Avalon » Serie komiksowe » X-Factor vol. 3 » X-Factor vol. 3 #16

X-Factor vol. 3 #16

X-Factor vol. 3 #16

"No Dominion"

Postacie
Zapowiedź

Nazywa się James Maddocks, jest uczciwym i bogobojnym człowiekiem, który teraz musi stanąć oko w oko ze swoim stwórcą - Jamiem Madroxem. Czy Madrox zdecyduje się zniszczyć całe jego życie, aby naprawić swoje?

Cytat

Madrox: "Ohhhhh, I'm going to hell for this one."

Streszczenie

W małym kościółku, gdzieś na prowincji, pastor rozpoczyna kazanie od przypomnienia wersetu Księgi Rodzaju 1, 28, na podstawie którego człowiek rości sobie prawa do tytułu władcy świata, na którym przyszło mu mieszkać. Próbuje jednak przekonać swoich wiernych, że nie powinni uważać się za władców świata, a jedynie jego gospodarzy i opiekunów, a co za tym idzie, właściwie wypełniać obowiązki z tym związane. W pierwszej ławce, jak zawsze siedzi jego żona i synek, a sama ich obecność dodaje mu polotu i charyzmy. Jednak, kiedy drzwi się otwierają i staje w nich Jamie Madrox, pastor milknie, a jego ręce zaczynają drżeć. To dlatego, że jest jednym z duplikatów Madroxa i właśnie ujrzał swego stwórcę. Wie, po co tu przyszedł, więc widzi tylko jedno wyjście. Przeprasza swoich wiernych, mówi, że nagle źle się poczuł i wybiega bocznymi drzwiami. Jamie rusza za nim, obiegając kościół, ale za zakrętem wpada na żonę pastora wraz z dzieckiem. Ona nazywa go "John" i pyta, co się stało oraz kiedy zdążył się przebrać. Sprawdza, czy nie ma gorączki i za rękę ciągnie go do domu, nie zauważając zupełnie różnicy. Jamie jest zaskoczony, ale dopiero kiedy mały nazywa go tatą pojmuje, co się dzieje. To komplikuje sprawy.


Paryż. Terry mówi, że to, co zrobiła Monet jest okrutne i obraźliwe dla jej religii, ale M odpowiada, że wymierzyła karę mordercy tak, jak robili to Macedończycy i Persowie na wieki przed chrześcijaństwem. Potem rozwala ścianę posterunku i wychodzi przez dziurę na ulicę. Jej uwagę zwraca czerwony balonik, który zaraz zostaje przestrzelony przez jednego z otaczających je żandarmów. Monet stwierdza, że kiedyś kochała Paryż, ale teraz woli się stąd wynosić. Siryn ogłusza policjantów krzykiem i obie odlatują. Żandarmi znajdują w celi mężczyznę przybitego prętami do ściany przez dłonie, a nad nim napis: "morderca".


Jamie próbuje się zachowywać naturalnie, ale czuje się zagubiony. Próbuje się bawić z synem swojego duplikatu, a kiedy dowiaduje się, że chłopiec ma na imię Daniel, jest naprawdę wzruszony, że otrzymał imię po jego ojcu. Żona pastora nadal nie widzi różnicy i jest dla niego niezwykle czuła, więc zaczyna się zastanawiać, czy byłoby to złe, gdyby został z tą rodziną, skoro technicznie rzecz biorąc to jego żona i jego syn. Zaraz jednak przywołuje się do porządku i powtarza sobie, ze to nie jego rodzina. Udaje się na górę i znajduje gabinet pastora. Z dokumentów dowiaduje się, że funkcjonuje jako John Maddox, a jego żona ma na imię Susan. Wszystko wyglądałoby pięknie i normalnie, gdyby nie fakt, że to kłamstwo. Nagle, w drzwiach gabinetu staje pastor i każe mu odłożyć rodzinne zdjęcie mówiąc, że to nie jego rodzina. Jamie mówi, że mają tu do czynienia z oczywistym dylematem i muszą się zastanowić nad rozwiązaniem, ale pastor oświadcza, że to jego życie i jeśli musi, będzie o nie walczył, a na poparcie tych słów wyciąga broń.


Terry i Monet docierają na miejsce wcześniejszej demonstracji i odkrywają, że wszystko, co słyszały było prawdą - stoją przed zgliszczami budynku. Theresa zauważa dziewczynkę, którą wcześniej widziała w oknie, teraz płaczącą na bruku. Podchodzą do niej i pytają, jak się nazywa oraz co się stało. Nicole opowiada o wszystkim i mówi, że jej rodzice zginęli w pożarze, więc Terry obiecuje zabrać ją do odpowiednich służb, które znajdą jej opiekunów. Monet oświadcza jednak, że dziewczyna wraca z nimi do Stanów i to natychmiast. Terry mówi, że nie może jej tak po prostu zabrać, bo to będzie porwanie. Ona jednak twierdzi, że robi to dla dobra dziewczyny i to wyłącznie jej decyzja, więc może się nie zgadzać ile tylko chce, a niczego to nie zmieni. Kiedy się oddalają, z pobliskiej alejki wyłania się zakapturzona postać, która odprowadza je wzrokiem.


Jamie stwierdza, że mają poważny problem, ale jego duplikat poprawia - to on ma problem. Żył w strachu przed tym dniem przez całe lata i teraz gotów jest na wszystko, by ocalić swoją rodzinę. Madrox uważa, że to niedorzeczne, bo przecież oni nie znikną, kiedy zaabsorbuje swoją kopię, ale pastor twierdzi, że bez niego rodzina przestanie istnieć. Jest też pewien, że Madrox nie wyjaśni im, co się stało, tylko po prostu ucieknie, on zaś potwierdza, że taki miał plan. Mówi też, że bez problemów może go wchłonąć z tego miejsca, gdzie stoi, ale tamten ostrzega, że pociągnie za spust, jeśli tylko poczuje, że to się dzieje. Jamie uświadamia mu, że nawet gdyby to się udało, będzie mordercą. Pastor każe mu się zamknąć i pyta, dlaczego to robi. Madrox wyjaśnia, że chce się poczuć kompletny, a nie ma na to szans, dopóki jego duplikaty biegają po świecie, dodaje też, że on powinien najlepiej to zrozumieć. Po chwili stwierdza jednak, że już mu nie zależy. Nawet jeśli zginie tu i teraz, nadal będzie żył w osobie Johna Maddoxa i może to będzie lepsze życie oraz prawdziwa ulga. Podchodzi bliżej, staje tuż przed lufą pistoletu i każe mu strzelać. Pastor waha się długo, a w końcu ze łzami w oczach opuszcza broń i opada na kolana. Mówi, że uznaje władzę swojego stwórcy i jest gotów.


Prywatny samolot Monet przygotowuje się do startu, a ona ponagla pilota i próbuje uspokoić Nicole. Terry wciąż jest zdania, że to zły pomysł i tylko komplikują dziewczynie życie, a gdy wygląda przez okienko widzi kordon samochodów policyjnych, zmierzających w ich stronę. Jednak, kiedy spogląda drugi raz, już ich nie ma i mogą spokojnie wystartować. Zza innego samolotu wyłania się tajemnicza postać o świecących oczach, zakłada rękawiczkę na emanującą energią dłoń i oddala się.


Susan wychodzi z Danielem z łazienki i zastaje męża siedzącego na schodach. Mówi, że wygląda inaczej, a on uśmiecha się i mówi, że po raz pierwszy w życiu czuje się naprawdę wolny. Jamie ostatni raz spogląda na nich prze okno i chowa do kieszeni rodzinne zdjęcie. Po raz pierwszy od dawna podjął decyzję, której jest absolutnie pewien i czuje się z tym dobrze, nawet jeśli kosztowało go to cząstkę duszy. Czuje się wolny.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

X-Factor vol. 3 #16 X-Factor vol. 3 #16

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.