Avalon » Serie komiksowe » X-Factor vol. 3 » X-Factor vol. 3 #13

X-Factor vol. 3 #13

X-Factor vol. 3 #13

"Re-X-Aminations"

Postacie
Zapowiedź

Pamiętacie sesję terapeutyczną z dr Samsonem w pierwszym X-Factor #87? No to musicie zdać sobie sprawę z tego, że praca superbohaterów jest bardzo stresująca i takie sesje trzeba powtarzać. Witamy pana doktora. Proszę sobie usiąść...

Cytat

Samson: "There are too many unknowns, too many... x-factors, if you will... that make it difficult for me to predict what's going to happen..."

Streszczenie

Guido siedzi na kanapie już dwadzieścia minut - nic nie mówi, tylko gapi się w podłogę. Doktor stwierdza, że i tak płacą mu od godziny, ale wolałby zapracować na swoje pieniądze. Po chwili, Strong Guy zaczyna opowiadać z pozoru nic nie znaczącą historyjkę o tym, jak w szkole był z kolegami na pokazie hipnozy i hipnotyzer zmusił jego kolegę, aby gdakał jak kurczak. Kierując się ciekawością, poszedł porozmawiać z hipnotyzerem i usłyszał od niego, że nawet pod silną hipnozą nie można zmusić człowieka, aby zrobił coś, czego nie chce lub uważa za złe. Gdy doktor potwierdza, Guido wyznaje, że pod wpływem hipnozy zabił człowieka, więc musi mieć do tego predyspozycje. Mówi, że nie mógł już wytrzymać ciągłego bólu [jeden z efektów ubocznych mutacji - Gil], a ktoś polecił mu hipnotyzera - tylko, że zamiast mu pomóc, tamten zamienił go w uśpionego agenta Singularity. Zrobił z niego maszynę do zabijania. Problem w tym, że to nie powinno być możliwe, gdyby nie miał tego w sobie. W tym momencie, jo-jo, którym się bawił, zrywa się ze sznurka i rykoszetuje po całym gabinecie. Doktor mówi, że zbadał jego przypadek i wie, że to co zrobili mu ludzie Singularity nie było zwykłą hipnozą, ale skomplikowanym procesem prania mózgu, a w ten sposób można zmusić człowieka do wszystkiego. Stwierdza też, że fakt bycia nadczłowiekiem, nie czyni go mniej ludzkim, natomiast fakt, że w dzieciństwie często był ofiarą przemocy sprawia, że znacznie mocniej odczuwa to, że stał się znowu czyjąś ofiarą. To wszystko, co się stało nie jest jednak jego winą. Po chwili milczenia, Guido rzuca marnym dowcipem i stwierdza, że musi już iść.


Layla rozłożyła się na kanapie z nogami do góry i głowa w dół. Doktor pyta, czy jest ku temu jakiś szczególny powód, więc odpowiada, że lubi widzieć świat inaczej niż wszyscy. Wspomina jeden ze starych odcinków Star Treka, w którym dla podniesienia dramatyzmu i stworzenia wrażenia, że Enterprise został uszkodzony, odwrócono plan do góry nogami. Oczywiście w kosmosie kierunki nie mają znaczenia, ale chodziło o wrażenie. Doktor pyta, do czego zmierza, ale Layla unika odpowiedzi i spoglądając na szachownicę na stole pyta, czy grywa. Rozpoczynają partyjkę szachów, a już na początku Layla przejmuje inicjatywę i zaczyna wypytywać o poprzednie badanie X-Factor sprzed lat [#87 pierwszej serii - Gil]. Tego oczywiście doktor nie może jej powiedzieć, ale stwierdza, że powinna to już wiedzieć, skoro jak sama mówi: wie różne rzeczy. Ona odpowiada jednak, że nie wie wszystkiego - jedynie to, co dotyczy przyszłości. Na pytanie skąd to wie odpowiada, że kiedy w nocy siedzi nago w swoim pokoju, rozmawia z motylami. To oczywiście nie prawda, ale krótkie odwrócenie uwagi pozwala jej przeprowadzić udany gambit na szachownicy i już wygrała partię. Doktor przyznaje, że naprawdę umie myśleć do przodu i pyta, czy określiłaby siebie jako maniaczkę kontroli. Ponieważ Layla zaprzecza, prosi, aby wybrała figurę szachową, do której mogłaby się porównać. Ona podnosi pionka, co wyraźnie zaskakuje doktora, więc pyta o powód. Layla mówi, że pionek odgrywa inną rolę niż reszta figur - nikt nie zwraca na niego uwagi, bo teoretycznie jest najsłabszą z figur i można go poświęcić, ale ona, tak jak pionek widzi graczy. Doktor stwierdza jednak, że gdy pionek dotrze do końca szachownicy, może się zamienić w inną figurę. W tym cała jej nadzieja.


Rictor również leży na kanapie gapiąc się w sufit, próbując w ten sposób dać do zrozumienia, że nie interesuje go sesja. Kiedy doktor pyta, jak radzi sobie z utratą mocy, nie odpowiada, ale za to zabrania mu zwracać się do siebie per Ric. Psychiatra stwierdza, że zwykle zwraca się do pacjentów po imieniu, więc jeśli chce, może zwracać się do niego per Julio, a gdy Rictor odpowiada, że może sobie darować pyta, czy uważa, że nie zasługuje na imię. Ta psychologiczna sztuczka - zwłaszcza uwaga, że boi się odpowiedzieć - wkurza Rictora na tyle, że wykrzykuje litanię swoich najważniejszych przeżyć i podsumowuje ją pytaniem, dlaczego miałby bać się odpowiadać na głupie psychologiczne zaczepki. Doktor stwierdza, że nie mógłby walczyć ze słowami za pomocą fal wibracyjnych - chociaż, teraz i tak nie mógłby tego zrobić. Ric każe mu się wypchać i kieruje się do drzwi. Doktor pyta jeszcze, czy zawsze jest taki nerwowy, ale dodaje, że na to pytanie pewnie też boi się odpowiedzieć. Rictor zawraca i pyta, czy to jakaś żałosna próba prowokacji, a gdy dostaje potwierdzenie odpiera, że taki mądry psychiatra powinien już wszystko o nim wiedzieć. Doktor stwierdza więc, że jest przystosowany do przetrwania, więc teraz jego życie dzieli się na pasmo złych dni - kiedy zastanawia się, dlaczego jego to spotkało - i dobrych - kiedy nie ma czasu nad tym myśleć. Po chwili wahania, Rictor przyznaje mu rację. Doktor pyta więc, jaki dzisiaj miał dzień, a odpowiedź brzmi: zły.


Siryn wydaje się być w doskonałym humorze. Zapytana o powód mówi, że otwarcie sprzeciwili się Aktowi Rejestracyjnemu, pokonali Singularity, a atmosfera w grupie jest coraz lepsza, więc właściwie nie ma się czym martwić. Doktor podziela jej entuzjazm, ale korzystając z okazji, chciałby złożyć kondolencje z powodu śmierci ojca. Theresa początkowo nie rozumie o czym mówi, a po chwili wybucha śmiechem twierdząc, że to tylko mistyfikacja, a Sean nie zginął naprawdę, ale ukrywa się przed swoimi wrogami i wkrótce wróci. Doktor stwierdza, że to objawy etapu zaprzeczeń, ale w tej szczególnej sytuacji nie może być pewien, Terry stwierdza więc, ze chciałaby już iść, bo ma wizytę u fryzjera. Pada jednak pytanie o napaść sprzed kilku tygodni. Theresa najpierw pyta, od kogo o tym wie, a potem przyznaje, że tak się stało, jednak zdecydowanie zaprzecza, jakoby miała ochotę sięgnąć po alkohol z tego powodu. Doktor zwraca uwagę na wyjątkowo szybką odpowiedź, ale ona tłumaczy to tym, że spodziewała się pytania. Wstaje i zaczyna się kręcić po pokoju stwierdzając, że trochę się zdenerwowała, więc doktor stwierdza, ze to zdrowy objaw, bo czasami dobrze w nerwach się wykrzyczeć. Tego jednak Terry nie może zrobić z oczywistych powodów. Przyznaje jednak, że jest coś, co zdecydowanie poprawia jej humor, a tym czymś jest poprawiająca się relacja z Jamiem - tym razem tym prawdziwym - która zdaje się wreszcie do czegoś prowadzić.


Monet siedzi z nogami na stole i lekceważąco piłując paznokcie wypytuje, czy Siryn wciąż tkwi na etapie zaprzeczenia. Tego oczywiście doktor nie może jej powiedzieć, wiec niby od niechcenia stwierdza, ze Banshee również dla niej był jak ojciec, a nie świruje z powodu jego śmierci. Na pytanie, czy chciałaby o tym porozmawiać odpowiada, że szkoda czasu, bo i tak powinien już mieć wyrobioną opinię na jej temat: że jest arogancją i zapatrzoną w siebie suką. Doktor proponuje więc, aby spróbowała go czymś zaskoczyć, a wtedy Monet spokojnie oświadcza, że każdego dnia zastanawia się, czy nie skończyć ze sobą. Efekt zaskoczenia został osiągnięty, ale teraz doktor pyta, czy to prawda - powtarza, kiedy nie otrzymuje odpowiedzi. W końcu Monet każe mu spojrzeć na statystyki śmiertelności w jej przedziale wiekowym - z nich wynika, że samobójstwo jest trzecią najczęstszą przyczyną zgonu, więc nie powinien być zaskoczony. Doktor odpowiada jednak, że w jej przypadku jest to zaskakujące. Monet wzdycha poirytowana i stwierdza, że dziewczyny w jej wieku zabijają się z głupich powodów jak nadwaga, czy brak chłopaka, ale ona ma powód. Podnosi z szachownicy obie królowe i patrząc na nie zaczyna mówić o swoim bracie, który stał się potworem znanym jako Emplate i o tym jak zmienił ją w Penance, trzymając w lochu przez lata, żywiąc się jej szpikiem kostnym. Stwierdza, że to pewnego rodzaju przeciwieństwo syndromu sztokholmskiego - to co jej zrobił całkowicie rozbiło jej poczucie więzi z samą sobą i gdyby nie stworzyła postaci M - cynicznej, zimnej suki - sprzeczne emocje z wewnątrz już dawno by ją zniszczyły. Wyciera łzy i zauważa, że niechcący zgniotła figury w zaciśniętej dłoni. Doktor pyta więc, co trzyma ją przy życiu. Po wymuszeniu obietnicy, że zostanie to między nimi, Monet wyznaje, że odkąd przespała się z Madroxem ma uczucie, że jej życie do czegoś zmierza.


Jamie zaczyna od rzutu oka na szachownicę i stwierdzenia, że brakuje królowych, a następnie wyjaśnia, ze Rahne przyjdzie później, bo od czasu wydarzeń z Singularity nie bardzo jest chętna do rozmów. Doktor pyta, czy próbował już się z nią przespać, aby poprawić jej samopoczucie, ale Madrox od razu łapie, do czego zmierza i na pytanie, czy ma na oku jeszcze kogoś oprócz Theresy i Monet odpowiada żartem, że Rictora z łóżka by nie wyrzucił. Zaraz wyjaśnia jednak, że pewnej nocy trochę za dużo wypił i stworzył niechcący duplikat, który uosabiał jego libido. No i tak się złożyło, że kiedy on przespał się z Terry, tamten dobrał się do Monet. Albo odwrotnie. Albo duplikat obrócił je obie - trudno powiedzieć, bo ich wspomnienia i tak się wymieszały. Od tego czasu sam nie wie, z którą z nich chciałby być. Doktor nie pochwala tego, ale Jamie twierdzi, ze próbuje tylko utrzymać się przy zdrowych zmysłach, kiedy świat staje na głowie. Niedawno okazało się, że jego rodzice zostali zamordowani, a on sam nie jest mutantem, tylko jakimś brakującym ogniwem, a ponadto okazało się, że przyjaciele okłamują ich częściej niż wrogowie. Najbardziej brakuje mu żartów i ciągłych wygłupów, ale gdy słyszy, że zmiany są częścią dorastania mówi, że dobrze o tym wie i czasami marzy, żeby uciec od tego, ale nie może. Nie potrafi nawet podjąć tej jednej prostej decyzji, bo wiedząc, że mógłby pokryć wszystkie opcje, zazwyczaj nie robi nic. Stwierdza, że jego życie to wielki bałagan, ale doktor mówi, że będzie nim dopiero kiedy Terry i Monet dowiedzą się, co jest grane. Madrox obiecuje więc, porozmawiać z nimi natychmiast.


Rahne stoi przy oknie i konsekwentnie twierdzi, że nie chce rozmawiać. Po którejś z kolei prośbie mówi doktorowi, że i tak nie będzie mógł nikogo ostrzec, więc nie chce obarczać go ciężarem swojego sekretu. W końcu przypomina, o czym rozmawiali kiedyś: wciąż nie wie czy jest dziewczyną, która zmienia się w potwora, czy potworem, który zmienia się w dziewczynę. Jako Rahne wciąż odczuwa wątpliwości, lęki i sprzeczne emocje, ale kiedy jest Wolfsbane, wszystkie wątpliwości znikają i kieruje się tylko instynktem, czasami chciałaby więc, aby tak było zawsze. Doktor pyta, co się stało w siedzibie Singularity. Ona waha się przez chwilę, a potem mówi, że pokazano jej przyszłość. Widziała siebie w wilczej postaci, stojącą przed lustrem w sypialni, całą we krwi, podczas gdy na łóżku leżą zmasakrowane szponami ciała starszych Madroxa i Layli. Doktor mówi, że ta przyszłość nie musi być prawdziwa, ale sam fakt, ze może być przeraża ją niezmiernie. Mówi, że mogłaby się zabić, aby temu zapobiec, ale samobójcy idą do piekła. To samo spotyka morderców, więc cokolwiek by nie zrobiła, ma wrażenie, ze Bóg ją opuścił.


Quicksilver na powitanie częstuje doktora pączkiem i pyta, co sprowadza go do jego skromnej kliniki. Nie czeka jednak na odpowiedź i zgaduje, że przy okazji terapii dla X-Factor postanowił wpaść i pogadać, przez wzgląd na dawne czasy. Doktor potwierdza i pyta, czy żałuje, że stracił swoją prędkość. Pietro nonszalancko odpowiada, że go to nie rusza, bo wreszcie ma czas nacieszyć się spokojnym biegiem świata. Pada wiec pytanie, czy to prawda, że stał się zły. Przyjmuje je z uśmiechem i przyznaje, że przyczynił się do powstania sytuacji, która postrzegana jest jako zła przez wiele osób, jednak działał w dobrej wierze, a teraz stara się tym bardziej, aby zadośćuczynić swoim błędom. Wyjaśnia, że nie daje byłym mutantom wykręconych wersji ich dawnych zdolności, a jedynie to, na co zasługują - jest bowiem narzędziem wielkiego sądu. Nie uważa się mimo wszystko za pionka, a raczej za gońca, który niesie dobrą nowinę i jest pewien, że historia zapamięta go jako zbawcę swojej rasy. Doktor przypomina, że historię piszą zwycięzcy, ale Pietro poprawia go: historię piszą ci, którzy przetrwają. Do takich właśnie ludzi należy on i całe X-Factor - może z wyjątkiem tej małej, wścibskiej dziewuchy, którą chciałby zgnieść jak robaka.


W drodze do kwatery głównej X-Factor, Leonard Samson nagrywa swoje spostrzeżenia na dyktafon. Postawę Quicksilvera podsumowuje jako kompleks mesjański i postanawia mieć go na oku, tak samo jak wszystkich członków X-Factor - nie tylko dlatego, ze Jamie prosił go o to, ale dlatego, że każde z osobna naprawdę potrzebuje terapii. Stwierdza, że w grupie jest zbyt wiele czynników x - niewiadomych, które nie pozwalają określić dokąd to wszystko zmierza. I właśnie w tej chwili, z okna wypada wprost na niego Madrox, który natychmiast się podwaja. W oknie ukazuje się Monet, która rzuca wyzwiska i groźby pod jego adresem - do tego właśnie doprowadziła jego dobra rada.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

X-Factor vol. 3 #13 X-Factor vol. 3 #13 X-Factor vol. 3 #13

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.