Avalon » Serie komiksowe » Black Panther vol. 4 » Black Panther vol. 4 #23

Black Panther vol. 4 #23

Black Panther vol. 4 #23

"War Crimes" - part 1

Postacie
Zapowiedź

Zaskoczeni rozmiarem Civil War, T'Chala i Ororo uznają, że nie mogą dłużej stać z boku. Po czyjej stronie staną?

Cytat


Storm: "It' okay not to always know the right thing to do."
Black Panther: "Not when you are king."

Streszczenie

Miejsce pochówku Billa Fostera, znanego też jako Goliath. Nad gigantycznym grobem stoją jego najbliżsi, razem z T'Challą i Ororo. Ciało Fostera zostało owinięte w brezent i opuszczone do grobu za pomocą żurawia, niepomniejszone do zwykłych rozmiarów. Rozgoryczona siostra Billa zastanawia się, czy ktokolwiek nawet próbował je zmniejszyć. Na miejscu jest też ekipa telewizyjna, której rodzina Goliatha zdradza, że pozwała Rząd Stanów Zjednoczonych, Stark Enterprices i Fantastic Four Incorporated, a podczas tej sprawy okaże się, czy Akt Rejestracji jest zgodny z konstytucją.


Departament Stanu U.S.A. Grupa polityków debatuje o zaistniałej sytuacji. Próbowali znaleść materiały kompromitujące Billa Fostera, ale okazał się on tylko zwykłym, szarym kujonem, który wybrał złą stronę. Jeden z polityków twierdzi, że cała ta sytaucja jest sprawką Black Panthera, ale Everett Ross zwraca uwagę na to, że w rodzinie Fosterów pełno jest inteligentów i że mogli sami na to wpaść. Mężczyzna po chwili milczenia stwierdza, że to i tak nie ma znaczenia, bo głosy czarnych nie będą tak mocno się liczyć podczas najbliższych wyborów. Ktoś inny zauważa, że jeśli z Goliatha zostanie zrobiony następny Emmett Till, to sprawa może rozszerzyć się ponad czarną społeczność. Okazuje się jednak, że szef Departamentu nie wie, kim był Emmett Till.


W domu Fosterów, cała rodzina dziękuje królewskiej parze za przybycie, a siostrzeniec zmarłego Goliatha prosi T'Challę o rozmowę na osobności. Wyjawia mu, że często pomagał wujowi w laboratorium i że ma zamiar pewnego dnia rozgryść sposób na otrzymywanie cząstki Pyma, z pomocą Black Panthera lub bez niej. T'Challa odpowiada mu, że ma nadzieję, iż chłopak nie zrobi niczego niezgodnego z prawem - jego rodzina dosyć już wycierpiała. Mimo to ma nadzieję, że mu się powiedzie i obiecuje być z nim w kontakcie.

Ororo i T'Challa rozmawiają o chłopaku, wracając do ambasady Wakandy. Mężczyzna błędnie odczytuje wypowiedź żony o gromadzeniu sobie armii, ale ona tłumaczy, że teraz, gdy nie może już liczyć na pomoc X-Men rzeczywiście muszą zgromadzić poleczników w Stanach.


Ambasada Wakandy. Na królewską parę czeka już delegacja wakandyjskich dygnitarzy, a wśród nich W'Kabi i S'yan. Specjalnie przybyli do Ameryki, by osobiście przedstawić swój punkt widzenia - obywatele Wakandy są zaniepokojeni i sfrustrowani tym, że ich król rządzi nimi z zagranicy. Uważają, że ceni sobie Amerykę bardziej, niż własną ojczyznę; potwierdził ich obawy poślubiając Amerykankę i wyjeżdżając, chcąc uzdrawiać "duszę Ameryki". Dodają, że natura zawsze zapełnia próżnię i tak samo może się stać z pustym tronem Wakandy w trakcie jego nieobecności. Po wygłoszeniu swojego zdania, dygnitarze zostawiają T'Challę, by jako król zastanowił się nad problemem. Ororo zapewnia go, że jeśli się na to zdecyduje, to wróci z nim do Wakandy, ale mężczyzna nie wie jeszcze jaką decyzję podjąć. Żona pociesza go, że to w porządku nie zawsze wiedzieć co jest właściwym wyjściem, ale T'Challa odpowiada, że nie wtedy, gdy jest się królem. Wakandyjska delegacja wraca do samolotu, zadowolona z tego, że udało im się przekonać chociaż Storm.


Z powrotem w Departamencie Stanu - politycy zastanawiają się jak walczyć z olbrzymim publicznym poparciem, które zbudował sobie Black Panther. Szef grupy stwierdza, że nie byłoby problemu, gdyby Stark doprowadził sprawy do końca w swoim czasie, ale Ross zauważa, że, być może nawet śmiertelna, potyczka z popularnym afrykańskim królem nie byłaby najlepszym pomysłem. Szef departamentu przyznaje mu rację, stwierdzając że w tym komputerowym świecie wyszliby na Ku-Klux-Klan, a nie patriotów. Jednocześnie chce przypomnieć Pantherowi, że nie jest już w dżungli.

Rzeczywiście, wkrótce w telewizji zaczynają pojawiać się programy mające zdyskredytować T'Challę. "Przypadkowi przechodnie" pytają w nich: Czy można ufać człowiekowi, który przyłączył się do Avengers, by ich szpiegować? Czy to sprawka Storm, jeśli ludzi nawiedza na przykład huragan, albo susza? Jeśli nie, to dlaczego do tego dopuszcza? I dlaczego właściwie jakiś król z kraju po drugiej stronie świata poucza naród, który demokratycznie wybrał swoich przywódców? Pojawiają się też aluzje do jego spotkań z dr Doomem i księciem Namorem oraz sympatyzowania z przeciwnikami Aktu Rejestracyjnego.


Przed ambasadą Wakandy w Nowym Jorku. Agenci SHIELD obserwują sześć samochodów, wyjeżdżających z jej terenu, nie mogąc jednak ustalić w którym z nich znajduje się Panther. Wkrótce samochody rozdzielają się, ale T'Challa nie jest w żadnym z nich - udało mu się za to przemknąć do sieci kanalizacyjnej, rozciągającej się pod ulicami miasta. Gdy wreszcie wychodzi na powierzchnię, wita go Black Widow, która śledziła go od samego początku. Okazuje się jednak, że Panther doskonale o tym wiedział i przygotował się na to spotkanie. Odchodzi, stwierdzając że nie mógłby walczyć z kobietą i w tej samej chwili Natashę atakująjego dwie Dora Milajae - osobiste ochroniarki. Zajęta walką Black Widow nie jest w stanie dalej śledzić Panthera, a gdy wakandyjska technologia wyłącza jej broń, szala zwycięstwa szybko przechyla się na stronę czarnoskórych wojowniczek.


Wysoki, postawny listonosz, przemierzając ulice tłocznego Nowego Jorku dociera do zamkniętej stacji metra i rozglądając się ostrożnie przekracza ochronne taśmy i schodzi do podziemi. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że przygląda mu się czarnoskóry mężczyzna w ciemnym płaszczu, który wkracza na stację zaraz za nim. Tam też, z dala od oczu przechodniów, wita go, nazywając imieniem Steve. Listonosz nie rozpoznaje czarnoskórego, póki nie zdejmuje on płaszcza, pod którym ukazuje się uniform Black Panthera. Nadal nie jest jednak przekonany, czy nie ma do czynienia z uzurpatorem, więc z torby na listy wyjmuje... tarczę, należącą do Kapitana Ameryki i rzuca nią tak, by po skomplikowanej serii odbić uderzyła prosto w przeciwnika. T'Challa, wyraźnie znudzony, czeka do ostatniej chwili, by jednym ruchem usunąć się z toru lotu tarczy, po czym stwierdza, że przybył jedynie by porozmawiać. Tajemniczy listonosz, teraz już w mundurze Captaina America, w locie chwyta swoją broń i zakładając maskę odpiera że porozmawiają dopiero, gdy Panther będzie leżał, rozłożony na łopatki. Zaraz potem wyprowadza nieoczekiwany cios w podbródek T'Challi, na co ten decyduje się uruchomić swój pancerz. Mężczyźni zaczynają obchodzić się nawzajem dookoła, gdy Panther stwierdza, że chce przekonać Captaina o tym, że jest lepszy sposób, by wygrać tę wojnę, niż walka. Ten odpowiada jednak, że to politycy rozmawiają - i nic z tego nie wynika. On jest żołnierzem. T'Challa odpiera, że jest Kapitanem Ameryką - żywym symbolem tego państwa. Mógłby zmienić zdanie ludzi, gdyby tylko chciał do nich przemówić. Captain pyta jednak ilu bohaterów musiałoby zginąć w trakcie oczekiwania na zmianę wyników sond opinii publicznej. Na te słowa Panther zatrzymuje się, wyłącza uzbrojenie i ściąga maskę. Nie rozumie, jak prorejestracyjni mogli zabić Goliatha i działać dalej, jak gdyby nigdy nic. Zobowiązuje się nieoficjalnie wspierać stronę antyrejestracyjną, dostarczając jej potrzebnej technologii i broni, ale Captain America stwierdza, że to może być za mało. Być może będą potrzebować wakandyjskich wojowników, takich jak T'Challa i jego żona. Panther odrzeka, że wstąpił do Avengers z obawy, że kiedyś może wydarzyć się coś podobnego i odszedł z innej grupy z tego samego powodu. Teraz to, czego tak się obawiał ziściło się. W tej sytuacji Captain prosi go, by pomógł im się dostać do Negative Zone, do niesławnego "42".


W centrum dowodzenia grupy prorejestracyjnej poturbowana Black Widow dyskutuje z Iron Manem na temat zagrożenia, jakie stwarzają Black Panther i Storm z ich zdolnościami strategicznymi i wakandyjskim zapleczem technologicznym. Ich udział w wojnie, a także możliwy udział mutantów, jeśli Storm jednak uda się ich przekonać do aktywnej postawy, mógłby nawet spowodować przechylenie szali zwycięstwa na ich stronę. Stark po krótkiej chwili zastanowienia podejmuje decyzję, że czas wytoczyć ciężkie działa. Na stole niopodal niego leży sklonowany Thor.

Autor: TheNewlyAwoken

Galeria numeru

Black Panther vol. 4 #23 Black Panther vol. 4 #23

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.