a wypada genialnie, cała akcja w restauracji z Kitty i resztą dziewczyn też wypada powyżej średniej. Jednak według Mnie najlepsze zaprezentowano na kilku ostatnich stronach i Iceman jako Badd-ass zapowiada się genialnie. Jestem tylko ciekaw jak w to wszystko zostanie wplątany Thor (pamiętacie jeszcze niedawną mini-przygodę tych dwóch w A+X?). Wszystko to jest tak dobrze poprowadzone w tym numerze, że aż nie mogę doczekać się na następny numer. Z czystym sumieniem stawiam 9/10.
Gil: WRESZCIE!!! Nareszcie numer, który przystaje do mojego wyobrażenia o tej serii w rękach Marjorie Liu! Numer, który nie traktuje o wymuszonych pierdołach i nie szuka na siłę akcji, a za to skupia się na postaciach i czerpie z ich bogatej historii. Szczerze mówiąc, jak na początku zobaczyłem Mystique, to od razu pomyślałem, że będzie to na siłę podpinane pod pomysły Bendisa, ale na szczęście tak nie jest. Jest subtelne nawiązanie do nich, ale historia od początku do końca idzie swoim torem. Chociaż… wyczuwam jakąś konotację z pokazaną niedawno w A+X historyjką z Icemanem i Thorem. Ciekawe, w którą stronę to pójdzie? W każdym razie, mamy tutaj spory kawałek dobrze skonstruowanej zagadki, okraszonej zabawnymi sytuacjami, w sosie z dobrych dialogów. I bardzo przyjemnie mi się to czytało. Czas i kolejny numer pokażą, czy było to za sprawą kontrastu z tragedią w postaci X-Termination, czy rzeczywiście sama ta historia jest tak dobra. Mam szczerą nadzieję na to drugie. Aha, i rysunki też ogólnie wyszły dobrze, chociaż wymagały nieco oswojenia, bo pierwsze wrażenie jest trochę mylące. A za całokształt to nawet mogę dać 7/10.
jdtennesse: Zacznę od tego, co mi się nie podobało, czyli rysunków. Mam wrażenie, jakby ktoś dał dziecku kredki albo ołówek i kazał zająć się sobą. Ale przynajmniej wszystko jest czytelne, przejrzyste. A tak poza tym, to w końcu jest numer, który nie goni swojego ogona, ani też żadnej innej serii. Znowu zwycięża historia, gdzie nacisk kładzie się na postaci, a nie na bezcelowe i nieuzasadnione walki. Pojawia się wątek miłosny w osobach Kitty i Bobby’ego, który próbowano już rozwinąć, ale chyba z niewielkim skutkiem. Pojawienie się Mystique oznacza kłopoty, ale scena w jej łazience wymiata. Natomiast pojawienie się wszystkich(pewnie nie, ale na pewno wielu) miłości Icemana wnosi nieco psychodeliczną atmosferę. Wiemy, że przypadek nie odegrał tu dużej roli. No i zbliża się nowa epoka lodowcowa. Cieszę się, że próbują wykorzystać potencjał Bobby’ego. Nigdy za nim nie przepadałem, wydawał mi się jednowymiarowy, zarówno pod względem charakteru jak i mocy. Dopiero, gdy zaczęto eksperymentować z jego mocami, ujawniły się również ciekawe cechy jego charakteru. Natomiast domyślać się można skąd u niego ten nowy, „zły” look. Fioletowe oczęta pewnie są pozostałością po niedawnym AoA. 6/10.

Avengers Arena #9
Hotaru: Dennis Hopeless po raz pierwszy uśmiercił bohatera, na którym mi autentyczie zależało. I nie trafił mnie szlag. To chyba dowód na to, że scenarzysta naprawde wie, co robi. Historia Apex ani mnie nie grzeje, ani specjalnie nie ziębi. Chyba, od kiedy wiadomo, po której stronie będzie stała ta postać, emocjonalnie się od niej odseparowałem. Rysunki Walkera są jak zwykle świetne - artysta wie, w którym kadrze dać z siebie wszystko, a kiedy może sobie pofolgować. Wspierają go klimatyczne kolory Beaulieu. Widziałem już zapowiedź kolejnego numeru i nie mogę się doczekać.
Krzycer: Alas, poor "shortest comeback ever" Justin. No i trafiłem idealnie, że tajemnica Apex będzie toczka w toczkę jak w tym jednym sezonie Buffy. Nie, żeby to było szczególnie trudne.
A poza tym: dzieciaki próbują pozostać bohaterami, Chase się łamie, ma to sens. A i tak najprościej sprawić, by młodzi bohaterowie się powyrzynali, ujawniając, że jedno z nich wcale bohaterem nie jest.
W skrócie: wciąż mi się podoba.
wolvie111: Kolejny dobry numer. Apex i Tim- z pewnością ciekawe i dość nietypowe rodzeństwo. A już się bałem, po ostatniej lekturze, że ta postać zostanie spartolona. To, że Apex powróci w najmniej odpowiednim momencie było do przewidzenia, jak i do przewidzenia było, że oberwie się za to Nico. Jednak tak bezwzględnej zemsty na Justonie się nie spodziewałem. Szczerze? Bardzo dobrze, bo postać była nijaka i już dawno powinna być martwa, a poza tym jestem ciekaw jak bardzo podsyci to atmosferę w grupie. I oczywiście Sentinel w jej rękach będzie użyteczniejszą zabawką, co widzimy już w zapowiedziach. Pewnie finałem tej sytuacji będzie, piękne poświęcenie Tima, dla reszty. Dość oczywiste? Nie szkodzi, bo wciąż mam dużą frajdę z czytania tej serii. Szata graficzna odpowiednia do klimatu serii, dla mnie ok. Dam 7/10.
Gil: Znacie te sytuacje, kiedy wystukujecie do kogoś strasznie długiego maila z wyjaśnieniem jakiejś niezwykle istotnej sprawy, a ta osoba odpowiada tylko krótkim “aha, okej”? No więc, „aha, okej” to jedyny komentarz, jaki przychodzi mi do głowy po przeczytaniu tego zeszytu. Najwyżej jeszcze kołatające się między uszami pytanie/skojarzenie, czy imię Apex jest jakimś nawiązaniem do Apex Twin? No bo co mam dodać? Wielka rewelacja na temat postaci, którą dopiero co poznaliśmy robi takie samo wrażenie jak przeczytanie składu szamponu, gdy nie weźmie się ciekawszej lektury na dłuższe… nevermind :P . Domyślam się, że to miało być szokujące, ale nie jest, bo zabrakło czasu na wytworzenie więzi z postacią i w ogóle nad seria wisi widmo nierealności wydarzeń. Graficznie wygląda to fajnie, ale poza tym jest tylko jednym wielkim „aha, okej”. A najwyższa możliwa ocena dla czegoś takiego to 4/10.

Avengers Assemble #15AU
Krzycer: Moment, jeszcze raz. Wielka Brytania najpierw jako pierwsza pokazała Skrullom, gdzie raki zimują, a teraz jeszcze radzi sobie z Ultronem zdecydowanie lepiej, niż reszta świata? Avengers powinni zawiesić rajtuzy na kołkach i sprowadzić do siebie MI-13...
Konkretniej o komiksie: co prawda debiutuje tu jedna z głupszych marvelowych supermocy, ale za to jest to również pierwszy dobry komiks z Faizą od zamknięcia MI-13, a to wystarczy, by mnie kupić.
Gil: To. Było. Dobre. Nie spodziewałem sie tego i z początku nie chciałem uwierzyć, ale jednak nie da się zaprzeczyć, że to było dobre. Zostałem kupiony już na pierwszej stronie, kiedy Graham nauczył Ultrony gadać po dalekowemu, a potem to już tylko bardziej się wczuwałem. I strasznie się ucieszyłem, kiedy znów zobaczyłem Faizę i Dana, bo przypomniały mi się dobre czasy MI:13. Miło mi też było poznać Mel, którą możemy również uznać za ukłon w stronę pomysłu Hopelessa i jego Braddock Acaddemy. I mimo faktu, że to tylko krótki tie-in bez większego znaczenia, naprawdę kibicowałem im wszystkim do samego końca. Bo – powiedzmy to razem – to było dobre! I rysunki też były dobre, chociaż może nieco pospieszne. Tak więc podkreślę to oceną 7/10.

avalonpulse0299c%20%5B1600x1200%5D.JPGAvengers vol. 5 #11
Hotaru: Jakoś wyjątkowo nie podszedł mi ten numer. Widzę, że Hickman miał na niego pomysł, wiem nawet, co próbowałem tym numerem osiągnąć, a mimo wszystko nie jestem przekonany, czy nie można było tego zrobić lepiej. I szybciej. Bo to praktycznie cały numer poświęcony niepotrzebnym ekspozycjom zaniedbanych do tej pory postaci. Strona graficzna też mi nie podeszła. O ile nie mam większych zarzutów do Deodato Jra, o tyle kolory Martina były wyjątkowo nużące.
Krzycer: Śmieszne. Hickman jak chce być śmieszny, to jest naprawdę śmieszny. Ale przebitki z Shang-Chi były beznadziejne. Ok, rozumiem co autor chciał osiągnąć przez narrację, ale pomogłoby, gdyby jakoś osadził te sekwencje w ramach komiksu, a tak... gdzie on był? Jak tam się znalazł? Skąd wiedział, gdzie ich szukać? I w ogóle o co chodzi i jak to się ma do Ogrodu, Builderów i całej reszty?
A tak poza tym - w tym tygodniu to był komiks, który powinien się nazywać "Secret Avengers".
Gil: Tym razem mamy do czynienia z dość wyraźną zmianą klimatu. Ze skali kosmicznej schodzimy do spraw przyziemnych, a sposób przeprowadzenia tej misji sprawia, że nadawałaby się ona bardziej pod szyld Secret Avengers z czasów, kiedy serię tę pisał Ellis. Historia jest krotka, konkretna i nawet dość brutalna. Powstaje więc pytanie: skoro regularni Avengers mają środki i dość ikry, by przeprowadzić taką misję, to po co musimy się męczyć z mierną serią Secret Avengers? Anyways… jak już wspomniałem, historia jest dobra i konkretna – samotny, zamknięty numer, wbity między trybiki wielkiego planu Hickmana. Fajna odskocznia. Mamy tu trochę humoru, którego dostarczają Sam i Roberto, trochę szpiegowskiej strategii w wykonaniu Karolki oraz niemniej szpiegowskiej akcji w rękach Natashy i Jess. Ale najlepiej wypada Bruce… ehm – Shang Chi w pojedynku z Chimerą. Tutaj również najlepiej sprawdziły się rysunki Deodato, które w tym zeszycie przechodzą sporą huśtawkę nastrojów. Ale za całokształt jak najbardziej należy się solidne 7/10.
kuba g: Pamiętam, że gdy Brubaker prowadził swoje dość słabe Secret Avengers jedynym momentem gdy historia naprawdę mnie interesowała to gdy wypchnął Shang Chi na pierwszy plan. I teraz Hickman podlizuje mi się robiąc coś podobnego udowadniając jak wiele potencjału wciąż tkwi w tych niby zlanych przez wielu postaciach z 70/80. DO tego w końcu dobra zabawa kiczowatą szpiegowską konwencją akcji i wychodzi spoko numer, który podoba mi się bardziej niż większość numerów dotychczas.

Avenging Spider-Man #20
Gil: Hm... czy mamy jakiś tydzień udowadniania, że można pisać Secret Avengers lepiej niż w ich macierzystej serii? Bo tutaj również dostrzegam to wyraźnie. I niestety, jest to dla mnie dominująca cecha tego numeru, bo więcej uwagi zwróciłem na ten fakt, niż całe zamieszanie wokół Chameleona. A to pewnie przez fakt, że Potter ostatnio zbyt często wpada na byłych członków różnych wersji Sinister Six i mam wrażenie, że po prostu trzeba to starcie odfajkować i przejść dalej. Tak więc jakoś niespecjalnie przejąłem się faktem, że Ruskie chcą wyeliminować Chameleona, a bardziej zastanawiałem się, dlaczego trzymają go na Helicarrierze, zamiast w Raft i czemu jego maska tak jakoś inaczej wygląda? Ale nie zrozumcie mnie źle – numer nie był zły i nie mam się za bardzo czego czepiać. Po prostu jakoś mnie nie wciągnął, więc dostanie takie nietrafione 4/10.

Deadpool vol. 3 #9
Gil: Albo coś jest nie tak z moją kopią, albo ten numer ma wyjątkowo dziwny storytelling… W każdym razie, jest trochę lepiej, bo historia zaczyna się skupiać na meritum i mniej błądzi po tematach z czapki wziętych. Fajnie wypada wizyta w głowie Deadpoola, zabawny jest sposób dostania się do więzienia, ale najzabawniejsze jest starcie z Not-Aquamanem. Chyba jednak scenarzystom najlepiej wychodzą takie nawiązania do własnych lub konkurencyjnych postaci. W każdym razie, zrobiło się interesująco, więc zobaczymy, co dalej wyjdzie z tych demonicznych perypetii, a tymczasem dam 6/10.

Secret Avengers vol. 2 #4
Krzycer: Dotąd miałem jakieś wątpliwości, teraz już wiem, że "Avengers" w nazwie to ściema, a to po prostu komiks o SHIELD jest, z gościnnymi występami Avengerów.
I'm okay with that.
Gil: Niezaprzeczalnym odkryciem tego numeru jest fakt, że jednak można narysować Daisy Johnson i Marię Hill w taki sposób, żeby różniły się od siebie. Jakoś nikt dotąd nie zadał sobie tego trudu, albo może po prostu wcześniej celowo nie umieszczano ich obok siebie… Natomiast jeśli chodzi o fabułę, to Secret Avengers zastanawiają się, jak walczyć z robotami, które… mogą mieć własną… świadomość? Wait! Czy ja czytam właściwy numer? Przecież przerabialiśmy to ten motyw na samym końcu poprzedniego wcielenia tej serii. I wszyscy wiemy, jak to wyszło… No i tutaj jest podobnie. A pamiętacie zasadę, że na końcu numeru trzeba wszystko wywalić do góry nogami? Ta-DA! Ale tym razem mogli sobie strzelić w stopę, bo wykręcanie takiego numeru Hulkowi jest mocno ryzykowne. Heh… Zabawne – właśnie pomyślałem, że chętnie bym poczytał, jak Zielony to wszystko roznosi w pył. Na pewno chętniej niż obecny kształt tej serii. Póki co, nie mogę dać więcej niż 3/10.

Thor: God of Thunder #8
Hotaru: Nie mam zarzutów wobec oprawy graficznej. Ribic jest fenomenalny i udowadnia to na co drugim kadrze. Tym razem to fabuła jakoś mnie nie porwała. Cały fragment podróży dwóch Thorów statkiem uważam za bezcelowy, a sabotaż w wykonaniu młodego Thora był wyjątkowo anty-klimatyczny. Spodobały mi się za to jego wnuczki, choć zostały nakreślone dość ogólnikowo. No i ostatnia strona obiecuje dużo frajdy w kolejnym numerze.
Krzycer: Aaron wciąż nie daje plamy. Ósmy numer z rzędu. Niewiarygodne!
A, no i rozwiały się moje ostatnie wątpliwości, że Ribic w roli młodego Thora obsadził młodego Arnolda Shwarzeneggera, bo w końcówce zakłada ciuchy, w których wygląda jak wykapany Conan Barbarzyńca.
Gil: Czekałem na ten moment, kiedy Aaron wykręci wreszcie coś, co splami nieposzlakowaną opinię tego tytułu. I czekam dalej, bo w tym numerze nic takiego nie było. Wręcz przeciwnie – nie wiem, jak on to robi, zmienił dilera czy co, ale jest coraz lepiej! Polubiłem thorowe wnuczki i świetnie się bawiłem przy interakcjach Gromowładnych z różnych czasów. A przede wszystkim, dawno nie doświadczyłem sytuacji, w której jednocześnie sympatyzowałem i z bohaterem i z jego przeciwnikiem. Wiadomo, że trzeba kibicować Thorowi, ale jednak Gorr też ma swoje racje i właściwie to tylko metody kwalifikują go jako złoczyńcę. Ale właśnie dzięki temu, konfrontacja wciąż jest ekscytująca, chociaż trochę już trwa. No i chyba nie muszę dodawać, że nadal świetnie to wszystko wygląda? Jest to kolejne mocarne 7/10.
grzgrzegorz: Zacznę od końca, czyli cliffhangera. To jest To na co wszyscy czekali- a przynajmniej Ja :P - czyli Wielka Trójca. Jestem bardzo ciekaw co z tego wyniknie. Jedynym problemem jaki tu widzę są twarze dwójki młodszych Thorów, czyli "dwa Ogry na polowaniu". Rysownik wybitnie spartolił robotę. Poza tym wszystko prezentuje się pięknie, począwszy od szkiców, a na kolorach kończąc. W kwestii fabuły to mam nadzieję, że już w następnym numerze akcja przyśpieszy bo obecnie trochę zamula i nie za bardzo posunęła się do przodu. Polecam i oceniam na solidne 7.5/10.
jdennesse: >Wciąż jest epicko, nawet gdy Thor dostaje po twarzy kosmicznym rekinem. Współczesny Thor jak widzę korzysta z okazji by kimś pomiatać zaś u Gorra budzą się wątpliwości z racji tego, że stał się tym z czym walczy. No i Dziewczyny Gromu też były fajne a rysunki wciąż mają wysoki poziom 8/10.

Ultimate Comics: Ultimates #24
Krzycer: ...co za absolutny, czerwono-biało-niebieski, patetyczny koszmar. Czyli Humphries kończy w tradycyjnej dla siebie formie. Krzyżyk na drogę, ciekawe, czy nowy scenarzysta zdoła uratować serię.

Uncanny Avengers #8
Hotaru: Zaczynam poważnie zastanawiać się, czy w ogóle czytać dalej tą serię. Nie jestem fanem rysunków Acuny, a scenariusz... cóż, delikatnie mówiąc Remender nie jest tu w najlepszej formie. Wynudziłem się bardziej, niż przy ostatnich numerach Ultimate Comics Ultimates. Wiem, że to wszystko prowadzi do jakichs epickich wydarzeń w przyszłości, ale z numeru na numer coraz mniej mnie to zaczyna obchodzić.
Krzycer: Sunfire fajnie sobie poczyna, pomiot Archangela wywleka pewne sprawy na wierzch... a potem kosi swoich wyznawców i wysadza chałupę.?
Jakoś mniejsze wrażenie zrobił na mnie ten numer. Jak już się dowiemy o co chodzi Urielowi i złej Blindfold może będę w stanie go docenić, na razie zostaję ze znakiem zapytania.
Gil: Nie mam wątpliwości, że Remender próbuje tu rozegrać drugą Dark Angel Sagę. Pytanie brzmi tylko, dlaczego cały czas sam pod sobą dołki kopie? Bo dopóki trzyma się osi tej historii, jest dobrze, ale jak tylko wyciąga jakiś poboczny wątek, zaczyna się katastrofa. Tutaj na przykład całkiem dobrze wyszedł duet Thor & Sunfire, a nawet apokaliptyczne bliźniaki dają radę. Kiedy jednak herosi zbierają się do kupy i zaczynają gadać, to ja mam ochotę wysiąść. Dialogi są tu tak nieludzko sztuczne i ponaciągane, że wyglądają jak scenariusz Trudnych Spraw. Po co te konflikty? Po co te sekrety? A skoro już stawiamy pytania, to po co właściwie był cały ten motyw z Sudanem? Gdybyśmy się skupili bardziej na tej merytorycznej części, byłoby lepiej, więc chyba następnym razem tylko nią się zajmę. A tymczasem wystawię lekko zwyżkujące 5/10.
grzgrzegorz: Akcja fajnie nam się rozwija. Nadal podoba Mi się połączenie Apo i Thora w jednej historii. Tylko Ci Avengers jacyś tacy... niewyraźni. Aha, i Sunfire ma tak odpychający kostium (zwłaszcza maska), że mam chęć zamknąć komiks za każdym razem jak na niego patrzę :? . Za dobry poziom scenariusza i fajne rysunki 6/10 w tym tygodniu.

Uncanny X-Force vol. 2 #4
Hotaru: Mam dziwne wrażenie, że ta seria ukazuje się na rynku wyjątkowo rzadko, a to dlatego, że z numeru na numer mam trudności z przypomnieniem sobie, co działo się ostatnio. A jeśli najlepiej z Uncanny X-Force kojarzę nowe wdzianka Storm i Psylocke, to chyba znaczy, że scenariusz Humphriesa nie jest zbyt porywający. A ten numer nie jest wyjątkiem.avalonpulse0299d%20%5B1600x1200%5D.JPG
Krzycer: Nie. Nie. Nie. Rozumiem, Spiral zależy na dziewczynce, Spiral dostaje drugą szansę. Ale jeśli Humphries da nam dobrego Bishopa "bo przed chwilą opętał go niedźwiedź", kompletnie ignorując wszystko, co Bishop zrobił od Messiah Complex, to będzie koniec mojej przygody z tą serią.
Wyjaśnienie, że wszystko od Messiah Complex do dziś zrobił "bo niedźwiedź" będzie równie złe.
Gil: Oooookaaay… Nie mam już zupełnie pojęcia, o co chodzi z tymi niedźwiedziami i sowami w głowie Bishopa. Ale ponieważ coś tu się wyraźnie ruszyło, na razie pozostawię tę kwestię bez komentarza i poczekam, co z niej wyniknie. Może coś się wyjaśni, a jak nie, to na pohybel. A póki co, rządzi dziesięć stóp zajebistości w czterech stopach wzrostu, czyli Puck – osobnik, który ma whiskey w żyłach i żyły na zębach (chociaż nie wiem, co chciał powiedzieć przez to drugie, ale i tak uwielbiam te jego teksty). No i Spiral wreszcie dostała nieformalny angaż. Aha, i Fantomexowy Trójkąt gdzieś się tam plącze… nadal nie wiem, po co? To teraz zobaczymy, do czego doprowadzi rozpijanie dwunastolatki i czy trend spadkowy w stronie graficznej będzie się pogłębiał. Tymczasem 5/10, ale takie mocno średnie.
grzgrzegorz: Szczerze musze przyznać, że nie za bardzo wiem co się działo w tym komiksie. Bishop gania za jakąś dziewoją i pokazuje jej ptaka...i tyle? Do tej pory przeczytałem tylko numer #1 tej serii, więc sięgnąłem po #4, żeby zobaczyć co tam rozrabia Bish, i... odpuszczę sobie dalej. Aha, nasz czarnoskóry bohater wygląda jak wielka małpa z dredami :P , rysowniku, kimkolwiek jesteś wstydź się. Ogółem 4/10. Nie warto.
jdtennesse: Rysunki nadał dobre, z wyjątkiem scen w wymiarze astralnym. A w historii? Psylocke ponosi klęskę w umyśle Bishopa. Pojawia się nowy wróg, chyba telepata, którego manifestacją jest owa biała sowa. Historia niby zbliża się ku końcowi, ale czy bliska jest rozwiązaniu? Dziewczynka zostaje opanowana przez nowego wroga. Tak w skrócie. Może Bishop teraz trochę wróci do siebie. A reszta to takie tło, Spiral i Betsy mają swój moment, ale Storm jest praktycznie dalej bezosobowa. Jedynie Puck ma fajną chwilę, popisując się swoimi walorami. Ogólnie, baaardzo przeciętny numer, jak i chyba historia. Czytam ze względu na Storm(cały czas liczę że nabierze charakteru), fajne rysunki i początkowy klimat, który już się chyba zatracił. Naciągana ocena: 5/10.

Wolverine vol. 5 #3
Gil: Nadal jest dobrze – historia wchodzi na nowe tory i przynosi kolejne wskazówki, zbliżające nas do rozwiązania zagadki. I tutaj również częściowo widać wpływ tygodnia dobroci dla Secret Avengers. Pojawił się jednak pewien zgrzyt… Chociaż nie, to nawet nie jest zgrzyt, ale raczej zwątpienie w celowość działań autora. Mianowicie, po co tworzyć kolejną grupę nowych postaci, które – znając komiksowy światek – przewiną się raz czy dwa podczas jednego runu, a potem znikną w niebycie? Owszem, są fajne, ale czy nie dało się wykorzystać tutaj jakiś już istniejących, acz lekko zakurzonych postaci, by dać im nowe życie? Trochę mi to zapachniało siłowym wyciskaniem swojego piętna na tytule, ale mimo wszystko nadal czytało się dobrze (nawet jeśli widać tutaj syndrom trzeciego numeru) i wciąż jestem ciekaw, co z tego wyniknie. Tym razem dam więc mocne 6/10 i czekam na finał.
grzgrzegorz: Trochę tak jakby mniej akcji. Sporo rozmów, trochę siekania i tajemnica. Rysunki na stałym dobrym poziomie. Fury w duecie z Loganem jak dla mnie jest dużym pozytywem. A więc i z mojej strony pozytywna ocena 6/10. Można.
Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse0299a.jpgFearless Defenders #4
Autor:
Mark Brooks

Undercik: Sama seria jest cienka jak barszcz. Za to okładki Marka Brooksa wyróżniają tą serię ponad inne z Marvel NOW. Rysownik urzeka nie tylko stylem, ale i pomysłem. Wycinanka z lalką Valkyrie? To nie pierwszy i nie ostatni koncept, który mnie zauroczył. Mieliśmy już zabawkę dołączoną do zestawu. Będziemy mieli menu wyboru postaci, takie jak w bijatykach na konsole. Za każdym razem mam już sobie odpuścić kolejny numer, ale okładka mówi: "Hej, zajrzyj do środka!". Tak też robię. Szkoda, że Bunn nie dostosowuje się poziomem scenariusza.




Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2013.05.08
Redaktor prowadzący: Sc0agar4kKorekta: Sc0agar4kRedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.