Avalon » Serie komiksowe » X-Force » X-Force #128

X-Force #128

X-Force #128

"Someone Dies"

Postacie
Cytat

Anarchist, odzyskując przytomność: "Jeez... Abducted by aliens. Please say you ain't gonna... internally investigate me."

Streszczenie

Spike, Dead Girl, Vivisector i poważnie ranny Phat wracają na Ziemię. Myles stara się pomóc przyjacielowi i denerwuje go Spike, który cały czas mówi o tym, że powinien zostać nowym przywódca grupy. Dead Girl siedzi skulona w kącie i nie potrafi pomóc Phatowi. Atmosfera robi się bardzo nerwowa, gdy Spike po raz kolejny wspomina o przywództwie. Zdenerwowanego Vivisectora odciąga od niego Billy Bob, który mimo rany nie może znieść jego kłótni ze Spikiem. Nagle na radarze pojawia się dziwny obiekt. Z trajektorii lotu wynika, że oderwał się od kapsuły, w której znajdowała się reszta grupy.


W kapsule widzimy moment decydujący o tym, kto się uratuje, a kto pozostanie na statku. Guy zastanawia się, czy jednak nie zmieściliby się we trójkę, ale Anarchist stwierdza, że wtedy nikt by nie przeżył. Edie bierze kostkę do ręki i rzuca... Vivisector próbuje nawiązać łączność z kapsułą i powiedzieć Orphanowi, że wrócili i czekają na nich na stacji. Niestety nie może nawiązać kontaktu. Statek nadlatuje z wielką szybkością i Myles zastanawia się, kto może go pilotować. Dead Girl sugeruje, że to narwany Anarchist, choć Myles myśli, że to raczej Edie. Stojący obok nich Phat pyta Spike'a dlaczego pogorszył mu się humor i czy przypadkiem nie ma to związku z tym, że jednak uda się uratować resztę X-Force.


W innym miejscu stacji, prawdziwy, mocno poobijany Spike spogląda przez okno. Widząc nadlatujący pojazd cieszy się, że to koledzy wracają po niego. Nagłe dokowanie statku do stacji zwala go z nóg.


Myles przekazuje reszcie dobrą wiadomość - statek nie uległ wypadkowi. Wszyscy biegną zobaczyć, czy ich przyjaciele cało dotarli do stacji. Widzą, że mały pojazd mógł pomieścić tylko dwie osoby. Dym zasłania widok i nie można wyraźnie zobaczyć, kto przeżył.


Znowu wracamy do przeszłości - Edie właśnie rzuciła kostką. Przeklina, bo wypadły tylko trzy oczka. Mówi, że nigdy nie miał szczęścia do kości, a Guy sugeruje, że może powinni zsumować kilka rzutów i w ten sposób rozstrzygnąć problem. Edie nie zgadza się na zmianę reguł, a Tike mówi, że i tak wiadomo, kto zginie. Zdenerwowany Guy łapie go za skafander i grozi mu, że jeśli się nie zamknie, sam go zabije. Anarchist pyta go, dlaczego tego nie zrobi. Przecież razem z U-Go Girl pewnie by go pokonali i mogli kontynuować swój miłosny związek. Mogą go zabić i powiedzieć, że przegrał grę w kości. Pyta retorycznie, kto znałby prawdę? W odpowiedzi wszyscy patrzą na Doopa, który wydaje się nie zwracać na nich uwagi. Guy podnosi kostkę i rzuca. Gdy wypada czwórka, jasne jest, że to Edie, albo Tike zginą. U-Go Girl stwierdza, że tak powinno być, bo Orphan jest najlepszą osoba z ich trójki. Tike dziękuje Guyowi za przyjaźń i bierze kostkę. Dmucha na nią na szczęście i z uśmiechem na ustach rzuca...


Vivisector otwiera drzwi do hangaru. Gdy dym opada widać, że z kapsuły wyszedł Orphan, ale nie widać drugiej osoby, która z nim przyleciała. Orphan tłumaczy, że wszyscy nie mogli się zmieścić i ktoś musiał zostać. Płacząc pomaga wyjść kolejnej osobie. Gdy Dead Girl zauważa jego łzy, Phat domyśla się, że to Edie miała pecha.


Jeszcze raz wracamy do rozstrzygających rzutów. Guy siedzi oparty o ścianę kapsuły i jeszcze raz powtarza, że rzut kostką nie powinien decydować o czyimś życiu. Edie tłumaczy, że wszystko jest dziełem przypadku - to, że urodzili się z drobną modyfikacją genetyczną, która dała im nadludzkie możliwości i to, że to właśnie córka Agenta Wrighta jest nieuleczalnie chora. Spoglądający przez okno Anarchist potwierdza jej słowa, ale Orphan ciągle próbuje coś wymyśleć. Pozostała dwójka przekonuje go, że nie ma szans na uratowanie wszystkich, a U-Go Girl mówi, że losowanie było sprawiedliwe, bo każdy z nich miał takie same szanse. Tike potwierdza jej słowa patrząc na kostkę, która po jego rzucie pokazuje "jedynkę".


Guy pomaga Edie wejść na pokład stacji i oboje mówią, że powinni wierzyć w słowa Tike'a, który przewidywał swoją śmierć. Vivisector uważa, że Anarchist chciał, żeby jego proroctwa się spełniły. Razem z Phatem opowiadają o tym jak poszli z nim kiedyś do kasyna. Tike wygrywał bez przerwy i "rozbił bank", a wygrane pieniądze przekazał starej, biednej prostytutce, której radził przejść na emeryturę. Potem wyjaśnił kolegom, że wygrywał nie dzięki szczęściu, tylko swojemu potowi, który pozwalał mu panować nad wynikiem rzutu. Podsumowując tą historię, Myles stwierdza, że jeśli Tike wyrzucił jedynkę, to znaczy że chciał to zrobić.


Samotny Tike uśmiecha się patrząc na kostkę. Myśli o tym, że jemu było najtrudniej rzucać - Guy i Edie zdali się na łut szczęścia, a on musiał podjąć decyzję samemu. Jedzenia i wody wystarczy mu na kilka dni, może nawet tydzień, ale nie chce tak długo czekać na śmierć. Patrząc na ciemność kosmosu, dochodzi do wniosku, że Spike miał rację - Tike dorastał wśród białego śniegu i białych ludzi, a całe jego życie było dążeniem do czerni. Dalsze rozmyślania o swoim życiu przerywa mu nagły zwrot kapsuły, który pozbawia go przytomności.


Anarchist budzi się i widzi niewyraźne sylwetki postaci, które wyglądają jak kosmici. Pyta ich, czy został przez nich uprowadzony i czy zamierzają prowadzić na nim eksperymenty. Po chwili zaczyna rozpoznawać kształty postaci, którymi okazują się przyjaciele z grupy. Guy tłumaczy, że udało im się odzyskać kontrolę nad sterami statku i sprowadzili go z powrotem. Mówi, że może zrobili to trochę zbyt szybko i stąd lekka dezorientacja Anarchista. Tike dalej nie rozumie, jak to zrobili, bo przecież agent Wright twierdził, że jest to niemożliwe. Okazuje się, że to zasługa Dead Girl, która przypadkowo odkryła, że potrafi odczytać myśli agenta z jego martwego ciała. Gdy powiedziała o tym Guyowi, ten użył swoich wyostrzonych zmysłów i odkrył kombinację klawiszy, która pozwoliła przejąć kontrolę nad statkiem. Anarchist dziękuje Bogu, za ich zdolności, ale mówi, że może lepiej byłoby gdyby go nie ratowali, bo dalej nie wiadomo, kto z ich trójki zginie. Orphan i U-Go Girl śmieją się z jego paranoi i twierdzą, że nikt nie musi ginąć. Niespodziewane pojawienie się prawdziwego Spike'a psuje ich radość. Orphan orientuję się, że jeśli prawdziwy Spike dopiero teraz się odnalazł, to ten, który się za niego podawał musi być Bush Rangersem. Ten przyjmuje swą prawdziwą postać i atakuje Spike'a jego własną bronią - kolcami. Tike widząc jego śmierć rzuca się na przeciwnika, który próbuje uciekać. Widząc, że nie ma szans na ucieczkę, w akcie desperacji zasypuje X-Force kolcami. Tike unika ich i przestrzega resztę grupy, że wyglądają na ostre. Orphan kończy walkę z Bush Rangersem, zabijając go i pyta czy są jakieś ofiary w zespole. Dead Girl zgłasza, że Spike nie żyje, gdy nagle słychać słaby głos Edie, wołającej Guya. Gdy Orphan odwraca się i spogląda na nią, okazuje się, że nie zdążyła uniknąć jednego z kolców i mocno krwawi. Guy pociesza ją i mówi, że gdy dotrą do szpitala, wszystko będzie dobrze. U-Go Girl nie wierzy mu i twierdzi, że wreszcie wyjaśniło się, na kogo wskazywał palec Śmierci. Orphan zaczyna płakać i mówi jej, że jest jedyną dobrą rzeczą, która go spotkała w życiu. Edie każe mu być silnym i pozostać liderem X-Force. Ma do niego ostatnią prośbę - chce być pogrzebana w kosmosie. Grób na Ziemi stałby się miejscem pielgrzymek fanów grupy i kolejnym miejscem do marketingowego zysku. Guy prosi ją, żeby się nie poddawała, ale Edie mówi, że nie ma już o co walczyć i pogodziła się ze śmiercią. Uśmiecha się i mówi mu, że właśnie wymyśliła świetną nową nazwę dla zespołu. Podaje ją Orphanowi na ucho i umiera...


Ciało U-Go Girl zmierza w bezkres kosmosu. Reszta grupy nie kryje wzruszenia, a Tike mówi, że to on powinien zginąć. Nie ma z nimi Guya, który chciał przez pewien czas być samemu. W swojej kabinie wyjmuje rewolwer, wkłada nabój, kręci magazynkiem i przystawia sobie lufę do głowy. Teraz, gdy zabrakło w jego życiu Edie, postanawia wrócić do swego zwyczaju, który porzucił właśnie ze względu na nią i pociąga za spust...

Autor: Lex

Galeria numeru

X-Force #128

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.