Avalon » Serie komiksowe » X-Men » X-Men #53

X-Men #53

X-Men #53

"False Fronts"

Postacie
Cytat

Onslaught: "Who am I? I am a great and a terrible force beyond the comprehension of the human mind. I am a god. And to those who do not worship me... I am an angry god."

Streszczenie

Salem Center w stanie Nowy Jork. Mężczyzna zapytany o kierunek uprzejmie wskazuje poszukiwane miejsce, w myślach marzy sobie, by jego rozmówczyni chodziła w wysokich szpilkach po jego nagiej klatce piersiowej. Otyła ekspedientka w sklepie z ubraniami grzecznie kieruje klientkę do działu sukienek letnich komplementując przy tym, że będzie cudownie w takiej wyglądała. W myślach z zazdrością wypomina smukłą figurę rozmówczyni, nienawidzi ją za to. Inna kobieta proponuje jej sukienkę, nowy modny krój. Uśmiechnięta blondyneczka tak naprawdę wie, że ta, z którą rozmawia, należy do tych dziwolągów z posiadłości Xaviera. Oto dzień z życia telepaty, w tym przypadku Jean Grey-Summers. Zazwyczaj udaje się jej stłumić hipokryzję ludzi, lecz gdy opuszcza gardę, aby mieć zwyczajne sobotnie popołudnie, zagłuszenie myśli innych staje się bardzo męczącym obowiązkiem. Jean nauczyła się uśmiechać i znosić to. Ludzie mają swoje sekrety, tacy po prostu są. Dziś jednakże jej cierpliwość do tego aspektu ludzkości zostanie poddana przerażającej próbie.


W jednej chwili Jean stoi w przymierzalni i przymierza sukienkę, nagle rzeczywistość zdaje się rozpływać i zmieniać w surrealistyczny krajobraz. W swym stroju X-Manki Jean staje przed olbrzymią istotą zakutą w karmazynowo-fioletowy pancerz, stylistyką przypominający ten należący do... Magneto. Jej towarzysz wita ją i mówi, że mają wiele do przedyskutowania. Jean jest zaskoczona tym, że została przeniesiona w obszar astralny, rozmówca nie przedstawia się, jednak stwierdza, że jest sympatykiem i bratnią duszą rasy homo superior. Jest kimś kto chce przygotować Jean do kluczowej roli w nadchodzącej przyszłości, gdy po całych dekadach nieufności i wrogości stosunki pomiędzy ludźmi a mutantami wreszcie osiągną punkt zapalny. Jean uważa, że jej rozmówca przesadza, czasy są trudne jak nigdy dla mutantów, ale ona i jej towarzysze walczą o lepsze jutro. Mają wspólne "marzenie" - dokańcza tajemniczy osobnik. Mówi zaskoczonej Jean, że wie o "marzeniu" Xaviera aż za dobrze. Tylko czy sam Profesor wie czego chcą ludzie. Nieznajomy pokazuje myśli osób, które zbiegły się po zniknięciu Jean z przymierzalni. Policjantowi nie podoba się, że takie coś spotkało go podczas przerwy na lunch, młoda blondynka cieszy się ze zniknięcia rudowłosej, a ekspedientka uważa, że kobieta ukradła rzeczy i uciekła.


Jean i jej towarzysz wzlatują nad Westchester, zaintrygowana Phoenix pyta kim jest jej rozmówca i skąd wie tak dużo o niej. W głębi hełmu jaśnieją oczy i istota odpowiada, że jest frustracją. Po tych słowach promień energii niszczy wystawę sklepową. Zdezorientowana Phoenix słyszy, że to tylko iluzja, spełnienie życzenia. Jej towarzysz bywa impulsywny kiedy ma do czynienia z dwoistością ludzi. Teraz pokaże Jean, jakie ludzie skrywają sekrety.


New Jersey. W od dawna opuszczonej fabryce można zauważyć świeżo postawioną ścianę. Za nią został uwięziony Henry McCoy, znany także jako Beast. Zwabiony tutaj przez swego sobowtóra z alternatywnej linii czasowej został skuty i pozostawiony by zgnić [patrz - X-Men Unlimited #10]. Bardzo spragniony Hank stara się uzyskać z dozownika więcej niż kilka nędznych kropel wody. Jego działania przynoszą jednakże skutki odwrotne do zamierzonych - urządzenie zostanie zniszczone, teraz grozi mu śmierć z odwodnienia. Mutant jednak nie poddaje się tak szybko, rozlana woda odsłania ukryte w podłodze drzwi. Nowa nadzieja świta w sercu X-Mana.

Jean szybuje wraz ze swym towarzyszem. W końcu dwójka zawisa nad centrum wyborczym Greydona Creeda. Jean jest zdziwiona, bo to raczej nie jest zbyt właściwe miejsce do ukazania ludzkiej hipokryzji. Cała kampania wyborcza Creeda jest nastawiona przeciwko mutantom i jego ludzie nienawidzą mutantów do szpiku kości. Nieznajomy nie jest tak przekonany i mówi Jean by przysłuchała się rozmowie Greydona z jego szefem kampanii wyborczej. Creed gratuluje swemu pracownikowi, jest lepszy na tym stanowisku niż ktokolwiek inny. Steven podziela entuzjazm swego pracodawcy nazywając go już "prezydentem", sondaże Gallupa [Taki nasz OBOP - dop. ankieter Idanow] dają im dużą przewagę nad oponentami. Na dźwięk tych dobrych wieści Creed stwierdza, że "pokażą" tym mutantom kto tu rządzi. Szef kampanii szybko przytakuje, naprawdę jednak problem homo superior wcale go nie obchodzi. Zależy mu tylko na tym, by umieścić swego pracodawcę (którego to na marginesie nazywa "osłem" i "idiotą") na fotelu prezydenckim. Wtedy zostanie obwołany "twórcą króli".


Tajemniczy towarzysz pokazuje Jean to zachowanie jako przykład hipokryzji. Ten mężczyzna nie ma żadnych uczuć, nienawiść do mutantów to tylko droga do celu. Jean wie o tym doskonale, dlatego blokuje myśli zwykłych ludzi. Dlatego właśnie otacza się przyjaciółmi, ludźmi, którym ufa i którzy mówią to co myślą. Towarzysz zabiera ją w kolejne miejsce, pokaże jej, że i ci najbliżsi mają własne sekrety.


Colorado, domek w górach należący do Warrena Worthingtona III. Archangel siedzi na łóżku przy Psylocke, która krzyczy z bólu. To cienie sprawiają te cierpienia, mrok nagle zaczyna się zlewać i formować postać... Juggernauta. Kolos rozbija cienistą otoczkę, jednak nie wie skąd się znalazł akurat w tym miejscu. Pomimo zdezorientowania Cain stara się wyjaśnić, że ma coś bardzo ważnego do wyjawienia, prawdziwy sekret. Gdy jednak chce powiedzieć - nie może. Blokada mentalna uniemożliwia mu wyjawienie prawdy, która może uratować świat. Juggernaut w końcu poddaje się i wyskakuje z tarasu lądując na dnie urwiska. Czeka go spacer do Westchester. Choć nie chce mieć nic wspólnego ze studentami Xaviera, to tam znajduje się jedyna osoba, której zawierzy sprawdzenie jakie tajemnice kryje jego głowa.


Jean i jej towarzysz nadlatują nad posiadłość w Westchester. Phoenix mówi od razu, że "najbliższy jej" Scott nie ma przed nią mrocznych sekretów, że łączy ich niezwykle intymna więź. Co ciekawe nieznajomy nie miał na myśli jej męża, tylko jej mentora, Charlesa Xaviera. Jean ponownie uważa, że jej towarzysz przeliczył swe siły. Jako dwójka najpotężniejszych telepatów na Ziemi Grey i Xavier dzieliła tajemnice, o których reszta X-Men nie ma pojęcia. Jean "wlatuje" do umysłu Profesora, aby pokazać swemu opancerzonemu towarzyszowi kogo oskarża o hipokryzję. Jean zna Xaviera od dziecka, od kiedy jej moce zamanifestowały po raz pierwszy. Już od pierwszego spotkania zaufała mu bezgranicznie. Najlepszym przykładem jest to, że gdy Profesor sfingował własną śmierć, by odeprzeć inwazję kosmicznej rasy Z'nox, wyjawił jej całą prawdę [Staaaare dzieje, to było w Uncanny X-Men #42-65 - dop. antyczny Idanow]. Tajemniczy towarzysz nie jest zdziwiony naiwnością Jean, aby poznać umysł Xaviera trzeba dokopać się głębiej. Jej wzór cnót tak naprawdę nie jest taki nieskazitelny. Nieznajomy pokazuje Phoenix początki X-Men, profesor Xavier radzi jej młodszej wersji, aby uważała na siebie. W odpowiedzi słyszy, żeby się nie martwił. W myślach, ku niedowierzaniu Jean, dodaje, że jakby miał się nie martwić o dobro tej, którą kocha. Nieznajomy cynicznie komentuje zachowanie "pseudo-tatusia" jako haniebne. Jean nie może w to uwierzyć, to on musiał to stworzyć. Nieznajomy odpowiada, że to umysł Xaviera, i ona wie, że to wspomnienie było prawdziwe. Jednak Jean nie ma się co obawiać, te jak i wiele innych negatywnych emocji, które Charles kiedykolwiek odczuwał, zostały zamknięte, zdławione, zakopane. Prawda jest taka, że Xavier nie jest takim świętoszkiem za jakiego chciałby uchodzić. Sam może sobie nie zdawać z tego sprawy, ale by zachować taki wizerunek spędził całe swe dorosłe życie na tłumieniu każdego lęku, gniewu, pasji, uprzedzenia i czarnych myśli jakich kiedykolwiek doświadczył. Cały żywot ukrywanego gniewu i grzechu dojrzewał w tej części jego umysłu, kto wie co się może tutaj czaić. "Ziemia" rozstępuje się pod nogami Jean i chwytają ją oślizłe macki. Nieznajomy chce by Phoenix posmakowała wszystkich ukrytych leków, nienawiści, haniebnych myśli, które każdy ma i pieczołowicie skrywa. Rudowłosa ma poznać prawdziwego Charlesa Xaviera. Krępowana przez kolejne macki Jean pyta się, krzycząc, kim jest jej opancerzony towarzysz.


Eric Magnus Lensherr nie wie jak się dostał do Południowej Karoliny, co więcej nie zna nawet własnej tożsamości. Młody, siwowłosy mężczyzna trafia na festyn, sympatyczny staruszek nakłada mu porcję jedzenia. Zapytany o imię młodzieniec odpowiada, że nazywa się Joseph. Staruszek nawiązuje rozmowę i mówi, że w tych stronach bardzo interesują się nieznajomymi... [Dalsze przygody Josepha i jego ciekawskich przyjaciół możesz prześledzić w X-Men Unlimited #11 - dop. ciekawski Idanow].


Obszar astralny, otoczenie zamieniło się w przestrzeń kosmiczną. Jean w odpowiedzi na swe pytanie słyszy, że jej towarzysz jest istotą nie spętaną przez kajdany otaczającej ich hipokryzji. Jest, tak jak ona kiedyś, nieokiełznaną mocą w pełni uwolnioną. Jean może odzyskać potęgę jeśli się do niego przyłączy. Ognisty ptak kosmicznej istoty Phoenix unosi się przed towarzyszem mutantki. Nieznajomy mówi jej żeby nie była hipokrytką, ona chce posiąść tą potęgę. W nadchodzącym nowym porządku świata nie ma miejsca na hipokryzję. On będzie prawdą w świecie kłamstw, prawdą i jedyną słuszną drogą. Pada propozycja, Jean ma się stać jego małżonką, księżniczką. Ma ująć jego potęgę. Kobieta jednak nie chce mieć z nim nic wspólnego i uderza w niego płomieniami Phoenix. Jego próba wywołania gniewu i rozczarowania zawiodła. Jean od dawna przyzwyczaiła się do otaczającej ją zewsząd hipokryzji. Skoro nieznajomy jest taki mądry i tak dobrze ją, to powinien wiedzieć, że ona nie podąży za nim. Mając przewagę Jean pyta się dlaczego musiała przez to wszystko przejść, po co to było skoro i tak wiedział, że się do niego nie przyłączy. I co najważniejsze, kim jest jej "towarzysz". W odpowiedzi nieznajomy chwyta ognistego ptaka i dusi jego płomienie. Jest on przerażającą siłą wykraczającą poza ludzkie pojmowanie. Jest bogiem. Dla tych którzy go nie wielbią jest gniewnym bogiem. Potężny cios w głowę wyrzuca Jean z obszaru astralnego wprost do sklepowej przymierzalni, ostatnie co rudowłosa słyszy to "znaj moje imię". Kobiety wynoszą półprzytomną Phoenix. Nieznajomy już nie jest zagrożeniem, może nigdy nim nie był, ale jego ostatnie słowa wywołują grymas przerażenia. "Znaj moje imię". A jego imię to... ONSLAUGHT.

Autor: Idanow

Galeria numeru

X-Men #53

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.