Avalon » Serie komiksowe » Storm vol. 2 » Storm vol. 2 #4

Storm vol. 2 #4

Storm vol. 2 #4

Chapter Four

Postacie
Zapowiedź

Ororo i T'Chala muszą udać się w głąb dżungli, by uniknąć śmierci z rąk zabójców. Teraz wszystko zależy od tego, czy jej uda się zapanować nad nowymi zdolnościami, ale skoro już są sam na sam w tej dżungli...

Cytat

Dowódca myśliwych: "Is anyone's memory getting better? Do I need to look inside all of your brains myself?"

Streszczenie

Wśród tłumu ludzi, odwiedzających miejscowy targ, przeciskają się Ororo i T'challa. Chłopak dokładnie obserwuje zachowanie dziewczyny, w końcu nie wytrzymuje - jeżeli nie przestanie szukać okazji do kradzieży zmusi ją, by klaskała w dłonie. Ororo zwraca uwagę, że książę ujawnia swoje nawyki i już po dwóch dniach traktuje ją z góry. Chce dodać coś jeszcze lecz chłopak nie chce tego słuchać. Podchodzi do stoiska z mięsem, a dziewczyna zatrzymuje się przy kramie z ubraniami. Sklepikarka jest przekonana, że jeżeli będzie nosiła pobłogosławioną suknię i kupi kolczyki, w specjalnej cenie. T'challa pakuje zakupy i odwraca się. Kobiety rozmawiają, co chwile wybuchając śmiechem. Ororo przyznaje, że sukienka jest śliczna, lecz nie stać jej na kolczyki. Sprzedawczyni prosi, by przyjęła je jako podarunek.


Obóz złodziei. Jedno z dzieci chce dowiedzieć się dlaczego Nauczyciel jest taki zatroskany. Mężczyzna prosi, by chłopak skupił się na swojej pracy. Po chwili do mężczyzny podchodzi wściekła Zendja. Pyta, czy prawdą jest to co mówią ludzie. Ojciec przytakuje - Ororo wraz z T'challą opuścili obóz, lecz nim to zrobili przybyli do niego, a on udzielił im błogosławieństwa. Zendja nie może uwierzyć w to co właśnie usłyszała.


W drodze powrotnej z targu T'challa pyta, czy dziewczyna była kiedykolwiek w ojczystej Kenii. Ororo wraz z rodzicami mieszkała w Kairze i nigdy nie udało jej się tam udać wraz z nimi. Przyznaje, że boi się tej wizyty i złego traktowania przez tubylców. Nikt nigdy nie przyjął jej z otwartymi ramionami. T'challa odpowiada, że nie może dorastać w jednym miejscu - powinna podróżować, by poznać życie. Dziewczyna jest pewna, że syn króla jest inaczej traktowany niż złodziej-sierota. Po chwili pyta, co widzi gdy na nią patrzy. T'challa oznajmia, że piękną, białą lwicę. Dochodzą na skraj strumienia i rozkładają koce. Obydwoje zauważają, że druga osoba dziwnie się w nich wpatruje. Ororo widziała to spojrzenie już wcześniej, gdy zeszłej nocy czesała jego włosy. Sama nie jest pewna czy chciałaby słyszeć te słowa z ust T'challi. Sugeruje, że nakarze mu klaskać w jej obecności. Młodzieniec nie domyśla się o kradzież jakiej rzeczy jest posądzany. Dziewczyna w myślach odpowiada: "Mojego serca."


Zendja jest wściekła - nie może pojąć dlaczego ojciec pozwolił Ororo odejść wraz z księciem Wakandy. Pyta, czy zgłupiał do reszty. Nauczyciel uderza ją w twarz, nakazując, by uważała na słownictwo. Dziewczyna trzymając się za twarz, oznajmia ojcu, że słyszała, iż wolałby Ororo jako córkę. Nie powinna była ratować "Najwolniejszej zebry". Wychodzi w noc.


T'challa wychwala wygląd Ororo - kształt twarzy, jedwabistą skórę, idealne oczy i kości policzkowe. Dziewczyna nie cierpi swojego ciała i informuje o tym chłopaka. Usta T'challi zbliża się do ust Ororo.


Tymczasem. Trzy helikoptery wypełnione ludźmi przeczesują dżunglę w poszukiwaniu Władczyni Wiatr. Dowódca grupy myśliwych dostrzega piorun, uśmiecha się. Nakazuje ludziom, by dla własnego bezpieczeństwa usypiali wszystkie kobiety i zabijali wszystkich mężczyzn jakich tylko zauważą. Wszystkich za wyjątkiem tego, który ich zaatakował. Zabije go własnoręcznie.


Ororo stwierdza, że to nie jest uczciwe - gdy przez cały dzień spacerują nic się nie dzieje, jednak w nocy T'challa za bardzo się zbliży, wtedy uderza piorun. W ten sposób książę wie co dziewczyna czuje do niego. T'challa zbliża swoją twarz, mówiąc, że właśnie to czuje. Ucisza panikującą Ororo, prosząc by się skupiła. Ich usta łączą się w pocałunku. Ororo stara się skupić i uspokoić moce w niej drzemiące. Włosy dziewczyny falują unoszone wiatrem. Nie potrafi opisać tego co się z nią dzieje, lecz nie chce także, by to się skończyło. Nagle w drzewo za nimi uderza piorun.


Grupa poszukująca Ororo wpada do obozu siejąc popłoch i strzelając gdzie popadnie. Nauczyciel w ogólnym chaosie rozdaje uczniom pistolety, jednak nie robi to na napastnikach żadnego wrażenia. Część zabudowań płonie, liczba ludzi leżących na ziemi z każdą chwilą powiększa się. Jeden z myśliwych wrzeszczy, chcąc dowiedzieć się gdzie jest Władczyni Wiatru.


Ororo i T'challa zszokowani patrzą na rozłamane wpół, jeszcze dymiące drzewo. Młodzieniec prosi, by dziewczyna nie walczyła z własną mocą, lecz zaakceptowała ją. Ororo odsuwa się, po chwili zadaje pytanie - z jak wieloma kobietami był T'challa. Książę oznajmia, że to nie jest ważne - ważne jest jak bardzo mężczyzna jest w stanie pokochać jedną jedyną kobietę. Ororo czuje, że musi pobyć sama - bierze z koszyka ręcznik i mydło, po czym odchodzi w stronę jeziorka, po drodze powtarzając wszystkie komplementy usłyszane od księcia Wakandy.


Szeregi niedobitków z obozu coraz bardziej się przerzedzają. Coraz bardziej poirytowany Andreas De Ruyter rozkazuje bratu, żeby przestał się bawić i znalazł Władczynię Wiatru.


Należy się skupić, zaakceptować wewnętrzną energię, by móc ją kontrolować. Pierwsze krople deszczu spadają na ziemię. Ororo prosi, by przestał i - ku jej zaskoczeniu - tak się dzieje. Unosi się kilkanaście centymetrów nad ziemią, otoczona przez niesione wiatrem płatki kwiatów. Nagle dostrzega kąpiącego się T'challę, co rozprasza ją i upada na plecy.


Dowódca myśliwych dochodzi do wniosku, że Władczyni tutaj nie ma. Przystawia jednemu z dzieci pistolet do głowy, nie otrzymuje jednak odpowiedzi. Pociąga za spust. Kolejne ciało osuwa się na ziemię. Rozglądając się dostrzega znajomą twarz - Zendję - którą bierze na cel. Sponiewierany Nauczyciel błaga, by nie zabijać jego córki. Odpowiada, że Ororo odeszła stąd. Zendja nie zwracając uwagi na uciszającego ją ojca dodaje, iż Ororo uciekła wraz z chłopcem z Wakandy. Synem legendarnego T'chaki. Nauczyciel stara się przemówić napastnikom do rozsądku - to tylko dzieci. Lecz w odległości kilkuset metrów od obozu uderza piorun. Uśmiech pojawia się na twarzy myśliwych.


Myśliwi zmuszają Nauczyciela i Zendję, by lecieli na łowy wraz z nimi. Dowódca chce widzieć ciało potomka T'chaki. Tulona przez ojca córka pyta, czy z powodu Ororo warto było zobaczyć wszystkich przyjaciół martwych, a samemu oczekiwać na śmierć. Po pełnej siniaków twarzy ojca spływają łzy.


T'challa siedzi przy ognisku i wygrywa melodię na flecie. Muzyka wpływa bardzo uspokajająco na Ororo, pozwala zapomnieć jej o wszelkich smutkach. Dziewczyna woła księcia. Ten jest zdumiony jej wyglądem i niebieską suknią, którą założyła. Podchodzi do niego i prosi, by nie przestawał grać.


Andreasa nie jest zainteresowany dziewczyną, lecz starciem z T'challą - synem tego, który kiedyś przepędził go z obrzeży Wakandy. Gdy zaoferował mu fortunę za vibranium, T'chaka splunął mu w twarz. Nauczyciel pyta, czy walczył z nim, a nawet jeżeli, to czy był w stanie wygrać starcie. Pada pytanie gdzie się urodził. Nauczyciel odpowiada - w Wakandzie. Po chwili mężczyzna zostaje wyrzucony z pokładu śmigłowca. Przestaje wrzeszczeć dopiero gdy uderza o ziemię. Andreas rozkazuje bratu, by zostawił mu T'challę. Ten przez chwilę waha się, w końcu jednak ustępuje.


Przytulając do siebie Ororo, T'challa oznajmia, że jest kontrolowana, na wszystkie sposoby. Dziewczyna odsuwa się. Zrzuca z siebie suknię. Ciekawi ją, czy właśnie tak odczuwa się miłość. Jeżeli tak, nie chce, by się skończyła.


Myśliwi zauważają piorun uderzający niedaleko od nich. Wiedzą już gdzie jest Władczyni Wiatru.

Autor: Spence

Galeria numeru

Storm vol. 2 #4

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.