Avalon » Serie komiksowe » Fallen Son - The Death Of Captain America » Fallen Son - The Death Of Captain America #5

Fallen Son - The Death Of Captain America #5

Fallen Son - The Death Of Captain America #5

Chapter 5: "Acceptance"

Postacie
Zapowiedź

Świat Marvela nie może uwierzyć w śmierć prawdziwego bohatera.

Cytat

Sam Wilson: "(...) Steve Rogers, Captain America, will never die."

Streszczenie

W deszczowe popołudnie, samotny biały koń ciągnie wózek z przykrytą flagą trumną ulicami Waszyngtonu, w kierunku Kapitolu. Ceremonia taka przeznaczona jest zwykle dla prezydentów, ale wielu spośród tysięcy zgromadzonych uważa, że ten człowiek zasługuje na ten zaszczyt nawet bardziej. W ciszy, sześć osób: Ben Grimm, Rick Jones, T'Challa, Carol Danvers, Sam Wilson i Tony Stark, przenosi trumnę pod mauzoleum. Kamienny Captain America projektu Alicii Masters dumnie unosi swą tarczę nad tłumem, nad nim zaś unosi się Helicarrier wiecznie czujnej S.H.I.E.L.D. Gdy trumna spoczywa u stóp monumentu, Tony Stark wychodzi na mównicę. Jąka się przez chwilę, a potem mówi, że nie tak to miało się skończyć i z trudem powstrzymując łzy, odchodzi na bok. Jego miejsce zajmuje Falcon, a raczej Sam Wilson, bo postanowił wystąpić dziś bez maski. Na początek wymienia kilka przezwisk, jakie ludzie nadali Kapitanowi, aby podkreślić zaszczyt, jakim było dla niego to, że mógł nazywać go partnerem. Zaszczyt, który zna również obecny tutaj Rick Jones. Jednak nieważne, jakiego pseudonimu używał, Steve Rogers zawsze niezłomnie wierzył w to, co robił i potrafił zjednoczyć wokół siebie ludzi, aby zainspirować ich do wielkich rzeczy. Wie o tym doskonale, bo to dzięki niemu został Falconem - superbohaterem. Prawdziwą siłą Kapitana nie była ta wynikająca z serum, które zmieniło go w superżołnierza, ale ta płynąca od ludzi, których życia zmienił. Prosi o powstanie ludzi, którzy spotkali Kapitana w czasie wojny. Z miejsc wstają weterani, więźniowie obozów koncentracyjnych, a także zwykli ludzie. Sam prosi, aby dołączyli do nich emerytowani bohaterowie z tamtych czasów oraz ci, którzy kontynuują ich tradycje. Mówi chwilę o Invaders i All-Winners Squad, i o tym, jak bliscy zawsze byli sercu Steve'a. Przypomina też, że ci ludzie już raz przeżyli to wszystko, gdy wszyscy sądzili, że Kapitan i Bucky zginęli pod koniec wojny. Wydarzył się jednak cud i Steve powrócił do życia po latach, za co wdzięczność należy się Namorowi, który odnalazł go w bloku lodu na dalekiej północy. Zapytany przez Carol, Tony stwierdza, że pamięta ten dzień, jakby było to wczoraj. Sam kontynuuje mówiąc, że powrót Kapitana był jednocześnie świtem nowej ery bohaterów, którzy są tu dzisiaj i których prosi o powstanie, a wraz z nimi także agentów S.H.I.E.L.D. i wszystkie osoby blisko z nimi związane. Spoglądając w kierunku Starka, świadomy jego niechęci, wspomina też o przyjaciołach, którzy nie mogą być tu dzisiaj, gdyż nie pozwala im na to prawo.

New Avengers oglądają transmisję w telewizji, w swojej siedzibie. Tylko Spider-Man posępnie spogląda w okno i powtarza, że powinni tam być bez względu na wszystko. Spider Woman przyznaje mu rację, ale Logan, Cage i Iron Fist wybijają im z głowy te pomysły tłumacząc, że gdyby spróbowali, ceremonia zamieniłaby się w kolejną bijatykę, albo gorszy cyrk. Peter obstaje jednak przy swoim.

Sam prosi wszystkich zebranych, aby spojrzeli na ludzi w swoim otoczeniu. Chociaż różnią się pod wieloma względami, dzisiaj wszyscy są tutaj, zjednoczeni przez jedno wydarzenie i jednego człowieka. Chuderlawy blondas, który wychował się na ulicach Nowego Jorku, potrafił zjednoczyć ich wszystkich pod sztandarem wspólnych ideałów. Te ideały przetrwają w nich, w ich dzieciach i w następnych pokoleniach, a tak długo jak będą trwać, Steve Rogers nie umrze.

Trzy dni później, Quinjet Avengers ląduje na lodowcu w Arktyce. Wysiadają z niego Iron Man, Wasp i Yellowjacket, wraz z lewitującą, metalową trumną. Odpierając przytyki Pyma, Tony stwierdza, że nie robi tego dla siebie, ale dla Steve'a, który zasłużył sobie na spoczynek w spokoju. Janet pyta, kto w takim razie jest pochowany na Darlington, ale Stark udziela wymijającej odpowiedzi. Nie chce również powiedzieć, gdzie znajduje się oryginalna tarcza, a zamiast tego rozpoczyna swoją pożegnalną mowę od przeprosin za to, że nie umiał zapanować nad sobą na cmentarzu. Mówi, że chciał zebrać tu wszystkich oryginalnych członków Avengers - jego kompanów i przyjaciół - ale okazało się to niemożliwe. Wspomina, że często się nie zgadzali, ale zawsze Steve miał na niego wyjątkowy wpływ i nie wie, jak sobie poradzi bez niego. W chwili ciszy, która zapada potem, z wody wyłania się Namor. Stark uspokaja swoich towarzyszy mówiąc, że poprosił go o przybycie, Namor zaś podkreśla, że zgodził się na to tylko ze względu na Steve'a. Przypomina, że kiedyś znalazł tutaj spoczynek i obiecuje, że będzie spoczywał w spokoju tak długo, jak on sam będzie miał władzę nad oceanami. To rzekłszy, zabiera trumnę w lodowatą otchłań oceanu. Janet mówi, że koniec jednej ery jest początkiem następnej i chyba w końcu muszą się z tym pogodzić, ale Tony nie słucha jej, bo jego wzrok utkwiony jest w miejscu, gdzie zniknęła trumna.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Fallen Son - The Death Of Captain America #5

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.