Avalon » Serie komiksowe » Speaker for the Dead » Speaker for the Dead #1

Speaker for the Dead #1

Postacie
Zapowiedź

Ender dostaje wezwanie na planetę Lusitania, by mówić o śmierci pewnej osoby. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego - w końcu jest Mówcą Umarłych - gdyby nie fakt, że ta osoba zginęła z rąk przedstawicieli pierwszego od czasów Formidów napotkanego przez ludzkość inteligentnego gatunku.

Cytat

Ender: "I can't belive it was malicious. I've read Pipo's notes. The pequeninos loved him"
Jane: "Yes, loved him so much, they sliced him open and tossed his innards on the grass."

Streszczenie

Planeta Lusitania. Nieopodal ziemskiej kolonii Milagre.

Korzeniak staje na głowie. Ksenobiolog Pipo Figueira zapytuje, czy próbuje być akrobatą. Pequenino smakuje to słowo i docieka, czy to znaczy, że wśród ludzi są osoby wykonujące takie sztuczki jako zawód. Zorientowawszy się w popełnionym błędzie Pipo próbuje zmienić temat, ale Korzeniak ma dość. Zarzuca człowiekowi, że nigdy nie odpowiada na pytania. Prosiaczek nie rozumie, dlaczego ludzie mogą przychodzić do lasu i ich obserwować, a pequeninos nie mają wstępu za ogrodzenie, do miasteczka Milagre. Korzeniak chciałby zobaczyć z bliska bestię mknącą nad trawą capim nie dotykając ziemi. Przestraszony tym, ile prosiaczki zdołały zobaczyć ponad ogrodzeniem Pipo woła swego syna i wraz z Libo wracają do bramy.

Po drodze Libo próbuje dowiedzieć się, co zaszło. Ojciec tłumaczy mu, że Korzeniak widział śmigacz i że jeśli Kongres dowie się o tym skażeniu kulturowym, zakaże im kontaktu z prosiaczkami. Mają związane ręce – nie mogą ściąć drzew przy ogrodzeniu, bo te są dla prosiaczków ścięte. Ba, nie mogą nawet pokazać im siekiery czy piły.

W stacji ksenologów czeka na nich Novinha. Ma kilka pytań o obrządek, jaki pequeninos wykonują przy śmierci któregoś z braci i o drzewo, które sadzą w zwłokach. Prosi, by Pipo i Libo, ponieważ jako jedyni są uprawnieni do wychodzenia poza ogrodzenie, pobrali dla niej próbki do badań. Pipo cierpliwie tłumaczy, że to wykluczone – takie działanie naprowadziłoby prosiaczki na koncepcję nauk biologicznych. Chociaż kocha ją jak córkę, którą pewnie mając na uwadze jej związek z Libo niedługo zostanie, musi ją prosić o zostawienie tematu prosiaczków i skupienie się na wirusie descolady, podobnie jak wcześniej jej rodzice. Tylko ciągłe badania i wynajdowanie sposobów na skontrowanie działania wirusa pozwala istnieć kolonii. Novinha pokazuje więc Pipo swe ostatnie odkrycia.

Jak zauważyli ksenobiolodzy, descolada jest obecna w komórkach każdego organizmu na Lusitanii. Wirus rozplątuje łańcuchy DNA organizmów, zmuszając je do adaptacji. W przypadku ludzi, organizm próbuje naprawić zmiany dokonane przez wirusa, obracając się przeciwko własnym komórkom, co skutkuje śmiercią Pipo ogląda symulację i doznaje olśnienia. Prosi, by nie pokazywała jej Libo póki nie uzyska potwierdzenia od prosiaczków, po czym wybiega na deszcz. Dziewczyna nie ma pojęcia, co Pipo dostrzegł, ale postanawia zrobić, o co ją poprosił.

Cztery godziny później Novinha puka do drzwi swego ukochanego. Mówi Libo, że jego ojciec jeszcze nie wrócił zza ogrodzenia. Łamiąc prawo oboje wybiegają za bramę. Odnajdują Pipo nieopodal miasteczka. Mężczyzna leży ze źdźbłem capim w ustach. Jego wnętrzności leżą poukładane wokół ciała. Wewnątrz otwartej klatki piersiowej nie zasadzono drzewa.

W wiosce wszyscy są wstrząśnięci. Zajmują się Libo zapominając, że Pipo był tak samo w każdym stopniu, poza biologicznym, ojcem Novinhy. Ta tymczasem wraca do pracy i próbuje usunąć symulację, za którą – jej zdaniem – Libo zapłacił życiem. Nie chce, by zagadkę rozwiązał Libo i podzielił los ojca. Komputer jednak mocą przepisów Kongresu nie pozwala wykasować danych, Novinha zakłada więc na nie wszelkie możliwe zabezpieczenia. Wie też, że w katolickiej kolonii blokady nie będą nic znaczyły, jeśli to małżonek zechce zobaczyć chronione dane. Dlatego podejmuje decyzję, że ona i Libo nigdy się nie pobiorą. Dziewczyna chce jednak, by kiedyś powiedziano prawdę o tym, co zaszło tej nocy. Wysyła zaproszenie po mówcę umarłych.

22 lata później. Statek Endera wchodzi na orbitę wokół Lusitanii. Novinha, dziewczyna na której wezwanie przybył, ma teraz 39 lat i jest od niego biologicznie o 4 lata starsza. Biologicznie, bo Ender urodził się ponad 3400 lat wcześniej, a większość tego czasu spędził w podróżach z prędkością podświetlną. Jane, jego jedyna przyjaciółka, przypomina mu, że z powodu "Królowej Kopca", książki, którą sam napisał, ze zbawiciela ludzkości Ender stał się ksenobójcą, tyranem odpowiedzialnym za śmierć całego inteligentnego gatunku. To dlatego wrócił do imienia Andrew. Chociaż nikt nie uwierzy, że jest tym samym człowiekiem, który ponad 3000 lat wcześniej pokonał Formidów, to imię "Ender" nadal jest traktowane jak obelga.

W czasie pokładowego tygodnia podróży, z Lusitanii wpłynęły jeszcze 2 prośby o mówcę umarłych. Miałby mówić o śmierci Marcao Ribeira, męża Novinhy, i Libo. Libo ksenobiologa, który dziesięć dni temu został zamordowany przez prosiaczki w ten sam sposób, co lata wcześniej jego ojciec. Kongres rozważa wprowadzenie kwarantanny, więc nie mają czasu do stracenia.

W promie na powierzchnię planety Ender prosi Jane, by od tej chwili komunikowała się z nim poprzez klejnot w uchu. Zastanawia się, czy Lusitania nie będzie dobrym miejscem na wypuszczenie wreszcie z kokonu Królowej Kopca. Ender nie wierzy, że pequeninos miały jakieś złe intencje mordując Pipo i Libo, po prostu ludzie jeszcze ich nie zrozumieli, jak wcześniej Formidów. Jane docenia to nastawienie i wspomina, że właśnie z jego powodu Ender jest jedynym człowiekiem, któremu zdradziła swoje istnienie. Bo Jane jest jedyną istota żyjącą w przestrzeni filotycznych więzi, bytem tańczącym po niciach łączących ansible.

Ender ląduje. Czeka na niego biskup Peregrino. Jane informuje przyjaciela, że z racji tego, że Milagre jest katolicką kolonią, biskup ma tu władze równą, jeśli nie większą, od pani burmistrz. Również z tego powodu, jako przedstawiciela innego wyznania, wszyscy będą go traktowali jak wysłannika szatana.

Na powitanie Andrew całuje biskupi sygnet. Peregrino nie jest pewien, czy to nie kpina, ale Ender tłumaczy, że został ochrzczony w katolickiej wierze, nawet jeśli jej nigdy nie praktykował. Pomimo tego gestu, biskup nadal traktuje mówcę z chłodną rezerwą. Życzy mu owocnego – i krótkiego – pobytu. Andrew tłumaczy, że wrogość jest nie na miejscu, bo jego zawód jest sankcjonowany przez Kongres a Chrystus nie ma monopolu na prawdę. A właśnie po to tu przybył – by powiedzieć prawdę o życiu i śmierci trzech osób.

Godzinę później Ender odnajduje Novinhę na rynku. Kobieta jest zmieszana i przeprasza go, mówiąc że 22 lata wcześniej popełniła błąd wzywając go na Lusitanię. Kiedy odchodzi, Ender podejmuje dialog z Jane. Ta zauważa, że to zlecenie nie będzie łatwe, ale Andrew chce się go podjąć. Nie chodzi nawet o lata stracone w podróży, ale o oczy Novinhy. Przepełnione bólem i poczuciem winy. Jak jego.

Autor: Hotaru

Galeria numeru

Speaker for the Dead #1 Speaker for the Dead #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.