Avalon » Serie komiksowe » Uncanny X-Men » Uncanny X-Men #327

Uncanny X-Men #327

Uncanny X-Men #327

"Whispers On The Wind"

Postacie
  • * Joseph
  • * siostra Maria, Migdalia, Umberto, Father Helcio
    * Colonel Ramos
Cytat

Mały Umberto pokazujący Josephowi swój rysunek: "It is named a 'Moo-tant'! I learned all about them in school"

Streszczenie

Niewielka wioska, gdzieś w Kolumbii. Grupka dzieci z pobliskiego przytułku pochyla się z ciekawością nad leżącym na ziemi, wpół nieprzytomnym mężczyzną, który w jakiś niewiadomy sposób znalazł się tutaj. Z trudem próbuje się on podnieść z błota i gdy wreszcie mu się to udaje, maluchy ze strachu zaczynają uciekać. Na pomoc przychodzi ich opiekunka, siostra Maria, która trzyma strzelbę wymierzoną wprost w tajemniczego przybysza. W razie potrzeby byłaby gotowa z niej skorzystać, lecz ten nie daje jej ku temu szansy, manipulując metalem, z którego zrobiona jest broń. Rzuca kobietą o pobliski drewniany budynek, lecz znowu pojawiają się dzieci, ze strachem w oczach prosząc go, aby nie wyrządzał ich nauczycielce krzywdy. Mężczyzna traci przytomność, a ona zastanawia, czy darował jej życie ze współczucia, czy z przemęczenia.


Maria postanowiła wziąć nieznajomego do przytułku, gdzie przez trzy dni i noce, na przemian budził się i zasypiał. Czwartego dnia jego gorączka spadła, lecz Maria podjęła środki ostrożności przywiązując go do łóżka. Była jednak prawie pewna, że przybysz - gdyby tylko chciał - potrafiłby się oswobodzić bez większego trudu. Kobieta przynosi mu posiłek i odwiązuje na tyle, żeby ten mógł się pożywić. Chciałaby się dowiedzieć, gdzie przybysz podążał, zanim zdecydował się "wstąpić" do nich, lecz ten nic nie pamięta - ani skąd jest, ani jak się nazywa. Siostra wobec tego oferuje mu gościnę aż do czasu, gdy ten w pełni dojdzie do siebie i będzie w stanie iść o własnych siłach. Mężczyzna zastanawia się, czy jest tego pewna, skoro on sam nie wie, czy można mu ufać. Ona jednak wierzy, że nic nie dzieje się bez powodu, a on na pewno znalazł się tu w jakimś określonym celu.


Mija tydzień. W związku z tym, że tajemniczy człowiek nie pamięta swego imienia, dziewczynka o imieniu Migdalia postanawia nazwać go Joseph. Mówi, że gdy ten po raz pierwszy się tu pojawił była przekonana, że jest on stary, lecz teraz - gdy się ogolił - zauważa, że może mieć najwyżej dwadzieścia kilka lat. Jemu także wydaje się to dziwne i jest przekonany, że coś jest nie tak. Rozmowę przerywają im nagle dobiegające gdzieś zza pola uprawnego strzały. Joseph wyzywa napastników od Nazistów. Postanawia "wypróbować" na nich swoje moce, lecz dziecko stara się go powstrzymać, prosząc, aby to po prostu zignorował. Ten niechętnie godzi się na to i na rękach zanosi małą do domu. Gdy pyta ona, dlaczego nazwał bandytów Nazistami, mutant sam wydaje się nie mieć pojęcia.


Mijały całe tygodnie, a Joseph powoli poznawał kraj, w którym się znalazł - miejsce piękne, lecz splamione krwią żyć kupionych i sprzedanych za brudne pieniądze. Mimo wszystko, mieszkańcy przytułku wiedzieli o nim dokładnie tyle samo, co wtedy, gdy ten po raz pierwszy tu przybył. Dzieci jednak go uwielbiały, a Maria dziękowała Bogu za towarzystwo. Przeczytawszy kupione niegdyś, podczas pobytu w Ameryce kolorowe czasopismo z X-Men na okładce, wychodzi na zewnątrz, do spoglądającego w księżyc Josepha. Ten zachwyca się jego pięknem i pomimo faktu, że nic nie pamięta ze swej przeszłości, wie że kiedyś czynił ludziom krzywdę i twierdzi, że nie zasługuje na pobyt u nich. Rozmowa nieomal zamienia się w pocałunek, ale kobieta postanawia się oddalić, czując na swych plecach uśmiech mutanta.


Kolejne dni mijały, a przybysz nadal wykonywał swoja pracę podczas, gdy mały Umberto opowiadał mu o mutantach, o których uczył się w szkole. Joseph niewiele myślał o sobie i nigdy nie zrobił niczego, co zdradziłoby, że był w przeszłości złoczyńcą aż do czasu, gdy poczuł, że coś zagraża przebywającym tu dzieciom. Zauważył, że jakiś człowiek je szpiegował i pod groźbą "poczęstowania" mężczyzny widłami, pyta, co tu robi. Maria uspokaja przyjaciela i przedstawia porucznika Ramosa, który chciałby pomówić z nią na osobności. Dzieci tłumaczą mutantowi, że nie lubią tego gbura i nawet Siostra uważa, że jest on opłacany przez "złych ludzi".


Sześć dni później. Pracujący w polu Joseph zauważa, że położona nieopodal szopa stoi w płomieniach. Wykorzystuje swoją mutacyjną moc do pokonania dystansu, lecz budynek jest już doszczętnie spalony, a on sam zauważa, że dzieci zniknęły. Okazuje się, że nie jest sam. Na miejscu wypadku zjawia się Ramos, który przyszedł złożyć propozycję. Mówi, że jego przełożeni potrzebują mutanta i w zamian za drobną przysługę będą skłonni uwolnić przetrzymywanych w niewoli mieszkańców przytułku. Joseph nie ma najmniejszego zamiaru współpracować i używając swych mocy obwiązuje Ramosa drutem kolczastym, mówiąc że spyta o miejsce pobytu swych przyjaciół tylko jeden raz. Chwilę później na koniu wyrusza w poszukiwaniu porwanych ludzi.


Tymczasem Siostra Maria stara się uspokoić więzione razem z nią w piwnicy starego kościoła dzieci. Nagle słyszy, że ktoś nadchodzi i doskonale wie, kto zaraz się tam pojawi. Nie myliła się - drzwi pomieszczenia zostają rozdarte niczym chusteczka. Joseph chce zabrać więzionych do domu. Po opuszczeniu podziemi, kobieta i dzieci spostrzegają przerażający widok - kilkunastu zmasakrowanych zbirów. Joseph mówi, że uczynił jedynie to, co musiał. Zauważywszy w oczach malców przerażenie zaczyna jednak rozumieć, że nadszedł czas na opuszczenie przytułku i jego mieszkańców.


Następnego ranka mutant postanawia się oddalić nim dzieci się obudzą. Maria stara się mu to wyperswadować tłumacząc, że one w końcu zapomną o tym niefortunnym zdarzeniu. Joseph wie, że kobieta sama się oszukuje i decyduje, że dopóki nie dowie się czegoś więcej o swej przeszłości, nie może z nikim dzielić swego życia. Maria to rozumie i daje przyjacielowi w prezencie czasopismo, w którym znajduje się artykuł o grupie mutantów nazywających siebie X-Men. Choć sama nie jest pewna, czy oni nadal istnieją proponuje, aby ich odnalazł, a wtedy może wreszcie będzie miał miejsce, które będzie mógł nazwać domem.


Po kilku dniach kobieta rozmawia z Ojcem Helcio i pyta, czy to co uczyniła było właściwe. Ten mówi, że jeśli tajemniczy przybysz rzeczywiście jest tym, kim sądzi - złowrogim mutantem o imieniu Magneto - mogła sprowadzić zagładę na cały świat. Ksiądz jednak wierzy, że znalazła w nim coś ludzkiego. Coś, co pozwoli mu wykorzystać swe moce w dobrym celu. Pozostaje więc tylko modlić się za duszę mężczyzny i mieć nadzieję, że znajdzie swe miejsce na świecie.

Autor: Killah

Galeria numeru

Uncanny X-Men #327

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.