Avalon » Serie komiksowe » Madrox » Madrox #1

Madrox #1

Madrox #1

"Soul Of A Gumshoe"

Postacie
Cytat

Rahne: "Some coffe I'll be makin' you... Pressumin' this foul swill counts as coffee. Looks like somethin' the witches of Endor would've brewed. We should scan this with Cerebra. Mutant life forms might be growin' in it."

Streszczenie

Jamie Madrox przeciska się przez tłum ludzi na nowojorskiej ulicy, trzymając się za krwawiący bok. Zauważa jakiegoś turystę, wsiadającego do taksówki, więc odpycha do i sam wsiada do samochodu. Tamten awanturuje się, ale gdy zauważa krwawy odcisk dłoni na swojej koszulce, wymięka. Madrox każe się zawieść do Mutant Town, ale taksiarz nie ma wielkiej ochoty wozić rannego twierdząc, że będzie miał spore problemy, jeśli ktoś mu umrze w samochodzie. Proponuje zawieść go do szpitala, ale Jamie upiera się, że nic mu nie będzie, jeśli dotrze do Mutant Town na czas. Kierowca zauważa, że może umrzeć po drodze, ale gdy słyszy, że również jego może to spotkać, nie zadaje dalszych pytań, tylko rusza.


Na jednej z uliczek, dwóch facetów zaczepia przechodzącą dziewczynę. Jeden z nich gwiżdże za nią i domaga się buziaka mówiąc, że jest napalony jak zły wilk z kreskówki. W takim razie, Rahne przyjmuje wilczą postać i mówi, żeby wziął sobie, czego pragnie. Przerażeni faceci biorą nogi za pas, a Rahne śmieje się z nich. Wkrótce potem dociera pod wskazany adres. Na piętrze w obskurnej kamienicy mieści się biuro detektywistyczne Madrox. Komentując własnoręcznie wykonany szyld na drzwiach, Rahne wchodzi do środka i wstrzymuje oddech, widząc kolegę leżącego na podłodze bez przytomności. Podbiega do niego i podnosi, przysięgając, że jeśli ktoś zrobił mu krzywdę, zapłaci za to. Jamie budzi się, witając ją ospale i dziękując, że znalazła chwilę. Jest zalany w trupa, więc Rahne upuszcza go na podłogę i mówi, że lepiej zaparzy kawę. To uderzenie wystarcza, żeby w pokoju pojawił się drugi Madrox, którego oryginał zaraz wchłania z powrotem. Słysząc komentarze na temat nowych form życia w swoim dzbanku na kawę, Jamie przyznaje, że kiepsko mu się wiedzie. Wyjaśnia też, że nie upił się osobiście (co tłumaczy, dlaczego nie czuć od niego alkoholu) tylko poprzedniego wieczoru wysłał duplikat do baru, żeby móc jednocześnie pilnować interesu. Problem w tym, że duplikat gdzieś zniknął, najwyraźniej bawiąc się trochę za dobrze. Rahne była pewna, że stan fizyczny duplikatów nie wpływa na oryginał, więc Madrox wyjaśnia, że nie wpływa fizycznie, ale na przykład upojenie alkoholowe duplikatu działa na niego przez mentalne połączenie. Kolejne pytanie brzmi, skąd przyszedł mu do głowy pomysł zabawy w detektywa i jak w ogóle zdobył licencję. Odpowiedź na pierwsze jest oczywista: wciąż chce pomagać ludziom, a przy okazji ma nadzieje spotkać interesujące kobiety. Jeśli zaś chodzi o licencję, pomógł mu znajomy z FBI. Rahne żartuje, że przecież nie zna się na tej robocie, ale Madrox udowadnia, jak bardzo się myli, odtwarzając wszystko, co robiła po drodze tutaj, zerkając tylko na jej usta i buty. Wrażenie jest gwarantowane. W tej chwili w drzwiach staje kolejny duplikat, wyglądający i zachowujący się jak mnich z Shaolin. Uprzejmie wita się z Rahne mówiąc, że nie widział jej całe lata i pyta, czy nie przeszkadza. Jamie pospiesznie wręcza jej kurtkę i mówi, że w barze naprzeciwko powinien zaraz zjawić się Guido. On dołączy do nich, jak tylko zajmie się tym duplikatem. Zaprzeczając, jakoby całe zdarzenie było trochę dziwne, wypycha ją za drzwi.


Zaraz po wejściu do baru, Rahne słyszy od barmana, że nie obsługują tu nieletnich, ale zanim zdąży sprostować, ktoś mówi, że może za nią poręczyć. Odwraca się i wpada w ramiona Guido. Po krótkim acz wylewnym przywitaniu, zasiadają przy jego stoliku i rozmawiają o ostatnich wydarzeniach. Ponieważ Guido nie ma ochoty rozmawiać o Lili Chaney, szybko schodzą na temat Jamiego. Rahne jest zaniepokojona, dlaczego nagle rzucił robotę w X-Corp i wyjechał z Paryża, żeby się bawić w detektywa. Strong Guy przypomina, że Jamie zawsze był specjalny, odkąd ujawniła się jego moc i rodzice zamknęli go na farmie, a potem zginęli i został sam. Od kilku lat nie mógł się zdecydować, co chce robić w życiu, więc postanowił robić wszystko na raz i porozsyłał duplikaty po całym świecie, żeby poznać różne możliwości. Teraz zaczął ściągać je z powrotem i zbierać ich wiedzę, ale jest jej trochę za dużo, dlatego po wchłonięciu każdego, przez jakiś czas dziwnie się zachowuje. Nagle, Madrox wchodzi do baru. Jest to ten sam duplikat, który wcześniej wsiadł do taksówki, a teraz nie ma siły dotrzeć do biura, bo jest zbyt osłabiony. Rahne wyczuwa jego krew i rzuca się na pomoc, zauważając, że został najprawdopodobniej dźgnięty nożem. Dopiero po chwili orientuje się, że to duplikat i każe Guido wezwać oryginał. Ten wybiega na ulicę i wzywa go potężnym krzykiem. Po chwili, prawdziwy Jamie zbiega na dół, a Carosella wpycha go do baru i pokazuje nieprzytomny duplikat. Jamie jednak nie chce go zaabsorbować, bo boi się wstrząsu psychicznego. Rahne przekonuje go, że tylko w ten sposób mogą dowiedzieć się, kto go zaatakował. To jednak nie przekonuje go i dopiero uwaga, że morderca może zabić niewinne osoby, skłania Madrox do wchłonięcia rannego duplikatu. Uderza go trauma, a przez myśl przebiegają obrazy z Chicago i zdjęcie jakiejś kobiety z gazety. Potem odpływa.


Budzi się na kanapie w swoim biurze, gdy zdaje mu się, że Lassie liże go po twarzy, chociaż to Rahne wyciera go ręcznikiem. Był nieprzytomny przez dwadzieścia minut, chociaż Guido próbuje mu wmówić, że było to kilkanaście lat. Rahne pyta, czy widział twarz zabójcy, ale wygląda na to, że duplikat nie wie, kto go zaatakował, albo zablokował to wspomnienie. Guido pyta, czy duplikat był przypadkową ofiarą, czy to było zaplanowane morderstwo. Madrox cały czas podejrzewał to drugie. Opowiada im, co widział we wspomnieniach duplikatu i postanawia ruszyć do Chicago, kategorycznie zabraniając tamtej dwójce jechać za sobą. To sprawa wyjątkowo osobista. Uderzając w ścianę pięścią, tworzy duplikat, który zostawia w biurze jako przynętę i każe im go pilnować. Potem wychodzi.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Madrox #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.