Avalon » Serie komiksowe » Magneto » Magneto #2

Magneto #2

Magneto #2

"Atonement"

Postacie
Cytat

Joseph: "Your behaviour confounds me, Acolytes! When I claimed I was not Magneto - you disbelieved me. Yet now that I acknowledge that I am indeed your once and future savior - you still do not take me at my word! Is there no pleasing you?"

Streszczenie

Joseph założył kostium Magneto i próbuje wygłosić przemówienie w stylu Mistrza Magnetyzmu. Nie bardzo mu to jednak wychodzi i szybko zaczyna się denerwować, niszcząc komputer, zawierający pamięć o tym, czego dokonał w poprzednim wcieleniu, a potem z rezygnacją chowa głowę w dłoniach. Obserwujący próbę Cortez mówi, że radzi sobie coraz lepiej. Jeśli poprawi ton głosu i postawę, nawet Exodus nie zauważy różnicy. Próbuje podnieść go na duchu, ale przerywa mu przybycie innych Acolytes. Kamal natychmiast rzuca się na Corteza i chwyta go za gardło, mówiąc, że powinien zginąć za zdradę, jakiej się dopuścił. W tej chwili wybuch wyrzuca wszystkich z wnętrza wraku, a po chwili pojawia się Magneto, twierdząc, że on tu decyduje, kto ma żyć lub umrzeć. Scanner przypomina, że Cortez próbował go zabić i ta wiadomość zaskakuje Josepha, jednak postanawia dalej grać swoją rolę. Mówi, że przez ostatnie miesiące wiele się zmieniło i on sam także się zmienił. Przekonuje ich, że jest Magnusem i wrócił do nich, a potem nakazuje odejść.


Gdy zostaje sam na sam z Cortezem, domaga się wyjaśnień. Fabian przyznał, że go zdradził, ale zataił fakt, że próbował go zabić. On tłumaczy, że od tego czasu się zmienił i zrozumiał swój błąd. Biorąc do ręki siedzącego na drzewie ptaszka, mówi, że kiedy był bliski śmierci, uwierzył, że ludzie i mutanci mogą żyć w pokoju i harmonii. Joseph postanawia mu uwierzyć i odchodzi w ślad za Acolytes. Za jego plecami, Cortez ze złością zgniata ptaszka w dłoni.


Tymczasem, Armstrong - dowódca oddziału Razors, informuje swoich przełożonych, że zlokalizował Magneto i jego poddanych, i gotów jest przystąpić do likwidacji. Trask jednak każe mu przerwać misję i zostawić na miejscu celowniki laserowe. Daje im dwie godziny na maksymalne oddalenie się od celu, bo wraz z towarzyszącym mu generałem uznał, że bezpieczniej będzie posłać tam rakietę balistyczną. Gdy kończą rozmowę, stary generał twierdzi, że wolałby załatwić to w godzinę i dostaje przyzwolenie. Armstrong natomiast wydaje swoim ludziom nieco inne rozkazy: ci, którzy chcą, mogą odejść, ona sam jednak zamierza zlikwidować Magneto i jeśli ktoś chce mu pomóc, nie ma nic przeciwko.


Joseph wraca do Acolytes, którzy oczekują od niego instrukcji. Ponieważ nie wie, co im odpowiedzieć, Cortez odciąga go na stronę i sugeruje, że jeśli zechcą, powinien zabrać ich do Nowego Avalonu ze sobą. Joe obawia się, że w większym gronie szybciej może zostać zdemaskowany, jednak Fabian przekonuje go, że prawdziwy Magneto tak właśnie by postąpił.


Dwaj Acolytes wyciągają Voght z energetycznej bańki, w której była uwięziona i stawiają przed obliczem Exodusa. Ten dopytuje się, gdzie zniknął Cortez i ostrzega, żeby nie próbowała kłamać. Ona jednak twierdzi, że nic nie wie o jego zniknięciu, więc Paris grozi jej kosmicznym pasożytem, którego toksyny powodują ponoć ból nie do wytrzymania. W tej sytuacji Amelia mówi, że poradziła Fabianowi ucieczkę, ale nie wie, dokąd się udał. Exodus nie wierzy w te słowa i kładzie jej na piersi pasożyta, szczegółowo opisując, w jaki sposób składa on jaja w organizmie, a potem młode pożerają go żywcem. Teraz czeka naprawdę.


Na wieść o powstaniu Nowego Avalonu, Acolytes z Ameryki Południowej natychmiast są gotowi przenieść się tam. Scanner jednak przypomina, że zostali zaatakowani i pyta, co powinni z tym zrobić? Joseph konsultuje się z Cortezem i za jego radą, rozkazuje odnaleźć i zniszczyć napastników. Słuchając tonu jego głosu, Fabian zastanawia się, czy Joe tak dobrze wczuł się w rolę, czy zaczyna na powrót stawać się Magneto.


Trochę później, oddział Razors zostaje zaatakowany przez grupę, której przewodzi sam Magneto. I chociaż on zajmuje się głównie ściąganiem ich uwagi, szybko roboty zostają zniszczone, a z całego oddziału pozostaje tylko dowódca, który bierze jako zakładnika Oratora [to ten zielonoskóry - Gil]. Cargill chciałaby go zabić, ale Joseph zabrania jej to zrobić, a gdy żołnierz traci przytomność z powodu ran, postanawia zabrać ze sobą do wraku. Tam zrzuca z siebie kostium i nerwowo próbuje zmyć bitewny kurz, razem z poczuciem winy, ale nie może się od niego uwolnić. Okazuje się, że rany żołnierza były zbyt poważne i można jedynie ustabilizować jego stan przed śmiercią. Joe chce z nim porozmawiać - przeprosić i obiecać, że spełni jego ostatnie życzenie. Armstrong jednak gardzi jego przeprosinami, a wszystko, czego chce, to żeby zabił go, zanim umrze od obrażeń. Joseph wzbrania się przed tym, ale gdy żołnierz zaczyna krzyczeć na niego, spełnia żądanie. Potem podnosi z ziemi jego portfel i patrząc na zdjęcie rodziny, łapie się za głowę. W tym momencie wchodzi Cortez, informując, że Acolytes się niecierpliwią i zaczynają wątpić w jego prawdziwość. Zdenerwowany Joseph wybiega do nich i wytyka, że nie sposób ich zadowolić. Domaga się, żeby ci, którzy wątpią w niego, wyrazili swoją opinię. Pierwsza odzywa się Cargill, mówiąc, że łaska, jaką okazał zabójcy mutantów, martwi ich. On zaś przypomina, że się zmienił i nie widzi nic złego w okazywaniu współczucia. Scanner przypomina, że żołnierz groził im wszystkim przed śmiercią i pyta, co to może oznaczać. Joe sam się nad tym zastanawia i wyczuwa w powietrzu coś niepokojącego. Przypomina sobie, że Armstrong wspominał o fajerwerkach, więc wybiega na zewnątrz i zauważa nadlatujące rakiety. Unosi się w powietrze i odkrywa, że rakiety kierują się na jego biosygnturę, postanawia więc rozprawić się z nimi tak, jak zrobiłby to Magneto. Koncentruje się i rozrywa ziemię poniżej, a potem wlatuje do szczeliny, wciągając za sobą rakiety. Na odpowiedniej głębokości wykonuje nagły zwrot i lecąc w górę, zamyka za sobą rozpadlinę. Rakiety wybuchają na dużej głębokości, czyniąc minimalne szkody. Joe cieszy się, że udało mu się ocalić kilka żywotów, stosując metody Magneto, a Acolytes są zachwyceni tym pokazem i skandują imię swojego mistrza. Jedynie Cortez wydaje się zaniepokojony.


Następny pokaz mocy Joseph daje, kiedy Acolytes przygotowują się do podróży do Nowego Avalonu. Ze szczątków starej stacji i rudy żelaza z ziemi, formuje pojazd latający. Wkrótce wszyscy ładują się na pokład i ruszają w drogę. Cortez chwali umiejętności aktorskie Josepha, mówiąc, że sam prawie uwierzył w jego kreację, a pozostali nie mają już żadnych wątpliwości. Jednak Joe nie jest z siebie zadowolony. Podczas tych popisów tak bardzo wczuł się w rolę, że prawie zapomniał, kim jest i doszedł do wniosku, że musi na siebie uważać. Wtedy znajduje w kieszeni zdjęcie rodziny Armstronga i decyduje się na nieplanowany przystanek.


Exodus już dowiedział się o wydarzeniach w Ameryce Południowej. W zamian za informacje, uwolnił Amelię od pasożyta i teraz szykuje się na powitanie uzurpatora, jest bowiem pewien, że Joseph nie jest prawdziwym Magneto.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Magneto #2

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.