Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalony 2012

Jak co roku, głosowaliście na najlepszych i najgorszych 2012 roku. Musimy przyznać, że w tym roku sprawiliście nam kilka niespodzianek. W Avalonach nie ma też tym razem zdecydowanego zwycięzcy, jak było w przypadku Uncanny X-Force Ricka Remendera w 2011 roku.

Avalony 2012

Przypominamy, że w tym roku po raz pierwszy mieliście możliwość głosowania na pozycje nie nominowane przez Redakcję Avalon Marvelcomics.pl. Cieszy nas, że rzadko korzystaliście z tej opcji - oznacza to, że w większości podzielacie nasze kolektywne zdanie.

Jeśli chcecie przypomnieć sobie wszystkich nominowanych w poszczególnych kategoriach, odsyłamy tutaj.


Najlepszy Ongoing


the_punisher.jpg

ongoing.jpg

Po zaciętej walce tytuł najlepszego ongoinga ląduję w rękach Punisher vol. 5 (22). Tym faktem Frank rekompensuje sobie nieudaną dla niego Arenę, która zakończyła się miesiąc temu. Tuż za jego plecami czaiło się Journey Into Mystery (19), a potem już przepaść i aż trzy tytuły na trzecim miejscu - Fantastic Four (8), Uncanny X-Force (8) oraz X-Factor (8).

Krzycer: Journey Into Mystery. "Komedia w trzydziestu częściach (lub tragedia w trzydziestu jeden)". 'Nuff said. Runners up: Punisher, FF, Hawkeye. W tej kolejności.
Demogorgon: Bezapelacyjnie, Journey Into Mystery. Nie tylko zawierała genialny run Gillena, który stworzył zapewne jeden z najlepszych komiksów w historii Marvela, ale nawet nadchodząca po nim Kathryn Immoen z Lady Sif jest świetna. Powiedzmy sobie wprost - próbowałem wielu serii z Marvela w tym roku, wszystkie szybko olałem, albo odłożyłem do kosza "poczekać aż się skończą". Journey Into Mystery to był jedyny komiks, który mnie naprawdę wciągnął w tym roku.
Undercik: Od czasu jak zacząłem zamawiać komiksy ograniczyłem też ilość czytanych skanów, dlatego też z nominowanych tytułów czytałem tylko 3. Ultimate Comics Spider-Man jest dobry, ale o wiele bardziej w tym roku podobały mi się takie serie jak Scarlet Spider czy moim zdaniem najlepszy ongoing 2012 - Winter Soldier. Skoro jednak nie mogę na niego zagłosować muszę się zdecydować między F4 a FF. Ten sam scenarzysta, ten sam wysoki poziom. Co więc wybrać? FF! Hickman pokazał, że może tworzyć ongoing o postaciach, które w najlepszym wypadku tworzyły drugi plan (Valeria, Franklin) czy tło (cała reszta bohaterów) w przygodach Fantastic Four. Do tego świetnie czuł tego postaci, a formuła jedno zeszytowych historii w tym wypadku sprawdziła się wyśmienicie. To właśnie tego tytułu żałuje najbardziej po zmianach związanych z Marvel NOW!
S_O: Trochę to niesprawiedliwe, rozdzielać Fantastic Four i FF, bo to tak naprawdę jeden byt. Inna rzecz, że po wielkim finale w pierszej połowie roku, obie serie trochę obniżyły poziom, skupiając się na "jedynie" bardzo dobrych, krótkich historyjkach skupiających się na postaciach. I na zajawce wątków z "New Hickvengers: Hickluminati". A tymczasem Journey into Mystery było konsekwentnie genialne, z niewielką wpadką w postaci "Exiled".
Hotaru: Bardzo lubię kilka z nominowanych serii, ale muszę przyznać, że wśród nich tylko Journey into Mystery Kierona Gillena koniec końców okazało się czymś więcej, niż "tylko" świetnym komiksem. Kieron Gillen wespół z rysownikami (wrzucam do tego wora nawet Whilce'a Portacio) wyczarowali działającą na wielu poziomach inteligentną baśń, a na dodatek zakończyli ją subtelnym niedopowiedzeniem. Poezja.
Sc0agar4k: W tej kategorii miałem do wyboru dwie pozycje: X-Factor i Punisher vol. 5. Zdecydowałem postawić na Franka, ponieważ od dawna nie miał tak dobrej serii, jak w poprzednim roku i naprawdę na to zasługuje. A X-Factor jest klasą samą w sobie, ciągle na bardzo wysokim poziomie więc raz mogę na tą serię nie głosować.
tig3000: Ultimate Comics Spider-Man vol. 2. Wprowadzenie nowej osoby pod maskę Spider-Mana jest powiewem świeżości, jakiego od jakiegoś czasu brakowało uniwersum Ultimate. Pokazuje też, że można zrobić coś nowego, coś nietypowego i to może się podobać. Dziś z niecierpliwością wyczekuję nowych zeszytów. Ktoś kiedyś mówił, że uniwersum Ultimate umiera - ten komiks pokazuje, że to nieprawda i jest jeszcze wiele pomysłów, aby pokazać tutaj coś, czego jeszcze nikt wcześniej nie pokazał.
czarny_samael: Chwilę się wahałem, ale głos na Journey into Mystery. F4 już dostało mój głos przy Forever, a Journey into Mystery trzymało poziom w każdej historii.
wolvie111: I znów rozterka między dwiema tymi samymi seriami. Rozterka ta sama, tylko wybór będzie inny, bo w tym roku Jedna seria utrzymywała poziom bez przerwy, a druga (rok temu dla mnie zwycięska) miała chwilę słabości. Oczywiście chodzi o X-Factor i Uncanny X-Force. UXF miało wpadkę w postaci Otherworld, tym razem Remender dał ciała. Dlatego dostaje u mnie drugie miejsce. Wygrywa X-Factor. Seria ma wiele zalet- zawsze chętnie do niej wracam, częste niespodzianki, niebanalny humor i Layla w obsadzie.
Na pudle, na trzecim miejscu znalazła się nowość- Hawkeye. Lekko, przyjemnie i świetnie narysowane. Nawet Hawkeye'a polubiłem.
Catman: Tyle genialnych ongoing'ów i tylko jeden głos to niesprawiedliwe. Głos Na Journey into Mystery. Na każdy numer czekałem z niecierpliwościa. Każdy numer czytało się szybko z zapartym tchem. Fajne rysunki dodatkowo sprzyjały serii.
Miałem ogromny dylemat przy wyborze. Jak dla mnie za JiM była by taka kolejność:
 #1 Hawkguy
 #2 FF
 #3 Punisher Vol. 5
 #4 Ultimate Comics Spider-Man vol. 2
 #5 X-Factor
 #6 F4
 #7 Uncanny X-Force
Xavier83: Fantastic Four za jazdę bez trzymanki do samego końca.
colossus28: Punisher vol. 5 - nie jest łatwo pisać o Franku i nie wpaść w miałkość i miernotę. Greg ze swojego zadania spisał się znakomicie, dał nam najlepszego Punishera od lat, samotnego wilka, bezkompromisowego pogromcę zbrodni. Świetne postaci drugoplanowe, Rachel (chociaż w jej wypadku to ta seria jest prawie o niej) i znakomici policjanci żywcem wyjęci z "Siedem" Finchera.
jdtennesse: X-Factor. Czytam tylko historie o X-Men, a ta jest z nich najlepsza.
grzgrzegorz: Trzymam się tego co już wcześniej pisałem - głos na Journey into Mystery. Naprawdę genialnie się To czytało.
Arachnid: Ponieważ części z kandydatów nie czytuję lub jeszcze nie nadrobiłem, a pozostała część moim zdaniem nie zasługuje na zwycięstwo, to jestem zmuszony do skorzystania z opcji "inny". Mój głos zatem otrzymuje seria Winter Soldier. Już niejednokrotnie pisałem, że była to jedna z moich ulubionych serii w 2012 roku. Świetny scenariusz (kwestię goryla z jetpackiem może przemilczmy), bardzo dobra oprawa graficzna, dialogi i relacje między bohaterami. Świetna odskocznia od "wielkich" wydarzeń takich jak AvX czy inne takie. No i oczywiście swoisty szpiegowsko - sensacyjny klimat serii.
Łukasz: Journey Into Mystery - za epickość, za scenariusz za rysunki Elsona jakże idealnie pasujące do tej serii, za to, że młody Loki brylował w tej serii. Za całokształt.
Archie: Rucka świetnie sobie poradził prowadząc nową serię o Punisherze, ale to po prostu bardzo dobry scenarzysta i dał nam to z czego jest znany. Dlatego zagłosowałem na nową serię o Clincie Bartonie. Matt Fraction jest kiepskim scenarzystą, ale za to ta seria wychodzi mu zadziwiająco dobrze. Kluczem jest tu współpraca z Davidem Ają, którego ilustracje są po prostu niesamowite i swoją narracją podnoszą jakość prostego scenariusza. To wydaje się dziwne, ale wystarczy sięgnąć po nowe przygody Hawkeye'a żeby się przekonać. Jako całość ta seria po prostu wciąga częstując dobrą rozrywką. Polecam.
Darth: W zeszłym roku, bodajrze pisałem, że serią Journey Into Mystery oraz Kid Lokim, zainteresowałem się przy okazji crossa Fear Itself. Teraz mogę śmiało powiedzieć(napisać) że bardzo się cieszę z istnienia tego eventu, bo gdyby nie on, pewnie w ogóle bym się tą serią nie zainteresował. Ależ dużo bym stracił! Ileż pozytywnych emocji, ile świetnych postaci, dialogów, historii, oprawy graficznej (no dobra ta się wachała ale ogólnie bardzo dobra), po prostu wspaniała baśń, nie dla najmłodszych. Oficjalnie uznaję run Gillena za jeden z najlepszych w historii Marvela i liczę na to ze zostanie zaliczony w poczet innych klasycznych i niezapomnianych historii tegoż wydawnictwa. W pełni zasłużony Avalon dla tej serii.
Last: Głos na Journey Into Mystery. Tu nawet nie trzeba argumentować.


Najlepsza Miniseria


avengers_vs._x-men_consequences.jpg

miniseria.jpg

Tak samo jak i w poprzdniej kategorii, głosowanie zdominowały dwie pozycje. Zwycięsko z tego starcia wyszło Avengers vs. X-Men: Consequences Kierona Gillena (29), które o zaledwie dwa głosy wyprzedziło Spider-Men Briana Bendisa (27). Ostatnie miejsce ze sporą stratą zajął Magneto: Not a Hero Skottiego Younga (14). Pozostałe tytuły nawet nie próbowały zagrozić tej trójce.


Krzycer: Spider-Men. Nic tak dobitnie nie pokazało, co Bendis potrafi, kiedy mu zależy. Jak to ujął Hotaru (niedokładny cytat z pamięci) - "komiks z realistyczną i naturalną rozmową o różnicach między wymiarami".
Undercik: Spider-Men. Dowód na to, że Bendis potrafi jeszcze pisać jak geniusz, a to wszystko narysowane w świetnym stylu przez Pichelli. Kiedy zapowiadano tą miniserie, wszyscy wypominali słowa które kiedyś padły w Marvelu. "Postacie ze świata 616 i Ultimate nigdy się nie spotkają, bo to by znaczyło, że skończyły nam się pomysły." Jak mają już łamać obietnice, to niech robią to w takim stylu. Świetne prowadzenie każdej postaci, rewelacyjne dialogi, wyśmienite relacje między bohaterami, dobry humor. Czego ta historia nie miała? Z niecierpliwością czekam na kontynuację.
S_O: X-Club. Zawsze stawiam na Simona "Science!" Spurriera.
Hotaru: Szczerze mówiąc żadna z miniserii, które czytałem w 2012 roku, nie rzuciła mnie na kolana. Nie oznacza to, że nominowane projekty są słabe - po prostu nie osiągnęły pełni swojego potencjału. Najbliżej moim zdaniem był Spider-Men Briana Bendisa i Sary Pichelli. W sumie sam czwarty numer usprawiedliwia wydanie tego kontrowersyjnego crossovera między światami Ultimate i 616. A otwarte zakończenie pozwala mieć nadzieję, że kiedy już Peter Parker zastąpi Octo Parkera, doczekamy się dalszego ciągu - równie, a może jeszcze lepszego.
Sc0agar4k: Tutaj zastanawiałem się czy nie zagłosować na AvX: Consequences, ponieważ było faktycznie znacznie lepszym rozwiązaniem od samego AvX. Jednak to pięć części Spider-Men zrobiło na mnie naprawdę duże wrażenie. Bendis pokazał, że potrafi i że można logicznie przedstawić połączenie dwóch zupełnie odmiennych światów. Oczywiście dochodzą do tego jeszcze przedstawione tam emocje obu Pająków oraz świetne rysunki.
czarny_samael: Spider-Men i The Twelve nie czytałem. X-Club było dobre, ale żadnej nagrody bym im nie przyznał. AvX: Consequences pokazuje w lepszym świetle Cyke'a, ale głos dostanie Magneto: Not a Hero. Za kozaczenie Magnusa. A co.
Wilsonon: Kiedy wydawało się, że z AvX nie wypłynie nic dobrego pojawił się Gillen i sprawił, że nadzieja we mnie odżyła. Dla najlepszego sprzątacza po śmieciach Marvela, głos na Avengers vs. X-Men: Consequences (chociaż Magneto: Not A Hero też było niezłe).
grzgrzegorz: AvX: Consequences. Genialne, na tle konkurencji błyszczy. Magneto i Cyke dirty i wiesz wszystko.
Catman: Głos na Spider-Men. Bendis jak naprawdę sie przyłoży to potrafi napisać genialne historie. Ultimate Comics Spider-Man Bendisa jest bardzo dobre, ale Spider-Men to poprostu pokaz kunsztu tegóż scenarzysty. Nie sądziłem że mozna napisac bardzo dobre historie o podróżach między wymiarami ale tutaj sie udało. Świetne relacje między postaciami, dialogi i prowadzenie każdej postaci zasługuję na pochwały. Oby było więcej takich historii.
Xavier83: Magneto: Not A Hero za przywrócenie Josepha. Miał heroiczną śmierć, a powrót naprawdę logiczny i przywracający go na złą stronę mocy, po której miał być od samego początku gdyby nie potężne uderzenie w głowę zakończone amnezją. Mam tylko nadzieję, że trafi w ręce sprawnego scenarzysty gdy nadejdzie czas jego wykorzystania.
colossus28: Avengers vs. X-Men: Consequences- bo tylko to czytałem ale dobre więc bez wahania.
jdtennesse:Avengers vs. X-Men: Consequences. Z braku pomysłów i historii które bym przeczytał, to chyba z miniserii najmniej-najgorsza
wolvie111: Nie wszystkie czytałem, od razu mówię. Avengers vs X-men: Consequences zgrabnie próbowało nadrobić bałagan po AvX, na pewno za to na podium. Pająka nie czytam, Twelve nie znam, a za X-Club nie dałem rady się zabrać... obsada składa się z osób, które w komiksach mijam jak najszybciej, więc nie jestem pewien czy byłbym zachwycony. Siłą rzeczy wybieram Magneto: Not a Hero. Ogólnie dobra historia i ciekawe spojrzenie na Magnusa, który, na cóż...ma bogatą historię. Rysunki Claya Manna genialne jak zawsze i ten kadr z małą Wandą i Piotrem...wciąż pamiętam.
Archie: The Twelve miało ciekawie zakrojoną fabułę, interesujący wątek kryminalny, dobre rysunki i tchnęło życie w starych, zapomnianych bohaterów.
Arachnid: Magneto: Not A Hero. Ciekawa historia. Skottie Young udowodnił, że jest nie tylko świetnym rysownikiem, ale również bardzo dobrym scenarzystą. Świetne rysunki Claya Manna to także ogromny plus dla tej miniserii. Bohaterowie są bardzo dobrze prowadzeni. Zwłaszcza Magneto: bezwzględny, pewny siebie, potężny. Ponadto wspomniany już kadr z małymi Scarlet Witch i Quicksilverem jest wręcz genialny.
Łukasz: Spider-Men, za interakcje między postaciami obu Spider-Manów, tego z universum 616 i tego "nowego" czarnoskórego.
Darth: Spider-Men nie znam. X-Club chyba czytałem, ale nie pamiętam za dobrze, co chyba wystarczy za komentarz. Avengers vs. X-Men: Consequences było OK. Końcówka rozczarowuję, ale było spoko. Magneto: Not A Hero było bardzo dobre, a Young pokazał ze potrafi pisać komiksy. Natomiast The Twelve... nie no, mistrzostwo. J. Michael Straczynski w najlepszej mozliwej formie. Udało mu sie zebrać i odkurzyć tytułową 12 niezwykle ekscentrycznych postaci, która na wiele lat poszła w zapomnienie(lubie gdy scenarzyści wykorzystują ten motyw) i jeszcze pokazać to w naprawdę interesujący sposób. Każda z tych pozornie kuriozalnych postaci, posiada tajemnice, głebię oraz interesujące charaktery, a na ich przedstawienie wystarczyło zaledwie 6 numerów. Respekt. I to właśnie owe postacie stanowia o silę tej historii. To jak starają się dopasować do nowych realiów i muszą stawić czoło efektom ich długiej nieobecności, jest bolesne i wzruszające. Nie mamy tu do czynienia z klasycznym komiksem superhero, ale tragedią obyczajową z elementami kryminału. I chociaż fabuła w pewnym momencie staje się przewidywalna, to potrafi zaskoczyć drogą, jaką do niej obrała. Niezmiernie cieszę się, że doczekaliśmy końca, tej niezwykle zajmującej historii o postaciach z których niegdyś się śmiano za sam wygląd, a okazali się bardziej interesujący, dramatyczni i charakterystyczni niż niejeden współczesny bohater Marvela. Mam nadzieję że jeszcze kidyś znów zobaczę kogokolwiek z tej zgrai, ale na razie maxi-seria The Twelve otrzymuje ode mnie w pełni zasłużony głos na avalona.


Najlepsza Historia


"Forever"
Fantastic Four #600-604
Jonathan Hickman

historia.jpg

Tu nie mogło być niespodzianki, chociażby patrząc po wynikach plebiscytu Spectacular Stories. Forever Jonathana Hickmana (39) zmiażdzyło resztę nominowanych swoim własnym Galactusem. Bardziej zacięta walka była walka o podium, gdzie Spider-Men Briana Bendisa (10) zajęło drugie miejsce przed Terrorism Myth Kierona Gillena (6).

Demogorgon: "Terrorism Myth", ponieważ to była jednocześnie bardzo zabawna historia, miała świetne dialogi, gra planszowa mnie rozwaliła i nawet recap page były najlepsze od czasów Mighty Thorculesa, to do tego podłożyła podwaliny pod ważne elementy tego roku i pozwoliła pokazać Lokieg od bardzo ciekawej strony, zwłaszcza w kontekście tego, co nadeszło później.
Undercik: "Forever"! Hickman! Hold my Annihilus! To me my Galactus! Nerdgasm! Opłacało się lubić F4 przez cały ten czas nawet tylko dla tej historii.
S_O: Rany, znowu walka Hick vs. Gillen. Obie historie z Journey into Mystery są świetne, głównie opierające się na chemii między postaciami, z drugiej jednak "Forever" miało epicki rozmach (i to taki naprawdę epicki, a nie taki "epicki", za który trzeba wrzucić dolara do słoja), powrót, który, mimo, że spodziewany (i z 2011), nadal wbijał w fotel, rozpaczliwą walkę przeciw przeważającym siłom wroga, miłość, poświęcenie i Megacelestialozorda.
Hotaru: Nie czytałem Fantastycznych Hickmana, a i tak mam dylemat, na kogo zagłosować. Problem widzę w tym, że zarówno Journey into Mystery Kierona Gillena, jak i X-Factor Petera Davida to tak naprawdę meta-narracje, ciągnące się przez dziesiątki numerów i dodające pojedynczym historiom nowy wymiar. Jak tu obiektywnie ocenić historię będącą częścią większej całości? Nie da się. Więc koniec końców nie będę próbował. Zagłosuję na Journey Into Mystery #639-641 ze świadomością, że w tej kategorii wszyscy nominowani są wygranymi. A my z nimi.
Sc0agar4k: "They Keep Killing Madrox". Za między wymiarowe podróże Madroxa oraz za tę jedną stronę z ostatniego numeru tej historii.
czarny_samael: "Forever". Dobra wojna zawsze ma mój głos. A teksty jak "To me my Galactus" i "Hold my Annihilus" przejdą do historii.
Catman: Oczywiście głos na najbardziej Awesome and Epic Story roku czyli "Forever". Prawdziwy popis umiejętności Hickmana. "Hold my Annihilus" i "To me my Galctus" przejdą do historii.
Xavier83: "Forever" ponieważ Hickman wymiatał w tej opowieści.
grzgrzegorz: Głos na"Forever". O ile nie lubię normalnie "fantastycznych", o tyle zdecydowałem się przeczytać "Forever" i bardzo Mi się podobało. Nie głosuje na Journey into Mystery bo przez cały rok było fantastyczne, a "Forever" trzeba docenić za to, że takie coś zdarzyło się F4.
Arachnid: "Broken Arrow". Ogólnie seria Winter Soldier była jedną z moich ulubionych w roku 2012. Przygody Bucky'ego były bardzo przyjemną odskocznią od historii typu AvX. Ponadto świetny sensacyjno - szpiegowski klimat opowieści. Bezwzględny i nieobliczalny przeciwnik. I przede wszystkim bardzo dobry scenariusz i rysunki.
Łukasz:"Forever" - za to, że epickość wylewała się prawie z każdego kadru, żaden dialog nie był zbędny.
Archie: Głos na "Forever" gdzie Hickman bardzo dobrze pokazał rozmach wydarzeń do których zmierzał od dawna.
Darth: Głos na historię z najlepszej serii Marvela tego roku. "Terrorism Myth". Bo świetna fabuła, warstwa graficzna, postacie... a kogo ja oszukuje, o Kraków mi chodzi!
Last: Głos na "Forever" bo Hickman mało nominacji na Avalony ode mnie dostał.


Najlepszy Zeszyt


Journey Into Mystery #645
O ile w poprzednich kategoriach można było znaleźć zdecydowanych faworytów, tak w tej kategorii różnice były minimalne. Ostatecznie zwycięzko z tego starcia wyszło Journey into Mystery #645 (13) minimalnie wyprzedzając mające ogromnego pecha Spider-Men #4 (11), które już trzeci raz zajmuje drugie miejsce. Trzecie miejsce przypadło zaś numerowi który nastąpił bezpośrednio po najlepszej histori zeszłego roku - Fantastic Four #605 (9).

Krzycer: Awesome. Nerdgasm. Boki zrywać. Te określenia pasują do wielu spośród nominowanych zeszytów.  Ale tylko przy jednym opadła mi szczęka a odbiór całej historii przekręcił się o 180 stopni. Journey Into Mystery #645. Piękny, smutny, zaskakujący, przejmujący komiks, wieńczący dzieło Gillena.
Demogorgon: Jest taka miniseria z Avatar Press na którą czekam. To Über Kierona Gillena, o superludziach i drugiej wojny światowej. Czekam na niego z niecierpliwością, z jednego powodu - przeczytałem na blogu Gillena, jak bardzo rozwścieczają go okropieństwa, które miały miejsce podczas drugiej wojny światowej, jak swą złość na całą tę bezsensowna stratę ludzkiego życia przelał w swój scenariusz. I dlatego jestem napalony na ten komiks. Bo widziałem co Gillen potrafi zrobić, gdy jest zirytowany. Widziałem to w Journey Into Mystery #645. Komedia w Trzydziestu Cześciach (Bądź Tragedia W Trzydziestu Jeden). Piękna rzecz - jednocześnie zwieńczenie sagi, do którego prowadziło wszystko do tej pory, doskonałe podsumowanie całej drogi Lokiego, a jednocześnie takie okrutne, paskudne wręcz zakończenie . Bo ten subtelny, ale jasny komentarz czemu to się dzieje, czyja to wina. And damn you all indeed. Szczyt kunsztu pisarskiego Gillena, numer, dzięki któremu, nie boję się tego powiedzieć, seria zasługuje, aby postawić ją na równi, a w pewnym sensie nawet naprzeciw Sandmana Neila Gaimana.  In the end house always wins. Ale nie tym razem.
Undercik: No to teraz pobawimy się w wyliczankę. A-Babies vs. X-Babies było dobre, luźne, śmieszne i co najważniejsze świetnie się przy nim bawiłem. Problemem jednak było to, że Skottie Young nie narysował wnętrze numer, chociaż rysunki dawały radę. To za mało aby zagłosować na ten numer. Journey into Mystery i X-Factor nie czytałem więc się nie wypowiem. Uncanny X-Men #18 nie podobało mi się specjalnie. Wolverine and the X-Men #17 to chyba najlepszy numer Aarona w WatX i dowód na to, jakim nierównym jest on scenarzystą. Po beznadziejnym 16 numerze wydusił z siebie naprawdę dobry zeszyt, utrzymany w klimacie całej serii. Co najśmieszniejsze, dopiero tutaj to wszystko zagrało. FF #17 dawało radę i pokazało, że Hickman potrafi pisać komediowe wątki. Pokazał też, że o niebo lepiej czuje postacie niż Slott który w podobnym momencie pisał historie o Spider-Manie i Human Torchu. To jednak nie wystarczy na to aby zdobyć mój głos. Spider-Men #4 to najlepsza część tego co zaoferował nam Bendis. O samej miniseri już się wypowiedziałem w odpowiednim miejscu, nie mniej mimo wszelkich zachwytów, jest jeden numer który podobał mi się bardziej. Fantastic Four #605. Po epickim Forever przyszedł czas na spokojniejszy numer, w którym wszystko mi się podobało. Nie było żadnych ważnych wydarzeń. To była po prostu i aż historia o Benie. Nie było jakiegoś momentu który specjalnie przykuł moją uwagę, ale z każdą przewracaną stroną czerpałem potężną dawkę emocji. To nie jest skomplikowana historia, ona jest tak prosta jak to tylko możliwe, mimo, że mamy podróże w czasie. Naprawdę warto zwrócić uwagę na ten numer. Przy okazji po raz kolejny popsioczę na to, że Hickman nie pisze już Fantastycznych. Nie ważne czy to były dłuższe historie, czy pojedyncze numery zawsze czerpałem z tego dawkę porządnej lektury.
S_O: Tak naprawdę, mimo, że pozostałe komiksy też były świetne, jest to pojedynek między Lokim a Thingiem w pięciu odsłonach. I to naprawdę ciężki pojedynek. Ale że wolę być szczęśliwy, niż smutny, głos leci na Fantastic Four #605.
Hotaru: W moich oczach nie może być innego zwycięzcy. Journey Into Mystery #645, zwieńczenie utkanej przez Kierona Gillena historii, był po prostu magiczny. Poczynając od strony z catch-upem i zamkniętymi drzwiami, poprzez zjawiskową oprawę graficzną Stephanie Hans, emocjonalne sceny między głównym bohaterem a Thorem, Leah i Helą, wreszcie na łamiącej serce końcówce kończąc. Tak, moi drodzy, tworzy się legendy.
Sc0agar4k: A-Babies vs. X-Babies - idealne zakończenie całego "epickiego" eventu, za jakie uważano AvX. Mam dziwne przeczucie, że Scottie Young postąpił podobnie jak Kieron Gillen naśmiewający się z Landa, tak on wyraził swoją opinie o całym AvX.
czarny_samael: Wbrew wrzuconym tutaj propozycjom: Fantastic Four #602. Epickość i zaskoczenie. Tajemniczość Galactusa i rozbicie Kree. Myślałem o kolejnym numerze, ale to tu rosło napięcie.
Catman: Głos na Journey Into Mystery #645. Genialne zakończenie historii o Lokim czyli o bóstwie które mnie nigdy nie interesowało. Gillen nie dość że mnie zainteresował młodocianym Lokim to na dodatek stworzył z tego przepiękną historię. 645 numer Journey into Mystery to popis kunsztu tegóż artysty. Genialne zakończenie serii. Pełne dramaturgii i emocji. Zakończenie wszystkich wątków w tak piekny sposób przejdzie do historii komiksu.
Xavier83: FF #17. Tyle śmiechu i radości nie miałem dawno w życiu. A Annihilus na kibelku spowodował, że spadłem ze stołka.
colossus28: Uncanny X-Men vol. 2 #18 - jakoś nie mogłem się zdecydować więc niech będzie, że przeważyła kolacja między Scottem a Emmą.
Arachnid: Uncanny X-Men vol. 2 #18. Zastanawiałem się jeszcze nad A-Babies vs. X-Babies, przy którym świetnie się bawiłem i który był prześmieszny. Jednakże Uncanny X-Men vol. 2 #18 był jednym z najlepszych numerów z całej historii AvX. Począwszy od rewelacyjnej rozmowy Cyclopsa z Magneto, poprzez kolację z Emmą, a kończąc na świetnie prowadzonej Magic. Mnóstwo emocji, interesujące relacje między bohaterami, bardzo dobry scenariusz i oprawa graficzna.
grzgrzegorz: Journey into Mystery #645. To jest tak genialne, że brak słów. Uważam, że odkąd Gillen przejął JiM to seria ta stała się jedną z najlepszych rzeczy jakie spotkało amerykański komiks od wielu, wielu lat. Nie przesadzę, że jest w moim top5 serii ever.
Łukasz: Journey into Mystery #645 - za posumowanie tego co najlepsze było w runie Gillena. KID LOKI!
Archie: Głos oddałem na FF #17. Dostaliśmy tu superbohaterską i skróconą wersję Hangovera, ale Hickman w przeciwieństwie do filmu sprostał wyzwaniu i dostarczył tonę dobrej zabawy.
Darth: Zwyciezca może być tylko jeden: Journey Into Mystery #645. Koniec i zwieńczenie najlepszej sagi tego roku. Nigdy bym nie przypuszczał, że komiks o Lokim tak mnie poruszy. To było genialne, przejmujące, wzruszające, fantastycznie narysowane, po prostu... na usta ciśnie mi się słowo "epickie", ale jest ono tak nadużywane, ze nie wiem czy jego wykorzystanie jest na miejscu. Żałuje tylko że Gillen nie dostał dodatkowych stronnic albo one-shota na tą historie, bo chciałbym czytać ten komiks jeszcze troche dłuzej.


Najlepszy Scenarzysta


Jonathan Hickman
Fantastic Four, FF, Ultimate Comics Ultimates, Avengers vol. 5, Avengers vs. X-Men

scenarzysta.jpg

Tym razem fantastycznie wypadł Johnatan Hickman (27). Zdobył może mniej nominacji od Kierona Gillena (21), ale nie przeszkodziło mu to zostać w Waszych oczach najlepszym scenarzystą roku 2012. Za ich plecami jest opuszczający Marvela Greg Rucka (13). Nic dziwnego skoro każdy z tej trójki już wygrał tegorocznego Avalona, kolejno w kategorii: historia, zeszyt, ongoing.

Krzycer: PAD obejdzie się w tym roku ze smakiem, choć jak zwykle rozpieszczał nas nigdy nie schodząc poniżej swojego zwykłego poziomu. Rucka dał światu brodatego Franka i sierżant Cole-Alves.
Ale Kieron Gillen zakończył w tym roku jedną z najlepszych marvelowych historii, kropka, i trzeba docenić wszystko, co zrobił.
Demogorgon: Koniec końców wiele odpowiedzi okazało się brzmieć: Gillen. kto dał nam Mr. inistera jako zwariowanego, szalonego naukowca? Gillen. Kto wziął niemożliwie głupi koncept i zamienił go w najlepszą serię ostatnich dwóch lat? Gillen. Kto dał nam interesujące postacie i niecodzienne, bardzo zabawne, a jednocześnie krytykujące wiele klisz medium, podejście do gatunku? Gillen. Kto wziął Matta Fractiona za pysk i zmusił do napisania porządnego crossovera? Gillen. Kto zakpił sobie z Grega Landa w komiksie rysowanym przez Landa? Gillen. Kto stworzył jedyny komiks w zeszłym roku, który naprawdę, szczerze, lubiłem od początku do końca, bez żadnych zrzytów i uwag? Gillen. Kto jest scenarzystą roku? Kieron Gillen.
Undercik: Ed Brubaker - świetny Winter Soldier, dobry acz już wypalony z pomysłów Captain America.
Peter David - zapewne nadal w formie, ale odpuściłem sobie czytanie pojedynczych numerów na wydania zbiorcze jakiś czas temu, więc nie dotarłem jeszcze do tegorocznych numerów X-Factor. Tak, więc nie będę głosował.
Kelly Sue DeConnick - strasznie zawiodłem się na Captain Marvel. Żeby nie było. To nie tak, że to jest zły komiks. Widzę dlaczego według niektórych jest dobry i dlaczego może się podobać. Nie mniej nie trafił w moje gusta i nadal muszę się zmusić by dokończyć czytać te numery które kupiłem.
Kieron Gillen - Journey into Mystery nie czytałem, Uncanny X-Men jest dobre i nic więcej, to samo z konsekwencjami AvX. Natomiast Nowy Iron Man póki co poniżej oczekiwań.
Greg Rucka - nie czytałem Punishera to się nie wypowiem.
Mark Waid - Rewelacyjny Indestructible Hulk, ale to na razie tylko 2 numery, a Daredevila jeszcze nie ruszyłem (chociaż mam w planach).
Christopher Yost - uwielbiam jego Scarlet Spidera, ale to nie jest wystarczające, aby dawać za to Avalona.
Jonathan Hickman- Jak na niego nie zagłosować? F4! FF! Bardzo dobre pierwsze 2 numery Avengers. Jako jedyny napisał dobry numer w Avengers vs. X-Men (co prawda ten drugi który pisał był kiepski, ale co miał zrobić, jak kazano mu z tego numeru zrobić przewodnik po tie-inach?). Tak, więc Johnathan Hickman w pełni zasłużenie.
Hotaru: Kieron Gillen. Reanimował Uncanny X-Men i chociaż zdarzały się mu tak słabsze momenty, to do relacji między Magik i Colossusem oraz Magneto i Storm nie mogę się przyczepić. Ale przede wszystkim za Lokiego. Kto by pomyślał, że zabieg odmłodzenia dość płaskiego boga kłamstwa i psot zaowocuje tak dojrzałą i wielowymiarową fabułą? Loki i Leah zawładnęli nie tylko umysłami, ale i sercami czytelników.
Sc0agar4k: Bezapelacyjnie Greg Rucka. Za najlepszego Punishera od bardzo dawna. Tylko tyle i aż tyle.
czarny_samael: Kieron Gillen. Za AvX: Consequences, za Uncanny X-Men i Journey into Mystery. Był fenomenalny.
Last: Kieron Gillen, bo każda z jego serii utrzymuje równy, bardzo wysoki poziom.
Grzgrzegorz: Kieron Gillen. Genialne historie, mądrze poprowadzone postacie. Mam nadzieje, że napisze jeszcze wiele genialnych historii przy czytaniu których zarwę jeszcze wiele nocek.
Misiael: Kliknąłem na inny, bo w tytułach zabrakło Marjorie Liu. Ja wiem, że po X-23 jej forma lekko opadła, ale za samą serię z Laurą powinna dostać komiksowy odpowiednik Oscara.
tig3000: Jonathan Hickman. Chyba wybór oczywisty. Dzięki niemu Pierwsza Rodzina Marvela dała się czytać bez zgrzytania zębami. Super obmyślona fabuła, wiele wątków prowadzonych równolegle, które prowadziły do wybuchowego finału... Nie wiem, jak można w tym zestawieniu głosować na kogoś innego.
Catman: Na miejsce na liście zasłuzył sobie w tym roku także Fraction. Ale głos na genialnego Kierona Gillena. Już dość rozpisywałem się na temat jakie jego JiM jest genialne. Jaki jego Loki i spółka są genialni. Na dodatek napisał bardzo dobre Uncanny X-Men dla mnie kolejny powód by zagłosować na niego. Potrafił pisać serie na cały czas bardzo dobrym-genialnym poziomie i zakończyć je w sposób dobry-ponadczasowy-genialny. Historie Gillena to poprostu wspólczesna klasyka.
Xavier83: Jonathan Hickman za wyborne i zaskakujące prowadzenie Fantastic Four oraz FF.
colossus28: Miał już dostać mój głos w tamtym roku ale o włos przegrał z Remanderem. Jednak w tym roku nie miał sobie równych bo napisał najlepszego Punishera od bardzo, bardzo dawna. Greg Rucka - żal że odszedł z Marvela, to ogromna strata.
S_O: Pojedynek między Gillenem a Hickmanem, na dobrą sprawę. I na kogokolwiek bym nie zagłosował, będę się czuł, jakbym zdradził tego drugiego. Niech będzie Jonathan Hickman, za uczynienie z Fantastic Four "Najlepszego Czasopisma Świata".
Arachnid: Ed Brubaker. Za świetny scenariusz jednej z moich ulubionych serii roku 2012, czyli Winter Soldier. Za wprowadzenie niezywkle ciekawego przeciwnika w tejże serii. Za dobre dialogi, interakcje między bohaterami oraz za sensacyjno - szpiegowski klimat serii.
Łukasz: Kieron Gillen za Journey into Mystery, plus rysunki Elsona i mamy idealną baśniową serię. Czegóż chcieć więcej?
Archie: Z jednej strony Rucka dał świetnego Punishera, ale z drugiej to Hickman sprostał trudniejszemu wyzwaniu i przez długi okres bardzo dobrze prowadził Fantastic Four oraz Future Foundation. Głos na Jonathana Hickmana.
Darth: Kieron Gillen i jego dzieła tryumfują u mnie w wiekszosci kategorii na Avalona. W tym jednak wypadku, muszę wyróżnić kogoś innego: Jonathana Hickmana. A dlaczego? Bo nie lubię F4. Historyjki z nimi do mnie nie trafiają, uważam ich za nudziarzy, jedynie Thing mi się podoba, czasem do czytania ich przygód muszę się przymuszać. A co robi Hickman? Przychodzi i sprawia, że nagle czytam ich przygody oraz serie FF z zainteresowaniem i emocjami! Nie tak mocnymi, jakie towarzyszą mi w przypadku innych serii, ale to nieistotne. Ten facet sprawił ze lektura najnudniejszej rodziny Marvela mi sie podobała! Dlatego właśnie, za dokonanie takiej niełatwej sztuki, mój głos wędruje na Hickmana. Aha, na trzecim miejscu postawiłbym wszystkich pozostałych artystów, bo też się świetnie przy ich pracach bawiłem (no może jeszcze DeConnick umieściłbym pozycje niżej).


Najlepszy Artysta


Jerome Opena
Avengers vol. 5
Sara Pichelli
Ultimate Comics Spider-Man vol. 2, Spider-Men

artysta.jpg

Nie udało się przez ostatni tydzień wybrać najlepszego artysty 2012 roku. Udało się wybrać aż dwóch. Tak, dobrze widzicie. Jerome Opena (11) oraz Sara Pichelli (11) zdobyli taką samą liczbę waszych głosów. Oznacza to też, że Spider-Men w końcu zdobyło Avalona. Niewiele zabrakło, a mogło by być i trzech zwycięzców, gdyby tylko Skottie Young (10) zdobył głos więcej. Warto zwrócić uwagę, że tutaj aż siedem osób nie zgodziło się z naszym wyborem. W większości głosy te poszły na Marco Checchetto.

Krzycer: Nie potrafię wybrać. Aję uwielbiam od Immortal Iron Fista, Hans namalowała przepiękny ostatni numer Journey Into Mystery z Kid Lokim, Emanuela Lupacchino to jedna z pań, które nadały śliczny, włoski szyk X-Factorowi, Mann jest super (ale mało w tym roku rysował, chcę więcej!), Opena jest pierwszorzędny, Picchelli dała nam fantastyczne Spider-Men, Ribic zaangażował Arnolda Schwarzeneggera do Thora i sprawił, że przeciwnik w stringach jest groźny a Young... Young jest klasą samą w sobie.
I żadne z nich nie jest wyraźnie, jednoznacznie lepsze od reszty.
Najbardziej ucieszyłbym się, gdyby wszyscy nominowani dostali tyle samo głosów i zakończyłoby się wielkim remisem, bo wszyscy są świetni. Ale skoro się na to nie zanosi - niech będzie Stephanie Hans.
Undercik: O! Tu przynajmniej mogę ocenić osoby za komiksy których nie czytałem, ale które widziałem. Tylko po co skoro zwycięzca może być tylko jeden? Dorothy and the Wizard of Oz, Road to Oz i Marvel Babies. Czego chcieć więcej? No i w końcu mogę na niego zagłosować, bo ostatnimi laty nie przechodził redakcyjnych eliminacji. SKOTTIE YOUNG FTW!!!!
Sc0agar4k: Emanuela Lupacchino. Jej rysunki + rewelacyjnie prowadzona przez PADa fabuła i mamy najlepszą serię, jaką w tej chwili wydaje Marvel. Miał być komplet dla Punishera, ale się za późno zorientowałem, że żeby zagłosować na Checchetto muszę wybrać opcję Inne. Damn! Next year.
tig3000: David Marquez. Przyszedł jako zastępstwo dla Sary Pichelli w Ultimate Comics Spider-Man vol. 2, a okazało się, że rysuje lepiej niż ona. Naprawdę, jego czysta kreska mnie powala, mogę na nią patrzeć godzinami i szukać szczegółów. Jeden z lepszych artystów jakich widziałem i oddaję na niego głos dlatego, że z praktycznie nieznanego mi artysty stał się moim ulubieńcem.
Hotaru: Zgadzam się z tigiem, że w 2012 roku David Marquez najbardziej zasługuje na wyróżnienie. Pojawił się praktycznie znikąd, z dnia na dzień zastępując Sarę Pichelli po jej kontuzji nadgarstka, a okazał się artystą, który nie tylko potrafi dotrzymać jej kroku, ale też w pewnych momentach ją wyprzedzając. Artystą dostarczającym nie tylko staranne i estetyczne rysunki, ale przede wszystkim opowiadającym historię na równi z fabułą. Żeby tylko Marvel nie wyrywał go z Ultimate Comics Spider-Mana...
colossus28: Opena dostał mój głos w zeszłym roku, Ribic jak tak dalej będzie rysował dostanie w przyszłym. A dzisiaj stawiam na kogoś spoza stawki - Marco Checchetto. Punisher jest chwalony przede wszystkim za świetny scenariusz ale nie byłoby tego wszystkiego bez klimatycznych rysunków Marco. Jego brodaty Frank z jednym okiem jest niesamowity. Oczywiście należy też wspomnieć o Cole-Alves, w jego wykonaniu wygląda, no... nieziemsko.
Last: Głos na Sarę Pichelli, bo wydaje mi się, że najbardziej zasłużyła z tegorocznych nominowanych.
Catman: Bez wątpienia David Aja. Jego piękne klimatyczne rysunki pokochałem od czasu gdy przeczytałem ongoing Iron Fista(a propos było to całkiem nie dawno za sprawą Areny). Jego rysunki w Hawkguy'u są równie wspaniałe. Świetna narracja obrazem to jedna z cech tego utalentowanego rysownika. Pomysłowe okładki do Hawkguy'a z nawiązaniami do popkultury to poprostu kunszt. Aja to najzwyczajniej w świecie geniusz!!!
Xavier83: jak to już powiedziano, Skottie Young to klasa sama w sobie.
S_O: Taki wybór, a ja tak się nie znam na dobrych rysunkach. Ech. Niech będzie Stephanie Hans, która jednym komiksem wbiła się do zestawienia.
Volf: Głosuje na innego. A konkretnie na Stefano Caselliego, mojego ulubionego rysownika od czasów Avengers: Initiative. I jedyny jasny punkt niektórych numerów runu Slotta w ASM.
Ante Gregu: Mój głos idzie na nieobecnego na liście Marco Checchetto. Oprócz rysunków, na uwagę zasługują jego świetne, punisherowe okładki.
Arachnid: Skottie Young. Ciężki wybór, ale kiedy widzę jego dziecięce warianty okładek, uśmiech od razu pojawia sie na mojej twarzy.
Łukasz: Emanuela Lupacchino, bo wielu i tak odda głos na Opene lub Ribica, żeby panie nie poczuły się pokrzywdzone, oddam głos na jedną z nich, rysunki w jej wykonaniu mnie urzekły. Numery które rysowała a które pokazywały przygody Madroxa w różnych alternatywnych przyszłościach były pełne emocji!
Archie: David Aja ilustrując nowe przygody Hawkeye'a pokazał niesamowitą klasę i kunszt. Dobre opowiedzenie historii obrazem to jest prawdziwa sztuka.
Darth: Będzie krótko tym razem. Naprawdę nie miałem pojecia kogo wybrać, ale Krzycer przekonał mnie do wyboru Stephanie Hans. Wystarczy spojrzeć na kadr wyżej i już wiadomo że zasługuje na avalona w tej kategorii.


Najlepsza Postać Męska



mezczyzna.jpg

Kid Loki (26) znów wygrał, a do tego zdobył więcej głosów niż rok temu. Bez większych problemów wykiwał Punishera (20), oraz klona Spider-Mana - Scarlet Spidera (10).

Krzycer: Kid Loki. Właściwie wszyscy nominowani nominowani zostali zasłużenie (dopóki pamiętamy, że mówimy o Remenderpoolu a nie Waypoolu)(no i w sumie Red Hulk w tym roku nie zrobił zbyt wiele...), ale nikt tak nie kombinował, nie kłamał, nie narażał wszystkich i wszystkiego by wszystko i wszystkich ocalić i nie przegrał tak kompletnie (chyba) jak Kid Loki.
No, Peter Parker przegrał kompletnie, ale nie o tym tu mówimy.
Demogorgon: Bezapelacyjnie, Kid Loki. Bo jest zabawny, bo jest optymistyczny, bo naprawdę chce dobrze. Bo jego metody czynienia zazwyczaj oznaczają wbicie komuś noża w plecy. Bo to cwaniak i manipulator, ale jednocześnie niewinny dzieciak i idealista. Bo zwyczajnie nie da się go nie kochać. I bo numer #645. Wiele męskich łez zostało wylanych.
Undercik: Zastanawiałem się czy przypadkiem nie docenić Bentley'a 23 nie tyle co za bycie fajną postacią, co za fakt, że dostanie małą ilość głosów. Ostatecznie jednak mój głos nie mógł pójść na nikogo innego jak Scarlet Spidera. Nie lubiłem Kaina. Zaufałem jednak Yostowi i zacząłem zbierać ongoing o największym superbohaterze w Huston. Opłacało się. Przynajmniej nadal mam jednego Spider-Mana którego lubię.
S_O: Cyclops powinien dostać plusa chociażby za to, że w przeciwieństwie do pewnych innych Dark Phoenixów, nie zeżarł nikomu słońca. Ale nie dostanie, bo zbyt wiele lepszych postaci zasługuje na głosy. Tak jak Kid Loki, ale także inny kid villain - Bentley "Nutcracker" 23, który, mimo, że głównie siedzi na dalszym planie, dopóki ktoś nie potrzebuje kopa w klejnoty, naprawdę zasłużył na rozpoznanie, a to głównie za rozwój, który się dokonał i za odcięcie się od swojego ojca. Moja ulubiona postać z Fantastic Hick, i nie tylko.
Hotaru: Miles Morales jest świetny, nie zrozumcie mnie źle. Ale to Loki w interpretacji Kierona Gillena miał najbardziej pod górkę i najbardziej elegancko radził sobie z licznymi przeciwnościami losu. Jak nie zagłosować na boga kłamstwa, który po raz pierwszy rozpaczliwie próbuje kłamać, oszukiwać i manipulować praktycznie wszystkimi w swoim otoczeniu, i to w słusznej sprawie? Na dodatek na końcu to on sam okazuje się ofiarą swoich machinacji. Loki. Bohater tragiczny.
Sc0agar4k: Punisher. Czy muszę dodawać coś jeszcze? Aaa. To ten w wykonaniu Rucki .
GrayFox: Mój głos idzie na Scarlet Spidera. Kaine z postaci dla mnie totalnie zbędnej i nieinteresującej przeistoczył się w najbarwniejszego bohatera pajęczego zakątka uniwersum, zostawiając w przedbiegach Venoma i Spider-Mana. Christopher Yost podarował nam bohatera wyrazistego, ciekawego, Spider-Mana w nieco ciemniejszych odcieniach. Wszystko na swoim miejscu.
czarny_samael: Kid Loki, ale Rulk też mnie przekonywał do siebie. Jego intrygi były świetne. Choć to Scott Summers powinien dostać mój głos w tej kategorii.
Catman: Funny Thing Deadpool jest jednocześnie w propozycjach do Najgorszej i Najlepszej męskiej postaci. I jest to w pełni zrozumiałe z jednej strony UXM i seria z NOW! które pokazują Pyskatego najemnika z dobrej strony, a z drugiej Crap Way'a. Ja poprostu nie wiem kogo z czystym sumieniem wybrać. Wszystkie postacie na to zasługują (no może Rulk troche mniej). Powiem troche o niektórych postaciach. Punisher prowadzony z dala od super bohaterskiego półświatku. Prawdziwy Street-Levelowiec. Myśli co robi, a nie jest psychopatą jak u Ennisa. Scarlet Spider który tym roku zaliczył potęzny wzlot. Wewnetrzne rozterki. Próba bycia prawdziwym superbohaterem. Postać była ciekawa i dość oryginalna jak na klona Spidera. O wiele brutalniejszy niż Przyjaciel z Sąsiedztwa co jest zdecydowanym plusem. Ultimate Spider-Man to napewno najciekawszy debiutant. Z jednej strony to jeszcze dziecko. Popełnia błędy tak samo jak Peter gdy debiutował. Lecz potrafi być bardziej odpowiedzialny niż 30 letni ścianołaz z 616. Debiut postaci wiązał się ze sporymi kontrowersjami. Ale nowy heros jest poprostu świetnie prowadzony. Ale mimo wszystkich świetnych posatci mój głos wędruje na Kid Lokiego. Zabawne bóstwo. Optymistyczny z niejasną do końca dla niego samego przeszłością, nie lubiany wsród innych Asgardzczyków. Ale zawsze usprawiedliwiany przez starszego braciszka Thora. próbujący być lepszy od swojego poprzedniego wcielenia. Loki to postać wyrazista inna niz wszystkie. Z własnym niepowtarzalnym charakterem. Jest nadal przebiegły, ale w tym wszystkim ma swoje ideały. Nadal naiwny, ale wie jak dojść do celu. Postać którą prawdopodobnie każdy uwielbia. I jak wspomniał Demo: "I bo numer #645. Wiele męskich łez zostało wylanych." W tym numerze Loki poprostu zabłyszczał jako postać również dramatyczna. Gillen dzieki ci za Lokiego!!! Dzięki ci za to!!!
colossus28: Głos wędruje do Cyclopsa. To był wybitnie jego rok i oby nic w tej materii się nie zmieniło. Zaraz startuje nowy "Uncanny" i mam nadzieję, że Bendis przypomni sobie czym nas zachwycał przez lata i nie zepsuje Scotta bo w tym roku Cyke był świetny. Niejednoznaczny, rozdarty, czasami podejmujący błędne, ludzkie decyzje. I niech taki pozostanie.
grzgrzegorz: głos na Kid Lokiego. Dawno tak dobrze nie bawiłem się w towarzystwie Lokiego jak w mijającym roku. Jedynym który zasługuje jeszcze (według mnie) na głos to Cyke, ale jednak Loki odrobine bardziej błyszczał.
Arachnid: Tutaj również skorzystam z opcji "inny". A mój głos otrzymuje Cyclops. Trudno jest mi go uznać za złoczyńcę, dlatego też w tamtej kategorii na niego nie głosowałem. Jedna z najciekawszych postaci roku 2012. Świetny przywódca, dbający o swoich ludzi i nie wahający się przed niczym.
Łukasz: Kid Loki - za wszystko co zachmęcił, wymącił, zakantował, załatwił, oszukał,wygrał, przegrał! Za całokształt!
jdtennesse: Inny - i tu pewnie was zaskoczę - Legion z X-Men: Legacy. Mam nadzieję, że łapie się jeszcze na rok 2012?
Kamil01ki: Deadpool bo: śmieszny, ciekawy i pierwszy komiks to właśnie o nim przeczytałem.
Archie: Rozważałem Kid Lokiego oraz Bentleya 23. Ten pierwszy był świetnie prowadzony przez Gillena, ale niestety zakończenie jego wątku w Journey Into Mystery nie podobało mi się. Natomiast Bentley 23 jest fajną i ciekawie prowadzoną postacią z perspektywami przed sobą. Jest klonem, którego lubi się bardziej od oryginału. Mam nadzieję, że szybko nie zostanie zapomniany.
mat789: Inny - Głos na Kenji'ego Uedo, za chęć zabicia Hope, w dodatku posługując się innymi mutantami.
Darth: Miałem zgrzyt, nie byłem pewien kogo wybrać, ale ostatecznie postawiłem na Kid Lokiego. Zdaje się, że to samo zrobiłem rok temu. Ale o powodach nie bede się rozpisywał, bo nie chcę cytować swoich poprzedników.


Najlepsza Postać Żeńska

Znów mamy remis na pierwszym miejscu. Tym razem na piedestale staną Psylocke (16), oraz Valeria Richards (16). O ile dla mutantki to pierwsza nominacja, to córka Richardsów jest już nominowana po raz trzeci, gdzie do tej pory stawała zawsze na najniższym stopniu podium. W końcu dopieła swego i wspięła się na szczyt. Na trzecim miejscu, znów ex equo Rachel Cole-Alves (11) oraz Leah (11). Patrząc na poprzednie lata widać, że ta kategoria lubi remisy.

Krzycer: To ciężka konkurencja. Chyba pierwsza, w której muszę zastosować eliminację. Cap Marvel - e, bez przesady, nagradzanie jej to nagrodzenie samego faktu, że dostała własną serię. Nic szczególnego nie pokazała. Sif - to samo. Layla, choć wciąż jest super, też siedziała cicho. Leah... Może. W połączeniu ze swoim drugim ja (które powinno zostać wspomniane, chyba, że dla odmiany unikamy spojlerów jak ognia). Leah na pewno jest na podium. Dalej - Psylocke... była blisko. Szkoda, że Remender miał spadek formy na koniec Uncanny X-Force. Historia w Otherworld to była jakaś koszmarna bzdura, w trakcie której Betsy dostała z powrotem stare ciało, tylko że go jednak wcale nie dostała bo... Zombie jednorożce? Zapamiętałem zombie jednorożca z tej historii. A i potem nie było lepiej - był skręt ku pacyfizmowi pod koniec serii, był rewanż z Shadow Kingiem, ale Remender i jedno i drugie skopał, ani jedno ani drugie nie wybrzmiało należycie. Mimo to Psylocker może liczyć na miejsce na podium. Victoria Hand chyba została nominowana w ramach nagrody pocieszenia za to, że nie dożyła końca runu Bendisa, bo innych zasług nie pamiętam. Valeria jest super i też powinna znaleźć się na podium. Tłoczno się robi na tym podium, zwłaszcza, że na samym szczycie umieszczam Rachel Cole-Alves. Co prawda nie wiemy jeszcze, jak skończy się jej historia, ale Rucka obdarzył ją głębią, jakiej nie przejawiała żadna inna nominowana bohaterka.
Demogorgon: Captain Marvel oczywiście. DeConnick kupiła mnie porządnym pprzedstawieniem charakteru największej bohaterki Marvela. To ta sama Carol, którą kochałem za czasów Reeda, ma to samo podejście, jest poważna, żartuje, jest pewna siebie, jest zdeterminowana, ale potrafi wrzucić na luz, lubi być superbohaterką. Warto też wspomnieć o dwójce runner-ups, Leah i Lady Sif - ta druga niestety na razie miała tylko dwa numery w ubiegłym roku, a to trochę za mało na nagrodę, a duża część uroku tej pierwszej pochodzi z jej relacji z Lokim. Może jakbyśmy mieli kategorię najlepszy duet...
S_O: Rachel Cole-Alves to zdecydowanie najlepsza NOWA postać żeńska roku (a może nawet spośród obu płci). Valeria miała mocny początek roku, ale jednostajnie wysoki poziom przedstawiała Leah, której nie przeszkodziła nawet własna śmierć. Jasne, jest to w większości zasługa relacji z Lokim, ale gdyby nie istniała, nie istniałaby też chemia, która była ważną częścią serii. No i nie ukrywajmy, była ona bohaterką JiM w równym stopniu, co Loki.
Undercik: Zważywszy na to jakie tytuły w tym roku czytałem wybór może być tylko jeden - Valeria Richards. Świetnie została prowadzona przez Hickmana. Jak można nie lubić tego dzieciaka. Kombinuje to mało powiedziane, dziewczyna wymyśliła taką intrygę, której nie powstydził nawet Loki. Do tego jest pisana jak każda postać z FF, tak, że nie sposób jej nie lubić.
Hotaru: Na wstępie chciałbym zauważyć, że jestem fanem Victorii Hand. Ale zagłosowałem na Leah. Prawa ręka Heli (dosłownie), najlepsza psiapsióła Lokiego, która nie może go ścierpieć, a jednocześnie go kocha. Biegła w sztuce magii, totalna ofiara w sztuce życia we współczesnym świecie. Pomimo genialnego zakończenia wątków przez Kierona Gillena liczę, że kiedyś spotkam ją ponownie.
Sc0agar4k: Rachel Cole-Alves. Moi przedmówcy powiedzieli już wystarczająco, dlaczego ona. Więc po prostu dopiszcie ode mnie +1 do jej puli.
czarny_samael: Leah. Tworzyli z Lokim świetną parę. Urzekła mnie w kilku sytuacjach i skoro Loki dostał głos, jej też nie chcę go odmawiać.
Catman: Oczywiście głos na BFF Lokiego. Leah i Loki tworzyli zgrany duet. Ich relacje były prowadzone prze Gillena w sposób genialny. Humorystyczny lecz chwilami naprawdę poważny.
Xavier83: Dla mnie bardzo dobrze wypadła w 2012 roku Valeria Richards. Naprawdę jej niektóre knowania były czystą przyjemnością.
colossus28: Rachel Cole-Alves - Rucka świetnie ją wprowadził na łamy komiksu, nie okazała się sztampową damą do ratowania ale babką, która bierze sprawy w swoje ręce. Postać tragiczna bo pod płaszczykiem charakteru, zadziorności tkwią duże pokłady smutku przez to co się stało. Bez wątpienia postać roku 2012.
Arachnid: Captain Marvel. Zastanawiałem się jeszcze nad Psylocke, ale ostatnimi czasy Uncanny X -Force z jej udziałem, z lekka mnie rozczarowywało. Natomiast solowa seria Carolki bardzo mi się podoba. Nie wiem czy to zasługa nowego kostiumu, pseudonimu czy też najprawdopodobniej scenariusza pani DeConnic i sposobu prowadzenia głównej bohaterki. Jedno jest pewne, przygody Captain Marvel są dla mnie bardzo przyjemną lekturą, a sama bohaterka jest jedną z moich ulubionych postaci.
Darth: Sif i Captain Marvel? Nominacja trochę na wyrost, ale były spoko to fakt. Valeria Richards i Layla Miller były nawet bardziej niz spoko, ale bez szału. Victoria Hand... ok dalej. Psylocke, Leah czy Rachel Cole-Alves? Pierwszą bardzo lubię, ale zabrakło mi z jej strony czegoś spektakularnego. Leah alias BFF, ona była ekstra, jej relacje z Lokim, śmierć, powrót, wspominałem o relacjach z Lokim? Najlepszy duet od czasów Hercules - Amadeus Cho, jeśli nie lepszy. Ale konkurentka też jest mocna. Rachel Cole-Alves to właściwie główna postać runu Rucki i dane nam obserwować, jak traci wszystko, przeżywa ból i cierpienie, postanawia zemścić się, stać się kolejnym wypranym z emocji Punisherem. Ostatecznie odkrywa jednak, że nie jest w stanie całkowicie odciąć się od przeszłości i mimo wszystko pozostaje w "świecie żywych". A to wszystko podane w bardzo przekonujący sposób. Niezmiernie trudno wybierać mi pomiedzy tymi dwoma postaciami, ale ostatecznie zdecyduje się Cole-Alves. Może to dlatego że jej historia bardziej do mnie przemawia? Jest bardzo realistyczna i mogła spotkać każdego z nas. Łatwiej zrozumieć jej postępowanie i utożsamiać się z nią, albowiem w sumie jest po prostu przepełnioną słuszną nienawiścią kobietą, której odebrano wszystko, co kochała i postnowiła za to odpłacić. To mogło spotkać każdego. I choc jej historia jeszcze trwa, to uważam ją obecnie za najbardziej pełnokrwistą i najbardziej zapadającą w pamięć postacią Marvela tego roku. I właśnie tak uzasadniam swój wybór.
Wybieram Rachel Cole-Alves, aczkolwiek jeśli wygra Leah to nie będę rozpaczał.
wolvie111: Zastanawiam się wciąż nad postaciami moich ulubionych komiksów - Uncanny X-Force i X-Factor. Na Psylocke chciałem zagłosować rok temu, ale nie miała nominacji. I szkoda, bo o dziwno w tym roku nie urzekła mnie tak bardzo, a może po prostu ma mocniejszą konkurencję. Bardzo podoba mi się jak jest ukazywana, nie jako nudna, kolejna telepatka, ale dodatkowo seksowna ninja, pełna rozterek i niepewności. Jednak w tym roku ma u mnie drugie miejsce. Pierwsze dla Layli Miller. Powodów jest wiele, postać świetnie prowadzona, no i dochodzi aspekt ślubu z Madroxem. Tak jak nie jestem wielkim fanem małżeństw w komiksach (np. Storm i Black Panther), tak ta para jest dla mnie po prostu odjazdowa. Głos więc na nią. Na trzecim stopniu postawiłbym Leah, tak po prostu ją polubiłem. Poza tą trójką wydaje mi się, że na wyróżnienie zasłużyły postacie takie jak Siryn (za jej przemianę), Polaris (za nowe pokazanie genezy jej mocy), Magik (bardzo lubię postacie między ciemną, a jasną stroną mocy), Captain Marvel (jej zmiany w Marvelu zdecydowanie wyszły na dobre).
Archie: Głos na Valerię Richards za to, jak planuje.


Najlepszy Złoczyńca



villain.jpg

Chociaż event "Avengers vs. X-Men" oceniacie przeważnie negatywnie, a jednym z zarzutów jest nieprzemyślane pokazywanie stron konfliktu, to i tak w tej kategorii Cyclops (23) zgarnął większość Waszych głosów. Nieskutecznie próbowali mu zagrozić nominowany też do anty-nagrody Dr Octopus (11) i Unit (10).

Demogorgon: Miałem dylemat, ale Loki tak naprawdę miał jeden występ tylko jako złoczyńca. Więc głos idzie na Mephisto. Bo nie miał ani jednego słabszego występu, a jego pojawienie się zawsze zwiastowało fun - randka z Amarą, wygłupy na ślubie Drisir, jego nonszalanckie podejście do wszystkiego - czego tu nie lubić, to diabeł, który się dobrze bawi.
Undercik: Tutaj zastanawiałem się długo czy ostatecznie nie zagłosować na Leonida. Ostatecznie jednak postanowiłem nominować Unita. Dlaczego? X-Men od jakiegoś czasu cierpieli na deficyt przeciwników. Ci bardziej wartościowi albo poumierali, albo się powypalali. Została tylko garstka nielicznych, która została otoczona coraz to gorszymi przeciwnikami. O ile mogę się przyczepić do kilku rzeczy w Uncanny Gillena, to Unit wyszedł mu rewelacyjnie. Mimo, że nie pokazano jeszcze jego całego potencjału, w końcu pojawił się przeciwnik o którym chce się czytać. Z jednej strony dobrze, że można jeszcze o nim dużo powiedzieć, a z drugiej nie wiem czy ktoś to zrobi i czy zrobi to na poziomie. Na razie nic się na to nie zapowiada, no chyba, że Iron Man spotka go w kosmosie.
S_O: Cyclops weźmie na swoje barki winę za wydarzenia z AvX, bo wie, że nie jest bohaterem, na którego Gotham, tfu, Marvel, zasługuje, ale tym, którego potrzebuje. Jednak głos nie idzie na niego, ale na Lokiego. Nie liczy się ilość, ale jakość.
Hotaru: Rozważałem trójkę nominowanych, o dziwo wszyscy pisani byli przez Kierona Gillena. Wreszcie zagłosowałem na Lokiego. Tego oryginalnego. I może tak naprawdę pojawił się w tylko jednym numerze, to nie można nie zauważyć, że bez niego nie byłoby Journey into Mystery, najlepszej serii ostatnich lat.
Last: Czemu na tej liście jest Cyclops? Przecież miał rację pod każdym względem. To za to że zabił Xaviera? Po prostu ma gorszy PR. W każdym razie jak to mawiał stary BB nie liczy się za co się dostaje statuetki liczy się ilość (a działo to się w roku w którym Hulk Loeba zgarnął większość nagród). Głos na Scotta.
czarny_samael: Cyclops tutaj? Przecież to największy bohater zeszłego roku. Xaviera zabił już Dark Phoenix, a nie pamiętam żeby każdy opanowany przez zły byt był uznawany za przestępcę. Całe Avengers było kontrolowane przez Drumma i ich tu nie widzę. Cyke miał rację. Od początku do końca. Pozostanie Hope na Ziemi uratowało planetę (Phoenix jej nie zniszczył), a Cyke został zaatakowany za przez Avengers, nie odwrotnie. Skoro to konieczność, to mój głos dostanie w tej kategorii. Od czasów Novy zabijającego Annihilusa nie pamiętam żeby ktoś w moich oczach tak łatwo mógł dostać głos w kategorii "najlepsza postać męska". Głos na przywódcę Utopii.
wolvie111:
Głos na prawdziwego wodza, idealistę, a przy tym realistę. Jedna z ciekawszych i lepiej prowadzonych ostatnich postaci. Jako złoczyńca, z czym może nie do końca się zgadzam, zyskał moją sympatię. W sporze AvX to jedyna mądra i trzeźwo patrząca postać, na koniec potraktowana całkowicie po macoszemu.  Niech będzie, że zabijając Xaviera mógł wpisać się tym samym w grono villainów, tak czy siak, nieważne w jakiej kategorii, głos na postać 2012 roku - Cyclopsa.
Gamer2002: Unit był fajny ale aż tyle nie zrobił poza niemówieniem całej prawdy i parę makabrycznych akcji. Mephisto też był fajny, ale potknął się o to, że ostatecznie był narzędziem. Otto osiągnął to, co mało komu się udaje, ale był zbyt oczywisty przy MJ. Sinister miał wielką klasę, ale nie wstrząsnął internetem. Nie tak jak Cyclops i Loki. Ten pierwszy jednak wyszedł tak dobrze, bo scenarzyści marnie pisali jego przeciwników. Więc pozostaje nie ilość, ale jakość. Możesz być bogiem zdrady i zła, sprowadzać śmierć, niedolę, zagładę i kto zliczy ile Ragnaroków... Ale żeby sprawić, by twoje własne fanki zobaczyły, że jesteś kompletnym potworem, to trzeba NAPRAWDĘ się postarać. Nie mówiąc o tym, że naprawdę trzeba być skrzywionym, by przy tym motywować się chęcią zmiany na lepsze. Głos na Lokiego.
Catman: JiM poprostu u mnie dominuje, wiekszość tego, co najlepsze zwiazane jest właśnie z tą seria. Mephisto został pokazany jako czarny charakter, ale z odpowiednim humorem. Postać jak na diabła bardzo sympatyczna. Po prostu Gillen mistrz sprawił, że Mephisto się uwielbia.
colossus28: Pewnie raczej jest bez szans ale niech ma choć na jeden głos - Sinister. Zasługa to przede wszystkim Gillena którego tie-in do AvX był lepszy niż główna miniseria. Sinister za to, że zbudował podziemne miasto klonów, że praktycznie nie można go zabić i nawet cała potęga Phoenix Five nic tu nie zmieniłai i że o mały włos nie posiadł mocy Feniksa, co nie udało się największym umysłom Ziemi.
Sc0agar4k: Po prostu podpiszę się pod tą opinią.
grzgrzegorz: Brałem pod uwagę jeszcze Sinistera, ale jednak oddam głos na Lokiego, dzięki niemu tak dobrze czyta mi się JiM.
Archie: Oddałem głos na Prowlera gdyż to jeden z najciekawszych street levelowych złoczyńców ostatnich lat. Z jednej strony był zwykłym wujaszkiem i przestępcą któremu nawala sprzęt, ale z drugiej potrafił być rasowym zimnym draniem, który ma potencjał na zostanie prawdziwym kingpinem.
Arachnid: Leonid Novokov. Postać nowa i niezmiernie ciekawa. Bezwzględna i nieobliczalna. Postać, która nie zawaha się przed niczym, aby tylko uprzykrzyć życie swojemu byłemu mentorowi, czyli Bucky'emu. A ponieważ jego działania są precyzyjnie zaplanowane, toteż ich realizacja jest niezwykle interesująca i chwilami bardzo zaskakująca. Bucky będzie miał nie lada problem, aby na dobre poradzić sobie ze swoim byłym wychowankiem.
Łukasz: Cyclops za "cojones" który to uderzyły mu do głowy po doładowaniu przez Większego Ptaszka!
Darth: Cyclops to sprawa dyskusyjna. Ultimate Prowlera nie znam. Mephisto taki sobie, w sumie. Dr. Octopus... a tego kto tutaj nominował!!???. Najlepiej wybrać kogoś z trójcy Kierona Gillena. Albo nie, chwila, głos na Leonida "Leo" Novokova. W końcu Winter Solider doczekał się swego nemesis (co tam Red Skull czy Zemo, oni pożyczeni byli) i to takiego, jaki powinien być. Bezwgledny, nieobliczalny i pomysłowy perfekcjonalista, który jak już coś zaplanuje to pożądnie. Co najlepsze, pomiędzy bohaterem i antybohatrem istnieje dobrze zarysowana i przedstawiona więź, skonstruowana na zasadzie wspólnej przeszłości. Leo ma dobrą i razdko wykorzystywaną motywację: przewyższyć swego byłego mentora i stać się lepszym Winter Soliderem. Dzieki czemu choć zagrożenie dla ogółu (Ameryki) jest duże, to jednak sam konflikt ma znacznie bardziej osobisty charakter. Novokov to najlepsza pozytywna niespodzianka tego roku i właśnie dlatego zdobywa mój głos.


Wydarzenie Roku


Sukces filmu "Avengers"

wydarzenie.jpg

W tej kategorii liczyły się praktycznie tylko dwie nominacje. Wielka Kolekcja Komiksów Marvela w Polsce zdobyła 36 głosów, ale wielu z Was zauważyło, że zapewne do jej wydania na naszym rodzimym podwórku nigdy by nie doszło, gdyby nie spektakularny sukces filmu "Avengers" Jossa Whedona.

Demogorgon: Przemiana Ms. Marvel w Captain Marvel. Hell yeah, tak mi brakowało tego w komiksach. Wreszcie taka świetna postać jak Carol dostaje szacunek, na jaki zasługuje. Wreszcie zaczyna być pisana i rysowana z naciskiem na bycie fajną, przebojową bohaterką, a nie eye candy. Nowy kostium dodaje jej wiele szacunku, mundurowa kombinacja bardzo wpada w oko, a nowa fryzura jest definitywnie do twarzy. No i co najważniejsze, Carol przejmuje na siebie miano Captain Marvel, miano na które zasłużyła sobie dawno temu. Świetne zmiany, dokładnie to, czego potrzebowała, aby jej wizerunek nie kłócił się tak z osobowością, jak ten debilny strój taniej dominatrix. Brawa wielkie dla Steve'a Wackera za naciskanie na zmianę. A przy okazji, warto też wspomnieć, że w tym samym roku wiele kobiecych kostiumów ujrzało zmiany na lepsze - Psylocke, Scarlet Witch (chociaż przyznajmy, oba dalej by potrzebowały paru poprawek), Miss America. To zapowiedź zmian na lepsze, tego, że medium dojrzewa i porzuca apelowanie do trzynastoletnich gówniarzy i trzynastoletnich gówniarzy w ciałach dorosłych mężczyzn. To dla mnie nadzieja na lepsze jutro dla Marvela, niewielka, ale jednak.
Krzycer: Przemiana Ms. Marvel w Captain Marvel. Trochę spóźniona - powiedzmy sobie szczerze, z fabularnego punktu widzenia czas na to był tuż po House of M, kiedy Carol dostała kopa w tyłek i postanowiła dać z siebie wszystko. Ale głosuję na to również jako na znak tego, że Marvel zaczyna ufać swoim bohaterkom. Carol dostała serię, Sif i Srulkie przejęły pałeczkę w dwóch kolejnych ongoingach, w tym roku ruszą sfeminizowane Fearless Bunnders i XX-Men. Miło. Bardzo miło. Zwłaszcza, gdy wspomnimy "rok kobiet Marvela", w którym to roku, jeśli mnie pamięć nie myli, zamknięto wszystkie solowe ongoingi z bohaterkami. (może jeden ocalał? Chyba "X-23" wtedy startowało.)
Archie: Inicjatywa Marvel NOW! to definitywnie wydarzenie roku 2012. Powstały serie lepsze jak i gorsze, ale dzięki mocnemu przetasowaniu twórców czuć lekki powiew świeżości w podejściu do postaci i dzięki temu z zaciekawieniem czekam na nowe numery ulubionych serii.
GrayFox: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela to naprawdę wspaniała inicjatywa. Kibicuję tej akcji i wspieram ją kupując wydania Hachette i polecając innym mając nadzieję, że WKKM utrzyma swoją pozycję i nie zniknie z rynku przedwcześnie.
colossus28: Inicjatywa Marvel NOW! Po pierwsze, primo - od bardzo dawna z przyjemnością czytam Hulka. Po drugie, primo - nigdy w życiu nie czytałem solowych przygód Thora a teraz to się zmieniło i jestem zachwycony mimo, że o dziwo pisze to Aaron. Po trzecie, primo ultimo - przetasowania wśród twórców narazie przynoszą efekty i wprowadziły sporo świeżości do zatęchłego Marvelowego światka.
tig3000: Marvel NOW! Mógłbym równie dobrze powtórzyć to, co napisali poprzednicy. Czytam więcej serii Marvela niż przed Marvel NOW!, przymierzam się również do kupna wydań zbiorczych tych serii. Zdecydowanie najlepszy ruch Marvela ostatnich lat - przetasowanie twórców, pozwolenie im na rozwinięcie historii... Super sprawa.
jdtennesse: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela bez zastanowienia, w końcu świetne komiksy wydane w świetnej szacie i okładce oraz w świetnej cenie. Będę kupował duble (jeśli będą) czy historie postaci za którymi nie przepadam/których nie znam, ku chwale komiksu w Polsce.
S_O: Dziś, jak szedłem ulicą, Logan do mnie z kiosku palcem kiwał. Miłe uczucie. Ale blednie w porównaniu z FUCK YEAH: The Motion Picture, albo, jak znają go inni, "Avengers". I właśnie na Sukces filmu "Avengers", tak kasowy, jak marketingowy, idzie mój głos.
Arachnid: Sukces filmu "Avengers". Spektakularny i niezaprzeczalny sukces. Film, będący ukoronowaniem pięciu poprzednich dzieł Marvel Studios. Wiele dobrego na temat filmu już zostało powiedziane i napisane. Dlatego chciałem kilka słów na temat reszty kandydatów. Nie oszukujmy się, ale:
- Inicjatywa Marvel NOW! może i przyciągnie nowych czytelników, ale nie łudźmy się, że dostaniemy wyłącznie fenomenalne historie, bez żadnych gniotów. I przed Marvel NOW! zdarzały się rewelacyjne historie, jak również bardzo słabe. Jak dla mnie więc nie jest to nic rewolucyjnego.
- Przemiana Ms. Marvel w Captain Marvel. Wszystko fajnie. Nowy kostium Carolki bardzo mi się podoba i pasuje do niej o wiele bardziej niż poprzedni. Co zmiany pseudonimu, to w sumie też nieźle. Jej solowa seria jest całkiem przyjemną lekturą. Ale żeby robić z tego wydarzenie roku, to już chyba lekka przesada. Gdyby za wydarzenie roku uznawać to, że bohater zmienia kostium i pseudonim, myślę że Hank Pym byłby liderem w tej kategorii.
- "Śmierć" Spider-Mana. W przyrodzie i w Marvelu nic nie ginie. Prędzej czy później przywrócą go do życia. A ponieważ pająk jest bardzo popularnym bohaterem, stawiam że będzie to prędzej niż później.
- Wielka Kolekcja Komiksów Marvela w Polsce. Tutaj też wszystko fajnie, bo komiksy Marvela w Polsce, rewelacyjnie wydane i w zasadzie w przystępnej cenie. Ale jednak nie dla wszystkich wydawanie 40 zł. co dwa tygodnie jest możliwe i bezbolesne. Poza tym wielu rewelacyjnych historii w ramach kolekcji raczej nie zobaczymy (np. "Annihilation", "Messiah Complex", "Last Iron Fist Story").
Łukasz: Sukces filmu "Avengers", sukces bardzo niespodziewany, ogromny i zasłużony. Wielu nawet w największych snach nie sądziło, że się uda, a jak już do tego doszło nadal nie mogli w to uwierzyć. Obraz który chwyta widza od pierwszej minuty i nie pozwala mu się oderwać od ekranu do ostatniej, mistrzowsko poprowadzone postacie, które w filmie odgrywają równorzędne role.
Undercik: Oczywiście, że sukces Avengers. 200 milionów dolarów w weekend otwarcia Trzeci najbardziej dochodowy film w historii. Tak, właściwie inne rzeczy nie mają jak się do tego równać. Szkoda tylko, że Marvel nie potrafi wykorzystać okazji do przyciągnięcia ludzi do komiksów. Poza tym, żadne z pozostałych wydarzeń, nawet WKKM, nie spowodowała takiej radości, kiedy moi znajomi po seansie zaczęli się wypytywać o różne rzeczy, a w szczególności "kim był ten na końcu". Tak, to ten moment, kiedy nawet nie będąc takim specjalistą od Thanosa jak czarny_samael, czujesz się jak chodząca encyklopedia. Nie zapominajmy także o tym, że ten sukces na pewno wpłynął na to, że Marvel Studios zdecydowało się postawić na odważniejszy projekt jakim są "Guardians of the Galaxy", którzy nie mają nawet kawałka takiej popularności jak postacie Marvela, o których dotychczas były tworzone filmy.
Hotaru: Patriotycznie chciałbym zagłosować na Wielką Kolekcję Komiksów Marvela w Polsce, lecz obiektywnie fenomenalny sukces "Avengers" musi wziąć górę. Nie chodzi mi nawet o spektakularny wynik tego filmu w światowym box office, co o sam film. To drugi pełnometrażowy film Jossa Whedona po "Serenity". Film, który tak po prostu trzyma się kupy. Jest wakacyjnym blockbusterem, który nie obraża inteligencji widza, stosuje emocje na równi z akcją, i sprawiedliwie podchodzi do wszystkich bohaterów. Oglądałem go kilka razy i za każdym razem kończyłem seans z uśmiechem od ucha do ucha.
Darth: Śmierć Spider-Mana? Kto to tu dał? Pewnie ta sama sierota, co Octopusa do kategorii najlepszy złoczyńca. Przemiana Ms. Marvel w Captain Marvel, jakoś nie wydała mi się wielce istotna. Czy inicjatywa Marvel NOW, to naprawdę coś niezwykłego? Po prostu restart wiekszości serii. Aż chce się klinąć Wielka Kolekcja Komiksów Marvela w Polsce, ale obiektywizm zmusza mnie aby wybrać wybrać coś globalnego. Sukces filmu "Avengers". To się mogło nie udać. 5 lat poprzednich projektów mogło pójść na marne. Ale Whedon znów dał radę. Z kliszowego i prostego scenariusza wyciągnął to co najlepsze i dotarł do szerokiej publiczności. No i Wielka Kolekcja Komiksów Marvela, jest też pośrednim efektem sukcesu filmu.
Sc0agar4k: Czuję podobnie jak Hotaru. Głowa podpowiada WKKM, jednak sercem jestem za "Avengerami". Moją recenzję zapewne czytaliście więc wiecie, co czułem po jego obejrzeniu. I tak jest po każdym seansie. Whedon po raz kolejny pokazał, że doskonale odnajduje się w fantastyce i potrafi tworzyć prawdziwych bohaterów.
Antarsan: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela w Polsce. Wszystko co przyczynia się do popularności komiksów w PL jest dobre.
czarny_samael: Sukces filmu "Avengers". Marvel uderzył globalnie. A poza tym jak mogę oddać głos na Thanosa, to po prostu to robię.
Catman: Jak dla mnie sukces "Avengers". Pierwsza faza została zakończona z epickim rozmachem. Wydarzenie które miało miejsce na całym świecie.
Xavier83: Marvel NOW! za skuteczne przyciągnięcie starych jak i nowych czytelników do swoich serii.
Last: Sukces filmu "Avengers", bo bez niego nie byłoby WKKM i innych ciekawych rzeczy.
Misiael: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela. Zdecydowanie.
grzgrzegorz: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela w Polsce. Wreszcie coś fajnego się dzieje w kwestii komiksów Marvela w naszym kraju.


Najlepsza okładka


X-23 vol. 3 #21

X-23 vol. 3 #21 - 4
Spider-Men #2 Pichelli Variant - 2
Uncanny X-Force #25 - 2
Avengers vol. 5 #1 Skottie Young Variant - 2

Wasze uznanie zdobyła klimatyczna okładka do ostatniego numery solowej serii Laury Kinney - X-23 vol. 3. Trzy inne okładki zdobyły po dwa głosy, na pozostałe głosowały pojedyncze osoby. Widać, że trudno Wam zdecydować się na jedną okładkę, bo wielu wskazywało na kilka pozycji.

Arachnid: Skottie Young i jego okładka do A-Babies Vs. X-Babies. Czyli okładka do numeru, w którym dzieci walczą z innymi dziećmi. Brzmi głupio? Tylko do czasu kiedy zobaczymy tę okładkę, która jest przezabawna. Tylko Skottie Young potrafi dokonać czegoś tak niezwykłego jak wydobycie z pozornie idiotycznego pomysłu czegoś tak niesamowitego i oryginalnego.
Łukasz: Oddam głos na Avengers vol. 5 #1 Skottie Young Variant, cudowna pełna akcji okładeczka, jak smarkata dzieciarnia (czytaj bobo Avengers), wyrusza na misję by podwędzić smaczne ciasteczka!
jdtennesse: Na pewno nie zagłosuję na żadne COŚTAM-babies, nigdy mi się to nie podobało, i nadal nie podoba. Jeśli już to może Amazing Spider-Man #700, ten z twarzą Pająka zrobioną z mniejszych, różnych wersji Pająka.
Darth: Początkowo myślałem o bardzo nastrojowym Uncanny X-Force #30. Ale jednak ulegnę presji i też zagłosuje na Avengers vol. 5 #1 Skottie Young Variant. Ale co ja pisze? Jakiej presji? Ja uwielbiem okładki Younga. Są masakrycznie zabawne, w sumie właśnie one najbardziej mi się podobały z całego AvX i co ważniejsze są tworzone z pomysłem, którego brakuje niejednej "poważniejszej" okładce wydawnictwa Marvel. Young zasługuje na tego Avalona, choćby za zdrowe poczucie humoru, gdy inni starają się być super-poważni.
Archie: Głos na przepiękną okładkę do Moon Knight Vol. 4 #9 autorstwa Alexa Maleeva, która od razu nasuwa mi skojarzenie ze Spectorem jako kapłanem Khonshu.
Krzycer: X-23 #21. Bo to ostatnia okazja, by zagłosować na serię, której wciąż mi bardzo brakuje. Drugie i trzecie miejsce na podium to Journey into Mystery #641 i puchatkowy Incredible Hulk #7, bo jest przeuroczy (i ociupinkę bardziej pomysłowy od dzieciaków Younga).
Hotaru: Jest to dla mnie pewnym zaskoczeniem, ale koniec końców oddaję głos na Spider-Men #2 Pichelli Variant. Prosta, pomysłowa, estetyczna i przede wszystkim wymowna, oddająca napięcie, jakie towarzyszyło pierwszemu spotkaniu Milesa Moralesa z Peterem Parkerem.
Sc0agar4k: Punisher vol. 5 #8 Marco Checchetto, Nie oddałem na niego głosu wśród najlepszych rysowników więc powetuję mu to oddaniem głosu na jedną z jego okładek. A ta nadaje się w sam raz.
S_O: Z zaproponowanych okładek najbardziej przypadła mi do gustu "Puchatkowa" okładka Incredible Hulk vol. 4 #7, z wyróżnieniem dla wszystkich pozostałych okładek z akcji "filmowi Avengers w sztuce" (jeśli dobrze zrozumiałem). Chciałem również zwrócić uwagę na okładki Daredevil vol. 3 z historii z Kojotem. Mała rzecz, a cieszy.
grzgrzegorz: Spider-Men #2 Pichelli Variant. Świetna, wiele mówiąca okładka. Pięknie narysowana.
Globi: Amazing Spider-Man #700 1990 Variant. Pajęczak na odejście przynajmniej naprawdę godną okładkę dostał.


Najlepsza scena


"To me... my Galactus!" (Fantastic Four #604) - 10

Finał Journey Into Mystery #645 (Journey Into Mystery #645) - 2
Hated. Feared. Saving the world. Tell me what changed. (AvX: Consequences #5) - 2

W tej kategorii byliście zdecydowanie jednomyślni. Słowa Franklina Richardsa, które wyszły spod pióra Jonathana Hickmana

bastek66: Jak znaleźć najlepszą scenę tego roku? 1) Weź dowolny komiks napisany przez Hickmana. 2) Przekartkuj. 3) Gratulacje, najprawdopodobniej znalazłeś najlepszą scenę roku 2012.
Demogorgon: Ostatnia strona Journey Into Mystery #645. Damn me. Damn you all. Nuff said. Warta uwagi jest też rozmowa Cyclopsa z Loganem z AvX: Consequences #2, gdzie Cyclops przyznaje się do swoich działań z AvX, wbrew temu co Avengers twierdzi w każdej możliwej kategorii. Większość pozostałych runner ups jest z Journey Into Mystery, jak gra planszowa czy monolog Sif o Heimdalu wiecznie nieszczęsnym.
Razdwaczy: Jonathan Hickman ponownie zdefiniował dla mnie zajebistość w komiksach. "To me... my Galactus".
Xavier83: Ja głosuję na to co mnie zachwyciło w 2012 roku, czyli śmierć Charlesa Xaviera w walce z Cyclopsem/Phoenixem. "C: You are not my father. X: That is enough! C: It is."
Globi: AvX: Consequences #4, gdzie Magneto stwierdza że to, czy się jest złoczyńcą, zależy od okoliczności i ostatnia strona "Villains it is".
Arachnid: Rozmowa Magneto z Cyclopsem z Uncanny X-Men vol. 2 # 18. Jedna z najbardziej kultowych scen całego eventu Avengers vs. X-Men.
Łukasz: FF #17 - za genialną ostatnią stronę i Annihilussa na kibelku! Prawie spadłem z fotela ze śmiechu.
Darth: Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy, to było Uncanny X-Force #34 i utopienie Dakena. Ależ to był piękny widok, mhm. Potem jednak doszedłem do wniosku, że jednak to była za łagodna śmierć jak na niego i postanowiłem postawić na coś innego. Wachałem się między "To Me... My Galactus!" oraz "I'm winning." Ostatecznie jednak wybieram to pierwsze, bo naprawde robi wrażenie. Tak w ogóle, w całym runie Hickmana jest wiele takich scen i sam sobie dziwię że mimo to, uważam tę komiksy za "tylko bardzo dobre".
Archie: Scena z FF #17 gdzie po wypiciu "non-alcoholic magic mare's milk" Peterowi włączyła się opcja party hard. Mistrzostwo, lol.
wolvie111: Przejrzałem wszystkie propozycje, myślałem nad takim momentem w tym 2012 roku, który do mnie dotarł, albo mnie jakkolwiek poruszył i zamurowało mnie, bo przyszła mi do głowy pewna scena, o którą całkiem bym siebie nie podejrzewał. Chodzi mi o moment na początku AvX, gdy Hope spala Wolverine'a do szpiku kości. Wiem cały ten event to wielkie G, na dodatek moment ilustrowany przez Romitę, którego szczerze nie znoszę, ale to była scena, która mną wstrząsnęła. AvX było dopiero w początkowej fazie historii, nie mogłem doczekać się przyjścia Phoenix, byłem podniecony tym, że Hope przejmie niedługo tę moc, miałem ogromne nadzieje co do postaci i eventu. Poza tym przypomniała mi się stara dobra Jean, dla której borykanie się Phoenixem, to przeznaczenie, które nigdy jej nie odpuściło. Ta scena była świetna i to na nią oddaję głos. Potem wszystko się spartoliło, ale za emocji jakich mi dostarczyła Hope w tej chwili oddaję jej mój głos. To już jej drugi, bo jeden została za najgorszą postać żeńską... Wolverine spalony przez Hope +1.
Gamer2002: Ponieważ nikt o tym nie wspomina. AvX: Consequences #5, odpowiedź Cyclopsa na stwierdzenie Magneto, że znalazł się w zupełnie innej dla siebie sytuacji: Hated. Feared. Saving the world. Tell me what changed.
Hotaru: Ostatnia scena z Journey into Mystery #645. Loki vs. Loki. Gorzki, pozostawiający miejsce na własne interpretacje finał fenomenalnej serii. Świetnie napisany, genialnie zilustrowany. W 2012 nie było lepszej sceny.
Dzizys: Wiele scen w tym roku zasługuje na tytuł sceny roku, z samego runu Hickmana wybrał bym kilka, ale ta scena wywarła na mnie największe wrażenie. Idealne zakończenie bardzo dobrego runu w FF.
Krzycer: Najlepsza? Pewnie nie. Jedna z moich ulubionych? Zdecydowanie. A że nie widziałem jej jeszcze w tym temacie (choć wszystkie avalonowo/zvalonowe wątki trochę mi się mieszają, więc mogę się mylić), to wrzucę jeszcze powtórne oświadczyny Madroksa. I żeby mi nikt nie mówił, że PAD się wypalił, a X-Factor to już nie to samo!
Sc0agar4k: Dobrze, że czekałem z głosowaniem do tej pory, bo dzięki temu Krzycer mi przypomniał, za co tak lubię X-Factor. +1 za oświadczyny.
S_O: Jako, że i tak wygra, to wskoczę na bandwagon i również zagłosuję na "To me... My Galactus!". A na drugie miejsce wskazuję dyskusję na temat różnic między Cyclopsem a Magneto z Uncanny X-Men vol. 2 #18.
colossus28: Wyżeranie wnętrzości Bloba przez rekina w Uncanny X-Force #33 zrobiło na mnie wrażenie.
tig3000: Nie ma nawet co myśleć... "To me... My Galactus!"
Catman: "To me... my Galactus" oczywiście.

Undercik i Hotaru
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.