Avalon » Serie komiksowe » X-Men: The 198 » X-Men: The 198 #4

X-Men: The 198 #4

X-Men: The 198 #4

Part 4

Postacie
Zapowiedź

Jeden ze 198. umiera. Kiedy reszta domaga się wyjaśnienia zagadki jego śmierci, wielkie zamieszanie jest tylko kwestia czasu. Ten numer jest początkiem końca!

Cytat

Slayton: "Colonel Reyes, this is Slayton at the east wall. (...) Half of our 'Honored Guests' are here, and they're getting ready to walk out en masse."
Reyes: "But there isn't an exit in the east wall."
Slayton: "There is now."

Streszczenie

Jeden z namiotów w obozie. Lorelei jest zachwycona Mercatorem. Absolon dotyka jej twarzy. Było tak świetnie, że w pewnym momencie sądziła, iż umrze. Pyta mężczyznę, czy możliwe jest by umrzeć z rozkoszy.


Prowizoryczna kostnica, wewnątrz Instytutu. Na metalowym stole leży Jazz z twarzą zastygłą w przerażeniu. Doktor Cooper głośno zastanawia się jak to się mogło stać. Cyclops zauważa, że kobieta odpowiada za bezpieczeństwo mutantów na terenie Instytutu. W odpowiedzi słyszy, że nic by się nie stało gdyby zostali na terenie obozu. Shadowcat zwraca uwagę na znaczniki - Mammomax informował, że został powalony impulsem płynącym z urządzenia. Valerie nic o tym nie wiedziała - była przekonana o tym, że służą one tylko do namierzania. Kitty jest bardzo zdziwiona. Cyclops ponownie pyta, czy znacznik mógł zabić Jazza. Kobieta po raz kolejny odpowiada, że nie - urządzenia nie mogą nikogo zabić. Scott pyta, czy na pewno, skoro unieszkodliwiło kogoś takiego jak Mammomax. Cooper rozmawiała wtedy z dowódcą jednostki, który zapewnił ją o tym. Kitty chce wiedzieć, czy na pewno można mu ufać. Wymianę zdań przerywa Beast, potwierdzając opinię Valerie Cooper. Jazz został uduszony.


Dziedziniec na polu namiotowym. Tłum zgromadzony wokół Erga dowiaduje się, że za śmierć mutanta odpowiedzialne są znaczniki - zabójcza broń, która zostanie użyta gdy tylko przekroczą linię. Pada pytanie, co z tym zrobią. Erg odpowiada, że pójdą do X-Men, którzy obiecali im bezpieczne schronienie. Przekonają się jak jest naprawdę. Toad pyta, czy wszyscy naprawdę sądzą że X-Men są po ich stronie. Tak naprawdę w czasie gdy oni tkwią w bagnie, Valerie przejmuje kontrolę nad Instytutem, zabawiając się nimi. Towarzysze zdradzili ich.


Biuro doktor Cooper. Valerie przeprowadza wideokonferencję z generałem Lazerem. Kobieta jest przekonana, że traci kontrolę - spokój udawało się utrzymywać dopóki X-Men jej ufali, a teraz gdy pojawiły się podejrzenia wokół znaczników zaczyna tracić zaufanie. Mężczyzna celowo nie powiedział jej całej prawdy, żeby nie stawiać jej w moralnie dwuznacznej sytuacji. Gdyby wiedziała wszystko czułaby potrzebę podzielenia się informacjami z X-Men. Lazer zapewnia, że urządzenia są stuprocentowo bezpieczne. Zostały stworzone dla uniknięcia zamieszek w więzieniach federalnych. Projekt upadł ze względu na naruszenie praw cywilnych, nie z powodu braku bezpieczeństwa. Valerie pyta, czy nieetyczne jest korzystanie z tego systemu w przypadku gangsterów, gwałcicieli i morderców, ale nie jest żadnym problemem traktowanie mutantów jak zwierzęta. Generał odpowiada, że oni zachowują się jak zwierzęta - prosi, by wyjrzała przez okno. Tłum mutantów szturmuje Instytut. Lazer oznajmia, że jest w stanie jednym naciśnięciem przycisku unieruchomić prowodyrów. Cooper pędząc na dół pyta co z tymi, którzy nie chcieli znaczników. W odpowiedzi słyszy, że zostaną im wszczepione przypadkowo. Valerie jest przeciwna takiemu rozwiązaniu i zamierza zgłosić protest na wyższych szczeblach. Dowódca odpowiada, że ta inicjatywa wyszła od wyższych szczebli i sugeruje, by doktor trzymała się swoich celów i wykonywała swoją pracę. Odłącza się. Żołnierze z Sentinel Squad O*N*E obstawili drzwi do Instytutu. Tłum zatrzymuje się. Mutanci głośno wyrażają swoje zdanie na temat incydentu z Jazzem. Beast uspokaja ich - potwierdza, że ktoś zamordował mutanta, jednak nic nie wskazuje na winę Squad O*N*E. Dowody wskazują, że został zabity podczas próby kupna narkotyków. Toad oznajmia, że jego przypuszczenia się potwierdzają. Po chwili pyta żołnierzy, czy naprawdę chcą, żeby mutanci uwierzyli, że uzbrojeni od stóp do głów żołnierze nie byli w stanie uniknąć tej śmierci. Erga także nie przekonują wytłumaczenia. Żołnierze upominają go, w końcu dowódca wyciąga broń i przystawia mu do głowy. Mutant bez chwili namysłu wykręca mężczyźnie rękę. Generał Lazer wydaje rozkaz. Erg wrzeszcząc pada na ziemię. Lazer informuje Valerie, że jeżeli będą polegać na konwencjonalnych metodach zbyt wiele pozostawiają przypadkowi, a tak kontrolują wszystko. Jeden z mutantów ma dość - stara się wyciągnąć urządzenie przez swoje płynne ciało. Nic z tego. Doktor Cooper mówi, że nie uda mu się tego dokonać - znacznik jest przytwierdzony do czaszki i aby go usunąć musiałby oderwać kawałek kości. Absolon Mercator postanawia pomóc. Prosi, by nie ruszał się przez chwilę. Po chwili wyjmuje malutki metalowy przedmiot. Następnie podchodzi do Erga i jemu także usuwa implant. Pozostali mutanci ustawiają się w kolejce. Generał Lazer rozkazuje Valerie, aby powstrzymała Mr M. Kobieta nie ma zamiaru wykonywać tego rozkazu. Lorelei, cały czas towarzysząca Absolonowi, szepcze mu coś do ucha. Mercator wraz z partnerką jutro rano opuszczają teren posiadłości, a każdy kto chce iść z nimi niech zacznie się pakować. Cyclops stara się zmienić plany Mr M - niebezpiecznie jest włóczyć się na zewnątrz gdy tak powszechne są przejawy nienawiści wobec mutantów. Absolon odpowiada, że skoro obóz nie jest więzieniem to każdy może opuścić go kiedy chce. Odchodzi do swojego namiotu. Valerie nie podoba się taki obrót sytuacji - nakazuje komandorowi Reyesowi, by zamknął bramę. Johnny zastanawia się jak Mercator tego dokonuje - większość mutantów ledwo go zna, a już podążają za nim jakby był drugim Mojżeszem. Obiecuje sobie przyglądać się dalszemu przebiegowi tej inicjatywy. Druga twarz chłopaka wydaje z siebie dziwny szeleszczący odgłos.


Póżniej. Johnny wchodzi do toalety. Z kieszeni wyciąga martwą miniaturkę Jazza. Wrzuca ją do ubikacji i spuszcza wodę. Na zewnątrz spotyka Leecha. Zielony chłopiec pyta, czy mężczyzna idzie wraz z Mercatorem. Informuje, że jego umiejętność polega na czasowym pozbawieniu mocy osoby, która go dotknie. Rozmówca oznajmia, że nie boi się. Uważa to za interesujące, a odpowiadając na pytanie: nie będzie mógł iść z grupą, ponieważ ma do załatwienia kilka ważnych spraw. Chłopczyk odchodzi. Johnny ze złowieszczym uśmiechem wpatruje się w rękę, którą witał się z Leechem.


Następnego dnia. Slayton, operator Sentinela melduje spod wschodniej ściany, że znajduje się tu prawie połowa obozowiczów i szykuje się do wyjścia. Mr M. siłą woli rozkłada mur na mniejsze części, i unosi je w powietrze.


Empath chce zatrzymać Amarę na terenie Instytutu - nie wiadomo co planuje Mercator, a on czuje się za Magmę odpowiedzialny. Amara głośno oznajmia, że odchodzi i niech mężczyzna nawet nie próbuje w jakiś sposób oddziaływać na jej decyzję.


Valerie Cooper informuje generała Lazera, że nie chce siłą zmuszać grupy do powrotu, póki zostały jeszcze metody pokojowe. Kobieta pyta Cyclopsa, czy jest w stanie sprowadzić ich z powrotem. Scott odpowiada, że postara się, pod warunkiem, że nie będzie w pobliżu żadnych żołnierzy. Doktor Cooper musi zostawić w pobliżu Sentinele, gdyż nie chce, aby sytuacja wymknęła się spod kontroli. Gdyby tak się stało musiała by ustąpić, a zastępstwo tylko pogorszy sprawę.


Lorelei mówi Mercatorowi, że ludzie są zmęczeni wielogodzinną wędrówką i chcieliby coś zjeść i odpocząć. Absolon wskazuje palcem na wyspę, znajdującą się na środku jedziora - gdy tylko tam dojdą zarządzi przerwę. Widząc dziwne spojrzenia dodaje, by po prostu podążali za nim. Zaczyna iść po wodzie. Za nim kilkadziesiąt osób czyni to samo. Amara ze zdziwieniem zauważa obecność Manuela i sygnalizuje Inez, że ma wobec niego złe przeczucia. Tymczasem na wyspie ląduje samolot z X-Men na pokładzie i jeden z Sentineli. Po wyjściu Cyclops od razu pyta, co planuje dalej Mercator - większość z obecnych tu osób ma ciekawsze rzeczy do robienia niż siedzenie tutaj, a to może spowodować konflikty. Mutanci nie mają zamiaru tego słuchać. Emma telepatycznie ostrzega Scotta, że wyczuwa tu jakiś rodzaj kontroli umysłu i nie pochodzi on od Mr M. Erg zdejmuje opaskę i wystrzeliwuje wiązkę energii w Cylopsa. Mercator uspokaja obie strony. Emma ponownie informuje Scotta - nie jest w stanie kontrolować Erga, zupełnie tak jak gdyby jego umysł znajdował się gdzie indziej. Summers sądzi, że wie jak sobie z tym poradzić - strzela wiązką promieni w agresywnego osobnika. Promienie odbijają się od pola ochronnego otaczającego mutanta. Zrywa się porywisty wiatr. Absolon Mercator lewitując w powietrzu otoczony wyładowaniami elektrycznymi oznajmia, że nikt nie będzie krzywdzić jego ludzi.

Autor: Spence

Galeria numeru

X-Men: The 198 #4 X-Men: The 198 #4

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.