Avalon » Serie komiksowe » X-Factor vol. 3 » X-Factor vol. 3 #8

X-Factor vol. 3 #8

X-Factor vol. 3 #8

"Collision Course"

Postacie
Zapowiedź

W gruncie rzeczy, chodzi o różne rzeczy... Bo kiedy wojna wdziera się na ulice, X-Factor mają różne rzeczy do zrobienia. No i nie zapominajcie, że jest jeszcze Layla, która wie różne rzeczy. I jest też Quicksilver, który wraca na strony X-Factor, by załatwić kilka rzeczy. Rzecz w tym, że te rzeczy są na razie tajemnicą.

Cytat

Siryn: "I say we go to the mansion, kick the door in and ask him! And if Wolverine gets in my way, I'll yank his skeleton out this time, and pull it out through his arse!"

Streszczenie

Szykując się do wyjścia z siedziby X-Factor, Guido i Madrox dyskutują o ostrzeżeniu, jakie przyniósł im Scott Summers podczas ostatniej wizyty. Dotyczyło ono Quicksilvera, a Cyclops radził, by wezwali na pomoc X-Men, jak tylko go zobaczą, bo stał się wyjątkowo niebezpieczny. Ich dyskusja opiera się głównie na wątpliwościach w te rewelacje, bo chociaż Pietro nigdy nie był miłym facetem, trudno im uwierzyć, że mógłby stać się zły.


W tym czasie, przed budynkiem siedzi sobie Layla Miller i nie wadząc nikomu, czyta książkę. Za nią stoi dwóch mężczyzn, noszących symbole ex-mutantów oraz mężczyzna o srebrnych włosach, który przygląda się siedzibie X-Factor. Nie odrywając wzroku od książki, Layla podnosi kamień i rzuca nim w jednego z byłych mutantów, po czym wskazuje na trzeciego mówiąc, że to on rzucił. Tamci dwaj ruszają na niego, więc on zaczyna uciekać. Kiedy wszyscy trzej znikają za zakrętem, z budynku wychodzą Madrox i Guido. Widząc Laylę z nosem w grubej książce, Guido zgaduje, że czyta Harry'ego Pottera, ale ona, nie przerywając lektury, rzuca tylko tytuł: Atlas Shrugged [Ayn Rand, 1957, polski tytuł "Atlas Zbuntowany" - Gil]. Całkowicie zaskoczony Guido dogania Madroxa i pyta, czy widział kiedykolwiek, żeby Layla robiła coś jak normalny dzieciak. Jamiemu zdawało się, że widział jak je na śniadanie płatki z mlekiem, ale gdy okazuje się, że to nie było mleko, ale jogurt zmiksowany z wodą źródlaną, poddaje się.


Rictor, Siryn i Monet siedzą razem w biurze. Ten pierwszy rozwiązuje krzyżówkę i co chwilę pyta o coś, a ta ostatnia robi brzuszki w powietrzu i wykorzystuje każdą okazję by mu ubliżyć. Terry dla odmiany właśnie kończy lekturę Daily Bugle, stwierdzając, ze Jameson jest obrzydliwy. Nie zorientowanej Monet wyjaśnia, że propaguje on w swojej gazecie Akt Rejestracyjny, jako niezbędny pierwszy krok, ona natomiast uważa, że kolejnym krokiem będzie zamknięcie ich wszystkich w ramach "koniecznych ograniczeń swobód obywatelskich". Rictor pyta, co sądzą o tym X-Men, skoro ustawa zbliżona jest do proponowanej kiedyś rejestracji mutantów, jednak Siryn stwierdza, że ma ostatnio mieszane uczucia wobec X-Men, na przykład przez dziwne zachowanie Scotta w obecności Layli. Rictor stwierdza, że ona jest w ogóle dziwna i mogłaby być szpiegiem, a dokładnie w tej chwili Layla staje w drzwiach, pytając o co chodzi z tym szpiegiem. Ric odwraca pytanie, ale ona twierdzi, ze nic na ten temat nie wie. To jest dosyć zaskakujące dla wszystkich, ale Layla stwierdza, że niektóre odpowiedzi nie są warte szukania ich. Dzwoni telefon, więc Terry zauważa, ze Layla nie uprzedziła ich o tym, jak to zwykle robiła, ona zaś mówi, że nie powinna odbierać. To dzwoni Madrox, który podczas rozmowy z paranoidalnym duplikatem doszedł do wniosku, że ich śledztwo w sprawie M-Day może zmierzać w niewłaściwym kierunku, dlatego prosi, żeby porozmawiali z bardziej znanymi bohaterami i wypytali ich o to. M pyta, czy uważa, ze inni ukrywali coś przed X-Men, ale teraz Terry sądzi, ze to X-Men ukrywali coś przed nimi i wymownie patrzy na Laylę. Rictor zauważa, że ukrywa coś przed nimi, tak jak przed pobiciem Siryn, ale Layla twierdzi, że gdyby im powiedziała i tak nie uwierzyliby jej, więc woli oszczędzić sobie kłopotów i wychodzi, dodając, że jest tylko dzieckiem. Wychodząc z budynku, otwiera drzwi Madroxowi, wystrojonemu w garnitur i mówi, że wszyscy są na górze. On nie poznaje jej i dziwi go jej zachowanie, ale ona nie zwraca na to uwagi. Teraz wpatruje się w człowieka latającego nad dzielnic i stwierdza, że jest jej przykro.


Kiedy Madrox wchodzi do biura, Rictor i Monet zaczynają śmiać się z jego stroju i dziwnego tonu głosu, ale po chwili M rozpoznaje, że to duplikat. Sądzą, że Jamie przysłał go do biura, bo czegoś zapomniał, ale ten twierdzi, że jest samodzielny i pracuje dla rządu stanów Zjednoczonych, a przyszedł tutaj, by nakłonić ich do podpisania dokumentów Aktu Rejestracyjnego. Oni uznają to za świetny dowcip, aż do chwili, kiedy duplikat pokazuje im odznakę i legitymację SHIELD.


Layla próbuje wrócić do czytania, ale przeszkadza jej facet, który lata w jedną i drugą stronę wzdłuż ulicy i wrzeszczy z radości. Gdy przelatuje obok, ona mówi, że nie powinien był rozmawiać z nim i pozwolić mu się dotknąć. Facet zatrzymuje się przed nią i pyta, co ma na myśli, więc Layla wyjaśnia, że zgodnie z jej przewidywaniami, mieli pogonić za Pietro, wystraszyć go i zmusić do skoku w czasie, po którym miał się zmaterializować tuż przed ciężarówką i zginąć. Facet stwierdza, że da jej nauczkę za gadanie głupot, jak tylko wyląduje, ale właśnie w tej chwili odkrywa, że nie może stanąć na ziemi, a wręcz przeciwnie - unosi się coraz wyżej i nie panuje nad tym. Layla siada na chodniku z obrażoną miną i stwierdza, że ni podoba jej się to co się dzieje - zawsze wiedziała dokładnie, jak potoczą się sprawy, więc te niespodzianki są jej wyjątkowo nie w smak.


W innej części miasta, Madrox i Guido wchodzą do prywatnego laboratorium, które wygląda jak królestwo bałaganu. Guido natychmiast zaczyna komentować wystrój wnętrza i czynić uwagi na temat właściciela, a przy tym ni w ząb nie rozumie, dlaczego Madrox przyszedł właśnie tutaj z próbkami DNA Trypów. W tej chwili pojawia się właściciel laboratorium - dr Malcolm Modern, który jest bardzo wrażliwy na uwagi Strong Guya i domaga się uszanowania swojego stylu pracy. Jamie zmusza towarzysza, by przeprosił, a wtedy Modern wyjaśnia, że artystyczny nieład jest tylko jednym z jego zabezpieczeń, bo obca osoba nigdy nie znajdzie nic w tym miejscu. Odnajduje wyniki badań, oznaczone etykietką "dziwne" i stwierdza, że nigdy nie widział czegoś podobnego. Próbki dostarczone przez Madroxa zawierają bowiem zupełnie nowe fragmenty genomu, które nie są obecne w ludzkim DNA, ani w materiale genetycznym mutantów, co oznacza, że Tryp jest przedstawicielem jakiegoś nowego podgatunku Homo sapiens. Madrox pyta więc, czy to samo dotyczy drugie Trypa, czym wprawia Moderna w zdziwienie, bo okazuje się, że obie próbki są zupełnie identyczne, więc doktor sądził, że należą do tego samego człowieka.


W jeszcze innej części miasta, pewien drobny przestępca natknął się na Spider-Mana. Okazuje się, że nie jest to ich pierwsze spotkanie, więc Spidey zgaduje po prostu, że to jeden z wielu złodziejaszków, których potraktował siecią i zostawił do przyjazdu policji. Facet postanawia wziąć za zakładniczkę przypadkową dziewczynkę, a kiedy Spider-Man mówi, że i tak nie ujdzie mu to na sucho, on zaczyna krzyczeć, że sam pożałuje, kiedy rząd zmusi bohaterów do ujawnienia się, bo wtedy będzie mógł dopaść go w dowolnej chwili. Niespodziewanie, skoncentrowana wiązka fal dźwiękowych trafia w broń złodzieja, łamiąc mu przy tym rękę. Szybki cios Pająka łamie mu też szczękę i pozbawia przytomności. Spidey szybko otacza go siecią i zostawia na latarni, po czym wskakuje na dach, by podziękować Siryn za pomoc. Terry twierdzi, że wkurzyła się, słysząc, co bandzior wygadywał o Akcie Rejestracyjnym, a skoro Spidey twierdzi, że przesadza trochę w obawach przed ustawą, zaraz wdaje się z nim w dyskusję, podając kilka innych bezsensownych praw i twierdząc, że podział na dobrych i złych, który wprowadza ustawa jest sztuczny i zły. Spider-Man twierdzi jednak, że społeczeństwo powinno mieć pewność, komu może zaufać, więc ustawa tak naprawdę sprawdza szczerość intencji bohaterów. Skoro tak mu zależy na szczerości, Terry wykorzystuje swoją sztuczkę z modulacją głosu, aby skłonić go, by szczerze opowiedział, co wie o decymacji mutantów. Pod jej urokiem, Spidey chętnie się zgadza.


Wchodząc do budynku, Rahne zastaje na schodach Laylę pogrążoną w lekturze. Pyta ja na co czeka, ale ona stwierdza, ze dowie się, kiedy to nadejdzie. Rahne wzrusza tylko ramionami i wchodzi do środka. Nagle, przed Laylą pojawia się drugi z mężczyzn, który pogonili za Quicksilverem - teraz cały się roztapia i mówi, że to jej wina.


Na piętrze, Rahne zastaje Madroxa, który twierdzi, ze dawno się nie widzieli i przedstawia się jako agent SHIELD. Chociaż Monet radzi, żeby nie zadawała pytań, Rahne domaga się szczegółów, więc duplikat wyjaśnia, że Madrox za pośrednictwem Val Cooper umieścił go w SHIELD, żeby nauczył się szpiegowskiego rzemiosła, teraz zaś przyszedł do nich, by nakłonić do rejestracji, co jej towarzysze już zrobili. Rahne jednak nie podoba się ten pomysł, dlatego pyta pozostałą dwójkę, jak mogli się na to zgodzić. Rictor stwierdza, ze i tak nie ma już mocy, więc jest mu wszystko jedno, a Monet uważa, że nie ma nic do ukrycia.


Layla przeprasza rozlewającego się faceta mówiąc, że to nie miało się stać, ale jej przewidywania odnośnie Quicksilvera nie sprawdzają się i jest tak pewnie dlatego, że jest spokrewniony ze Scarlet Witch. Facet próbuje ją zaatakować, ale po kilku ruchach rozpada się zupełnie, zostawiając plamę na ulicy. Z budynku wychodzi duplikat Madroxa i patrząc na minę Layli stwierdza, ze wygląda jakby dźwigała na plecach cały świat. Ona mówi, że tak jest, więc on pyta, co zamierza z tym zrobić. Odpowiedź brzmi - to samo co Atlas.


Jamie próbuje porozmawiać przez telefon z Terry, ale ona właśnie jest w trakcie lotu i używa swojego krzyku, co bardzo utrudnia rozmowę. Po rozmowie ze Spider-Manem, doszła do wniosku, że X-Men okłamali ich i od początku o wszystkim wiedzieli, a ostrzegali ich przed Pietro, ponieważ on też był w centrum wydarzeń i mógłby wszystko zdradzić. Teraz proponuje, żeby wpadli do Instytutu, skopali X-Menów i zażądali odpowiedzi. Jamie każe jej się uspokoić i wracać go kwatery głównej - najpierw muszą wszystko przedyskutować, a dopiero potem podejmą działania.


Tym razem lekturę Layli przerywa Quicksilver, który staje nad nią i mówi, że chyba się znają. Layla spokojnie odpowiada, że jest jego nemezis i wraca do czytania. On mówi, że ma córkę w jej wieki i zrobił jej dużą krzywdę z miłości [jeśli nie wiesz, o czym mowa, zajrzyj do Son Of M - Gil], więc ostrzega, że może zrobić jej coś gorszego w złości. Mówi też, że nie chce nikogo skrzywdzić, ale pomagać ludziom, ona zaś twierdzi, że jego pomoc krzywdzi ich, a to jest złe. Jego zdaniem, zło jest pojęciem względnym, ale dla niej jest ono wyjątkowo proste i to właśnie on jest zły. Na szczęście uważa, że zło nie ma żadnej mocy i może uczynić tylko tyle, na ile ofiara sama mu pozwoli. Potem dodaje, że X-Factor czekają na niego, on zaś idzie dalej dodając, że lepiej będzie jeśli nie będzie mu wchodziła w drogę. W tym punkcie się zgadzają.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

X-Factor vol. 3 #8 X-Factor vol. 3 #8

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.