Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #15 - X-Men: The Dark Phoenix Saga TP

X-Men: The Dark Phoenix Saga TP
Scenariusz:
Chris Claremont
Rysunki: John Byrne
Okładka: John Byrne
Liczba stron: 200
Cena okładkowa: $24.99
Zawiera: Uncanny X-Men #129-137 i bonusy (okładki oryginalnych numerów i okładki Classic X-Men #35-43, w których przedrukowane były oryginalne numery; kilka niepokolorowanych stron; strona, którą rozpoczęłoby się Uncanny X-Men #138, gdyby Jean Grey nie zginęła)

Cyclop83: Co można napisać w recenzji tej opowieści? Najlepsza, jedyna i niepowtarzalna!!! Nie należałem nigdy do fanów twórczości Chrisa Claremonta, ale to co zrobił w tej historii jest chyba jego największym osiągnięciem. Taka jest moja ocena. Od samego początku widzimy jak akcja nabiera rozpędu. Całą tą opowieść podzielić można na 3 części.

W pierwszej części widzimy jak Mastermind stopniowo zagłębia się coraz bardziej w umysł Jean Grey. W między czasie poznajemy plany jakie ma Hellfire Club. Najciekawiej wygląda debiut uwielbianej przez większość fanów mutantów Katherine Pryde, która obecnie święci triumfy w Astonishing X-Men. Czy może być gorszy moment na dowiedzenie się, iż jest się mutantem? Pierwsza wyprawa do kawiarni z członkami X-Men, a już żołnierze Helfire Club pod dowództwem White Queen zwyciężają naszych herosów. Tylko dzięki braku doświadczenia w działaniu jej mocy, Kitty jest w stanie uciec. Kolejną postacią, która debiutuje w tej historii jest Dazzler. W tym wypadku nasza druga drużyna X-Men zwycięża atakujących ich złoczyńców. Cały czas przewija się przez tą opowieść to co jest moim zdaniem najciekawsze. A mianowicie coraz łatwiejsze przejmowanie kontroli nad umysłem Jean przez Masterminda. Scenarzysta w ciekawy sposób zmusza do działania Kitty oraz co najfajniejsze w tej fazie opowieści: pokazuje kontratak X-Men i bardzo ognistą walke Phoenix versus White Queen.

Część drugą stanowi infiltracja siedziby Hellfire Club, która jest błyskawicznie wykryta a następnie dwie rundy walki X-Men versus wewnętrzny krąg Hellfire Club są tym co każdy fan mutantów powinien przeczytać kilka razy w swoim życiu. Do legendy przeszła już scena Wolverine'a w kanałach, który krzyczy z wyciągniętymi pazurami: "Now it's my turn!". Najbardziej podobała mi się scena przerażenia Masterminda gdy zorientował się jakie moce wprawił w ruch manipulując umysłem Jean Grey.

Trzecia część rozpoczyna się od niespodziewanej i tragicznej sytuacji. Zaraz po odniesieniu zwycięstwa X-Men doświadczają pełnej mocy ich przyjaciółki - Jean Grey. Teraz nosi imię Dark Phoenix. Z łatwością pokonuje swoich byłych przyjaciół i wyrusza w morderczą kosmiczną podróż. Powrót na Ziemie i walka Xavier versus Dark Phoenix jest kolejnym symptomem przebłysku zdolności Claremonta. Następnie walka X-Men z Imperial Guard o życie ich przyjaciółki jest moim zdaniem kwintesencją walki, która oznacza prawdziwych bohaterów. Wzruszające zakończenie dopełnia piękną i epicką opowieść. Czasem dla ratowania wszechświata należy poświęcić jednostkę.

W albumie tym zaprezentowane są szkice, alternatywne projekty stron. W tym szkic alternatywnego początku X-Men #138 w wersji z ocalałą Jean Grey.

White King: The Dark Phoenix Saga. Pierwsze skojarzenie powiązane z tytułem... klasyk. Pozycja obowiązkowa dla każdego prawdziwego fana X-Men.

Aby nie wyjść na osobę posiadającą normalny poziom IQ rozwinę nieco tę myśl. Z perypetiami Jean, wiodącymi do jej nostalgicznej i bardzo melodramatycznej śmierci, zetknąłem się dość dawno. Nastąpiło to wkrótce po tym, jak zainteresowałem się samą serią za sprawą mojej babci... dokładniej jej wypłaty... a jeszcze dokładniej zwyczaju, że po jej odebraniu zabierała ona swych wnuków na zakupy w celu całkowitego ich rozpuszczenia. Tak w me ręce trafił pierwszy komiks spod znaku X. Ale wracajmy do tematu. Po tym wydarzeniu zacząłem pochłaniać wszystko, co z mutantami było związane. Na sagę natrafiłem dosyć wcześnie. Wówczas wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Wartka akcja, efektowne pojedynki, nowe twarze, intryga, podstęp, miłość, zwykła kobieta obdarzona niezwykłą mocą... Sporo tego. Później sama historia poszła w zapomnienie zastąpiona nowszymi przygodami zespołu. Ponownie zajrzałem do niej jeszcze kilkakrotnie. Pierwsze wrażenie pozostało niezmienione. The Dark Phoenix Saga to komiks dobry. Dziś jednak potrafię spojrzeć na nią z innej perspektywy i docenić jej niewątpliwy wkład w historię historyjek obrazkowych.

Kiedy pierwszy numer X-Men ukazał się w 1963 roku specjaliści wróżyli mu wielki sukces komercyjny. Pomysł opierający się na wykorzystaniu nastolatków z nadprzyrodzonymi zdolnościami, które stawiają ich poza nawiasem społecznym, poruszający wątki nietolerancji, dający kobietom i osobom niepełnosprawnym pierwszoplanowe role spełniał wszelkie oczekiwania rynku. Niestety zarówno kampania marketingowa jak i nazwiska takich sław jak Steranko czy Adams nie przełożyły się na komercyjny sukces. Wystarczyły, co najwyżej, na utrzymanie się na rynku. Prawdziwy wielki sukces X-Men przypada właśnie na termin ukazania się Tha Dark Phoenix Saga. Nowi i dorośli bohaterowie stworzyli twórcom spore pole do popisu. Zdynamizowano działania zespołu, wprowadzono brutalność oraz konflikty moralne. Najważniejsza była jednak metamorfoza rudowłosej Jean. Już jako Phoenix zwróciła się przeciw zespołowi, popełniając jednocześnie zbrodnie, za które zapłaciła życiem. Był to na tyle nieoczekiwany zwrot wydarzeń, iż masowy odbiorca zaczął postrzegać tytuł jako ten, w którym pojawiają się innowacje wcześniej nie występujące.

Trochę powiało tu patetycznym stylem mojej pracy magisterskiej. Uznałem jednak, że w tym wypadku od samej historii (którą i tak zatrważająca większość zna na pamięć) ważniejszy jest jej wpływ. Dzięki The Dark Phoenix Saga zespół X-Men jest dziś tym czym wszyscy go znamy. Już za to należą jej się hołdy i uznanie. Dodajmy do tego niewiarygodny debiut Emmy Frost, jako zimnej i wyrachowanej suki (ale taką kochamy ją najbardziej) i otrzymamy...Pozostaje mi tylko zaprosić Was do ponownej lektury.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.