Avalon » Serie komiksowe » Winter Soldier: Winter Kills » Winter Soldier: Winter Kills

Winter Soldier: Winter Kills

Postacie
Zapowiedź

Winter Soldier, znany niegdyś jako Bucky, przeżywa swoje pierwsze święta od czasu uwolnienia spod wpływu Lukina. Ponieważ Captain zaszył sie gdzieś z powodu Civil War, nie ma z kim pogadać i dopada go nostalgia. Na szczęście rozrywkę w te święta zapewnią mu Young Avengers i jeden z członków Inveders oraz Hydra.

Cytat

Bucky: "It's Christmas freaking Eve Nick. Don't you ever take a night off?"
Fury: "Not since 1952."

Streszczenie

Londyn. Rok 1944. Wigilia Bożego Narodzenia. Bucky ponagla ubierającego się Toro. Obaj wybierają się na zabawę. Wychodząc namawiają Rogersa, aby udał się z nimi. Ten odmawia twierdząc, iż musi nauczyć się nowych kodów. Do pokoju wchodzi wystrojony w odświętny mundur Namor. Informuje, że został zaproszony do posiadłości lorda Falswortha. Mówi Toro, że Human Torch spodziewa się, że on tam będzie. Ten odpowiada, że on i Bucky mają inne plany. Po chwili Namor odlatuje.


Nowy Jork. Teraźniejszość. Bucky spaceruje ulicami miasta wspominając święta roku '44. Teraz także jest czas świąteczny. Są to jego pierwsze święta odkąd odzyskał swoją pamięć. Ale nie podobają się mu one. Czuje, że brakuje świątecznego ducha. W mijanych ludziach widzi tylko strach z powodu toczącej się wokół nich wojny. Wojny, której nie prowadzą ludzie, lecz bogowie. Zwykli ludzie czują się bezradni. A ciężko czuć coś jeszcze, gdy człowiek czuje się bezbronny.


Idąc stacją metra rozmyśla. Dla Barnesa święta, odkąd umarł jego ojciec, były momentem, w którym spoglądał wstecz. Na wszystkie dobre i złe czasy, jakie minęły. Teraz w pamięci ma dużo zła, poczucie straty i olbrzymią dawkę winy. Marzy, aby znów znaleźć się w 1944 roku. Wsiada do podjeżdżającego pociągu.


Jadąc metrem odbiera dzwoniącą komórkę. To Fury. Mówi mu, że ma dla niego zadanie. Wie, że ta noc miała być wolna, ale to naprawdę ważne. Bucky zgadza się.


Na dachu jakiegoś budynku Patriot, Vision i Hawkeye prowadzą obserwację. Celem obserwacji jest magazyn. Trójka bohaterów rozważa plan ataku. Przez lornetkę obserwuje ich Winter Soldier. Rozmawia z Furym, który informuje go, że "dzieciaki" zniszczą osiągnięcia miesięcy pracy. Wydaje im się, że znaleźli tajną fabrykę Starka, a w rzeczywistości jest to baza Hydry. Na zarzut Bucky'ego Fury odpowiada, że nie broni on terrorystów. S.H.I.E.L.D. obserwuję ten magazyn, aby dowiedzieć się kto tam wchodzi i wychodzi. Takie informacje są przydatne. Przypomina Barnesowi, aby nikogo nie zabił.


Trójka bohaterów opracowuje strategię ataku. Vision wylicza trzy możliwe warianty ataku. Niespodziewanie na dachu pojawia się Bucky. Patriot odskakuje i każe Hawkeye strzelać. Winter Soldier unika strzały. Ale już w jego kierunku leci tarcza rzucona przez Patriota. Łapie ją i rzuca w kierunku szarżującego Visiona. Tarcza przenika przez jego ciało i trafia Kate w głowę. Syntezoid dopada Bucky'ego. Zanurza swoje dłonie w jego ciele. Barnes nazywa ich bandą głupców skoro nie wiedzą nawet kto jest ich wrogiem. Mówi, że przysłał go Fury. Vision przestaje go atakować. Patriot żąda dowodu, iż ten mówi prawdę. Winter Soldier opowiada, że dowodem jest cała i zdrowa Kate, którą uderzył delikatnie tarczą, choć mógł zrobić to ostrzej. Kiedy ta do nich podchodzi mężczyzna zaczyna wyjaśniać trójce bohaterów jaki interes ma w tym miejscu Nick, ale przerywa im pojawienie się na dachu uzbrojonego agenta Hydry. Winter Soldier reaguje z niesamowitym refleksem. Wyciąga z kołczanu Hawkeye strzałę i rzuca nią w napastnika. Ten pada, ale jednocześnie jego palce naciskają na spust karabinu, który trzyma w ręku. Padają strzały. Hawkey i Patriot patrzą na śmierć terrorysty z niedowierzaniem i szokiem. Bucky kontaktuje się z Nickiem. Informuje go, iż ich pozycja została odkryta. Prosi o instrukcje. Te są proste, jak w przypadku każdej innej bazy Hydry, zniszczyć.


Barnes jest wściekły. Nie tak miała wyglądać ta noc. Dodatkowo nie wierzy, iż ta trójka poradzi sobie z zadaniem. Zainteresowani są innego zdania. Także Fury przypomina mu, iż kiedyś sam miał szesnaście lat i nie bał się niczego. Hawkeye mówi, że nie zabiją nikogo. Zbyt dużo śmierci jest ostatnio. Ale mogą pomóc. Z ociąganiem Winter Soldier zgadza się na ich uczestnictwo. Stawia jednak warunek, iż mają wykonywać jego rozkazy. Patriot pyta się Bucky'ego kim jest. Ten zachowuje swoją tożsamość w sekrecie.


Agenci Hydry nie mają szans. Każdy z czwórki bohaterów wykorzystuje swoje talenty w walce najlepiej jak potrafi. W czasie walki Barnes rozmyśla jak dziwnie czuje się wydając rozkazy po tylu latach przyjmowania ich. I jak dziwnie jest pracować samemu, a nie dla wroga.


Walka kończy się szybko. Z dachu pobliskiego budynku bohaterowie oglądają płonącą bazę terrorystów. Winter Soldier każe pozostałym odejść zanim zjawi się S.H.I.E.L.D. i Ms. Marvel. Nie czekając na ich reakcję odchodzi.


Vision odzywa się. Mówi, że przeprowadził analizę twarzy i stylu walki i odkrył kim jest Winter Soldier.


Jakiś czas później. Cmentarz. Bucky stoi przed grobem Jacka Monroe. Mówi na głos, że nie wie kim on był. Wie, że to nic nie zmieni. Ale przeprasza go, iż go zabił. Przeprasza, że jego życie było tak trudne, bo chciał być nim - partnerem Captaina. Wie, że gdyby Jack wiedział co naprawdę przeżył on z Rogersem w czasie wojny, może rzeczy wyglądały by dziś inaczej. Może nie straciłby życia goniąc za ułudą. Nagle coś zaniepokaja Barnes'a. Płynnym ruchem wyciaga broń i skacze za nagrobek celując w źródło niepokojących dźwięków. Okazuje się nim być Hawkeye, Patriot i Vision. Mówią oni Bucky'emu, że wiedzą kim jest. Przyszli dlatego, bo chcą mu coś powiedzieć. Stają na baczność oddając mu salut i mówią, że był to dla nich zaszczyt. Zaskoczony Barnes dziękuję im. Kate pyta się kim jest Jack Monroe. Bucky odpowiada, że kimś, kogo przyszedł przeprosić. Hawkeye dopytuje się dalej - dlaczego przyszedł tu w wigilię. Mężczyzna odpowiada, że dla niego święta, to czas, w którym sięga w przeszłość na to, co było dobre i złe. To jest jedna z tych złych rzeczy, czas na dobrą nadejdzie później. Dziewczyna mówi, że to dziwny sposób spędzania wigilii. Bucky odpowiada, że nie bardziej dziwny, niż stanie na dachu i obserwowanie złoczyńców. Ale w jego przypadku jest jeszcze coś. Mówi, że jego ojciec zginął w czasie ćwiczeń tuż przed świętami 1937 roku. Kate robi się wstyd z powodu swojej dociekliwości. Barnes mówi, że nie ma jej tego za złe. Minęło już dużo czasu, nawet dla niego. W dalszym ciągu lubi święta, może oprócz tegorocznych. Przestrzega swoich młodych towarzyszy, by nie zatracili tego co mają dobre w sobie. By nie dali odebrać sobie świąt. On nie pozwolił tego zrobić nigdy, nawet w czasie II Wojny Światowej. Chce, by powiedzieli to także Steve'owi. Kate wyrywa się pytanie, dlaczego nie zrobi tego sam. Barnes odchodząc mówi, że dziś jeszcze nie ma na to odpowiedzi.


Rok 1944. Barnes i Toro obserwują tańczące pary. Jedna z kobiet podoba się Toro. Ale ten jest zbyt nieśmiały, żeby z nią porozmawiać. Barnes zachęca go do tego. Przypomina mu, że jest bohaterem, potrafi sprawić, by jego ciało płonęło. Żadna kobieta w Londynie nie jest poza jego zasięgiem. Kończąc zdanie wypycha go na parkiet wprost w kobietę, która była tematem rozmowy. Po chwili Toro i jego partnerka tańczą. Do obserwującego to, z uśmiechem, Bycky'ego podchodzi Steve. Mówi chłopakowi, że miał on rację. Potrzebuje czasem wolnego, szczególnie w święta. Wojna przecież nie ucieknie. Barnes naśmiewa się, że zdarzył się wigilijny cud - Steve Rogers postanowił się zabawić. Mówi do Steve'a, że podprowadzą chłopaka i jego towarzyszkę pod jemiołę. Mówi, że Toro opuścił dom jako chłopak, ale wróci jako mężczyzna.


Teraźniejszość. Cmentarz. Do zadumanego Barnes'a podchodzi Namor. Mówi, że kiedy pierwszy raz usłyszał wiadomość o nim myślał, że to żart. Ale teraz widzi, że to naprawdę on. Bucky dziękuje mu, że się zjawił i nie zadawał pytań. Ten odpowiada, że sam miał swoje przygody z zagubionym czasem. Cieszy się, że Barnes nie zginął. Okazuje się , że mężczyźni stoją przy grobie Thomasa "Toro" Raymonda. Namor stwierdza, że ten grób to za mało, by oddać mu należny hołd. Barnes wie, że Namor był z nim w czasie jego śmierci, pyta się więc, jak on zginął. Władca mórz mówi, że nie jest to krótka historia. W odpowiedzi słyszy, że Barnes ma dużo czasu i nigdzie się nie śpieszy.

Autor: redevil

Galeria numeru

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.