Avalon » Serie komiksowe » Professor Xavier And The X-Men » Professor Xavier And The X-Men #4

Professor Xavier And The X-Men #4

Professor Xavier And The X-Men #4

"Opportunities Missed"

Postacie
Cytat

Magneto: "My name is Magneto and I have come to offer you the World!"

Streszczenie

Transja, w Europie. Charles Xavier próbuje przekonać dwójkę młodych ludzi - Wandę i Pietra Maximoff, by przyjęli jego ofertę nauki w jego Szkole Dla Młodych Talentów, gdzie mogliby poznawać swoje własne zdolności i uczyć się jak najlepiej je wykorzystać. Wyjaśnia im, że wie o ich nadzwyczajnych umiejętnościach, gdyż, tak jak oni, jest mutantem, a jego darem jest telepatia - zdolność czytania ludzkich umysłów. Pietro pyta sceptycznie, czy wlicza w to również ich zmienianie, ale Xavier odpowiada, że nigdy nie użyłby swoich mocy w ten sposób. Dodaje, że jego zadaniem jest sprawienie, by wszyscy mutanci zachowywali się odpowiedzialnie wobec samych siebie i zwykłych ludzi. Chłopak odrzeka jednak sarkastycznie, że nie trzeba umieć czytać w myślach, by odgadnąć jaka będzie jego odpowiedź na ofertę profesora. Gdy Wanda usiłuje przekonać go, by nie byli pochopni w swoich decyzjach, Pietro dodaje, że nie chce, by jego egzystencja była oparta na rzeczach, które różnią go od reszty ludzi - zbyt wiele widział tego, gdy byli wychowywani przez Django Maximoffa i jego cygańską trupę. Profesor wyjaśnia, że jego cele są dokładnie odwrotne i że chce ich nauczyć używania ich mocy, ale Pietro przerywa mu i pędzi na ratunek dziewczynce, która o mały włos nie dostaje się pod koła ciężarówki. Wracając pyta, dlaczego Xavier uważa, że ci wszyscy ludzie, których nazywa mutantami w ogóle potrzebują treningu. Profesor odpowiada, że rozumie jego punkt widzenia, ale jednocześnie zauważa, że jego siostra nie podziela najwyraźniej jego pewności; być może ona byłaby zainteresowana uczęszczaniem do jego szkoły. Pietro odpowiada jednak z typową dla niego gwałtownością, że on i jego siostra nie zostaną rozdzieleni. Po chwili przeprasza za swoją porywczość i dziękuje Xavierowi za jego propozycję, ale póki co odpowiedź brzmi "nie".


Laboratorium na Wyspie Muir. Professor X żali się swojej przyjaciółce, genetykowi Moirze MacTaggert ze swoich niepowodzeń. Przyznaje, że nie miał prawa spodziewać się, że każdy napotkany mutant przyjmie jego ofertę, ale miał nadzieję poszerzyć swoją działalność poza obszar Stanów Zjednoczonych. Moira pyta go, co z dwoma chłopcami z Niemiec i Rosji, ale Xavier odpowiada, że są młodsi nawet od Roberta Drake'a, a Moira sama odradzała mu przecież jego rekrutację. Xavier kontynuuje, przyglądając się fotografiom odnalezionych przez siebie nowych mutantów, mówiąc, że młoda panna z Afryki jest z kolei w odpowiednim wieku, ale szok kulturowy byłby zbyt poważny. Sfrustrowany rozrzuca zdjęcia i mówi, że obawia się, iż każda niewykorzystana przez niego szansa może obrócić się przeciwko niemu. Każdy mutant, którego nie weźmie pod swoją opiekę, może w końcu skończyć pod kontrolą Magneto.


Kilka miesięcy później, w Transji. Rodzeństwo Maximoff wreszcie znalazło miejsce, które mogą nazwać domem. Wanda pozdrawia lepiącą bałwana Mathilde - tę samą dziewczynkę, którą Pietro kiedyś uratował spod kół samochodu. Wyznaje bratu, że to miło wreszcie znaleźć miejsce, gdzie czują się potrzebni. W tej samej chwili Mathilde traci panowanie nad ciężką śniegową kulą, przewraca się i wraz z nią toczy ze wzniesienia wprost do pokrytego krą, lodowatego strumienia. Wanda zwraca na to uwagę brata, a ten pędzi dziewczynce na ratunek, jednak przewraca się, nieprzyzwyczajony do biegania po mokrym śniegu. Wanda jest zmuszona do użycia własnych zdolności i wystrzeliwując z palców szkarłatny promień sprawia, że rosnące nad strumieniem drzewo w jednej chwili usycha i przewraca się, zagradzając drogę Mathilde. Dziewczynka jest uratowana, lecz wieśniacy oskarżają Wandę o czary. Pietro nazywa ich przesądnymi głupcami i wyjaśnia, że to nie czary uratowały Mathilde, a oni powinni być wdzięczni, że dziewczynka żyje, po czym razem z siostrą wraca do domu, nie zwracając uwagi na ich groźne miny.


Pod osłoną nocy, rozzłoszczeni wieśniacy przybywają pod dom Wandy i Pietra z pochodniami i widłami, żądając wyprowadzenia dziewczyny, którą uważają za wiedźmę. W odpowiedzi Pietro, niosąc w ramionach swą siostrę, wybiega na zewnątrz i mija ich, widoczny dzięki swojej szybkości jedynie jako rozmyty kształt. Rodzeństwu prawie udaje się uciec, ale oto nieszczęśliwie rzucony z tłumu kamień trafia chłopaka w kolano, sprawiając, że traci równowagę i upada jak długi na ziemię. Rozjuszeni wieśniacy ruszają na bezbronne rodzeństwo, ale oto zostają roztrąceni na boki, a z nieba spływa w dół wybawca bliźniąt - ubrany w szkarłat i purpurę mężczyzna o głosie niczym roztopiona stal, który przedstawia się jako Magneto i oferuje młodym cały świat.


Wkrótce cała trójka przybywa do zamku Magneto, mającego być azylem dla mutantów, walczących z ludzką agresją. Na pytanie Pietra, czy jest bogaty, skoro posiada tak gigantyczne posiadłości, mężczyzna odpowiada tylko, że w ostatnim czasie zdobył pewne ilości złota. Przedstawia im też pozostałych członków grupy, którą nazywa Brotherhood of Mutants: Toada i Masterminda. Pierwszy z nich, widząc piękną Wandę, pyta, czy Magneto przyprowadził ją tutaj jako prezent dla niego, za jego wierną służbę, za to Mastermind stwierdza, że nie zwróci ona uwagi na Toada, dopóki on jest obecny. Pietro jednak ostrzega obu z nich, by trzymali się od jego siostry z daleka. Wanda pyta Magneto, dlaczego muszą oddzielać się od reszty ludzkości, na co mężczyzna odpiera, że to ludzie już ich podzielili, poprzez swoje uprzedzenia. Oni za to muszą zawsze być czujni w stosunku do nich, a także tych z ich własnej rasy, którzy próbują zjednywać sobie Homo sapiens. Na koniec Magneto pyta, pokazując im zdjęcie pięciorga zamaskowanych młodych ludzi, czy słyszeli kiedykolwiek o X-Men.


W ciągu następnych miesięcy członkowie Bractwa intensywnie trenują, rozwijając swoje zdolności. Za każdym razem z góry patrzy na nich Magneto, rozmyślając o dwójce rodzeństwa, przyjętej przez niego w swoje szeregi. Są pełni pasji i nadziei, tak podobni do niego samego, gdy był młodszy. Szczególnie zaś Wanda przypomina mu jego ukochaną - Magdę. Dziewczyna z kolei zastanawia się, dlaczego ich przywódca znów się w nią wpatruje, wzrokiem tak nawiedzonym, że widać w nim ogrom cierpienia, przez jaki musiał przejść. Rozmyślania przerywa Toad, zastanawiając się, czy moce Wandy byłyby w stanie zmienić prawdopodobieństwo, że ich relacje staną się bardziej intymne. Wanda, onieśmielona i trochę zdegustowana, nie wie co odpowiedzieć, co Mortimer traktuje jako obrazę. Próbuje ją złapać, ale w pogotowiu jest już Pietro, który ciosem odtrąca jego rękę, mówiąc, by jej nie dotykał. Zamieszanie przerywa Magneto, unosząc swoimi mocami Toada i grożąc mu srogą karą, jeśli nie przestanie narzucać się Wandzie. Dwójka rodzeństwa odchodzi, a Toad i Mastermind, zazdrośni o względy, jakie okazuje im ich przywódca, zastanawiają się co takiego szczególnego jest w Pietro i Wandzie, ale nie są w stanie jednoznacznie tego "czegoś" nazwać. W międzyczasie, wspomniana dwójka dyskutuje o tym, czy podjęli właściwą decyzję, wiążąc się z Magneto. Pietro przypomina, że uratował on ich życie, ale Wanda nie jest pewna, czy nie postąpiliby słuszniej, gdyby swojego czasu zgodzili się na ofertę profesora Xaviera. Chłopak stwierdza, że poglądy Xaviera były zbyt idealistyczne, a Magneto widzi surową rzeczywistość świata. Wanda odrzeka, że być może ma rację, choć wolałaby nie żyć w takim świecie, po czym oboje rozchodzą się do swoich pokojów. W tej chwili w korytarzu pojawia się astralna projekcja postaci Professora X, który widzi ich rozterki, a nawet przewidział je już wcześniej. Nie może sobie darować, że pozwolił im odejść tak łatwo; że okazja, jaką straciła jego szkoła, jest teraz marnowana przez Magneto. Przenosi się zatem do komnaty samego Magnusa, samotnie rozmyślającego nad swoim życiem. Zabiera niechętnego mężczyznę w astralną podróż na zewnątrz zamku, by porozmawiać o tym, co rozgrywa się wewnątrz, w ich sercach i duszach - o Pietro i Wandzie. Charles przypomina mu, że rekrutując tych dwoje, nałożył na siebie nową odpowiedzialność - nastawiania młodych umysłów na właściwą drogę. Magneto pyta, czy Xavier ma na myśli drogę, którą on sam wybrał dla niego. Pyta gorzko, czy ma uczyć te dzieci, by nadstawiać drugi policzek, a gdy oba zostaną uderzone - co wtedy? Czy mają pozwolić, by zabrano ich życie? Albo pozwolić im zabić ich rodziny, stracić miłość żony, życie bezbronnego dziecka? Magneto twierdzi, że już zapłacił wysoką cenę za wiarę w dobroć ludzi i, zrywając telepatyczne połączenie z Xavierem, krzyczy, że nie pozwoli, by on sam, ani ktokolwiek z tych, którzy za nim podążają, musiał kiedykolwiek jeszcze raz brać na siebie ten ciężar. Magneto upada, wracając do swojego ciała, wyczerpany zerwaniem kontaktu, a oto nadbiega Pietro, zaniepokojony krzykiem przywódcy. Magneto odpowiada, że wszystko jest w porządku i prosi, by odszedł, ale chłopak stwierdza, że nie mógł nie usłyszeć, jak Magneto wspomina utratę swojej żony i córki. Mężczyzna odpowiada, że jego dziewczynka - Anya - zginęła w pożarze, wiele lat wcześniej. Opowiada, że próbował ją uratować, ale mu się to nie udało. W tym momencie jego magnetyczne moce, które tłumił przez wiele lat, eksplodowały z niego, siejąc w okolicy śmierć i zniszczenie. Widząc, co uczynił jej mąż, Magda opuściła go, a on sam stał się tego dnia Magneto. Cóż innego mógł zrobić? Mężczyzna, którym był wcześniej przegrał swoją walkę i utracił nadzieję. Pietro zastanawia się jednak, co z tymi, którzy tej nadziei nie stracili - którzy wciąż wierzą w pokojową koegzystencję ludzi i mutantów? Magneto odpowiada, biorąc do ręki wspólne zdjęcie jego i Charlesa z dawnych lat, że takim ludziom mówi, iż zatańczy na ich pogrzebie.


Na zewnątrz zamku, na rozległym balkonie, Pietro rozmyśla nad swoimi przekonaniami i nad tym, czy jest w stanie poświęcić dla nich swoje życie. Podchodzi do niego Wanda, martwiąca się tym, że jej brat cały dzień unikał kontaktu z innymi. Chłopak odpowiada, że po prostu zastanawiał się nad ich życiem, moralnością, przekonaniami... Gdy jednak dziewczyna pyta, do jakich doszedł odpowiedzi, Pietro ze smutkiem stwierdza, że wciąż jeszcze próbuje zrozumieć pytania.


W swoim gabinecie profesor Charles Xavier rozmyśla nad utraconymi szansami, przyglądając się zdjęciom potencjalnych studentów, wśród nich Wandy i Pietra. Przed nim leży gazeta, w której pierwszą stronę zajmuje informacja o ataku grupy mutantów na wyspę San Marco. Na zdjęciu widać, jak Magneto, wraz ze swoim Bractwem roztrąca strażników, a profesor zastanawia się, czy używanie przez Magnusa dzieci w jego wojnie nie różni się aż tak bardzo od tego, co robi sam Xavier. W tej chwili do gabinetu wchodzi Jean Grey, pytając, czy ich wołał. Profesor odpowiada, że nie, po czym dziewczyna przeprasza, gdyż wydawało jej się, że potrzebuje X-Men. Xavier odpowiada enigmatycznie, że rzeczywiście potrzebuje X-Men - być może w taj chwili bardziej, niż kiedykolwiek.

Autor: TheNewlyAwoken

Galeria numeru

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.