Avalon » Serie komiksowe » X-Factor vol. 3 » X-Factor vol. 3 #5

X-Factor vol. 3 #5

X-Factor vol. 3 #5

"Captive Audience"

Postacie
Zapowiedź

Theresa jest poważnie ranna, straciła głos i wpadła w łapy jakiegoś świra - teraz jej jedyną nadzieją jest pozbawiony mocy Rictor.

Cytat

Siryn: "Ric? Just so you know... I wasn't affraid."

Streszczenie

Rictor wchodzi do jadłodajni na rogu ulicy, która poleciła mu Theresa. Rozgląda się, ale nie widzi jej nigdzie, więc zagaduje barmankę mówiąc, że szuka przyjaciółki. Dziewczyna jest otwarta na propozycje, więc Ric musi sprecyzować, że szuka bardzo konkretnej osoby, która podobno często tu bywa. Gdy wyjaśnia w końcu, że chodzi o Theresę Cassidy, dziewczyna przyznaje, że Siryn rzeczywiście bywa tu codziennie i raz nawet rozwaliła lokal krzykiem, kiedy karaluch wyskoczył jej z omletu, ale dzisiaj jej tu nie było. Pyta, czy coś mogło się stać, ale Rictor zapewnia, że po prostu się minęli, więc na do widzenia Candy prosi, by przekazał Terry pozdrowienia, kiedy ją spotka. Ric wychodzi na deszcz i wracając do siedziby X-Factor zastanawia się, że nie mogli tak po prostu się minąć na prostej drodze. Zgaduje, że Siryn musiała gdzieś polecieć, więc postanawia wrócić do biura i zadzwonić na jej komórkę, a w najgorszym razie znaleźć po sygnale z lokalizatora.


Niestety, wspomniany lokalizator leży teraz w błocie w bocznej uliczce, którą mija Rictor. Jakiś szczur zlizuje z niego krew, po czym podąża krwawym śladem do zardzewiałych drzwi na końcu ślepej uliczki.


Theresa słyszy męski głos, który rozwodzi się nad tym, ile szczęścia miała, że ją znalazł, bo jest lekarzem i mógł uratować jej życie. Gdy odzyskuje wzrok, widzi przed sobą brudnego i rozczochranego, podstarzałego typa, który wykonuje dziwne ruchy siedząc na skraju sceny i opowiada, jakim to był znakomitym lekarzem, zanim okazało się, że jest mutantem i całe środowisko się od niego odwróciło. Nigdy nie miał cudacznego kostiumy, ani odrzutowca, ani chwały bohatera, a teraz nie m już nawet swoich zdolności, ale na szczęście pozostały mu umiejętności medyczne, dzięki którym ma wreszcie kogoś do towarzystwa. Przywiązana do fotela w pierwszym rzędzie i zakneblowana Theresa może jedynie słuchać jego narzekań, jak to przez pół życia cierpiał z powodu swojego nazwiska, bo jako doktor Leery budził jednoznaczne skojarzenia. [patrz: uwagi pod tekstem - Gil]. Nieostrożnie zbliża się do słuchaczki, wygłaszając swój monolog, więc Terry wykorzystuje pierwszą okazję, by wolną nogą kopnąć go w kroczę. Doktorek wpada w szał i zaczyna ją bić krzycząc, ze to szczyt niewdzięczności, kopać go nogą, którą własnoręcznie nastawił. Przypomina jej, że byłaby już martwa, gdyby jej nie znalazł i krzyczy, ze jej życie leży w jego rękach. Po chwili jednak opanowuje się i przeprasza, twierdząc, że ma kłopoty z panowaniem nad emocjami, bo kiedyś gniew wyzwalał jego mutacyjne zdolności. Theresa próbuje wyrwać się z więzów, podczas gdy Leery krąży po scenie w tą i z powrotem opowiadając, jak to pewnego razu puściły mu nerwy na izbie przyjęć i zaczął wszystko rozwalać. Przerywa jednak twierdząc, że nie chce o tym rozmawiać, po czym znika na chwilę i wraca z puszką jedzenia, podejmując nowy wątek - jakąż to ironię dostrzegł w fakcie, że kiedy wreszcie ma z kim porozmawiać, nie chce o czymś mówić. Zbliża się do Terry i zdejmuje jej knebel, a gdy ona próbuje wydobyć z siebie jakiś dźwięk wyjaśnia, że coś tymczasowo sparaliżowało jej struny głosowe i musiała to być trucizna ze strzałki, jaką znalazł przy niej. Wyciąga jednak skalpel i ostrzega, by nie próbowała żadnych sztuczek, bo nie zawaha się podciąć jej gardła, a w ramach kary za kopniaka, wbija jej ten skalpel w udo. Pyta, czy zrozumiała wszystko, a gdy Terry potwierdza, zaczyna ją karmić mówiąc, że jeśli chce żyć, może żyć tutaj razem z nim, bo stary teatr jest doskonałą metaforą sytuacji mutantów: Kiedyś był wielki i majestatyczny, pełen możliwości i cudów, ale potem został opuszczony i podupadł. Tak samo było z całą populacją Homo superior, a Leery uważa, że winni jej upadkowi są właśnie ludzie spod znaku X. Terry próbuje zaprzeczać, ale on przystawia jej skalpel do gardła i domaga się, by przestała kłamać. Kiedyś był kimś wielkim, ale upadek, którego doznał nauczył go, że zawsze ktoś jest winny i zazwyczaj jest to ten ktoś, kto ponosi największe korzyści. Jego zdanie, w tym przypadku zyskują najwięcej ci mutanci, którzy wciąż mają swoje zdolności i działają w świetle reflektorów - tak jak ci wspaniali bohaterowie, których nie obchodzi los tych, którzy stracili wszystko. Postanawia więc zwrócić ich uwagę na sprawę, wysyłając ponaglenie, do którego dołączy pukiel włosów Siryn, albo jej ucho, albo język...


Tymczasem, Rictor dotarł do lokalizatora Terry, leżącego w uliczce i zrozumiał, że dzieje się coś niedobrego. Rozglądając się uważniej, znalazł jej włos na rozerwanej siatce ogrodzenia i zwrócił uwagę na drzwi, znajdujące się za nią.


Wciąż bardzo słabym głosem, Theresa próbuje przekonać doktora, że jest inaczej, niż mu się wydaje i przysięga na wszystkie świętości, że ona i jej grupa robią wszystko, by rozwiązać zagadkę M-Day. Leery jest wzruszony, ale domaga się, by przyrzekła, że wszystko będzie tak jak dawniej i odzyska swoje zdolności. Tego ona nie może obiecać, bo nie wie, dokąd doprowadzi ich śledztwo. On znowu się wścieka i wymachuje jej przed nosem skalpelem, domagając się tej obietnicy. Theresa stwierdza jednak, że wcale się go nie boi, bo radziła już sobie w gorszych sytuacjach, ale on wrzeszczy, że nie wie z kim zadziera i grozi, że utnie jej język, bo używa go w sposób, który mu się nie podoba. W tej chwili, w teatrze rozlega się wołanie Rictora. Leery ponownie knebluje Terry i wychodzi na spotkanie intruzowi.


Rictor dochodzi do wniosku, że wołanie Terry nie było dobrym pomysłem, tak samo jak wchodzenie tutaj, kiedy nie ma już swoich zdolności. Wchodzi jednak głębiej, szukając włącznika światła i nie zauważa, ze szalony doktorek skrada się do niego w ciemności. Nagle słyszy dudnienie dochodzące z sąsiedniego pomieszczenia - to Theresa miota się w fotelu, próbując uwolnić się z więzów. Ric zaczyna szukać przejścia na widownię, próbując przeczołgać się pod kurtyną, a tymczasem Leery stoi już za nim i zamierza się skalpelem. W tej chwili, więzy Terry puszczają i uwalnia się. Natychmiast wyjmuje knebel z ust i zbiera wszystkie siły na jeden krzyk. Fala dźwiękowa rozbija okulary doktora, który zaczyna krzyczeć z bólu, mając szkło w oczach i zdradza swoją obecność. Rictor natychmiast rzuca się na niego, próbując wyrwać skalpel, ale Leery wpada w szał i wrzeszczy, że zabije tych, którzy ukradli mu życie. Ric odpycha go na liny podtrzymujące kurtynę, a próbując się z nich wyplątać, doktorek przecina jedną z lin, co sprawia, że przeciwwaga zaczyna spadać, a sznur oplątuje mu się wokół szui i ciągnie do góry. Zdąży jeszcze tylko krzyknąć, ze chce odzyskać swoje życie, ale teraz już z całą pewnością Rictor może powiedzieć, że to się nie stanie. Teraz wreszcie może przedostać się przez kurtynę, a widok jaki zastaje jest dla niego co najmniej zaskakujący. Natychmiast podbiega do Terry i pomaga jej się podnieść. On bardzo skrótowo wyjaśnia co się stało i dodaje, że nie może chodzić, więc on bierze ją na ręce i wynosi z tego przeklętego miejsca. Dziękując mu za wszystko, Theresa zapewnia, że nie bała się nawet przez chwilę, on zaś stwierdza, że miał pietra za dwoje i korzystając z okazji, przekazuje wreszcie pozdrowienia od Candy.

 

 


 

 

 

 

UWAGA: Doktor Leery jest nawiązaniem do postaci doktora Timothy Leary, barwnej postaci amerykańskiej popkultury drugiej połowy ubiegłego wieku. Dr Leary zasłynął propagowaniem zbawiennego wpływu narkotyków na psychikę ludzką, czym wywarł ogromny wpływ na powstanie i rozwój ruchu hipisowskiego, dla którego stał się żywą legendą. Kręcono o nim filmy, występował w kreskówkach i wczesnych grach komputerowych, a piosenki o nim i jego teoriach pisali między innymi John Lennon, The Who, czy Tool. Szczególnie zasłynął frazą: "Think for yourself, question authority."

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

X-Factor vol. 3 #5 X-Factor vol. 3 #5

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.