Avalon » Serie komiksowe » Deadpool » Deadpool #24

Deadpool #24

Deadpool #24

"Dead Reckoning" - part 2: "Second Sringers & Dead Ringers"

Postacie
Cytat

Sąsiadka o Wilsonie i Al: "Aliens! Either dat or communists! You mark my words! Those people were into something! Strange lights at all hours, smell of dead things when the wind turned wrong... And talking! Non-stop talking when the guy was home... Like living next ta some psycho parrot!"

Streszczenie

Dwadzieścia cztery godziny temu, osiemdziesięciu trzech żołnierzy korporacji wylądowało na plaży w Arecibo. Nie zdążyli nawet wejść w głąb lądu, kiedy napotkali nieprzyjaciela z kosmosu, ujeżdżającego robaka paskudniejszego nawet od siebie. Rzeźnia trwała zaledwie kilka minut, nie ocalał nikt. Dixon właśnie pokazał Kapitanowi film z tego zdarzenia. Ten zaciska pięści i powtarza tylko jedno słowo - potwór. Szef potwierdza, że mają tu do czynienia z potworem z kosmosu, którego celem jest zniszczenie Mesjasza - istoty doskonałej, mającej przynieść Ziemi pokój. Rogers wyjaśni, że nie miał na myśli kosmity, ale Dixona. To on od początku znał przyszłość i wiedział, jak to się skończy, a mimo to, wysłał na pewną śmierć tych żołnierzy. To on jest prawdziwym potworem. Szef przyjmuje to nad wyraz spokojnie, tłumacząc, że to jest wojna. Nie konflikt międzynarodowy o ziemię czy ropę, ale wojna o przyszłość świata, a to najwyraźniej przerasta takiego patriotę jak Kapitan, który myśli tylko w kategoriach narodowych. Dixon przyznaje, że dla zapewnienia światu lepszej przyszłości gotów byłby zabić własną matkę, a jeśli to czyni z niego potwora, będzie nosił to miano z dumą. Pogrywając w ten sposób na honorze Rogersa, nakłania go do współpracy.


W odległej przestrzeni kosmicznej, statek Shi'Ar wykrył nieznany obiekt, który nagle skierował się ku stolicy Imperium. Dowódca fregaty postanawia podjąć walkę. Jednak gdy zbliżają się do obiektu i wchodzą w zasięg jego blasku, los Imperium i miliardów jego mieszkańców przestaje się liczyć. Pozostaje tylko przyjemność.


Montgomery został podłączony do maszyny, która ma monitorować jego wizje. Technik prosi, żeby nie utrudniał zadania im wszystkim i nie próbował walczyć z tym. Do przybycia Mesjasza zostały godziny, Tiamat wciąż żyje i mu zagraża, a nowy Mithras potrzebuje wskazówek by go pokonać. Musi się wreszcie pogodzić ze śmiercią Deadpoola i Zoe, inaczej zginą wszyscy. Gdy wychodzi, Monty sam do siebie mówi, że umarł razem ze swoimi przyjaciółmi.


W San Francisco trwa akcja ratunkowa po tym, jak z nieznanych przyczyn jeden z domków wyleciał w powietrze. Jednej z sąsiadek wydaje się jednak, że zna przyczynę: to byli albo kosmici, albo komuniści. Świadczą o tym dziwne błyski, nieprzyjemne zapachy i ciągłe gadanie, jakie słyszała przez ścianę. Odwracając się do stojącego za nią mężczyzny zaczyna narzekać, że przez wybuch nawaliła jej kablówka, a przecież płaci podatki... Gerry ucisza ją jednym ruchem ręki i niezauważony udaje się do centrum gruzowiska, podziwiając robotę Dixona. Gdy w pogorzelisku znajduje rękawicę Deadpoola, dochodzi do wniosku, że wszyscy mają przechlapane.


Na stacji trwa wprowadzanie Kapitana w szczegóły planu. Dixon uruchomił ten sam trójwymiarowy program, który pokazywali wcześniej Wilsonowi, jednak w przeciwieństwie do niego, Rogers ma spore obiekcje odnośnie pomnika. Poza tym chciałby wiedzieć, dlaczego nie może wezwać na pomoc Avengers i dlaczego to wszystko było trzymane w tajemnicy? Odpowiedź na drugie pytanie jest prosta: Nie chcieli, aby ktoś im przeszkodził, bo mają dość roboty z Tiamatem. Co do reszty, to już kwestia przeznaczenia.


Powiadają, że najtrudniejszą podróżą jest podróż w głąb siebie. Tam może okazać się, że nic nie jest takie, jak się zdaje. Tam łowcy stają się ofiarami, a potwory bohaterami. Taką właśnie podróż odbywa teraz Tiamat. Nie wygląda już tak strasznie, kiedy medytuje na dnie podwodnej jaskini. Nagle kontaktują się z nim inni przedstawiciele jego ludu. Stary kosmita zarzuca mu, że pozwolił Mithrasowi uciec, ale chociaż ten twierdzi, że przeciwnik na pewno zginął, żąda dowodów. Tiamat przypomina, że takie było przeznaczenie Mithrasa i że nie wróci już, by bronić niszczyciela. Starzec domaga się, by spojrzał mu w oczy, jeśli jest tego pewien, ale to z trudem przychodzi bohaterowi. Rada przypomina, że tylko od niego zależy, czy kolejny świat padnie ofiarą niszczyciela.


Gerry zjawia się w Hellhouse, szukając Deadpoola, ale nie znajduje go, chociaż zajrzał pod każdy stolik. Zaczyna mieć przeczucie, że dziesięć lat przygotowań bardzo szybko może zostać zaprzepaszczone.


Gdzieś w nieco bliższej przestrzeni kosmicznej, dowódca floty inwazyjnej Skrullów, z dziwnym uśmiechem melduje swoim przełożonym, że podboje nie są już potrzebne, bo zobaczył coś przyjemniejszego. Mesjasz właśnie oddala się od tego miejsca.


Dixon przedstawia Kapitanowi Monty'ego jako sprzęt firmowy, który przepowiada przyszłość. Rogers sądzi, że Montgomery jest tu wbrew własnej woli i domaga się natychmiastowego uwolnienia tego człowieka. Wtedy odzywa się Monty. Wzywając Stevena po imieniu, prosi go, żeby powstrzymał Tiamata, bo inaczej wszyscy zginą w piasku. Na dowód, że wie o nim wszystko wspomina o nuklearnej zimie z koszmarów Kapitana. To sprawia, że Rogers podejmuje decyzję. Chociaż nie ufa Dixonowi i nie wieży w Mesjasza, wie, że dzieje się tu coś ważnego i chce się dowiedzieć, do czego to doprowadzi. Wychodząc, każe Szefowi zapewnić Monty'emu lepsze warunki. Ten ignoruje nakaz i też wychodzi, zadowolony, że cyborg zdecydował się współpracować. Po jego wyjściu zjawia się Gerry. Monty poznaje go, ale jest mocno zdziwiony. Gerry przeprasza, że zostawił go tu i obiecuje, że kiedy to się skończy już nigdy nikt nie wymaże mu pamięci, ale na razie potrzebuje odpowiedzi. Jasnowidz nie wie, co się dzieje, nie może skupić się na wizjach, bo ciągle myśli o Zoe. Gerry proponuje więc wymianę informacji. Mówi mu, że Zoe żyje, a w zamian oczekuje odpowiedzi na swoje pytanie.


Tiamat pyta starszyznę, czy zobaczyli coś nowego w przyszłości? W odpowiedzi słyszy, że jego nowym przeciwnikiem jest człowiek noszący gwiazdę, a pojedynek z nim stoczy na piasku. Radzą mu jednak, by nie lękał się, bo to on jest rycerzem sprawiedliwości. Przyjmując ponownie bojową postać, wybraniec obiecuje powstrzymać niszczyciela i ocalić Wszechświat.


Captain America przygotowuje się do wyruszenia. Chociaż ma mieszane uczucia co do tego wszystkiego, gotów jest zaryzykować, bo czuje w tym jakiś większy sens. Ale zamierza rozegrać pojedynek honorowo, według własnych reguł. Kto wie, może naprawdę wyniknie z tego coś dobrego dla świata? Tak myśląc przechodzi przez portal, którego drugi koniec znajduje się pod piramidami w Egipce.


Na ulubionej ławeczce w parku Golden Gate siedzą Alfred i Zoe. Pierwszej ciągle dzwoni w uszach po eksplozji, druga natomiast rozpacza i powtarza w kółko, że są zgubieni. Kiedy Al dochodzi do siebie, próbuje przemówić Zoe do rozsądku, ale ta upiera się, że wraz ze śmiercią Deadpoola, cały świat jest skazany na zagładę. Al przypomina jej, że skoro one są całe i żywe, to musi być zasługa Wilsona, a skoro zdołał je wyciągnąć z wybuchu, sam nie mógł zginąć. Nagle ławka zaczyna się unosić, a spod ziemi wyjeżdża winda. Culloden jest mocno zaskoczona, widząc, że wychodzi z niej Gerry Lequarre. Najwyższa pora się ujawnić, więc Gerry wyjaśnia, że tak naprawdę jest uznanym za zmarłego czwartym prezesem korporacji. Kiedy ktoś zorganizował zamach na niego, sfingował swoją śmierć i przeszedł do konspiracji. Od tej pory działał za plecami wszystkich, pilnując, żeby plan przebiegał jak należy i wszystko szło dobrze, aż do tej chwili. Wszystkie elementy układanki są na miejscu: Mesjasz, Tiamat, Kapitan. Tylko jeden element stracił z oczu i to go niepokoi. Gdzie jest Deadpool?


Na ziemskim Księżycu znajduje się siedziba Obserwatora. Chociaż od eonów Uatu obserwował ten zakątek Wszechświata, teraz, po raz pierwszy, niepokoi się nie tylko o przyszłość Ziemi, ale też o własną, gdyż dostrzegł ogarniający go blask i nie może powstrzymać uśmiechu oraz nieodpartego uczucia błogości. Mesjasz już tu jest.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Deadpool #24

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.