Avalon » Serie komiksowe » Deadpool » Deadpool #40

Deadpool #40

Deadpool #40

"Warriors Four!"

Postacie
Cytat

Frank odbiera telefon: "What do you want, Wade?"
Wade: "How'd you know it was me?"
Frank: "Caller ID says 'outer space'."

Streszczenie

Znowu ten sam koszmar. Wade staje przed lustrem wspominając swoją starą, szpetną buźkę i z obawą zdejmuje maskę. Uśmiecha się szeroko kiedy widzi dawną, pokrytą bliznami twarz - jego twarz! Jednak, gdy odwraca się na chwilę, znowu z lustra spogląda na niego ten przeklęty Thom Cruz. Wilson wścieka się, rozbija zwierciadło i...


Budzi się za sterami promu kosmicznego. Spocony, ściąga hełm od skafandra i wyciera czoło. Towarzyszący mu uczniowie Taskmastera każą mu siedzieć cicho, bo jeszcze ktoś w NASA zauważy, że nie ich załoga siedzi w wahadłowcu i zatrzyma start. I rzeczywiście, ktoś zauważa na pokładzie Thoma Cruza, ale odliczanie właśnie dobiegło końca. W przeciągu minut, prom dociera na orbitę, gdzie Deadpool przypomina swoim źle wychowanym podopiecznym, że Barney (jak zwykł nazywać Taskmastera) wyznaczył go na dowódcę misji i ich egzaminatora, a celem wycieczki jest przejęcie kosmicznej zabawki Barona Skarpety (jak zwykł nazywać Helmuta Zemo) i zainkasowanie półtora miliona w gotówce.


Tymczasem dwójkę współlokatorów Wilsona odwiedził niejaki Whiplash - stary znajomy, którego Frank poprosił o naprawienie zwojów. Taka wizyta towarzyska do doskonała okazja do pogadanki o przyziemnych sprawach, jak kłótnia Skeeter z mężem [Crusher Creel znany też jako Absorbing Man - Gil], albo kilka porad biznesowych. Mark jednak szybko musi lecieć, bo nie chce przegapić wyprzedaży, zostawia więc pozostałą dwójkę, by mogli dalej torturować swojego więźnia. Frank niepokoi się, że jeśli Deadpool przeżyje pułapkę, którą zorganizowała mu Titania, może poczuć chęć zemsty, a w przypadku kogoś o tak rozchwianej psychice, trudno przewidzieć, jak to się skończy.


Nasi dzielni kosmonauci dotarli już do swojego celu. Ponieważ wejście do orbitalnej bazy nie jest przystosowane do wahadłowca, muszą dostać się tam na piechotę, czyli odbyć mały kosmiczny spacerek. Deadpool nie ma ochoty wyłazić z przytulnego promu, a skoro podopieczni go ponaglają, każe im zgłosić się po kody dostępu przez radio. Sam natomiast udaje się do przetrzymywanej w ładowni załogi, żeby upewnić się, czy jego niby-koledzy nie wnieśli na pokład bomby, bo pewnie zechcą go zabić, jak tylko przejmą stację. Wydaje mu się, że już widział ten film.


Tak więc, razem z Wilsonem, cofamy się w czasie, by obejrzeć kosmiczną potyczkę, którą stoczył wraz ze swoimi podopiecznymi. Latali tak sobie w kosmosie, bez skafandrów, kiedy nagle natknęli się na oddział SHIELD, pilnujący orbitalnej bazy Zemo. Początkowo wszystko szło ślicznie, ale kiedy Deadpool zaczął z właściwym sobie wdziękiem ubliżać wspólnikom, tamci, niby to przypadkiem, zaczęli go ostrzeliwać. Kiedy jednak Wade przeciął jeden z podtrzymujących ich kabli, Taskmaster przerwał symulację i zagroził, że potrąci mu za to z pensji. Wilson uparł się, że będzie pracował po swojemu, bo i tak wie, do czego to wszystko zmierza: Taskmaster przekupił Titanię, żeby go wystawiła, a ten cały cyrk z kosmiczną bazą jest tylko wstępem, bo tak naprawdę, egzamin dla tej trójki patałachów polega na zabiciu jego. Ale to nie stanowi problemu, bo w zamian za przelanie pieniędzy dla Skeeter na jego konto, Wade zgodzi się pociągnąć dalej tą zabawę. Taskmaster najwyraźniej się zgodził i w ten sposób Deadpool i jego drużyna trafili na prom.


Wracamy do teraźniejszości, bo Electa właśnie domaga się kodów dostępu, ale Wilson każe jej czekać, bo najpierw musi zadzwonić do domu. Constrictor właśnie zakładał ładunek wybuchowy pod jego łóżkiem, kiedy zadzwonił telefon. Wade chciał tylko powiedzieć, że jeszcze żyje i spytać, czy przyszła jakaś poczta? Potem denerwuje Franka, każąc mu wysłać kopertę z odmową do sklepu wysyłkowego, a swoją argumentacją niemal doprowadza go do furii. Skeeter zabiera mu słuchawkę, więc Deadpool spokojnie informuje, że przejrzał jej chytry plan, ale nie ma żalu, bo przecież są złoczyńcami i tak powinni postępować. W zamian wykolegował ją z wypłaty więc są kwita. To jednak tylko jego zdanie, bo Titania tylko utwierdziła się w postanowieniu, że musi go zabić.


Pora brać się do roboty. Deadpool postanowił osobiście pofatygować się na kosmiczną stację, gdzie znalazł sobie fajną zabawkę w postaci promienia śmierci, na którym tak zależało Taskmasterowi. Wypadało się upewnić, że promień działa, więc przydzwonił we własną lodówkę, a potem zadzwonił, żeby uspokoić współlokatorów. Doszedł wreszcie do wniosku, że to najwyższa pora przejść do właściwej części egzaminu i postanowił zaatakować Electę, zanim ona zaatakuje jego. Zaproponował przy tym, że mogą się dogadać i zrobić na złość Taskmasterowi, ale im za bardzo zależało na dyplomach. W pewnej chwili coś zatrzęsło stacją, a kiedy wyjrzeli przez okienko, zauważyli, że załoga promu uwolniła się i odpaliła silniki. W tej sytuacji pozostało tylko obezwładnić przeciwników i wiać do kapsuły ratunkowej, co nie było łatwe, gdyż w czasie walki, Electa zmieniła Wilsona w grubasa. Kiedy już dotarł do tej kapsuły, nie mógł się wcisnąć do środka, co dało czas tamtej trójce na dojście do siebie, znalezienie go i odwet.


Kilka minut później, zmierzającą do atmosfery stację opuściły trzy kapsuły. Deadpool został na pokładzie sam, tłusty i z zawieszonym mózgiem (to sprawka Pyrona). A najgorsze jest to, że właśnie zaczęło się robić gorąco.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Deadpool #40

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.