Avalon » Serie komiksowe » She-Hulk » She-Hulk #2

She-Hulk #2

She-Hulk #2

"Class Action Comics!"

Postacie
Cytat

Wanda Maximoff: "No more 'buts'."

Streszczenie

Od samego rana, Shulkie zabiera się do pakowania swoich rzeczy, by jak najszybciej opuścić rezydencję Avengers. Janet i Wanda przekonują ją, że to może zaczekać i lepiej będzie, jeśli przygotuje się do pierwszego dnia w nowej pracy. Muszą także przypomnieć jej, że Holliway zatrudnił Jennifer, a nie She-Hulk, ona jednak nie chce się zmienić uważając, że w tej postaci jest łatwym celem dla swoich wrogów, skoro nie ukrywa swojej tożsamości. Koleżanki uspokajają ją, że nie jest jedyną Jennifer Walters w Nowym Jorku, ale ona ciągle marudzi, więc Wanda rzuca zaklęcie, które ma sprawić, że nikt, kto źle życzy She-Hulk, nie rozpozna jej jako Jennifer. W takim razie, Jen nie ma innego wyjścia, jak tylko zabrać pudło z gratami biurowymi i ruszyć do biura. Po drodze mija jeszcze Jarvisa i rozwiewa jego nadzieje, że to już ostateczna wyprowadzka.

Po niewygodnej podróży metrem i lekkim zagubieniu w budynku Timely Plaza, Jennifer trafia w końcu na właściwe piętro. Przy wyjściu z windy wita ją sam szef i zaprasza na zapoznawczą rundkę po biurach. Już po chwili, Jen zauważa, że nie jest to normalna kancelaria prawna, bo wokół kręcą się Atlantydzi, Moloidy, a nawet Ludzie-Ptaki z Aerie. Pan Holliway, beztrosko strzelając z gumy do żucia wyjaśnia, że to po prostu ich klienci. Pierwszą normalną z wyglądu osobą, którą widzą, jest Dr Strange. Okazuje się on być klientem Mallory Book i przybył właśnie, by dopełnić ugody z domorosłym magikiem, który chciał mu zakosić różdżkę Watoomb. Stephen odstępuje w końcu od oskarżenia widząc, że tamten i tak zginie przy innej próbie kradzieży, chciałby jednak porozmawiać o całkiem innej sprawie. Za następnym zakrętem Jen i pan Holliway wpadają na Awesome Androida, a ponieważ ona chce mu odruchowo przywalić, on wyjaśnia, że Andy niedawno zyskał własną świadomość i amerykańskie obywatelstwo, a teraz pracuje dla nich jako tragarz. Pora wreszcie wyjaśnić, na czym tak naprawdę polega super-prawo, które praktykuje się w firmie GLK&H, ale to już najlepiej zrobi sam pan Holliway - okazuje się bowiem, że osobnik, który oprowadzał Jen to zmiennokształtny Ditto, pracujący tu jako doręczyciel pozwów.

Najlepszym sposobem na wprowadzenie Jennifer w tajniki super-prawa jest oczywiście przydzielenie jej pierwszej sprawy. Ich klientem jest Danger Man - nowy nadczłowiek w mieście, który całkiem niedawno skąpał się w odpadach radioaktywnych, dzięki czemu zyskał nadludzką siłę, odporność i takie tam atomowe bajery, a teraz chce przez to pozwać firmę Roxxon. Już sam fakt, że ktoś chce pozwać firmę za uczynienie go nadczłowiekiem, wydaje się Jen kuriozalny, ale zgadza się przyjąć sprawę. Udaje się więc do biblioteki kancelarii, by poszukać podobnych precedensów, ale stamtąd odsyłają ją do piwnicy, gdzie mieszczą się archiwa wydziału super-prawa. Archiwa te okazują się być ogromnym zbiorem komiksów Marvela, a ich opiekun - Stu Cicero, okazuje się być wielkim fanem Shulkie. Ponieważ jest lekko skołowana, wyjaśnia, że wszystkie komiksy są licencjonowane przez prawdziwych bohaterów [a co, może wątpiliście w to? - Gil], a te wydrukowane przed 2002. rokiem mają atest CCA [Comics Code of America - Gil again], dzięki czemu są pełnowartościowymi dokumentami i legalną podstawą prawną. Wtajemniczony w sprawę, Stu wyciągnął wszystkie możliwe originy postaci, a Jen przesiedziała nad nimi cały wieczór, szukając przypadku podobnego do Danger Mana. W końcu trafiła na pierwszy numer komiksu o sobie [okazuje się, że każdy członek Avengers musi udzielić licencji Marvelowi, niezły układ - Gil po raz trzeci] i trochę ją to dołuje, więc musi wyjść z biura i natychmiast zmienić się w She-Hulk.

Tymczasem, Danger Man wraca do domu, pod czujnymi spojrzeniami sąsiadów i przechodniów. Akurat koledzy odwożą jego córkę z treningu i zaczynają śmiać się z niego, więc Candy chłodno oświadcza, ze go nienawidzi. Jego żona na powitanie mówi, że firma ubezpieczeniowa odmówiła wypłacenia odszkodowania, ponieważ przeżył wypadek. Ta wiadomość wkurza Danger Mana na tyle, z zaczyna świecić, więc żona ostrzega, żeby się nie denerwował, bo stopi sobie rdzeń, albo coś. Zaprasza go do sypialni, ale on woli spać w salonie, żeby znowu przypadkiem nie złamać jej czegoś przez sen.

Następnego dnia odbywa się wstępna rozmowa z prawnikami Roxxonu, którzy uważają, że cała sprawa jest po prostu absurdalna. Jen próbuje sprawdzić ich reakcję na informację, że piją właśnie wodę z własnych ścieków, ale wtedy wszyscy rzucają się na dzbanek, więc reakcja jest zdecydowanie odmienna od spodziewanej. Pan Holliway radzi, żeby nie poddawała się od razu, ale Jenifer ma już dość, bo uważa, że sprawa jest wyjątkowo głupia. Nie może zrozumieć, dlaczego ktoś chciałby znowu być zwykłym człowiekiem, zamiast super-istotą o niezwykłych zdolnościach. Po sobie wie, jakie to uczucie, bo odkąd pierwszy raz zmieniła się w Shulkie, stała się zupełnie inną osobą. I to jest właśnie to - klucz do wygrania sprawy! Natychmiast wybiega z biura i każe się umówić z Danger Manem.

Wieczorem, zjawia się na kolacji u państwa Dangermanów jako She-Hulk i z miejsca przedstawia swój plan: Zamierza udowodnić przed sądem, że po kąpieli w odpadach radioaktywnych Dan Jermain przestał istnieć, a Danger Man jest zupełnie nową istotą. Ma nadzieję, ż jeśli powoła się na precedens Jean Grey i Phoenix, ława przysięgłych kupi tę argumentację i ubezpieczalnia wypłaci odszkodowanie. Niespodziewanie, tłumaczenie to trafia również do pani Jermain, która oświadcza, że nie będzie dłużej mieszkać pod jednym dachem z Danger Manem i odchodzi razem z córką. Zaledwie chwilę zajmuje im załadowanie się do taksówki, a zrozpaczony Danger Man zostaje sam na środku ulicy. Shulkie próbuje go pocieszyć, ale on odrzuca ja od siebie i napina się oświadczając, że jeśli wybuchnie, wszystko będzie w porządku. Jennifer wraca do ludzkiej postaci i przekonuje go, że nie chce tego robić, bo skrzywdziłby niewinnych ludzi, a wtedy Danger Man uspokaja się.

Wkrótce sprawa zostaje zamknięta, a odszkodowanie od Roxxonu i z ubezpieczalni jest a tyle duże, by zapewnić Danger Manowi odpowiednie leczenie oraz terapię rodzinną. Pan Holliway osobiście zjawia się w gabinecie Jen, by jej pogratulować i zaprosić na lunch. Ona zgadza się z ochotą, bo ta sprawa znacznie poprawiła jej humor - udowodniła w końcu, że Jennifer Walters potrafi czasami zdziałać więcej niż She-Hulk.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

She-Hulk #2

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.