Avalon » Serie komiksowe » Uncanny X-Men » Uncanny X-Men #198

Uncanny X-Men #198

Uncanny X-Men #198

"Lifedeath - From The Heart Of Darkness"

Postacie
  • * Storm
  • * Shani, Mjanari, mieszkańcy wioski
Streszczenie

Ororo wędruje przez pustynię. Kiedyś mogła latać, teraz musi iść. Kiedyś rządziła wiatrem, teraz jego niosące piasek podmuchy przygniatają ją do ziemi. Nie ma pojęcia, gdzie jest. Długo wędrowała na oślep, bez żadnego celu. Jest samotna i zagubiona. Pali ją rana na głowie a żołądek domaga się jedzenia. A wiatr drażni ją, kpi, że nie może mu już rozkazywać. Ororo gniewnie każe mu zniknąć. I podmuchy ustają, burza piaskowa kończy się, jej moce wróciły. Storm wzlatuje w powietrze, przywołując deszcz by obmył jej ciało. Nagle traci równowagę i spada z wysokiej wydmy. Burza trwa dalej, to ona ma halucynacje. Widzi przy sobie Forge'a, który ostrzega ją, że musi znaleźć schronienie. Ororo dziękuje mu, że przybył jej na pomoc i przytula, nazywając go ukochanym. Nagle zadaje sobie sprawę co robi i dumnie wstaje. Mimo że Twórca zaprzecza, oskarża go o zdradę i skradzenie jej mocy. Za jego pięknymi słowami są tylko kłamstwa. Ororo odwraca się i odchodzi w zamieć. Znowu się przewraca i widzi pełzającą po niej żmiję piaskową. Ze wstrętem odrzuca gada. Nie pamięta, czy zdążył ją ugryźć. Pełznąc na czworakach dociera do samotnej groty. Tu będzie mogła umrzeć w spokoju, zapomniana przez wszystkich. Pojawiają się widma X-Men. Kitty zapewnia, że ją kochają i pyta, czy czuje się przez nich skrzywdzona. Ororo potwierdza. To oni wyrwali ją z jej domu, strącili z piedestału. Przez nich przestała być boginią i stała się nikim. Mówi do Jean, że była dla niej jak siostra, ale nie potrafiła jej ocalić. Phoenix zapewnia ją, że niczego nie żałuje i kocha ich nawet po śmierci. Storm woła, że to wszystko tylko omamy poprzedzające śmierć. Jednak zapach zapalonego przez Wolverine'a cygara mówi co innego. Logan oświadcza, że wystarczy jedno jej słowo a jego pazury zakończą jej ból i strach. Ororo mówi, że się nie boi. Jest tylko zmęczona. Profesor Xavier odpowiada jej, że zawsze się bała. Dlatego wyciągnął ją z Afryki, gdzie czczona jako bogini nie miała odwagi wykonać kroku naprzód. Storm rzuca się na niego z okrzykiem "Kłamca!". Xavier i X-Men znikają. Kobieta pada na ziemię i prosi ich, aby wrócili.

 

Chwilę później Ororo odzyskuje przytomność. Leży przy wejściu do groty. Ponieważ żyje, wąż musiał jej nie ugryźć. Nagle dostrzega go znowu, pełznącego po jej ciele i szykującego się do ukąszenia. Ororo zachowuje spokój, pamiętając że gad jest taką samą częścią natury jak ona. Żmija obwąchuje ją i odpełza na pustynię. Storm podnosi się i rusza w dalszą drogę. Mimo podmuchów piasku dostrzega w pobliżu dym. Z bliska okazuje się, że to rozbity autobus. W środku leży jedyna żywa ofiara wypadku - młoda dziewczyna w zaawansowanej ciąży. Storm pomaga jej wydostać się z wraku. Murzynka wyszeptuje, że kierowca stracił kontrolę podczas zamieci. Mimo, że jej rany nie są poważne, bez pomocy Ororo nie dotrze do zamieszkanych terenów. Ororo pomaga jej stanąć na nogi. Kobieta nazywa się Shani i mówi, że idąc drogą dotrą do jej wioski. Ponieważ robi się zimno, Storm otula ją swym płaszczem i powoli ruszają w drogę. Shani opowiada jej, jak uciekła ze swojej wioski do miasta, które ją fascynowało. Lubiła życie w mieście, ale postanowiła wrócić do rodziny ze względu na dziecko. Jego ojciec troszczył się o nią, ale jej nie kochał, więc przed porodem postanowiła powrócić tam, gdzie jest jej miejsce i gdzie powinno też należeć jej dziecko. Nie ma nic ważniejszego niż poczucie przynależności. Storm mówi jej, że jest dużo szczęśliwsza niż ona. Myśli o tym, że przed X-Men nie miała rodziny. Shani miała odwagę sama szukać szczęścia, odwagę której zabrakło jej. Xavier miał rację, boi się. W głębi duszy zawsze wolała zostawać z tym, co ma zamiast szukać czegoś lepszego. Dlatego była niedostępną boginią, bojącą się uczuć, które mogłyby skrzywdzić ją i innych. Wydawało się jej, że ucieka od słabości, podczas gdy naprawdę odmawiała sobie człowieczeństwa.


Rano Ororo budzi się przytulona do Shani. Burza piaskowa ustała. Zdumiona Storm stwierdza, że stoją przed ogromnym cmentarzyskiem maszyn. Przygląda się ziemi, na której stoi i stwierdza, że to nie piasek pustyni. Kiedyś była to żyzna gleba. Idąc dalej kobiety mijają porzucone pola, wszystko zabrane przez pustynię z wyjątkiem małego pierścienia poletek otaczającego wioskę. Shani rozpoznaje swój dom, choć kiedy go opuszczała wyglądał inaczej. Wyznaje Ororo, że teraz boi się tego, co tu zastanie. Storm mówi jej, że za późno by się rozmyślić. Kobiety wchodzą do wioski. Mieszkańcy wychodzą im na powitanie. Shani rozpoznaje swoich rodziców, których prosi o przebaczenie. Odpowiedzią jest milczenie. Do zebranych wychodzi Mjanari - starszy plemienia. Dopiero on w imieniu wszystkich wita Shani i każe ugościć ją i jej towarzyszkę. Rodzice ściskają swoją córkę marnotrawną. Storm chce dzielić jej radość, ale wyczerpana traci przytomność.


Ororo budzi się po długim śnie. Nad nią klęczy Mjanari. Wprawdzie nie jest jeszcze zdrowa, ale sen przywrócił jej wiele utraconych sił. Szaman nazywa ją jej afrykańskim imieniem Jeźdźczyni Wiatru. Zaskoczona Ororo pyta, dlaczego ją obudził. Okazuje się, że Shani ma kłopoty z porodem. Na zewnątrz wojownicy wykonują rytualny taniec, aby pomóc kobiecie. Storm stwierdza, że bardziej przydałby się szpital. Mjanari mówi, że nie mają samochodu a Shani nie przeżyłaby podróży. Oboje wchodzą do namiotu dziewczyny i Ororo pyta, jak może jej pomóc? Szaman każe jej po prostu stanąć przy młodej matce. Wijąca się z bólu Shani prosi, by pomogła jej synowi przyjść na świat. Ororo decyduje się. Podczas, gdy wojownicy tańczą, ona robi co może i w końcu dziecko rodzi się. Shani pyta, czemu jej syn nie płacze? Okazuje się, że dziecko nie oddycha. Ororo nie poddaje się i pobudza małego. W końcu do uszu tańczących dociera płacz dziecka i okrzykami radości witają narodziny nowego członka plemienia. Storm z ulgą podaje dziecko matce. Do chaty wracają rodzice i szaman, błogosławiąc małego. Po ceremonii Mjanari wychodzi na zewnątrz, mówiąc że został mu ostatni obowiązek.


Storm słyszy, jak pieśń z radosnej zmienia się w smutną kiedy szaman oddaje wojownikom swoje szaty i jest odprowadzony na kraniec wioski. Tam samotnie rusza w stronę opuszczonych pól i leżącej za nimi góry. Ororo dopiero teraz rozumie, że starzec nie powróci i dogania go. Pyta, dlaczego to robi. Mjanari odpowiada, że musi. Kiedy był młody, plemię żyło z pasterstwa, zaspokajając swoje potrzeby. Potem biali sprowadzili swoje maszyny, umożliwiając im na krótko zmienienie pustyni w raj. Niestety, eksploatacja zniszczyła ziemię, uprawa była coraz droższa i nie było ich stać na naprawę i kupno maszyn. Kiedy wszystkie wysiadły, nie mogli już uprawiać ziemi i większość stanęła odłogiem. Pustynia bardzo szybko odebrała to, co jej wydarli. Było ich zbyt dużo, by wszystkich wyżywić. Niektórzy uciekli, inni wymarli. Pola są w stanie utrzymać tylko tylu ludzi, ilu liczy plemię, więc każdemu nowonarodzonemu dziecku stary członek plemienia musi zrobić miejsce. Kiedyś podniosą się z tego, ale natura narzuciła im wysoką cenę. Tak płaci człowiek za swoją głupotę. Storm przeprasza go. Gdyby nie uratowała Shani i dziecka, nie musiałby teraz umierać. Mjanari radzi jej lepiej myśleć, że pomogła komuś przeżyć. Jego dni dobiegły końca a dziecko Shani reprezentuje lepszą przyszłość. Dlatego ten dzień jest świętem, które plemię czci. Starzec kładzie się na ziemi, spokojnie czekając na śmierć. Ororo siedzi przy nim. Kiedy szaman oddaje ducha, przykrywa jego ciało warstwą kamieni. Wciąż słyszy jego głos. Dawno temu na ziemiach Afryki narodziła się ludzka rasa. Teraz nowa kultura wypiera tu starą, która musi ustąpić jej miejsca. Jednak młodej cywilizacji grozi katastrofa z powodu lekkomyślności i niedoświadczenia. Potrzebny jest ktoś, kto postawi most między tradycją a nowoczesnością, pozwoli zachować równowagę. Ororo pyta, czy chodzi mu o nią. Teraz rozumie, że jest na górze, którą widziała w wizjach. Jej zadaniem jest budowa mostu między ludźmi a mutantami. Unosi ręce, mówiąc że nie jest tego godna. Przypomina sobie jednak słowa Xaviera o strachu i postanawia przyjąć tę rolę. Znalazła swój dom, jest nim cały świat, i w końcu ma przed sobą cel.

Autor: Christoff

Galeria numeru

Uncanny X-Men #198

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.