Avalon » Serie komiksowe » X-Factor vol. 3 » X-Factor vol. 3 #1

X-Factor vol. 3 #1

X-Factor vol. 3 #1

"X-Factor"

Postacie
Zapowiedź

Zobaczcie, jak skromna agencja detektywistyczna przeistacza się w supergrupę. W rolach głównych: Jamie, Madrox, Rahne Sinclair, Guido Carosella, Theresa Cassidy, Julio Richter oraz Monet St. Croix. Wystąpi także jedna z kluczowych postaci House of M (i nie będzie to Wolverine)!

Cytat

Madrox: "Also M joined us."
Rictor: "M? The old broad from the Bond movies?"
Madrox: "No, Monet. Monet St. Croix."
Rictor: "Oh, Her. 'Supergirl-meets-Veronica-Lodge'."
Madrox: "Aw, c'mon..."
Rictor: "She looks down her nose at everybody."
Madrox: "But it's a really cute nose."

Streszczenie

Jamie Madrox obserwuje z dachu mężczyznę stojącego na gzymsie budynku naprzeciwko. Potencjalnym samobójcą jest jego dawny znajomy - Rictor, więc Madrox poważnie zastanawia się, co mogło pchnąć go do takiej desperacji. W końcu postanawia coś z tym zrobić. Tupie kilka razy nogą, tworząc trzy duplikaty i pyta, jakie rozwiązania proponują. Pierwszy jest malkontentem i stwierdza, że lepiej umrzeć teraz, niż czekać na nieuniknioną nuklearną zagładę. Drugi zaczyna wykładać zasadę niepewności Heisenberga [fizyk kwantowy się znalazł ;) - Gil] i najwyraźniej nie obchodzi go, co stanie się z Rictorem. Trzeci dla odmiany jest ultraoptymistą i stwierdza, że w tak piękną noc nie warto umierać, a poza tym samobójstwo to ostateczne rozwiązanie tymczasowego problemu. W tej sytuacji, Jamie wyznacza trzeciego, by spróbował przemówić do Ricka i wraz z pozostałymi dwoma, przerzuca go na dach sąsiedniego budynku. Patrząc jak duplikat opuszcza się na gzyms, prawdziwy Madrox wyjaśnia, że sam wolał nie podejmować się tego, ponieważ ma poważnie rozchwianą pewność siebie, a jego niezdecydowanie mogłoby tylko pogorszyć sytuację.


Na widok Madroxa, Rictor od razu pyta, kto go przysłał. Duplikat zachowuje bezpieczny dystans i wyjaśnia, że przyszedł, ponieważ trąbią o nim we wszystkich lokalnych wiadomościach. Ric uśmiecha się przez chwilę i stwierdza, że ma wreszcie swoje pięć minut. Jamie numer cztery pyta, co się stało i obiecuje, że pomoże mu poradzić sobie z tym, ale smutny Rictor odpowiada, że nie jest już mutantem i nic nie można na to poradzić.


W pobliskim barze, Theresa Cassidy rozmawia właśnie z dziewczyną, która zgodziła się dostarczyć materiały obciążające jej szefa. Nagle, Victoria oświadcza, że nie obchodzi jej cała ta sprawa i zrobiła to tylko dla Terry, ponieważ ją kocha. Theresa delikatnie uwalnia dłoń z jej uścisku i próbuje zmienić temat, obiecując wprowadzić dziewczynę do programu ochrony świadków, ale ta prosi, by wyjechała z nią. Poważnie zmieszana, Siryn zaczyna tłumaczyć, że to wszystko jest efektem działania jej głosu, a równocześnie otwiera kopertę z dokumentami. Kiedy okazuje się, że kartki są puste, Victoria zamiera z przerażenia i stwierdza, że ktoś musiał je podmienić. Ledwie zdąży spytać, czy to możliwe, by ktoś ja śledził, zza okna padają strzały. Terry próbuje pomóc dziewczynie, ale jest już za późno i Victoria umiera na jej kolanach. Krzyk wściekłości Siryn demoluje bar.


Rictor przypomina, że szacunkowo dziewięćdziesiąt procent mutantów zmieniło się w sapków [to od Homo sapiens, oczywiście - Gil] i jego też to dopadło. Gdy Madrox zwraca mu uwagę, że zwykło się nazywać ich normalnymi ludźmi, Ric protestuje, twierdząc, że norma to bardzo względne pojęcie, a tego co było normalne dla niego i tak nikt by nie zrozumiał. Duplikat Jakiego zachęca go, by opowiedział o tym, więc Rictor zaczyna od stwierdzenia, że wszyscy źle rozumieli jego zdolności - on nie tylko potrafił trząść ziemią pod stopami, ale też był w stałym emocjonalnym kontakcie z planetą i czuł, jak tętni ona życiem. Zawsze współczuł tym, którzy nie mogą tego poczuć i czuł się lepszy, jak jednooki wśród ślepców, ale teraz odebrano mu to i poczuł przede wszystkim wielką samotność.


Guido znienacka wyskakuje przed maskę samochodu czarnoskórej kobiety i próbuje zatrzymać go, chwytając za zderzak. Ten niestety zostaje mu w rękach, a odpowiedzialna za ostrzelanie baru kobieta odjeżdża. Po chwili zjawia się Siryn, która obrzuca partnera wiązanką wyzwisk, za spóźnienie. On odpowiada, że przyszedł i tak wcześniej i to one się pospieszyły, ale dla Terry nie ma to większego znaczenia, bo teraz najważniejsze jest schwytanie zabójczyni.


Prawdziwy Jamie obserwuje poczynania swojego duplikatu z sąsiedniego budynku, rozmawiając z kimś przez komunikator. Mówi, że sytuacja jest chwilowo pod kontrolą, bo duplikat wciągnął Rictora w rozmowę, a to daje im czas, bo przecież nikt nie skacze w środku zdania. Mimo to, prosi osobę po drugiej stronie, by zjawiła się jak najszybciej. Gdy odkłada komunikator, myśli sobie, że on prawdopodobnie byłby zdolny skoczyć nawet w środku zdania, bo często czuje potrzebę robienia rzeczy nieoczekiwanych. Teraz jednak nie wydaje mu się to dobrym pomysłem i wraca do obserwacji duplikatu, który nieźle sobie radzi. To dla odmiany nasuwa mu myśl, że jest nie tylko swoim największym wrogiem, ale też największą konkurencją dla samego siebie.


Kawałek dalej, czwarty Madrox opowiada Victorowi, jak założyli nowe X-Factor razem z Guido i Rahne. Już samo wspomnienie Wolfsbane zwraca uwagę Rica, więc Jamie wyjaśnia, że na początku była z nimi tylko czasami, pracując jednocześnie w szkole Xaviera, ale kiedy trafił im się milion dolców na rozbudową działalności, dołączyła na stałe. Zabawna sprawa z tym milionem, bo jamie wygrał go w teleturnieju "Milionerzy" - całe szczęście, że miał do pomocy cały sztab duplikatów w ramach telefonu do przyjaciela. Potem kupił budynek, w którym wynajmował biuro i przerobił go na siedzibę agencji X-Factor, a lokalne władze jeszcze mu podziękowały, bo wolały trzymać się na uboczu spraw dziejących się w Mutant Town. Rictor zauważa, że musiały im spaść obroty, odkąd Mutant Town praktycznie przestało istnieć i sugeruje, że powinni zająć się rozwikłaniem zagadki tak zwanego M-day. Madrox odpowiada, że zajmują się tym także, ale mają teraz sporo innych rzeczy na głowie. Zapytany, z kim właściwie pracuje, zaczyna mówić o Siryn, podkreślając przydatność jej nowoodkrytej umiejętności kontrolowani ludzkich emocji za pomocą modulacji głosu.


Dokładnie w czasie, gdy to mówi, Theresa ściga samochód zabójczyni po ulicach miasta. Dobrze wycelowana wiązka akustyczna spycha ją z drogi, ale kobieta wydostaje się z samochodu i sięga po broń. Terry prowokuje ją, by spróbowała walczyć, ale zupełnie nieoczekiwanie, napastniczka przystawia sobie pistolet do głowy i strzela.


Jako ostatnią członkinię grupy, Jamie wymienia Monet, ale jej obecność jakoś szczególnie nie cieszy Rictora. Zaraz potem, Ric pyta, czy Madrox próbuje go wciągnąć do swojej grupy, a gdy ten potwierdza, przypomina, że nie jest już mutantem. W zamian słyszy, że większość detektywów to nie mutanci, więc dodaje, że detektywem też nie jest. W tym momencie z dołu dobiegają do nich krzyki Rahne, która wydziera się przez policyjny megafon, pouczając Rictora, że samobójstwo jest grzechem śmiertelnym i spędzi wieczność w morzu ognia. Ric stwierdza pod nosem, że w Japonii uważa się inaczej, a dzięki wyostrzonemu słuchowi, Rahne słyszy to i krzyczy, ze nie są w cholernej Japonii.


Po powrocie do biura, Terry siedzi wściekła przy biurku, wpatrując się w stojącą na nim butelkę. Do środka wchodzi dziewczynka, która oświadcza, że nazywa się Layla Miller i szuka agencji X-Factor. Na widok Theresy, pyta, czy zamierza wypić całą tą butelkę, ale ta, wyraźnie wściekła, odpowiada, że jest alkoholiczką i może tylko patrzeć. Po chwili dodaje, że niedawno ktoś zginą z jej winy i dlatego jest wkurzona. Guido, który właśnie wszedł, przypomina, że wcześniej to jego obwiniała, ale Terry przeprasza za to i bierze wszystko na siebie. Strong Guy ma dla niej ciekawostkę: sprawdził numery ze zderzaka i okazało się... Tu Layla kończy za niego zdanie: że samochód należał do agencji detektywistycznej Singularity, a kobieta była w niej zatrudniona. Gdy oboje patrzą na nią zdziwieni, Layla oświadcza, że przyszła by dołączyć do X-factor.


Zmęczony wrzaskami Rahne, Rictor poddaje się wreszcie i obiecuje zejść. Kiedy Madrox pomaga mu wstać, pyta, czy tak naprawdę ma do czynienia z oryginałem, czy z duplikatem. Ten odpowiada, ze jest kopią, ponieważ Jamie potrzebował uosobienia optymizmu, żeby przekonało go do zejścia. Ric stwierdza, że średnio mu poszło, a wtedy duplikat przyznaje mu rację i dodaje, ze tak naprawdę wcale nie jest optymistą - jest uosobieniem tej szalonej i nieprzewidywalnej części jego osobowości i oszukał go, żeby móc zrobić jedną rzecz. Po tych słowach, zrzuca Rictora z gzymsu.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

X-Factor vol. 3 #1 X-Factor vol. 3 #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.