Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1966 - ... Redakcja się zmienia, cz. I

1966 - ... Redakcja się zmienia, cz. I

Wielki sukces, jaki odniósł Marvel podczas Silver Age przypominał triumf z ery Golden Age sprzed dwudziestu lat. Niestety również pod względem tego, że zyski i zasługi przyznawano tylko wybranym.

Ditkos.jpgW lipcu 1966 roku zakończył się pierwszy ważny run Silver Age Marvela. Amazing Spider-Man #38 był pożegnaniem Steve'a Ditko z serią i całym wydawnictwem. Numer Dwa (po Jacku Kirbym) wśród ówczesnych artystów pracujących dla Marvela był niezwykle oryginalnym człowiekiem. Fascynował się Obiektywizmem, filozofią, która w latach 60 robiła dynamiczną karierę w USA. Stworzony przez Ayn Rand nurt zakładał między innymi racjonalizm, kierowanie się rozumem i bezkompromisowość. Zdecydowanie popierał racjonalny egoizm i odrzucał altruizm jako zły. Ditko na poważnie wierzył w te reguły, więc współpraca z wyluzowanym Stanem Lee musiała być trudna. Mimo że uznaje się ich za współautorów pierwszych 38 numerów przygód Spider-Mana, to przez ostatnie dwa lata właściwie już ze sobą nie rozmawiali. Ditko coraz mniej przejmował się wytycznymi scenariuszowymi Lee i realizował swoje własne pomysły. Gotowe rysunki trafiały do Stana, który musiał tylko zorientować się, o co mogło chodzić Steve'owi, i dodać dialogi.

Ta trudna sytuacja utrzymywała się miesiącami, aż w końcu Ditko postanowił odejść bez słowa pożegnania i wytłumaczenia swojej decyzji. Do dziś nie wiadomo co konkretnie spowodowało pożegnanie z Marvelem, chociaż potencjalnych przyczyn jest wiele. Przede wszystkim Ditko i Lee mieli różne pomysły na rozwój postaci Petera Parkera. Największy spór toczył się o wyjaśnienie tożsamości Green Goblina, który siał zamęt w życiu Spider-Mana. Lee upierał się, żeby ujawnić, że za jego maską ukrywa się Norman Osborn, czyli ojciec przyjaciela Petera. Z kolei Ditko walczył zajadle, żeby po odsłonięciu maski ukazała się zupełnie nieznana twarz, argumentując, że w rzeczywistości takie zbiegi okoliczności nie zdarzają się.

Rysownik nie znosił też nanosić poprawek w rysunkach, których chciał Lee i często nie robił ich nawet mimo wyraźnych poleceń. Z kolei Stan odgryzał się dodając dialogi, które zmieniały sens rysunków. Postacie, które Ditko tworzył na poważnie, według reguł obiektywizmu, Lee spłycał i ośmieszał w dialogach i narracji. Podobno tuż przed finałem konfliktu Ditko otrzymał polecenie upodobnienie przygód Spider-Mana do Human Torcha. Peter miał być zabawniejszy, mniej dorosły i mniej odpowiedzialny - można sobie tylko wyobrażać, co wyjątkowo konserwatywny Ditko sądził o takim kierunku rozwoju postaci... Jakby tego było mało, to nieustannie powracał problem finansowy - Martin Goodman nie chciał zrealizować próśb o podwyżkę. I chyba najważniejszy punkt zapalny - Ditko czuł się pokrzywdzony brakiem wyraźnego uznania jego zasług jako twórcy postaci Spider-Mana. Uważał, że Stan Lee niesłusznie zgarnia wszystkie honory i nawet po latach obaj panowie mieli zupełnie rozbieżne poglądy na ten temat. Jak widać powodów nie brakowało, więc chociaż Ditko nigdy nie zdradził co dokładnie przeważyło szalę, to kwestią czasu był rozwód z Lee.

Więcej o kulisach tego wydarzenia możecie dowiedzieć się ze świetnego filmu dokumentalnego BBC "In Search of Steve Ditko". Warto obejrzeć chociażby dla miniwywiadu ze Stanem Lee, który pokrętnie oznajmia, że może przyznać prawa do wspólnego stworzenia Spider-Mana Steve'owi, chociaż tak naprawdę uważa się za jedynego słusznego twórcę tej postaci...

ditko2s.jpg

Po odejściu z Marvela Ditko trafił do Charlton Comics, w którym stworzył między innymi postacie Questiona i Mr. A (o tym drugim śpiewał sam Alan Moore). Pozbawiony kontroli redaktorskiej, Ditko poszedł na całość. Jego bohaterowie żyli zgodnie z zasadami obiektywizmu, byli brutalni, bezkompromisowi, dokonywali samosądów i widzieli świat w czarno-białych barwach. Powstały komiksy dziwne, wyjątkowe, łatwe do wyśmiania, ale i zasługujące na podziw konsekwencji. Wspomniany Moore nie ukrywa, że słynny Rorschach z Watchmen był wzorowany na bohaterach Steve'a Ditko.

mra.jpg

Niewiele brakowało, żeby w 1966 roku Marvel stracił również drugi swój filar twórczy, czyli Jacka Kirby'ego. On również był kiepsko traktowany przez Goodmana i Lee - osią sporów były kwestie finansowe, fabularne i brak należnego uznania wkładu w tworzenie bohaterów (zresztą to samo spotykało wszystkich ówczesnych pracownikach Marvela). Kirby'emu brakowało jednak uporu Steve'a, a na dodatek miał już sporą rodzinę na utrzymaniu i potrzebował stabilizacji. Bardziej skory do kompromisu był też Goodman, więc ostatecznie nie doszło do najgorszego, ale niezadowolenie Jacka cały czas się tliło i coraz trudniej współpracowało mu się ze szefostwem.

Stan Lee musiał spodziewać się, że współpraca z Ditko może dobiec końca i szukał ewentualnego następcy. W tym celu, jeszcze wiosną, w rysowanym przez Johna Romitę Sr. Daredevilu zagościł Spider-Man. Dwuczęściowa historia miała być testem dopasowania tego artysty do postaci. Wypadła pozytywnie i to Romita Sr. przejął rolę rysownika ASM od #39. Wybór okazał się trafny, chociaż sam Romita obawiał się, czy da radę zastąpić wielkiego poprzednika i początkowo starał się naśladować jego styl. Gdy już zaczął pokazywać pełnię swoich możliwości stworzył świetny run, który z niewielkimi przerwami trwał do #95. JR Sr. wracał później jeszcze do ilustrowania przygód Pająka, a renoma, którą sobie wyrobił dała mu lata później posadę dyrektora artystycznego Marvela.

Tales To Astonish #90Na szczęście Marvel ciągle znajdował się w fazie dynamicznego rozwoju i pozyskiwał nowych świetnych twórców. Kolejnym z nich był Jim Steranko, który w porównaniu z większością rysowników pracujących dla Stana Lee, miał niewielkie doświadczenie (zaledwie kilka zeszytów dla Harvey Comics na koncie). Dysponował jednak wyjątkowym stylem, który zaintrygował redaktora naczelnego Marvela. Steranko zadebiutował jako inker w Strange Tales #151, wykańczając ilustracje Jacka Kirby'ego. Począwszy od grudniowego #154 przejął rolę rysownika przygód Nicka Fury'ego i rozpoczął swój wyśmienity run, o którym więcej już za cztery tygodnie. Pod koniec roku do redakcji dołączył także John Buscema, który również będzie od tej pory stałym gościem w Historii Marvela. Warto również odnotować wkład Gila Kane'a, który rozpoczął współpracę z Domem Pomysłów po bardzo udanym okresie pracy dla DC (gdzie m.in. stworzył nowe wersje Green Lanterna i Atoma). W Marvelu nie dostawał jednak za dużo zleceń - Stan Lee zarzucał mu, że jego bohaterowie wyglądali zbyt miękko, wręcz homoseksualnie. Mimo skromnej liczby stworzonych komiksów, Kane miał szczęście współtworzyć dwie ważne historie z udziałem Spider-Mana, o których będzie mowa w opisach pierwszych lat kolejnej dekady.

Paweł "Lex" Masłowski
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.